Pożyczyłbyś swój samochód za pieniądze? Polski Drivesurfing mówi sprawdzam

Artykuł/Biznes 15.08.2017
Pożyczyłbyś swój samochód za pieniądze? Polski Drivesurfing mówi sprawdzam

Drivesurfing to nowy, polski startup, dzięki któremu zaczniemy sobie pożyczać auta.

Polacy już teraz mogą sprawdzić, jak to jest wypożyczyć sobie samochód na minuty. W stolicy i w Krakowie działa np. Traficar. Jego model zakłada, że w aplikacji sprawdzamy dostępne samochody i wybieramy ten, który najbardziej nam pasuje, a później zostawiamy na parkingu. Opłata jest pobierana za pokonane kilometry i za czas spędzony w aucie. Jest to odpowiednio 50 gr za minutę jazdy i 80 gr za jeden kilometr. Średnio za 10-minutowy kurs na dystansie 5 km klienci zapłacą 9 zł.

Na podobnej zasadzie funkcjonują również 4 Mobility i Panek CarSharing. Drivesurfing działa inaczej. To platforma wymiany samochodów od prywatnych ludzi, gdyż sama firma nie posiada ich na własność.

Jak działa Drivesurfing?

Z punktu widzenia osoby wypożyczającej samochód trzeba zarejestrować się na Drivesurfing, wybrać samochód w danej lokalizacji i opłacić jego wypożyczenie na określoną liczbę dni.

Później w umówionym miejscu spotykamy się z hostem. To jego samochodem będziemy jeździli. Host przekazuje nam kluczyki i voilà!

Ceny kształtują się bardzo różnie. Od 35 euro za dzień możemy wynająć Kię Picanto w Atenach, ale już za Toyotę Land Cruiser w Tanzanii zapłacimy 200 euro dziennie. Jeszcze droższy jest Isuzu Trooper na Islandii – 219 euro. To już jednak samochód do terenowych zastosowań.

Idea Drivesurfingu wydaje mi się bardzo ciekawa i świetnie słyszeć, że Polacy biorą się za jej wprowadzanie do rzeczywistości. Wątpliwości budzi jednak fakt, że kwestia ubezpieczenia nie została jeszcze w pełni załatwiona, a lokalizacji jest jeszcze tylko 15. Każdy musi od czegoś zacząć.

O szczegółach działania Drivesurfing, rozmawiam z jego współtwórcą Łukaszem Rosą.

drivesurfing

Karol Kopańko, Spider’s Web: Wciąż pracujecie w korporacjach, a jednocześnie zdecydowaliście się na rozpoczęcie nowego projektu na własną rękę. Dlaczego?

Łukasz Rosa, Drivesurfing: Praca w korporacji daje obszerną wiedzę z zakresu prowadzenia i budowy złożonych projektów z wielkimi budżetami. Jest to doskonały sposób na poznanie specyfiki działania rynków, ale też sposobów na walidację założeń projektów w różnych branżach. Rozpoczęcie dodatkowego projektu po pracy wiąże się z chęcią sprawdzenia samego siebie, ale też z chęcią budowy czegoś własnego czemu można poświęcić czas.

W korporacjach często mamy narzucone terminy, wizje firmy, pomysły innych osób jak i sposób pracy. We własnym biznesie to my mamy możliwość dobierania partnerów, z jakimi chcemy tworzyć firmę, sposobów i dróg w jakie chcemy się rozwijać oraz nadawać właściwy kierunek z dnia na dzień. Cały czas zaskakujemy siebie samych twórczymi pomysłami, odkryciami i doskonaleniem produktu. Codziennie tworzymy interesujące rzeczy dla naszych użytkowników.

Przejdźmy w takim razie do rozmowy o waszym biznesie. Jak weryfikujecie ludzi, którzy na platformie wypożyczają samochody?

Sprawdzamy dokumenty samochodów i osób, a także rozmawiamy z każdym właścicielem osobiście. Docelowo pracujemy nad rozwiązaniem, które ten proces zautomatyzuje.

A macie jakieś wymagania, co do tego w jakim stanie ma być wypożyczany samochód?

Oczywiście, ale też nie narzucamy się właścicielom. Samochód musi spełniać podstawowe założenia: nie może być kradziony (ale to oczywiste), osoba wynajmująca samochód musi być jego właścicielem, musi on być w dobrym stanie technicznym (aktualne badania techniczne) i koniecznie musi mieć obowiązujące w danym kraju ubezpieczenie. Jakość i stan samochodów przekłada się bezpośrednio na zainteresowanie wypożyczeniem, więc doradzamy właścicielom by utrzymywali czystość, dodawali ładowarki USB, nawigację GPS i przewodniki. Staramy się by nie byli pozostawieni sami sobie, więc jesteśmy do ich dyspozycji cały czas.

Jaka jest polityka firmy jeśli komuś, coś się stanie w czasie, kiedy jedziemy wypożyczonym samochodem? Kto pokrywa koszty naprawy czy leczenia w razie wypadku?

Jest bardzo trudny temat, nad którym nieustannie pracujemy. Prowadzimy rozmowy z wieloma firmami ubezpieczeniowymi na różnych rynkach w celu wypracowania ubezpieczeń. Wkrótce nasi użytkownicy otrzymają możliwość zakupu tego typu ubezpieczeń. Rynek ubezpieczeń to bardzo specyficzna struktura, o której moglibyśmy napisać książkę.

Jak się domyślam, wasz model biznesowy zakłada pobieranie opłaty od każdego wypożyczonego samochodu, czy tak?

Na ten moment nie pobieramy dodatkowych opłat za wynajem. Docelowo opłata będzie ruchoma i może oscylować między 5 proc., a 20 proc., ale wpływ na to będzie miało wiele czynników (termin czy czas wynajmu, jak i typ samochodu itp.). Zawsze jednak rozmawiamy z właścicielami by ostateczna cena była bardzo konkurencyjna względem klasycznych wypożyczalni.

Właśnie, wpuszczacie klasyczne wypożyczalnie na swoją platformę?

Tak, ale nie wszystkie. Idea usługi jest taka by był to prawdziwy car sharing, gdzie nie ma wielkich korporacji, które mają ogromną masę samochodów. Chodzi o to by zwykli ludzie pomagali sobie i mieli dodatkowe źródło przychodu. Dlatego zgadzamy się raczej na obecność małych, lokalnych wypożyczalni, które mają kilka lub kilkanaście samochodów. Usługa pod kątem zasad działania przypomina Couchsurfing lub Airbnb i jej fundamentalnym założeniem jest przede wszystkim umożliwienie zarabiania na własnych samochodach. Duże wypożyczalnie są bardzo „usztywnione”, a zatem współpraca z nimi mija się z naszymi założeniami biznesowymi.

A ile samochodów udało się już wam wypożyczyć?

Tym jeszcze nie chcemy się chwalić. Ale już za moment pokażemy wyniki. Jednocześnie w tym momencie bardzo skupieni jesteśmy na pozyskaniu nowych właścicieli z samochodami by oferta miejsc była jak najszersza.

Jak chcecie ich pozyskać?

Udzielamy się mocno w lokalnych społecznościach i nawiązujemy bezpośredni kontakt z właścicielami, którzy są zadowoleni z platformy. Skupiamy się na działaniach typowo Growth Hackingowych tak, by racjonalnie wydawać budżet i osiągać jak najlepsze jakościowo rezultaty. Nie chcemy zdradzać wszystkich naszych sekretów biznesowych, ale tak jak każdy korzystamy z większości serwisów społecznościowych.

Naszym podstawowym narzędziem pozyskiwania ruchu jest Facebook, Google, Instagram i Twitter ale także inne sieci społecznościowe. Mamy wdrożone działania z szeroko pojętą branżą turystyczną od portali, przez blogerów, po biura turystyczne. Budujemy kanał dotarcia. To wszystko to dopiero początek, bo pomysłów na rozwój mamy wiele. Nasza grupa docelowa jest z góry określona i nie mamy zamiaru konkurować np. „z autami na minuty” w miastach. Naszym celem jest budowanie prawdziwej idei car sharingu.

W jakie rynki celujecie z rozwojem firmy?

Docelowo chcemy być obecni we wszystkich miejscach turystycznych, gdzie można poruszać się samochodami. Dlatego też nawiązaliśmy współpracę z właścicielami samochodów w takich destynacjach jak Teneryfa, Rodos, Sevilla, Madryt, Rejkjavik, Bangalore w Indiach czy Kenia. Obserwujemy też duży potencjał w miejscach, gdzie idea dzielenia się własnym samochodem ma potencjał na co dzień – nie tylko podczas zwiedzania. Mówimy tutaj już nie tylko o wynajmie godzinowym czy dziennym, ale też tygodniowym czy miesięcznym.

Przeczytaj również: Panek CarSharing kontra Traficar i 4Mobility. Gdzie najlepiej wypożyczyć auto na minuty w Warszawie?

Dołącz do dyskusji

Advertisement