No niestety, nie udało się. Gazeta.pl i Make Life Harder stworzyły swoje własne Studio YaYo

Felieton/Media 04.09.2017
No niestety, nie udało się. Gazeta.pl i Make Life Harder stworzyły swoje własne Studio YaYo

Miałem już w głowie świetny początek dzisiejszego tekstu o tym, że myliłem się co do programu Make Life Harder w Gazeta.pl, ale myliłem się pięknie. Że przepraszam za sceptycyzm i proszę o jeszcze. Ale niestety, jest źle, chyba nawet gorzej, niż myślałem. 

Nie będę ukrywał – byłem sceptyczny. Swoje obawy wyraziłem na Spider’s Web kilka dni temu. Ale jednak gdzieś tam w głowie świtała mi iskierka nadziei, że przecież to jest duży i profesjonalny portal, że obaj panowie z Make Life Harder są rewelacyjnymi i błyskotliwymi mistrzami pióra, że to ma być duchowy spadkobierca Ucha Prezesa, które cieszy się opinią humoru raczej wysublimowanego i ambitnego.

A tymczasem nic z tych rzeczy, Make Poland Great Again w Gazeta.pl to jest poziom Studia YaYo. Nie, nie hiperbolizuję, to jest poziom Studia YaYo. Może to miało być Ucho Prezesa, ale zdecydowanie nie jest. Może to miało być Szkło Kontaktowe, ale z całą pewnością nie jest. Może to miało być jak ten show satyryczny Tomasza Jachimka w Onet.pl, ale nawet tutaj tylko remis ze wskazaniem na Jachimka. Poważnie, najbardziej oczywiste skojarzenie, jakie od razu przychodzi na myśl to „takie lewicowe Studio YaYo”.

Jeśli to miał być pastisz dwóch przegranych satyryków, których ktoś wciągnął za lata walki na jakiś trzeciorzędny kanał TVP, to się udało. Było żenująco, nieśmiesznie, momentami wręcz nawet niezręcznie. Uśmiech na twarzy nie zagościł, bardziej przypominało mi się to uczucie, które towarzyszyło mi przy oglądaniu Łukasza Jakóbiaka, który zaprosił się do wymyślonej przez siebie Ellen DeGeneres. A nie, uśmiechnąłem się raz, gdy na ekranie pojawił się Michał Rachoń z TVP. Państwo wiecie dlaczego, odruch bezwarunkowy. No i kiedy na ekranie zagościł Minister Błaszczak. Państwo rozumiecie, samograj.

Trochę jestem zły na rzeczywistość medialną w Polsce

Chyba wszyscy się zgodzimy, że koszmarni i pozbawieni jakiejkolwiek charyzmy przed kamerą bohaterowie Make Life Harder, piszą naprawdę fajnie. Każdy ich wpis na Facebooku urasta do rangi swego rodzaju medialnego mikrowydarzenia, które miło się czyta i które zyskuje jakiś tam wydźwięk w polskiej rzeczywistości – choćby wyłącznie tej internetowej.

Czemuż, ach czemuż, w tym przeklętym 2017 roku aż tak bardzo jesteśmy zniewoleni przez potrzebę niezbyt wymagającego oglądania mediów, że przed dwoma błyskotliwymi chłopakami, którzy świetnie piszą, ustawia się cała armia niczego sobą nie reprezentujących ludzi, którzy postawili internetową kamerkę na biurku i zaczęli nawijać do niej jakieś brednie?

Szkoda, że słowo pisane ma dziś w internecie tak małe wzięcie, ponieważ mam wrażenie, że na skutek tej tendencji tracimy wielu wartościowych autorów, za to żyjemy w czasach kultu głosu pokolenia, które nie ma nic do powiedzenia. Make Life Harder niech sobie piszą i niech się to czyta, niech się to też trochę sprzedaje, ale kolejny raz bardzo źle bawiłem się widząc ich na ekranie.

Ale nie mówię „przestańcie próbować” z prostej przyczyny – Lekko Stronniczy. Może pamiętacie Karola Paciorka i Włodka Markowicza, którzy przed Lekko Stronniczymi mieli naprawdę strasznie nudne kanały na YouTubie i po Lekko Stronniczych też ich kariera internetowa raczej już nie wzbudza aż tak wielkich emocji (przynajmniej ja o obu panach już zapomniałem, choć podobał mi się Flashback Włodka), ale nagle przypadkiem spotkali się w jednym projekcie, który przez kilka lat był przebojem sieci. Kto wie, może Make Life Harder jeszcze kiedyś nas zaskoczą. Ale Make Poland Great Again ktoś powinien zdjąć z anteny Gazeta.pl, najlepiej już po pierwszym odcinku.

Myślę, że dobrze wiedzą też o tym twórcy, ponieważ Gazeta.pl wypuściła dziś taki trailer pierwszego odcinka (0/10), że po emisji całości materiału MPGA optymistycznie wskoczyło na mocne, bardzo dobre 2/10.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement