Smartfon jest wrogiem kreatywności? Nieprawda – to jej najlepszy przyjaciel

Smartfon jest wrogiem kreatywności? Nieprawda – to jej najlepszy przyjaciel

W środowisku fotografów i filmowców telefony bardzo często są traktowane po macoszemu, ze sporą dozą niechęci. Często mówi się o tym, że smartfony zabijają rynek foto.

Moim zdaniem wynika to ze strachu przed nieznanym. Wiele osób nie śledzi nowości na rynku smartfonów i tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, co potrafią dzisiejsze modele stworzone z myślą o osobach kreatywnych.

Pokutuje przeświadczenie, że smartfon jest domeną osób mniej zaznajomionych w fotografią. Bardzo często jest to prawdą, ale mój wpis kieruję do osób, które nie boją się wyjść poza ten schemat.

Jeśli jesteś fotografem lub filmowcem, smartfon nie jest twoim wrogiem. Wręcz przeciwnie, jest przyjacielem.

Sam przez długi czas należałem do obozu pod tytułem „liczy się tylko dedykowany aparat i nic poza nim”. W ostatnich latach miałem jednak kilka przełomowych momentów, po których zmieniłem zdanie.

W pamięci zapisał mi się wyjazd do Chin i nocne zwiedzanie Pekinu poza turystycznym szlakiem. Wystarczyło odejść kilka ulic od głównych arterii, by przekonać się jak wygląda tamtejsze życie. Wysadzane diamentami złote Lamborghini szybko ustępują miejsca trójkołowym rowerom z bagażnikiem, na których ludzie przewożą cały swój dobytek. Zamiast klubów widać szewca dorabiającego nocą, jedzony w pośpiechu (bardzo) późny obiad, pralnię.

Im dalej wgłąb ciasnych ulic, tym większa chęć by chwycić za aparat, a jednocześnie tym większy strach, by się na to odważyć.

W takich miejscach smartfon sprawia, że jesteś niewidoczny. Nie jesteś fotografem ani filmowcem. Jesteś tylko kolejnym zabłąkanym turystą.

Niewiele osób traktuje smartfony poważnie, co – paradoksalnie – może być wielką zaletą dla osób, które potrafią się nimi posługiwać.

Zupełnie inaczej jest z dedykowanym, dużym aparatem, który wzbudza niepotrzebną ciekawość. Wymusza na ludziach pozowanie, aktorstwo i nienaturalne zachowania. Onieśmiela. Czasami wywołuje złość lub wręcz agresję. Trudno jest zrobić dobry materiał uliczny dużym aparatem, który wręcz krzyczy „hej, jestem profesjonalną lustrzanką!”. Trudno też złapać odpowiedni moment, bo wyciągnięcie wszystkich klamotów z torby zawsze trwa przynajmniej kilka sekund.

Duży aparat jest dość niszowy. Jeśli ktoś go ma, jest spora szansa, że pracuje komercyjnie, a w takich projektach ludzie z reguły nie chcą uczestniczyć.

A smartfon? Przecież każdy ma smartfona! To zupełnie niegroźne urządzenie. To prawda: niegroźne, a jednak jakże zaawansowane.

To wszystko sprawia, że smartfon pozwala uwolnić kreatywność. Zwłaszcza w tych miejscach, w których duży aparat ją ogranicza.

Nie mam zamiaru przekonywać, że smartfony mogą zastąpić dedykowane aparaty. Jeszcze nie teraz. Tyle tylko, że już teraz smartfony stają się kapitalnym uzupełnieniem dużego sprzętu.

Tym bardziej, że możliwości foto i wideo poszły bardzo mocno do przodu. Testuję właśnie LG G6 i tryb filmowy tego smartfona jest jedyny w swoim rodzaju.

Wszyscy wiemy, że tryby zdjęciowe w smartfonach są dziś rozbudowane. Nie inaczej jest w LG G6, gdzie mamy do dyspozycji dwa obiektywy i świetny tryb manualny.

Nie wszyscy jednak wiedzą, jak duży postęp nastąpił w trybie wideo. Aplikacja aparatu LG G6 czerpie garściami z LG V20, który jest uznawany za króla mobilnego wideo.

A co właściwie potrafi LG G6?

Dla każdego filmowca klatkaż jest świętością. Tymczasem smartfony dają z reguły wybór pomiędzy 30 a 60 kl/s. Inaczej jest w LG G6, który umożliwia wybór kinowego standardu, czyli 24 kl/s. Piękny ukłon w stronę filmowców.

Drugim najważniejszym parametrem jest szybkość migawki. Tutaj również LG G6 nie zawodzi, ponieważ do wspomnianych 24 kl/s możemy dobrać czas naświetlania 1/50 s. I już! To wystarczy, by osiągnąć ten słynny, „kinowy wygląd” nagrań.

Do tego możemy dołożyć szersze proporcje ekranu. Aplikacja LG G6 pozwala na wybór kinowych proporcji 21:9, choć wiąże się to z ograniczeniem rozdzielczości do szerokości Full HD. Jeśli chcemy nagrywać w 4K, musimy skorzystać z proporcji 16:9. Nie ma jednak problemu, by dociąć kadr w postprodukcji.

Aplikacja pozwala też na manualne ustawianie ostrości wspierane przez… focus peaking, czyli podświetlanie ostrych krawędzi. To rozwiązanie znane z wysokiej klasy aparatów.

I to jest dopiero początek. Jednym z największych wyróżników trybu manualnego w wideo z LG G6 jest praca z dźwiękiem.

Podczas nagrywania widzimy wykresy audio osobno dla lewego i prawego kanału, dzięki czemu możemy monitorować, czy audio nie jest ustawione zbyt głośno.

Jeśli jest, możemy zmniejszyć czułość suwakiem gain. Do dyspozycji mamy też suwak filtra dolnoprzepustowego (low-pass filter), a nawet limiter! To wielka rzadkość na całym rynku mobilnym. Całość uzupełnia opcja wycinania szumu wiatru.

Przy tak rozbudowanych możliwościach tylko z obowiązku wspomnę o podstawowych parametrach, które możemy zmieniać: balansie bieli, kompensacji ekspozycji, czy doborze czułości ISO. Bardzo miłym dodatkiem jest też blokada ekspozycji AE-L.

Nie zapominajmy też o szerokim kącie, który zmienia pole widzenia.

Jeśli jesteś kreatywnym filmowcem, z pewnością doceniasz możliwość wymiany obiektywu w swoim aparacie. LG G6 nie zastąpi torby obiektywów, ale oferuje namiastkę tego rozwiązania. W każdej chwili możemy przełączyć się ze standardowego kąta na ultraszeroki. Dzięki temu możemy mocno urozmaicić kadry.

via GIPHY

Nagranie w proporcjach 21:9 wykonane ultraszerokim kątem może wyglądać naprawdę zjawiskowo.

Aparat LG G6 sprawia, że ten smartfon jest jednym z absolutnie najlepszych wyborów dla osób kreatywnych, które zajmują się fotografią lub filmowaniem.

Jakość wideo stoi na bardzo wysokim poziomie, a do tego parametry nagrań możemy dostosować do tych z dużego aparatu. Dzięki temu materiał z LG G6 z powodzeniem może uzupełnić nagrania wykonane dedykowanym aparatem.

Jeśli tak ma wyglądać rozwój smartfonów, to podpisuję się pod tym obiema rękami.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement