Hej, Tim Cook, jesteś pewien?

Felieton/Sprzęt 12.09.2017
Hej, Tim Cook, jesteś pewien?

Czy Steve Jobs byłby dumny? Wątpię.

Konferencja, na której zaprezentowano nowe iPhone’y, Apple TV i trzecią generację Apple Watch’a miała mocny ton wspominek nt. Steve’a Jobsa. Tim Cook rozpoczął od kilku zdań o nim, a i zakończył mówiąc, że “Steve Jobs byłby z tego [produktów, tego co robi Apple] dumny”. Na pewno Tim? Czy aby na pewno?

Spora część prezentacji poświęcona była animoji – emoji, które mimikują emocje dzięki technologii rozpoznawania twarzy w iPhone X. Nawiązano do tego co najmniej 3-4 razy i zniżono się nawet do poziomu pokazania “poop emoji”, czyli kupy, która rusza “twarzą”.

Nie ma, naprawdę nie ma lepszego symbolu na to, jak w tyle za konkurencją jest Apple.

O emoji głośno było 2-3 lata temu. Powstał na ich punkcie medialny szał, który komercyjną kulminację miał w postaci dennego Emoji Movie ze stajni Sony.

Gdy tęgie głowy w Sony postanawiają skapitalizować kulturowy fenomen emoji, gdy robią film o emoji, który okazuje się jedną wielką reklamą, to znaczy to, że emoji nie są już ekscytujące. Na pewno nie na tyle, żeby używać ich do prezentacji możliwości technologii rozpoznawania twarzy, jakby to było coś wspaniałego i na czasie.

Nie wiem, czy Steve Jobs byłby z tego dumny. Nie wiem też, czy cieszyłby się z tego, że przed każdą prezentacją nowego iPhone’a do mediów przeciekają praktycznie wszystkie informacje o nim, że od dawna iPhone nie wyznacza już standardów, tylko coraz szerzej uważany jest jako ten, który kopiuje konkurencję (ach ten brak ramek!). Owszem, czasem kopiuje tworząc lepszą jakość, ale wciąż kopiuje i nie wyznacza już standardów na rynku.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie znosiłam Steve’a Jobsa jako człowieka, praktycznie wszystkie informacje o jego charakterze, o tym jak traktował ludzi sprawiały, że brzydziłam się tym, co stworzył. Nie można jednak zignorować tego, że ten człowiek miał wizję i wykorzystywał swój perfekcjonizm do tworzenia w ludziach chęci posiadania. Wizja ta przyspieszyła upowszechnienie cyfrowych formatów muzyki, wyznaczyła trendy w tym, jak ma wyglądać i jakie ma mieć podstawowe funkcje urządzenie mobilne i faktycznie przewróciła rynek do góry nogami.

Nie wiem, jak wyglądałyby smartfony, gdyby nie Jobs.

Podejrzewam, że byłyby mniej przyjazne użytkownikom, że ich rozwój byłby wolniejszy i skierowany nieco w inną stronę. Ogarnia mnie lekkie przerażenie, gdy myślę, że to Samsung i Nokia A.D. 2007 wyznaczałyby drogę rozwoju smartfonów.

Nawet we mnie, niegdysiejszej “hejterce” Apple nie wzbudza już emocji do tego stopnia, że czasem, gdy ktoś pyta, jaki komputer/telefon najlepiej dla siebie wybrać, zdarza mi się polecać sprzęty od Apple’a. Smartfon jak smartfon. Ma świetny aparat, reszta zależy od gustu. Nie wiem, czy tego – coraz większej ambiwalencji – chciał Jobs. Wątpię.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement