Nie do końca rozumiem ten trend, ale słuchawki BeoPlay E8 wyglądają niesamowicie

Artykuł/RTV 01.09.2017
Nie do końca rozumiem ten trend, ale słuchawki BeoPlay E8 wyglądają niesamowicie

Patrzymy właśnie na narodziny nowego trendu w świecie audio. To bezprzewodowe słuchawki. Ale nie, nie takie zwykłe. NAPRAWDĘ bezprzewodowe. Takie jak BeoPlay E8.

Gear IconX 2018, Sony WF-1000X, a teraz B&O BeoPlay E8 – ostatnich kilka dni przyniosło nam trzy bardzo gorące premiery urządzeń dla miłośników słuchania muzyki, jednocześnie zwiastując wysyp słuchawek nowego typu.

BeoPlay E8, podobnie jak pozostałe konstrukcje, są słuchawkami prawdziwie bezprzewodowymi. Nie łączy ich żaden przewód – do każdego ucha wkładamy pojedyncze, dedykowane urządzenie, zasilane własnym akumulatorem.

To oczywiście pokłosie premiery słuchawek Apple AirPods. I choć AirPodsy nie były pierwszymi słuchawkami tego typu, to stały się szybko na tyle popularne, by konkurencja zaczęła działać. Działać i… wyprzedzać Apple.

Bo BeoPlay E8 są bezsprzecznie lepszymi słuchawkami od Apple AirPods.

Zacznijmy od designu. Ten w produktach B&O zawsze jest wzorowy i nie inaczej jest w przypadku słuchawek BeoPlay E8. Stylowe urządzenie w niczym nie przypomina końcówek szczoteczki elektrycznej Apple AirPods, a jego etui nie przywodzi na myśl pojemnika na nić dentystyczną.

Bez wątpienia BeoPlay E8 będą też znacznie wygodniejsze od słuchawek Apple’a. AirPodsy albo komuś pasują do ucha, albo nie. Słuchawki B&O nie dość, że mają gumową „kotwiczkę” zaczepiającą się wewnątrz małżowiny, to jeszcze możemy w nich wymieniać końcówki, by lepiej dopasować je do uszu.

Możemy się też spodziewać, że BeoPlay E8 pobiją AirPodsy w kwestii brzmienia. Każda ze słuchawek wyposażona została w głośnik o przekątnej 5,7 mm i niewielki przetwornik elektromagnetyczny. Do tego fizyczne komponenty wspierane są przez funkcję cyfrowego przetwarzania dźwięku, która dostraja dźwięk i eliminuje zakłócenia. Oczywiście finalnie o jakości brzmienia przekonamy się, gdy BeoPlay E8 trafią do nas na testy, ale sama marka tych słuchawek każe się nam nastrajać optymistycznie.

Tak jak w Apple AirPods i innych konstrukcjach funkcje BeoPlay E8 obsługujemy gestami lub komendami głosowymi. Wewnątrz dedykowanej aplikacji możemy regulować też więcej parametrów słuchawek, oraz dostosować tryb „Transparency Mode”, który reguluje to, w jakim stopniu docierają do nas dźwięki otoczenia.

Jedna kwestia, w której BeoPlay E8 nie zbliżają się nawet do AirPodsów, to czas pracy na jednym ładowaniu. Słuchawki Apple mogą pracować non stop przez ponad 5 godzin, a akumulatora w etui wystarczy łącznie na 24 godziny pracy.

BeoPlay E8 grają przez maksymalnie 4 godziny, a etui pozwala je naładować tylko dwukrotnie. Większości użytkowników powinno to wystarczyć, ale na tle konkurencji wypada to… tak sobie.

Słuchawki trafią do sprzedaży w Polsce w dwóch kolorach – Black oraz Charcoal Sand – w cenie 1299 zł.

Nie do końca rozumiem ten trend.

Nie miałem jeszcze okazji sprawdzić osobiście, jak spisują się „prawdziwie” bezprzewodowe słuchawki, ale nastawiony jestem dość sceptycznie. Jasne, pociąga mnie wygoda tych słuchawek i komfort wynikający z faktu, że nigdzie na szyi nie będzie mi się plątał łączący przetworniki kabel, ale kompromisy wynikające z tego rozwiązania mnie nie przekonują.

Indywidualne słuchawki oznaczają krótki czas pracy na jednym ładowaniu. Krótki czas pracy na jednym ładowaniu oznacza konieczność ciągłego noszenia ze sobą etui. Etui niezbędne będzie też wtedy, gdy będziemy chcieli przechować słuchawki i ich nie zgubić. A jak już je zgubimy, to co wtedy? Niektórzy producenci przewidują specjalne programy gwarancyjne na takie sytuacje, ale ile razy będzie można korzystać z dobroci producentów? No właśnie.

Do tego dochodzi fakt, że takie konstrukcje są (na razie) bardzo, bardzo drogie. Niewspółmiernie drogie. Oczywiście wiem, że w tej chwili spora część ich ceny to „podatek od nowości” i z biegiem czasu będą one kosztować mniej, ale na dziś? Nic nie przekonuje mnie do zakupu takiego urządzenia, choć muszę przyznać, że BeoPlay E8 prezentują się wspaniale.

Być może przekonam się do tego formatu, kiedy słuchawki nowego typu zaczną zjeżdżać do redakcji na testy. Póki co – pozostaję sceptyczny.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement