Używam Safari i opłacam Spotify. Właśnie zostałem potraktowany jak klient drugiej kategorii

News/Oprogramowanie 09.09.2017
Używam Safari i opłacam Spotify. Właśnie zostałem potraktowany jak klient drugiej kategorii

Osoby odpowiedzialne za platformę muzyczną Spotify zadecydowały, że Web Player ich usługi dla przeglądarki Safari zostanie wyłączony. Oficjalny powód? Brak powodu. Już dawno nie byłem ofiarą tak absurdalnej decyzji.

Ofiarą, ponieważ za Spotify płacę regularnie, oczekując w zamian rozszerzania i rozbudowywania usługi. Zamiast tego jestem świadkiem jej zwijania – z jakiejś przyczyny uznano, że internetowy Web Player dla Safari powinien zostać wyłączony. Chociaż przeglądarka od Apple’a jeszcze wczoraj spełniała wymagania techniczne internetowego odtwarzacza, dzisiaj nie ma jej już na liście kompatybilnych browserów.

Tak wygląda próba uruchomienia internetowego odtwarzacza Spotify na Safari

Sytuacja dziwi o tyle, że w przypadku takich przeglądarek jak Chrome, Edge, Firefox czy Opera wszystko pozostaje po staremu. Użytkownicy tych programów dalej mogą korzystać z odtwarzacza WWW otwieranego w okienku lub karcie, bez konieczności instalowania oficjalnej aplikacji Spotify. Jeszcze dziwniejszy jest oficjalny powód, dla którego włodarze platformy zdecydowali się na odcięcie od niej użytkowników Safari. Spotify wystosowało następujący komunikat do swojej społeczności:

„Możemy potwierdzić, że po najnowszych aktualizacjach Safari nie jest już wspieraną przeglądarką dla naszego Web Playera. W Spotify nieustannie testujemy platformę, dodając lub usuwając z niej rzeczy. Przykro nam, że z tego powodu nie skorzystacie z Web Playera tak, jak robiliście to dotychczas. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, kiedy i czy w ogóle konkretne funkcje powrócą do Spotify. Jeśli jednak będziemy mieli coś do zakomunikowania, na pewno od razu ogłosimy to naszej społeczności”.

Dawno nie czytałem tak pustej odpowiedzi na problem, który Spotify samo sobie stworzyło.

Oczywiście użytkownicy sprzętów Apple’a wciąż mogą korzystać z platformy muzycznej. Wystarczy, że skorzystają z konkurencyjnej przeglądarki lub pobiorą oficjalną aplikację. Tyle tylko, że ja wcale nie mam na to ochoty. Dobrze mi na Safari. Do tego jestem użytkownikiem, który notorycznie korzysta z rozwiązań wbudowanych w przeglądarki. Pracuje na wielu kartach jednocześnie, korzystając z pluginów WWW odpowiedzialnych za wiadomości mail, dokumenty tekstowe, komunikatory czy właśnie odtwarzacze muzyczne. Nie czuję potrzeby zmiany swoich nawyków oraz przyzwyczajeń.

Korzystanie z oficjalnej aplikacji serwisu muzycznego ma swoje plusy. Możemy na ten przykład wejść w ustawienia, a następnie zmienić jakość strumieniowanej muzyki. Do tego program jest kompatybilny z fizycznymi przyciskami nawigacji takimi jak play/stop. Nie zmienia to faktu, że największą zaletą dla końcowego użytkownika zawsze była, jest i będzie swoboda wyboru. Teraz Spotify mi ją zabrało, zmuszając do: a) pobrania dodatkowego programu lub b) zmiany okna na współczesny świat. Wątpię, żeby komukolwiek podobało się tak postawione ultimatum.

Najzwyczajniej w świecie nie rozumiem decyzji Spotify. Nie widzę w niej sensu i nie wiem, jak ta może przełożyć się na większą liczbę zadowolonych użytkowników.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement