11 rzeczy, który musisz wiedzieć o najcichszym samochodzie świata

Artykuł/Motoryzacja 28.07.2017
11 rzeczy, który musisz wiedzieć o najcichszym samochodzie świata

Pochylmy głowy przed nowym królem dróg. Bo inaczej tego samochodu określić nie sposób. Oto nowy Rolls-Royce Phantom.

Są samochody premium. Są samochody luksusowe. Są samochody więcej niż luksusowe. I jest Rolls-Royce. A na samym szczycie tej hierarchii siedzi Phantom.

Phantom, którym dziś doczekał się nowej, ósmej już generacji. Wnoszącej tyle nowości, że trzeba było spośród tego wszystkiego (prasówka ma długość krótkiej książki) wybrać kilka najciekawszych rzeczy.

Figurka Spirit of Ecstasy jest teraz pół cala wyżej.

Może i nie jest to zmiana z gatunku tych fundamentalnych, ale wyobraźcie sobie tylko, jak zabłyśniecie na dowolnej imprezie. Wystarczy podejść do grupki rozmawiających osób, po czym rzucić: „hej, wiecie, że dzięki nowemu, wyższemu grillowi Phantoma nowej generacji, figurka Spirit of Ecstasy jest mniej więcej 1,27 cm wyżej, niż w poprzedniej generacji?”.

A jeśli ten tekst na rozgrzewkę nie zadziała, przynajmniej będziesz mógł wypić piwo, które zostawią po sobie, uciekając od ciebie w pośpiechu.

Jak wycięty z jednego kawałka aluminium.

Technicznie rzecz biorąc, nie jest to oczywiście prawda – nadwozie Phantoma składa się z wielu połączonych ze sobą elementów. Nowy proces konstrukcyjny ma jednak pozwolić na tak idealne spasowanie każdego z nich, że łączenia będą niemal niewidoczne, a samochód będzie wyglądał, jakby wyrzeźbiono go z pojedynczej bryły metalu.

Nowy Phantom jest tak cichy, że inżynierowie Rolls-Royce’a musieli… upewnić się, że ich aparatura pomiarowa nie jest rozregulowana.

Według Rolls-Royce’a jest to najcichszy na świecie pojazd silnikowy. O odpowiednie wyciszenie dbają dwuwarstwowe szyby o grubości 6 mm, a także ponad 130 kg dodatkowego wyciszenia, specjalne materiały wykończeniowe i nowa konstrukcja samochodu.

W efekcie nowy Phantom jest nawet cichszy od poprzedniego o 10 proc. przy prędkości 100 km/h. Inżynierowie RR musieli natomiast podczas testów upewnić się, że ich sprzęt do pomiaru hałasu we wnętrzu jest odpowiednio skalibrowany – tak nieprawdopodobne były uzyskiwane wyniki.

Najważniejszą nowością (dlatego mniej więcej w środku tekstu) jest bez wątpienia nowa konstrukcja znajdująca się pod Phantomem – Architecture of Luxury.

MQB? SPA? EMP? Zapomnijcie o takich nazwach. Aluminiowa konstrukcja, na której postawiono Phantoma to Architecture of Luxury. Lekka, o 30 proc. sztywniejsza od tej z poprzedniego Phantoma, zaprojektowana w całości przez inżynierów RR i mająca trafić wyłącznie do samochodów tej marki.

Na niej właśnie opierać będzie się nie tylko kolejny Ghost czy Wraith, ale i Cullinan. Segment nie ma więc znaczenia – zawsze wszystko bazować będzie na Architecture of Luxury. Przynajmniej przez najbliższą dekadę.

Nowy Phantom będzie oczywiście ele… napędzany nowym silnikiem V12.

6,75 l, 570 KM, 900 Nm już od 1700 obrotów, nieco ponad 5 sekund do 100 km/h i 8-biegowa skrzynia automatyczna od ZF. Niech sobie tam Telsa będzie szybsza – kogo to obchodzi.

Przy okazji skrzyni automatycznej – nowy Phantom otrzymał rozwiązanie, które już widzieliśmy w RR (i nie tylko), ale i tak warto o nim wspomnieć. Dzięki danym z nawigacji satelitarnej, skrzynia biegów odpowiednio wcześniej przygotowuje się do tego, co czeka ją za chwilę. W rezultacie zawsze z wyprzedzeniem jest gotowa na zakręty, podjazdy czy zjazdy.

Na to, co na drodze, jest też gotowe zawieszenie, zbierające z kamer dane na temat stanu nawierzchni.

System znany również z innych samochodów – np. Mercedesa klasy S. Kamera stereo umieszczona na przedniej szybie skanuje drogę przed nami, pozwalając zawieszeniu przygotować się na to, co czeka je za chwilę, zamiast reagować na to w momencie np. wjechania w dziurę. System działa do prędkości 100 km/h.

Co najciekawsze, Roll-Royce nazwał go… Flagbearer. Jest to nawiązanie do pochodzących z XIX w. reguł prawnych, zobowiązujących posiadaczy samochodów do tego, żeby podczas jazdy… szedł przed nimi człowiek z czerwoną flagą, ostrzegając innych o nadjeżdżającym pojeździe.

Z wyprzedzeniem sami też zobaczymy to, co dzieje się na drodze, nawet jeśli podróżujemy nocą.

Nowe, laserowe światła przednie mają być „najbardziej zaawansowane w branży”. Ich zasięg? Ponad… 600 m.

Za kierownicą w końcu zobaczymy cyfrowe zegary, wyświetlane na 12,3-calowym ekranie. Podobno tego właśnie chcieli klienci.

Systemów autonomicznej, pół-autonomicznej jazdy brak. Są za to niemal wszystkie możliwe systemy bezpieczeństwa i adaptacyjny tempomat.

Kupujących Rolls Royce’a raczej stać na ludzkiego szofera. I pewnie jeszcze długo z niego nie zrezygnują.

Właściwie wszystkie miejsca, których możemy dotykać podczas jazdy, są opcjonalnie podgrzewane.

Nie tylko fotele, nie tylko podłokietniki centralne, nie tylko podłokietniki od strony drzwi. Podgrzewane są nawet… dolne fragmenty słupka C!

Rolls-Royce postanowił też zmienić podejście do… deski rozdzielczej. Teraz ma być ona dziełem sztuki.

I to dosłownie. Nie bez powodu RR nazywa tę część samochodu „The Gallery”. Cała deska rozdzielcza pokryta jest pojedynczą taflą hartowanego szkła. Pod nią znajduje się m.in. zegar (analogowy) i… dzieło sztuki. Dowolnie wybranego przez nas artysty. W rezultacie zamiast pustego, smutnego miejsca, będziemy mogli podziwiać tam to, co tylko sobie wymarzymy.

I za co pewnie zapłacimy więcej, niż za całkiem porządny nowy samochód.

Ale kto bogatemu zabroni…

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement