Żarty żartami, ale Knack 2 jest naprawdę dobrą grą wideo. Do tego w świetnej cenie – recenzja

Recenzja/Gry 08.09.2017
Żarty żartami, ale Knack 2 jest naprawdę dobrą grą wideo. Do tego w świetnej cenie – recenzja

Żarty na temat gry Knack 2 to sztuka sama w sobie. Szyderczy internauci drwią z Sony, które wydaje pieniądze na produkcję jedynego sequela, na którego nikt nie czeka. Do tego wydaje go w dniu debiutu Destiny 2 – sieciowej strzelaniny uznawanej za jeden z najbardziej oczekiwanych tytułów 2017 roku. Szkoda, że tak wyszło, bo Knack 2 jest naprawdę dobry.

Gdyby porównać gry Knack oraz Knack 2, pudełka z płytami trzeba by ustawić na przeciwległych krańcach Wielkiego Kanionu w Kolorado. Taka przepaść dzieli obie produkcje dla PlayStation 4. Chociaż na Spider’s Web bywam nazywany fanbojem Sony (tak samo Microsoftu oraz Nintendo), nawet mnie pierwsza odsłona kolorowej gry platformowej nie przypadła do gustu. Zabrakło jej duszy. Pazura. Charakteru. To był generyczny produkt przeciętnych rzemieślników, który w żaden sposób nie był w stanie zachęcić graczy do kupna nowej konsoli.

Knack 2 jest inny. Producenci platformowej gry akcji poprawili się na każdym polu. Progres jest gigantyczny.

Przede wszystkim – walka! W pierwszej części ta była powtarzalna i męcząca. Przeciwników było zbyt wielu, a konfrontacje serwowane za często. Gra miała fatalne tempo. Producenci rzucali w graczy hordy oponentów, starając się ugrać tym dłuższy czas potrzebny na dotarcie do napisów końcowych. Efekt był jednak odwrotny od zamierzonego. Przez zbyt wiele zbyt nijakich potyczek mało kto wytrzymał do finału i zakończenia.

W Knack 2 walki są nie tylko przyjemniejsze, ale również lepiej podane. Znacznie mniej jest obszarów przypominających owalne areny, na których non stop magicznie pojawiają się przeciwnicy. Starcia trwają krócej, są za to bardziej intensywne. Na średnim poziomie trudności kilka ciosów wystarczy, aby powalić tytułowego Knacka. Losowe wciskanie przycisków nie zda się na wiele. Rywali trzeba obserwować. Unikać. Blokować. Dark Souls to to nie jest, ale zapewniam was – na tzw medium padniecie przynajmniej kilkanaście razy.

Co najlepsze, przerwy między kolejnymi sekwencjami walk są znacznie dłuższe niż w pierwszej części. W Knack 2 jest więcej skakania oraz rozwiązywania łamigłówek. To bardzo dobry kierunek. Zwłaszcza, że zagadki zostały idealnie zbalansowane. Naprawdę. Mam za sobą wiele gier logicznych i nic nie wkurza tak, jak źle dobrany zestaw wyzwań umysłowych. W Knack 2 łamigłówki są czytelne i spójne, a ich poziom trudności rośnie miarowo i spokojnie. Młodsi gracze będą mieli nie lada wyzwanie, a starsi nie poczują się, jak gdyby robiono z nich kretynów.

Więcej eksploracji to również więcej okazji do podziwiania grafiki. Ta jest niesamowita.

Za Knack 2 odpowiada Mark Cerny. Część z was może o tym nie wiedzieć, ale Cerny jest głównym architektem PlayStation 4. To on wybierał podzespoły, decydował o mocy konsoli oraz implementował do niej nowe standardy i rozwiązania. Jeżeli można o kimś napisać, że zna rodzinę PS4 jak własną kieszeń, to właśnie twórca gry Knack 2. Czuć to podczas rozgrywki. Momenty, w których wielki awatar gracza rozpada się na dziesiątki malutkich kawałeczków, które w czasie rzeczywistym przetaczają się po trójwymiarowym otoczeniu, budzą uznanie.

Knack 2 na pewno nie jest najbardziej szczegółową oraz bogatą w detale produkcją na PS4. Produkcji nie da się jednak odmówić baśniowego uroku. Miejscami gra wygląda jak kadry w wysokobudżetowej produkcji Disneya, Piksara czy DreamWorks. Do tego twórcy upchnęli do wirtualnego świata znacznie więcej epickich miejsc widokowych, w których po prostu trzeba przystanąć i wykonać zrzut ekranu. Jeżeli chodzi o wspólnotę gier platformowych, dzieło Cerny’ego bez cienia wątpliwości może wyznaczać rywalom wizualne standardy.

Szkoda tylko, że bohaterowie żyjący na tle pięknego otoczenia są puści i wyprani z charakteru.

Chociaż przeszedłem Knack i Knack 2, w dalszym ciągu nie potrafię stwierdzić, jaki jest tytułowy bohater platformowej serii. Skory do walki? Pewny siebie? Zabawny? Poważny? Głupi? Sprytny? To jeden z najgorzej rozpisanych protagonistów w całej ósmej generacji sprzętu do grania. Nie sposób zbudować z nim jakiekolwiek więzi. Do samego końca Knack był mi tak obojętny, jak to tylko możliwe. W relacjach na linii gracz – główny bohater nie pomaga również polski dubbing. Ten jest tak sztywny, że można na nim stawiać Jengę.

Fabuła także nie powala. Bla bla gobliny bla bla zagrożenie świata bla bla potężny artefakt. Knack 2 to produkcja, w której lepiej nie zadawać pytań. Początkowo nurtowało mnie, dlaczego wrogo nastawione do ludzi gobliny znajdowały się na krótkim trakcie, który z jednej oraz drugiej strony był pilnowany przez rycerzy. Z czasem poddałem się, po prostu chłonąć wydarzenia na ekranie. Jednak nawet wtedy zdarzało mi się zgrzytać zębami od tego, za jakich naiwniaków producenci mają graczy. Nie oczekuję hiper-realizmu. Lubię jednak, kiedy artystyczna wizja ma ręce i nogi. Brakuje tego w Knack 2, któremu bliżej jest do serii oderwanych od siebie obrazów.

Na szczęście Knack 2 nie daje wiele czasu do rozważań nad sensem istnienia. Zwłaszcza w świetnym trybie co-op.

Gdybym miał wskazać największą zaletę platformowej gry akcji na PlayStation 4, byłaby to właśnie kanapowa kooperacja przed jednym ekranem. Ta stanowi niesamowicie ważny element rozgrywki. Już na samym początku przygody twórcy pytają, czy mamy towarzysza do zabawy. Jeżeli tak, rozgrywka staje się o wiele lepsza. Lokacje, przeciwnicy, platformy, zagadki – wszystko to zostało w dużej mierze pisane pod dwóch graczy. Co-op nie jest alternatywnym trybem wprowadzonym na siłę. Wręcz przeciwnie – to najlepsze, co Knack 2 ma do zaoferowania. Prawdziwe serce tego tytułu.

Na szczęście samotne wilki również znajdą coś dla siebie. Dla nich najciekawsze będzie odkrywanie skrzętnie ukrytych kufrów ze skarbami. Co świetnie, po otwarciu skarbu możemy podejrzeć, któremu z naszych znajomych na PS4 również udało się znaleźć cenną skrzynię. Przyznam, że takie rozwiązanie bardzo motywuje do pogłębionej eksploracji. Nie chcesz być przecież gorszy od swojego kolegi, który również jakimś cudem pomylił pudełko Destiny 2 z pudełkiem Knack 2. To wszystko pewnie przez tę dwójkę na końcu…

Największe zalety:

  • Wielka poprawa jakości względem pierwszej części
  • Bardzo przystępna cena (135 zł w dniu premiery)
  • Kanapowy tryb kooperacji przed jednym TV
  • System sekretów i znajomych
  • Wspaniała warstwa wideo
  • Zaskakująco dobra, epicka muzyka
  • Lepsze walki, lepsze tempo rozgrywki

Największe wady:

  • Płascy, nijacy bohaterowie i nieprzekonujący świat
  • Sztywny dubbing
  • Przydałoby się więcej rodzajów przeciwników
  • Elementy Quick Time Events
  • Najmłodsi gracze będą potrzebować pomocy przy niektórych fragmentach

Odkładając złośliwości na bok, Knack 2 to naprawdę przyjemna przygoda. Tytuł polecam zwłaszcza rodzicom i opiekunom, którzy mają grające dzieci. Dzięki trybowi kanapowej kooperacji przed jednym telewizorem oraz polskiemu dubbingowi macie świetną okazję do zacieśnienia relacji z podopiecznymi. Ci na pewno będą zachwyceni kolorową oprawą wizualną, chociaż wymagająca walka może być dla nich problemem. No ale hej – od czego jesteście wtedy wy? Współpracując ramię w ramię, żaden rywal ani żadna łamigłówka nie będą zbyt trudne.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement