Jednego na pewno nie będziesz potrzebował w Tesli Model 3 – kluczyka

Artykuł/Motoryzacja 29.07.2017
Jednego na pewno nie będziesz potrzebował w Tesli Model 3 – kluczyka

W końcu ktoś pozbył się kluczyka tak jak należy. Tesla Model 3 nie będzie go miała… w ogóle. 

Tak, w ogóle. Nie dostaniemy go kupując nowy samochód. Dostaniemy jedynie kluczyk awaryjny, w postaci specjalnej karty, wymiarami podobnej do karty płatniczej. Możemy ją wrzucić do portfela, torby, plecaka albo schować w szufladzie w domu. To nie ona będzie głównym narzędziem zapewniającym nam dostęp do samochodu.

Podstawowym kluczykiem w Tesli Model 3 będzie… nasz smartfon.

Otworzymy nim samochód, a potem dzięki jego obecności uruchomimy silnik i ruszymy w trasę. Komunikat o tym, że zapomnieliśmy faktycznego kluczyka nigdy się nie pojawi.

Owszem, niektórzy producenci już teraz oferują albo zdalny dostęp do ustawień samochodu za pomocą smartfona (włącznie ze zdalnym rozruchem), albo wręcz pozwalają otworzyć i uruchomić pojazd w ogóle bez kluczyka. Wystarczy smartfonem wyposażonym w NFC (i odpowiednio skonfigurowanym) dotknąć klamki, a potem położyć go w odpowiednim miejscu – i już, możemy ruszać. Takie rozwiązanie stosuje chociażby Mercedes w obecnej klasie E.

Tyle tylko, że jest to rozwiązanie opcjonalne, dodatkowo płatne, traktowane często jako zwykły, zbędny gadżet. Zawsze dostaniemy do tego standardowy kluczyk. Już nawet nie mówiąc o tym, że rozwiązania te oparte są przeważnie na NFC, więc wymagające wyjęcia telefonu z kieszeni i przyłożenia go to tu, to tam. Niezbyt wielki zysk.

Tesla zrobiła to inaczej.

Połączenie z samochodem realizowane jest tutaj za pośrednictwem Bluetooth LE. Telefonu możemy więc przez cały czas nie wyciągać z kieszeni czy z torby – wystarczy, że znajdziemy się w pobliżu, mając przy tym zainstalowaną odpowiednią aplikację Tesli.

To tyle. I dzięki temu możemy ze sobą na samochodową wycieczkę zabierać o jeden gadżet mniej.

Mamy więc dwie kluczowe sprawy. Po pierwsze, Tesla postawiła na smartfon jako priorytetowy sposób dostępu do samochodu, specjalną kartę opisując jako „rozwiązanie awaryjne”. Po drugie zadbała o to, żeby dostęp smartfonowy był po prostu wygodny. Aczkolwiek amerykanie mogą nie cieszyć się zbyt długo taką wyjątkowością – jeszcze w tym roku podobny system ma zaprezentować Volvo.

A jeśli smartfon się rozładuje?

Wtedy dobrze mieć w zapasie wspomniane karty. Pozwolą one odblokować samochód (wystarczy je przyłożyć do słupka B), a następnie uruchomić (po ułożeniu w odpowiednim miejscu w samochodzie).

Pojawia się tylko pytanie – co zrobić w przypadku, kiedy system ulegnie awarii i nie będzie się dało samochodu otworzyć ani aplikacją na smartfonie, ani za pomocą zapasowej karty? Miejmy nadzieję, ze Tesla ma na to pytanie gotową odpowiedź.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement