Nokia 8 już jest. Właśnie na taki powrót legendy wielu czekało

News/Technologie 16.08.2017
Nokia 8 już jest. Właśnie na taki powrót legendy wielu czekało

Od takiego sprzętu Nokia powinna była zacząć swój powrót. Nie od średniaków, nie od najbardziej zatłoczonego segmentu na rynku. Od potężnego tupnięcia nogą i krzyknięcia – „wciąż się liczymy!”. Taka jest Nokia 8.

Zaprezentowana właśnie Nokia 8 ma w sobie wszystko, by zasłużyć na miano flagowca. Wystarczy spojrzeć na specyfikację.

Sercem nowej Nokii jest Snapdragon 835 wspierany przez 4 GB RAM-u i 64 GB pamięci na dane (rozszerzanej kartą microSD do 256 GB).

Oblany szkłem Gorilla Glass 5 ekran IPS LCD ma przekątną 5,3”, co przy rozdzielczości QHD powinno dać potężne zagęszczenie pikseli. Nie bez znaczenia jest też 700 nitów jasności – Nokia 8 będzie jednym z najjaśniej świecących smartfonów na rynku. Pod ekranem oczywiście znajdziemy czytnik linii papilarnych.

Całość napędza akumulator o pojemności 3090 mAh z technologią Quick Charge 3.0, ładowany przez złącze USB-C. Na pokładzie nie zabrakło też gniazda słuchawkowego. Oprócz tego mamy Bluetooth 5.0, anteny Wi-Fi MiMo i wszystkie możliwe sensory, jakie powinien mieć flagowiec w 2017 roku. Nokia 8 będzie też dostępna w wersji dual-SIM.

Te podzespoły zamknięte są w obudowie wykonanej z anodowanego aluminium serii 6000, a konstrukcja posiada też certyfikację IP54, czyli odporność na zachlapanie. Modele z lustrzanym wykończeniem poddano ponadto 20-godzinnemu polerowaniu. Nie ma co, ten smartfon dosłownie będzie „błyszczał”.

Sądząc po wymiarach (151,5 x 73,7 x 7,9 mm) i masie (160 g) dostaniemy do ręki kawał solidnego smartfona. O tym jednak przekonamy się dopiero wtedy, gdy Nokia 8 trafi do nas na testy.

Podobnie jak w przypadku Nokii z niższych półek, tak i Nokia 8 pracuje pod kontrolą czyściutkiego Androida 7.1.1 Nougat. W połączeniu z tak potężną specyfikacją powinniśmy otrzymać naprawdę płynnie działający telefon.

Nokia 8 to przede wszystkim multimedia.

Wraz z Nokią 8 na rynek powraca legendarne partnerstwo Nokii i Zeissa. Dlatego nowy flagowiec ma na pokładzie dwa główne aparaty o rozdzielczości 13 Mpix opracowane we współpracy dwóch firm – jeden z nich jest przetwornikiem odpowiedzialnym za kolor, drugi zbiera informacje monochromatycznie, czyli dokładnie tak, jak ma to miejsce w aparatach topowych smartfonów Huawei. Nieco martwi stosunkowo niska wartość przysłony tej konstrukcji (f/2.0) ale pamiętajmy, że identyczną ma Google Pixel, który wciąż pozostaje jednym z najlepszych narzędzi do fotografii mobilnej.

Z przodu również mamy do czynienia z 13-megapikselowym aparatem o szerokim kącie i jasności f/2.0, wspieranym dodatkowo przez display flash; podczas robienia zdjęcia przednią kamerką ekran rozświetli się, by dostarczyć więcej światła.

Hardware to jednak nie wszystko. Nokia wprowadza też innowacje w oprogramowaniu.

Nokia 8 jako pierwszy smartfon wprowadza funkcję łączenia obrazu z przedniej i tylnej kamery. Producent nazywa to rozwiązanie „dual sight” i nie ukrywa, że jest ono skierowane przede wszystkim do twórców treści, streamujących wideo na żywo na Facebooku czy YouTubie. Funkcja ta pozwala też na równoczesne robienie zdjęć obydwoma aparatami.

Wespół z podwójnym nagrywaniem obrazu działać będzie zaawansowane nagrywanie dźwięku. Nokia 8 wyposażona jest funkcję OZO Audio, czyli nagrywanie przestrzennego dźwięku w wideo 4K. Jak te innowacje zadziałają w praktyce? Przekonamy się podczas recenzowania flagowej Nokii. Zapowiedzi brzmią co najmniej ambitnie.

Nokia 8 nie odstrasza ceną.

Przy wszystkich funkcjach, specyfikacji i zaawansowaniu technologicznym, cena Nokii 8 pozostaje… dość rozsądna. Polski dystrybutor, firma HDM Global, wycenił najnowszego flagowca firmy na 2600 zł.

To znacznie niższa cena, niż większość porównywalnych smartfonów konkurencji, choć nadal wyższa od tego, ile za swoje sztandarowe urządzenia chcą Xiaomi czy OnePlus. Jako że Nokia ma aktualnie mocno chiński rodowód a cenę dość… europejską, mam nadzieję, że jakościowo faktycznie odskoczy od innych telefonów z Państwa Środka.

Że to naprawdę powrót legendy, na jaki czekaliśmy.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement