Nieśmiertelny iPad mini, czyli wystarczy jeden tablet na całe życie

Felieton/Sprzęt 13.07.2017
Nieśmiertelny iPad mini, czyli wystarczy jeden tablet na całe życie

Kupiliśmy go w listopadzie 2012 r., czyli zaraz po oficjalnej premierze. Aby zobrazować, jak zamierzchłe technologicznie były to czasy, powiem tylko, że w korzystaliśmy wtedy z takich super urządzeń jak HTC Wildfire S, czy Samsung Galaxy S II. Dzisiaj z tych telefonów nie da się już korzystać. A pierwszy iPad mini żyje nadal i ma się całkiem dobrze.

Nowy (wtedy) iPad mini przede wszystkim zastąpił mojej dziewczynie iPoda touch. Dzięki wielkiemu ekranowi, mocnemu akumulatorowi i niewielkiej wadze doskonale sprawdził się nie tylko jako urządzenie do kanapowej rozrywki, ale również kompan podróży.

W 2012 r. tańsze smartfony z Androidem miały przeważnie tylko kilkanaście megabajtów miejsca na aplikacje i gry. W praktyce oznaczało to, że mieściło się zaledwie kilka lub kilkanaście tytułów. O świetnych grach można było zapomnieć. Dlatego iPod, a potem iPad były u nas intensywnie wykorzystywane. Masa aplikacji, cała góra gier, a do tego muzyka i filmy – to wszystko umilało domownikom wolny czas.

Podczas wyjazdów iPad mini mógł też służyć za całkiem wydajne narzędzie pracy. Napisałem na nim kilka tekstów, a na dużym ekranie wydawałem Spider’s Web z dowolnego miejsca na świecie.

Kilkanaście miesięcy temu iPad przeszedł na emeryturę. Czyli wylądował w szufladzie. Stało się tak dlatego, że nasze smartfony od 2012 r. strasznie urosły i na ich wielkich ekranach możemy robić wygodnie wszystko to, co robiliśmy wcześniej na iPadzie.

Styczeń 2017: wyciągamy iPada z szuflady

W styczniu wyciągnęliśmy iPada mini z szuflady. Zanim to zrobiliśmy, szukaliśmy go przez kilkanaście minut. Nikt nie wiedział, gdzie schowaliśmy niepotrzebny już gadżet. Tablet był zakopany pod stertą papierów, a od jego znalezienia do uruchomienia minęło dobre kilkanaście minut. Okazało się, że akumulator był kompletnie rozładowany i samo podpięcie zasilania nie pozwoliło na uruchomienie iPada. Przyznam, że przez chwilę myślałem, że już się nie obudzi.

Po włączeniu okazało się, że iPad mini z 2012 roku dostał… aktualizację oprogramowania. Nie była ona najnowsza – tablet naprawdę długo był nieużywany – ale iOS 9.3.5 z końca sierpnia 2016 roku i tak jest nowszy od wielu wersji Androida, które do dzisiaj pozostają w użyciu.

Tablet pojechał z Moniką do szpitala i w pewnym sensie towarzyszył narodzinom naszego syna. Po powrocie ze szpitala iPad został (drugim po Szumisiu) elektronicznym gadżetem Filipa.

Młody słucha na nim swojej ulubionej muzyki do zasypiania, czyli dźwięków różnych szumiących przedmiotów. Do tego dochodzą pioseneczki dla dzieci, a w sytuacjach trudnych również kreskówki dla najmłodszych, które działają jak zaklęcie uspokajające.

Tablet znowu używany jest codziennie. A dzięki temu, że jest zawsze pod ręką i zawsze naładowany – akumulator po kilku latach nadal wymiata – często biorę go do ręki i przeglądam na nim internet i korzystam z aplikacji np. do planowania wyjazdu: mapy, przewodniki, etc.

Specyfikacja techniczna? Nadal jest OK

Mam wrażenie, że specyfikacja urządzenia wcale się nie zestarzała. Korzystanie z pierwszego iPada mini nadal jest przyjemnie, nie irytuje i nie przysparza problemów. Na samą myśl o porównaniu go z HTC Wildfire S z tamtego okresu chce mi się śmiać i płakać jednocześnie.

System iOS 9.3.5 w niczym nie przypomina iOS 6, z którym urządzenie zadebiutowało.

Akumulator daje radę i pozwala na kilka dni pracy.

Do gabarytów urządzenia i jego wagi też trudno mieć zastrzeżenia. Pod tym względem na rynku tabletów przez lata w zasadzie niewiele się zmieniło.

Wydajność jest OK. Jedynym sposobem na wywołanie w iPadzie mini czkawki jest aktualizacja wielu aplikacji jednocześnie. Podczas codziennej pracy, przełączenia między apkami i grami wszystko działa tak, jak powinno. A już na pewno lepiej niż spodziewałem się po urządzeniu sprzed pięciu lat.

Apple stworzył nieśmiertelny sprzęt

Nie dziwię się, że sprzedaż tabletów leci na pysk.

Ci, którzy kupili dobry tablet, mogą korzystać z niego do dzisiaj. I dla użytkownika zupełnie nie ma znaczenia, że urządzenie ma na karku już kilka lat, skoro dobrze działa. A o to tylko chodzi, ma działać.

Zaś ci, którzy ich nie kupili, nie muszą już tego robić, ponieważ dzisiejsze smartfony w niczym nie przypominają tych z czasów, gdy pierwsze iPady przecierały szlak dla tabletów.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement