Jest ktoś, kto chce przełamać duopol Apple i Samsunga. I nie jest to Huawei

Artykuł/Technologie 18.08.2017
Jest ktoś, kto chce przełamać duopol Apple i Samsunga. I nie jest to Huawei

Apple czy Samsung? Samsung czy Apple? Rynek smartfonów jest zdominowany przez te dwie firmy. Jest jednak ktoś, kto chcę rzucić rękawice gigantom i nie jest to Huawei.

Najpopularniejszym modelem smartfonu na świecie jest iPhone 7. Drugie miejsce zajmuje… iPhone 7 Plus. Na trzecim ulokował się Samsung ze swoim sztandarowym modelem Galaxy S8. Co znajdziemy na czwartej pozycji? Samsunga w wersji Galaxy S8+. To zestawienie jest raczej przygnębiające, ale nie powinno dziwić.

Rynek smartfonów maleje. Na razie powoli. Według IDC w drugim kwartale bieżącego roku sprzedaż tych urządzeń spadła o 1,3 proc. z 346,1 mln sztuk do 341,6. Tu również dwaj najważniejsi gracze to Samsung i Apple. Koreańczycy mieli sprzedać w drugim kwartale 79,8 mln smartfonów, a Amerykanie 41 mln. Obie firmy notowały wzrosty na poziomie około 1,5 proc. rok do roku.

Czarnym koniem jest jednak Huawei. 38,5 mln sztuk robi wrażenie. Chińczycy siedzą na ogonie Apple’owi. Wynik jest imponujący zwłaszcza dlatego, że rok do roku Huawei sprzedał prawie 20 proc. więcej urządzeń. Przy symbolicznych wzrostach dwóch dominatorów, robi to wrażenie.

Ten szkic rynkowej sytuacji, rzecz jasna niedoskonały, nie jest przypadkowy.

Kojarzycie Essential Phone? To niezwykle piękny (i zarazem drogi) smartfon firmowany przez nie byle kogo, bo ojca Androida, Andy’ego Rubina. Po różnych perypetiach związanych z opóźnieniami, egzemplarze z przedsprzedaży trafią wreszcie do odbiorców. Mało tego, można już ponownie zamawiać ten smartfon. Póki co w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

Essential Phone to zapewne świetne urządzenie. Pierwsi recenzenci zwracają uwagę na wzornictwo. The Verge nazywa wręcz ten smartfon artefaktem z przyszłości. W kontekście debiutu mało znanej marki istotne jest jednak coś innego, niż sam sprzęt.

Andy Rubin ma tupet.

Patrząc na sytuację rynkową można uznać Rubina za szaleńca, marzyciela, lub jedno i drugie. Zwłaszcza gdy wczytamy się w to, co mówi. A mówi ciekawe rzeczy.

Każdym nasyconym rynkiem potrzeba wstrząsnąć. Trzeba to zrobić tam, gdzie jest duopol.

Duopole mogą być równie złe, jak monopole. Świetnie ilustruje tę tezę analogia do polskiej sceny politycznej w minionych latach (choć ostatnio duopol zdaje się zamieniać w monopol). Graczami, których ma na myśli Rubin, są oczywiście Samsung i Apple. Pytanie, w jaki sposób zamierza spełnić obietnicę?

Otóż, Essential Phone, który trafia właśnie na rynek, według zamierzeń współtwórcy Androida, nie jest smartfonem docelowym, ale punktem wyjścia. Rewolucja ma nastąpić później. Na czym będzie się opierać? Na sztucznej inteligencji. Do czego ta ostatnia zostanie wykorzystana? Do zmiany sposobu interakcji ludzi z urządzeniami.

Rubin chce, by smartfon był wirtualną wersją nas samych. Mało tego, ma działać niejako bez naszego udziału, wykonywać codzienne czynności za nas. Twórca Essential Phone’a mówi wręcz o zaufaniu do smartfonu.

Wizja Rubina brzmi zarazem pięknie i strasznie.

Pięknie, bo rzeczywiście dziś nasze urządzenia absorbują nas w zbyt wysokim stopniu. Strasznie, bo któż z nas jest dziś gotowy oddać część obowiązków smartfonom? W jednym Rubin ma rację na pewno. Nie da się przełamać duopolu Samsunga i Apple (czy być może już niedługo Samsunga i Huaweia) urządzeniem, jakich wiele. Takim, jakim jest choćby obecnie Essential Phone. I być może wizja Rubina jest zuchwała, ale jeżeli zdoła ją wdrożyć, wywołała rewolucję. Chyba, że ktoś inny go wyprzedzi.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement