Kamera sportowa 4K za 599 zł? Sprawdziliśmy, czy warto

Recenzja/Foto 26.08.2017
Kamera sportowa 4K za 599 zł? Sprawdziliśmy, czy warto

Najnowsza kamera sportowa Kruger&Matz KM 198 to interesujący kompromis pomiędzy jakością nagrań, ceną i ergonomią całego zestawu.

Sensor od Sony.

Zacznijmy od tego, co w kamerkach sportowych najważniejsze, czyli sensora obrazu. W KM 198 mamy sensor od Sony o nazwie IMX078. Znajdziemy go także w dość popularnym w Polsce „chińczyku” SJcam SJ5000X. U „majfriendów” W Chinach można go obecnie kupić za 400-500 zł, więc to ta sama półka cenowa.

Kolejną, ważną cechą w tym segmencie jest obiektyw – jak zwykle szerokokątny, o polu widzenia 170 st.

Dwa ekrany.

Z tyłu mamy ekran LCD o przekątnej 2 cali i rozdzielczości 240p. Szkoda, że nie jest dotykowy, ale i tak można za jego pomocą dość wygodnie nawigować po menu czy oglądać nagrany materiał. Jest on jednak dość ciemny, więc jeśli chcemy na bieżąco oceniać swoją twórczość, warto zadbać o nieco cienia.

Menu jest intuicyjne, jednak wygląda nieco archaicznie.

Przedni ekran jest o ponad połowę mniejszy. To OLED o przekątnej 0,95″. Świetnie sprawdza się w celach informacyjnych, gdyż można z niego odczytać ustawienia nagrywania i stan naładowania akumulatora. Jeśli chcemy poszaleć z kamerką i zabrać ją do nagrywania ekstremalnych wyczynów, to dioda sprawdziłaby się w tym miejscu nieco lepiej. Do zwykłego rejestrowania dojazdów czy podróży ekran jest jednak wygodniejszy.

4K w 30 klatkach.

Jakiej jakości są filmiki nagrywane KM 198?

Jest całkiem nieźle: kolory są wiernie odwzorowane, a obiekty mają sporo detali. Bardzo brakuje jednak stabilizacji obrazu.

Stop-klatka z materiału w 4K.

Ze względu na ograniczone rozmiary kart pamięci najczęściej nagrywałem jednak w 1080p. Jeśli potrzebujecie niedrogiego sprzętu do dokumentowania jazdy na rowerze albo motorze, KM 198 wzorowo spełni swoje zadanie. Trzeba się jednak będzie pogodzić z faktem, że im dalej od centrum kadru, tym obraz będzie mniej ostry.

W KM 198 bardzo łatwo również przepalić kadr, co świetnie widać po białym niebie, nawet kiedy obiektyw nie jest skierowany w słońce.

Stop-klatka z materiału FHD.

Jakość jest również zadowalająca podczas nagrań przy słabszym świetle, choć widać dość dużo szumów.

Kamerkę zabrałem ze sobą do Prypeci, skąd pochodzi powyższy filmik. Świetnie sprawdziło się tam bogactwo dodatków, jakie dostajemy w pudełku:

Co prawda wiązanie na klatkę piersiową musiałem zabrać własne, ale już wodoodporną obudowę (do 30 m zanurzenia), pasy montażowe, przejściówki czy opaski na nadgarstki dostajemy w cenie kamery.

Bardzo ładne zdjęcia.

Jeśli przy filmach byłem umiarkowanie zadowolony, to już zdjęcia wychodzą KM 198 bardzo dobrze. Można je wykonywać w maksymalnej rozdzielczości 12 Mp z wykorzystaniem samowyzwalacza czy trybu zdjęć seryjnych.

Nieskompresowane zdjęcia

W pozowaniu do „selfie” pomaga miniaturowy pilot, który można nosić na ręce jak zegarek. Innym sposobem na zdalne uruchomienie rejestracji filmu czy zdjęć jest skorzystanie z aplikacji mobilnej, która jest najsłabszym ogniwem całego systemu. Producent proponuje nam bowiem skorzystanie z aplikacji EZ iCam, która w moim przypadku często traciła połączenie z kamerą. Ma ona też bardzo mało wspólnego z ergonomią.

Przeciętny akumulator.

Akumulator ma pojemność 1050 mAh i starczał na nagranie ok. 50 min materiału w 4K przy włączonym Wi-Fi. Nie jest to mistrzostwo świata, a raczej dolne stany średnie, dlatego od razu polecam zaopatrzyć się w zapasowy akumulator.

Bardzo miłym ukłonem w stronę klientów jest jednak dodanie ładowarki sieciowej, podczas gdy konkurenci dorzucają zwykle tylko kabelek USB.

Jeśli już przy kabelkach jesteśmy, to KM 198 podłączymy do telewizora, dzięki obecności portu microHDMI. Kamerkę naładujemy zaś przez port miniUSB, a dane zapiszemy na karcie microSD. Mimo że w internecie natknąłem się na informację, że nowy Kruger&Matz obsługuje nośniki do 32 GB, to u mnie bez problemu poradził sobie z dwukrotnie większymi kartami.

Dobra propozycja za 599 zł.

KM 198 mogę z czystym sumieniem polecić osobie, która potrzebuje niedrogiej kamerki z multum przejściówek i mocowań, a także wodoodporną obudową. Wówczas będzie to jedna z lepszych, o ile nie najlepsza propozycja na rynku.

Bardzo blisko są jednak Chińczycy. Xiaomi niedawno pokazało swoją pierwszą kamerę Mijia, którą można kupić w cenie 500 – 700 zł. Oferuje ona nagrywanie w 4K i elektroniczną stabilizację obrazu. Ciekawą alternatywą jest także wymieniona wcześniej SJcam SJ5000X czy tańsza XiaoYi. Niewiele więcej trzeba też dorzucić do jej drugiej wersji, która bije KM 198 na głowę jakością nagrań.

Jeśli chcecie zobaczyć więcej nagrań z KM 198, zapraszam do mojego wideo o wyprawie do Prypeci. Weźcie jednak poprawkę, że znaczną część nagrań wykonywałem tu też Sony FDR-X3000 (to w mojej opinii najlepsza kamera sportowa dostępna obecnie na rynku).

Dołącz do dyskusji

Advertisement