Cieszyłbym się z ograniczenia zagranicznego kapitału w mediach, ale PiS rządzi krajem w złej wierze

Felieton/Media 04.08.2017
Cieszyłbym się z ograniczenia zagranicznego kapitału w mediach, ale PiS rządzi krajem w złej wierze

Bodajże Włodzimierz Cimoszewicz powiedział parę lat temu, że kiedy już komuniści przefarbowali się na SLD, to nawet gdy sprawowali władzę mieli poczucie, że – z racji paskudnej przeszłości – im „wolno mniej”. Że muszą się wykazać pewną społeczną wrażliwością i unikać radykalnych, kontrowersyjnych decyzji. 

Prawo i Sprawiedliwość, choć w partii nie brakuje osób z równie paskudną przeszłością, takiego poczucia nie ma, a nawet wręcz przeciwnie. Niczym słoń w składzie porcelany tratuje wszystko, co znajdzie na swojej drodze. Po umiarkowanie udanej próbie demontażu polskiego sądownictwa (temat jest nadal otwarty), przyszedł czas na tak zwaną czwartą władzę – media.

Na razie pomysł rozwiązania tego „problemu” ogranicza się do walki z zagranicznym kapitałem. Gdybyśmy rozmawiali tylko o ideach, to ja bym ten pomysł nawet całkiem ochoczo wspierał, ponieważ zagranicznych mediów jest w Polsce naprawdę bardzo dużo, a to w naturalny sposób niesie pewne zagrożenia. Może nie aż tak wielkie, jak wynikałoby to z najczarniejszych scenariuszy snutych przez prawicowe media, ale też nie na tyle małe, by problem ten zupełnie ignorować.

Gdyby Bezprawnik jakimś cudem wszedł kiedyś na Ukrainę, to zapewniam, że przywiązywałbym sporą wagę do tego, by ukraińska redakcja nie bagatelizowała problemu UPA i Wołynia.

A zatem ustaliliśmy już, że generalnie jestem zwolennikiem ograniczenia obcego kapitału w polskich mediach (i przez ograniczenie nie mam na myśli anihilacji), natomiast jest jeszcze jedna kwestia warta poruszenia w tej dyskusji. Otóż kategorycznie nie chcę, żeby robiło to Prawo i Sprawiedliwość. Dziś pod prysznicem wpadła mi do głowy taka krótka, ale jakże trafna recenzja blisko dwuletnich rządów partii. Przyzwyczajajcie się do niej, będę ją pewnie powtarzał do znudzenia. Otóż:

Prawo i Sprawiedliwość rządzi Polską w złej wierze

PiS przed milionami wyborców zdążył się już przedstawić przez ostatnie dwa lata jako władza, która pod pretekstem walki z medialnie kreowanymi przez siebie patologiami, stara się podporządkować sobie aparat państwa prawa. Doszczętnie zniszczono Trybunał Konstytucyjny, przegłosowano fatalną ustawę o sądach powszechnych, w barbarzyński (i to z punktu widzenia całego cywilizowanego świata) sposób próbowano usunąć sędziów Sądu Najwyższego, czyniąc przy tym z polityka – Ministra Sprawiedliwości – jednocześnie oskarżyciela, obrońcę i nadsędziego najsprawiedliwszego.

Widzę, jak PiS rządzi Polską, w jaki sposób jest prowadzona nasza polityka międzynarodowa. Polityka międzynarodowa to stragan, ale PiS-owi nie można zarzucić nawet tego, że się źle targuje, oni po prostu co i rusz rzucają w wystawy wielkimi kamieniami. Obserwuję w jaki sposób obsadzane są spółki Skarbu Państwa, jak szerzy się nepotyzm i to nepotyzm oderwany od kompetencji do tego stopnia, że w Polskim Stronnictwie Ludowym zaczynają mówić „nie no, kurczę, są jakieś granice”. Wreszcie, wracając do medialnej tematyki Spider’s Web – lustrzanym odbiciem tego, co chce zrobić z Polską jest… Telewizja Polska.

Czy naprawdę ktoś z was oglądając Telewizję Polską widzi tam jakieś tendencje pluralistyczne, wyleczenie czy naprawienie tego medium? Nie, słaba telewizja została doszczętnie zniszczona, zmieniona na modłę totalitarnych tub propagandowych. I w mojej ocenie dokładnie taki sam pomysł na nasz kraj ma partia Prawo i Sprawiedliwość. Z tego też względu jestem zdania, że PiS rządzi Polską w złej wierze.

Więc kiedy PiS mówi, że chce naprawiać media – kolejne po TVP – to ja się boję.

Chcemy pójść dalej i wprowadzić 15 procent udziału kapitału zagranicznego na polskim rynku mediów. A to by oznaczało, że np. TVN należąca do amerykańskiej firmy medialnej Scripps przeszłaby zmianę, dobrą zmianę – powiedział anonimowo dla „Super Expressu” poseł PiS.

W normalnych okolicznościach taka próba regulacji rynku wydałaby się nieco zbyt radykalna, ale sama w sobie nie jest niczym dziwnym – podobne ograniczenia znajdują się w wielu krajach na świecie. To także wzrost szans na konkurencyjność dla polskich portali, które muszą mierzyć się z międzynarodowymi molochami.

Ale nie mam złudzeń. Po Onecie i TVN-ie będą kolejne ustawy, bo coś jeszcze trzeba będzie zrobić z tym szczekającym NaTemat, Gazetą Wyborczą czy Wirtualną Polską, a to przecież polskie media. Zresztą, posłowie PiS już zapowiedzieli, że zamierzają się rozprawić z „fake news” i oczywiście znów można by było uznać to za ciekawy przejaw inicjatywy ustawodawczej, gdyby nie przekonanie graniczące z pewnością, że PiS rządzi krajem w złej wierze, a sama zmiana będzie prowadziła do temperowania osób nieprzychylnych „dobrej zmianie” (a – jak wyżej wskazano – trudno jest być temu przychylnym, zaś debata na linii prawica-lewica nie ma najmniejszego sensu, w chwili gdy niebędąca „konstytucyjną” większość sejmowa podpala instytucje państwa).

PiS ma taki pomysł na naprawdę mediów, jak na TVP. Czy w innym sektorze – jak na Trybunał Konstytucyjny, którego szefową uczynił Julię Przyłębską, której ja – przy całym szacunku – choćby ze względu na tempo pracy nie zatrudniłbym w Bezprawniku do odpisywania na maile ludzi, którym pies szczeka o trzeciej w nocy.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement