Mały sprzęt, wielka obietnica. Wyciągamy z pudełka głośnik Philips Everplay BT7900

Mały sprzęt, wielka obietnica. Wyciągamy z pudełka głośnik Philips Everplay BT7900

Co musi mieć głośnik Bluetooth, aby przyciągnąć uwagę konsumenta? Najlepiej żeby dobrze grał, dobrze wyglądał, był mobilny, wytrzymały, no i nie kosztował fortuny. Na pierwszy rzut oka Philips EverPlay BT7900 spełnia każde z tych kryteriów.

Philips EverPlay BT7900 kosztuje mniej, niż 500 zł i obiecuje naprawdę dużo w zamian. Wyjmijmy go z pudełka i przyjrzyjmy się najważniejszym cechom tego głośnika.

Opakowanie jest proste i niewyróżniające się. Już na pierwszy rzut oka widać jednak podkreślone na pudełku cechy, które wyróżniają Philipsa EverPlay BT7900.

 

Zawartość opakowania jest dość… skromna. Wewnątrz znajdziemy tylko głośnik, niezbędną papierologię i przewód micro-USB. W zestawie nie ma niestety ładowarki.

 

Sam przewód USB zasługuje za to na kilka osobnych słów. Kabel służy nie tylko do ładowania głośnika…

 

…ale też pełni funkcję paska, na którym możemy powiesić urządzenie, czy zaczepić je na nadgarstku. Pomysłowe!

 

Wróćmy jednak do głośnika. Pierwszym, co rzuca się w oczy po wysunięciu urządzenia z folii ochronnej jest jakość wykonania. Philips EverPlay BT7900 to jeden z najlepiej wykonanych głośników w swojej klasie.

 

Konstrukcja jest niebywale solidna, a materiał DuraFit, który ją pokrywa, bardzo wytrzymały. Pięć minut po wyjęciu z pudełka przeszedł starcie z kocimi pazurkami i wyszedł z niego bez szwanku, więc sądzę, że można być spokojnym o jego żywotność, zarówno w domu, jak i poza nim.

 

Wszystkie przyciski funkcyjne umieszczono na jednej krawędzi głośnika. Po jego włączeniu widzimy też poziom naładowania, sygnalizowany przez cztery diody. Tworzywo, którym pokryte są przyciski, jest wytrzymałe i przyjemne w dotyku.

 

Niestety, w domowych warunkach przyciąga też sierść i drobinki. Na szczęście głośnik Philips EverPlay BT7900 bardzo łatwo jest wyczyścić – wystarczy podłożyć go pod bieżącą wodę. Urządzenie spełnia normę IP57, więc nie zaszkodzi mu ani kąpiel, ani piach. EverPlay BT7900 jest też odporny na wstrząsy, co ma ogromne znaczenie przy korzystaniu z niego poza domem.

 

Gniazdo AUX 3,5 mm oraz port ładowania znajduje się z drugiej strony głośnika, pod gumową klapką. Philips EverPlay BT7900 ma wbudowany akumulator o pojemności 4000 mAh, co wystarcza na 10 godzin nieustannego słuchania muzyki. Producent ma jednak dwa asy w rękawie. Pierwszy z nich to technologia Quick Charge 3.0, która (w połączeniu z kompatybilną ładowarką) pozwala napełnić akumulator energią w ledwie godzinę.

 

Drugi to czas czuwania. Nieużywany Philips EverPlay BT7900 może w tym trybie przetrwać nawet 100 godzin, co znacząco wydłuża jego ogólny czas pracy. Głośnik wybudzi się automatycznie, gdy zagra muzyka.

 

A co z brzmieniem? O tym opowiem przy okazji pełnej recenzji, ale dość powiedzieć, że Philips EverPlay BT7900 pozytywnie zaskakuje. Dwa głośniki szerokopasmowe i dwie pasywne membrany basowe grające w stereo są zaskakująco głośne, i sprawiają, że EverPlay BT7900 brzmi znacznie „pełniej”, niż mógłby na to wskazywać jego rozmiar.

 

O tym, jak Philips EverPlay BT7900 spisuje się w praktyce, przeczytacie w pełnej recenzji. Pierwsze wrażenia nastrajają bardzo optymistycznie. Przenośny głośnik Philipsa zapowiada się na sprzęt, który spisze się nie tylko w domowym zaciszu…

 

…ale również (a może nawet: przede wszystkim) poza domem.

 

Dołącz do dyskusji

Advertisement