Widzę w iPhonie X i Windowsie 8 jedną cechę wspólną

Felieton/Technologie 13.09.2017
Widzę w iPhonie X i Windowsie 8 jedną cechę wspólną

Oba produkty – iPhone i Windows – reprezentują pewien złoty standard w kategoriach produktowych, które reprezentują. I oba pozbyły się kluczowego elementu swojego interfejsu w imię postępu. Microsoftowi to nie wyszło. Ciekawe z jaką reakcją spotka się Apple.

Jako człowiek zajmujący się w naszym pajęczym zespole przede wszystkim Microsoftem, moją rolą przy premierze nowych telefonów i zegarków Apple’a jest wpisanie ich w microsoftowy kontekst. To tylko z pozoru było trudne zadanie: o czym tu pisać, skoro Microsoft na rynku zegarków i telefonów w zasadzie nie istnieje? Wiedziałem jednak o czym będę pisał jeszcze zanim rozpoczęła się konferencja, dzięki licznym przeciekom na temat iPhone’a X.

Mam tu na myśli usunięcie z iPhone’a X przycisku Home, a więc wprowadzenie pierwszej szalenie istotnej zmiany w obsłudze iOS. Ktoś mógłby zauważyć, że przecież system ten niejednokrotnie już się rozwijał, wprowadzając wiele nowych metod interakcji z oprogramowaniem i będzie miał rację. Żadna z tych modyfikacji jednak nie zmieniała w tak fundamentalny sposób interakcji z tą jedną z najpopularniejszych linii telefonów na rynku.

Wszystkie zmiany wprowadzone do tej pory były rozbudowywaniem ugruntowanego już fundamentu. Mniej zaawansowany użytkownik – a więc nie entuzjasta nowych technologii – obsługiwał swojego iPhone’a dokładnie tak samo, jak wszystkie poprzednie modele. Innowacje pokroju 3D Touch były ułatwieniami, których użytkownik mógł, ale nie musiał się uczyć. Tym razem nowy iPhone od pierwszego momentu wymusi zmianę przyzwyczajeń. A to ryzykowny krok, nawet dla potężnego Apple’a.

10 lat przyzwyczajenia użytkowników idzie do kosza.

Większość z nas przyjmie tę zmianę w sposób relatywnie obojętny. Jedni będą narzekać, inni się cieszyć, a wszyscy po dwutygodniowym używaniu iPhone’a X po prostu się przyzwyczają do braku przycisku i przyswoją nowe gesty interfejsu. Podejrzewam jednak, że większość nabywców iPhone’a X – jak i każdego telefonu – to nie entuzjaści nowych technologii. I od lat kupują kolejne iPhone’y, bo z miejsca wiedzą, jak obsługiwać ich do tej pory dla nich bardzo intuicyjny interfejs.

Na nas zastąpienie przycisku Home gestami nie robi większego wrażenia, co najwyżej każdy z nas ma jakąś na ten temat opinię. Przeklinałbym jednak dzień, w którym musiałbym tłumaczyć nową metodę obsługi iPhone’a mojej mamie, która – choć to inteligenta kobieta – zdecydowanie należy do grupy osób, którym przyswajanie nowych metod obsługi elektronicznych urządzeń przychodzi z wielkim trudem.

Gdyby moja mama używała iPhone’a i planowała wymianę, musiałbym jej tłumaczyć, że teraz, by wywołać funkcję Home, musi ruszyć palcem od dołu ekranu. By wywołać centrum powiadomień ruch z lewego górnego rogu. Centrum sterowania z prawego górnego. iOS wykonuje słuszny krok w stronę ergonomii (a właściwie, to kolejny krok, po prostu ten jest wyjątkowo dramatyczny) polegając coraz bardziej na nawigacji za pomocą gestów. Jak w MeeGo czy BlackBerry 10. Dla konsumentów pokroju mojej mamy zmiana tak istotna to prawie jak przesiadka na zupełnie inny system operacyjny.

Pewna potężna firma wprowadziła kiedyś podobną zmianę. I poległa sromotnie.

Mam tu na myśli Windows 8 i usunięcie Menu Start oraz przycisku Start. Microsoft uznał, że nowy Ekran startowy jest bardziej czytelny i funkcjonalny od wspomnianego menu, a przycisk je wywołujący jest za duży i niepotrzebnie zajmuje miejsce – wystarczy pole do klikania w prawym dolnym rogu interfejsu. W kontekście całego systemu operacyjnego zmiana ta nie była aż tak bardzo istotna.

Zarazem był to jeden z głównych powodów, przez które konsumenci domagali się od producentów komputerów powrotu do Windows 7.

Microsoft długo szedł w zaparte, forsując w pewnym momencie już wręcz na siłę swoje Menu Start. Jednak kolejna wersja Windows – a więc Windows 8.1 – przywróciła przycisk Startu. Jeszcze kolejna – Windows 10 – wróciła do pierwotnej koncepcji Menu Start, wyświetlając Ekran startowy tylko w trybie tabletowym. A przypominam, że Windows w świecie PC ma co najmniej równie wielkie znaczenie, co iPhone na rynku telefonów komórkowych.

Na dodatek usunięcie przycisku Home w iPhone X rodzi dodatkowy problem: znika genialne Touch ID. Zamiast bezpiecznej i błyskawicznej metody uwierzytelniania użytkownika, którą mogliśmy wykonać już w trakcie wyjmowania telefonu w kieszeni, mamy system skanowania twarzy. Który prawdopodobnie działa zdecydowanie wolniej i oferuje niższy poziom zabezpieczeń. Ta pierwsza z cech może szczególnie wkurzyć użytkowników.

iPhone X to najbardziej ryzykowny iPhone w historii tej marki.

Każda kolejna odsłona iPhone’a to coś, co można skrócić do „to samo, tylko jeszcze lepiej”. Lepszy aparat, szybszy procesor, dokładniejszy wyświetlacz, dodany czytnik linii papilarnych, i tak dalej. iPhone X zmienia sposób, w jaki obsługujemy telefony tej marki.

W sposób, w mojej pobieżnej ocenie bazującej wyłącznie na prezentacji Apple’a, słuszny. Odkąd po raz pierwszy obcowałem z MeeGo, wiedziałem, że nawigacja gestami to oczywista droga rozwoju urządzeń polegających na interfejsie dotykowym. Jestem jednak żywo zainteresowany reakcją konsumentów. Ci są bardzo wierni zasadzie „lepsze jest wrogiem dobrego”. I niewykluczone, że nawet magia Apple nie zdoła ich przekonać do zmiany opinii.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement