Observer to cyberpunkowy thriller, którym polski Bloober Team przechodzi do pierwszej ligi twórców gier

Recenzja/Gry 21.08.2017
Observer to cyberpunkowy thriller, którym polski Bloober Team przechodzi do pierwszej ligi twórców gier

Kraków 2083 roku to miejsce przerażające, ale w swojej grotesce zaskakująco piękne. Dawno nie widziałem tak dopracowanej, gęstej, klaustrofobicznej i ciekawej wizji cyberpunkowego świata. Jestem wręcz zszokowany jakością omawianej gry. Observer to murowany hit, który zasługuje na zaistnienie w globalnej świadomości.

Nie mam zamiaru pisać o wcześniejszych potworkach Bloober Team. Polskie studio o wątpliwej reputacji przeszło długą drogę, będąc świetnym przykładem na to, że każdy zasługuje na drugą szansę. Producenci z Krakowa najpierw dali się zauważyć poprawnym Layers of Fear, aby teraz zawojować serca graczy kapitalnym (nie boję się użyć tego przymiotnika) tytułem, jakim bez cienia wątpliwości jest Observer.

Observer wynosi Bloober Team do zupełnie nowej ligi producentów gier wideo.

Premiera cyberpunkowego thrillera zmienia wszystko. Od teraz pracownicy Bloober Team bez cienia wstydu mogą porównywać się z tak uzdolnionymi deweloperami działającymi w Polsce jak 11bit Studios, The Astronauts czy Farm 51. Observer to produkt, który zasługuje na uwagę w skali całego świata. Nowa gra jest zwieńczeniem długiej i wyboistej drogi, jaką przeszło krakowskie studio. Rodzimi twórcy nabierali niezbędnego doświadczenia, rozmachu oraz artystycznego zacięcia. Ich gra broni się sama, bez przypinania metek „dobre bo polskie”. To produkt, który ma wielką szansę podbić serce każdego fana cyberpunku na świecie. Nie przesadzam.

Gra jest piękna. Rozbudowana. Posiada wiele pobocznych misji oraz opcjonalnych obszarów, których wcale nie musimy zwiedzać. Observer jest przepełniony sekretami, a do tego posiada alternatywne zakończenia zachęcające do ponownych odwiedzin Krakowa z 2083 roku. Jeszcze przed wdawaniem się w szczegóły chcę wyraźnie napisać – tak, gra jest warta waszych pieniędzy. Observer to niespodziewana, nieoczekiwana perła cyberpunku, w którą nie wypada nie zagrać.

Kraków 2083 roku to cholernie nieprzyjemne miejsce, w którym dobrze żyje się tylko wybranym.

Społeczeństwo V Rzeczypospolitej Polskiej zostało podzielone na klasy – odpowiednio A, B oraz C. Wybrańcy z A żyją niemal tak, jak gdyby wyniszczającej Wielkiej Wojny nigdy nie było. Cieszą się najnowszymi dobrodziejstwami technologii oraz luksusowymi zasobami. Obywatele z kategorii B mają szansę prowadzenia przeciętnego życia, doceniając serwisowane implanty cybernetyczne oraz względnie bezpieczne osiedla. Klasa C – cóż, nikt nie chciałby do niej należeć. To mieszkańcy upadających kamienic. Bezrobotni. Alkoholicy i ćpuny. Renciści oraz emeryci bez woli do życia. Pech chce, że to właśnie do takiego miejsca trafia gracz.

Tytułowy Observer to Daniel Lazarski – członek korporacyjnej policji, która sprawuje rządy w VRP. Mężczyzna dostał tajemnicze wezwanie od syna, który zaginął wiele lat temu. Trop prowadzi do upadłej krakowskiej kamienicy, w której nic nie jest takie, jak pozornie się wydaje. Mieszkańcy kategorii C mają swoje małe sekreciki, a budynek skrywa przerażające tajemnice, czekające aż odkryje je gracz. Część z nich okazała się zadziwiająco makabryczna.

Observer powala wizualnie. Bogactwo detali, niepowtarzalny styl oraz masa ozdobników zasługuje na najwyższe uznanie.

Produkcja Bloober Team budziła moje skojarzenia z najlepszymi klasykami, takimi jak film Blade Runner czy gra I Have No Mouth And I Must Scream. Podróż po Krakowie z 2083 roku to wyjątkowe doświadczenie. Wzorowy cyberpunk miesza się tutaj z bliskim naszej wrażliwości klimatem byłego bloku radzieckiego. Metry okablowania dzielą miejsce z puszkami po konserwach i butelkach po mleku. Nowoczesna maszyna gastronomiczna pluje pierogami, bigosem i schabowym z kapustą. Informacje z potężnych serwerowni wyświetlane są na starych monitorach CTR. Wyjątkowa kombinacja!

Nie dajcie się jednak zwieść swojskości otoczenia. Observer przedstawia wizję przyszłości, w której człowiek jest jednostką całkowicie podporządkowaną. Z jednej strony potężnym korporacjom, pełniącym funkcje rządu. Z drugiej, cybernetycznym implantom oraz nowoczesnym technologiom. W Krakowie przyszłości ludzie spędzają godziny w wirtualnej rzeczywistości, podczas gdy prawdziwy świat popada w zgniliźnie. Przerażająca to wizja. Bardzo dosadna. Świetnie podana i zaprojektowana z głową.

Chociaż akcja gry rozgrywa się w krakowskiej kamienicy, lokacjom daleko do powtarzalności. Każde piętro, każde mieszkanie i każdy pokój to osobna historia. Najczęściej tragiczna, z mrocznym twistem na samym końcu. Co kapitalne, wiele wątków dotyczących mieszkańców Krakowa zostało podane graczom jako misje poboczne, których wcale nie musimy wykonywać. Są jednak tak ciekawe i tak interesujące, że nie sposób puścić płazem dodatkowych przygód. Scenariusz z hodowlą organów to mała perełka, ale więcej nie będę wam zdradzał.

W przeciwieństwie do wielu innych „symulatorów chodzenia”, Observer wciąga jak bagno i wystarcza na długo.

Grę pożarłem w dwa długie wieczory, grając po kilka godzin. Zdobyłem przez ten czas raptem 1/3 wszystkich sekretnych obiektów oraz zaledwie 30 proc. wszystkich osiągnięć na PS4. Jestem przekonany, że bardziej dociekliwi gracze spędzą z Observerem przynajmniej 10 godzin. Może dłużej. Biorąc pod uwagę niską cenę programu, to jak najbardziej zadowalający wynik. Zwłaszcza, że cyberpunkowy thriller warto przejść przynajmniej dwa razy, podejmując inne decyzje oraz poznając odmienne zakończenia.

Nie wiem jak to się udało Blooberowi, ale ta gra po prostu cieszy. Świetny model interakcji oraz otwierania drzwi z Layers of Fear doskonale się tutaj spisuje. Korzystanie z futurystycznych narzędzi policjanta przyszłości nie męczy i nie przeszkadza. Producenci odpowiednio dobrali tempo, cały czas balansując między filmem detektywistycznym oraz psychologicznym horrorem. Proporcje zostały tak dobrane, że ziewnąłem może raz, maksymalnie dwa podczas całej rozgrywki.

Niestety, krakowskiej ekipie nie udało się uniknąć kilku błędów.

Pierwszym z nich jest optymalizacja. Na konsoli PlayStation 4 Pro gra zacinała się podczas przechodzenia między obszarami. Czuć było, że gra doczytuje dane określające, co dzieje się za daną ścianą, oknem albo drzwiami. Błyskawicznie przebiegając przez klatkę schodową łączącą trzy piętra kamienicy z parterem i piwnicą dostaje się pokaz slajdów. Nieco zabija to uczucie obcowania z produktem niezwykle dopracowanym i dopieszczonym.

Po drugie, Bloober Team musi w końcu nauczyć się wypełniać swoje wirtualne światy autentycznymi postaciami. Grając w Observera staniecie oko w oko z zaledwie dwoma, no, może trzema trójwymiarowymi bytami. Reszta mieszkańców kamienicy prowadzi z awatarem gracza rozmowy przez zamknięte drzwi, korzystając ze specjalnych telekomów. Nie przeczę, pasuje to do konwencji. Wiem jednak, że projektując następną grę Blooberzy muszą wyjść ze swojej strefy komfortu. Muszą zacząć zasiedlać wirtualne miejsca wirtualnym życiem, działającym niezależnie od poczynań gracza.

To jednak mankamenty, które w żadnym stopniu nie psują ogólnego odbioru polskiej produkcji. Krakowski Observer to dla mnie jeden z najciekawszych tytułów, jakie pojawiły się w 2017 roku. Jeżeli lubicie takie klimaty, po prostu musicie zagrać w ten tytuł. Nawet ekipa CDP RED tworząca Cyberpunk 2077 mogłaby się czegoś nauczyć od kolegów po fachu.

Blooberzy zaprojektowali jedną z najlepszych cyberpunkowych wizji, jakie kiedykolwiek powstały.

Dołącz do dyskusji

Advertisement