Izraelski cowork wchodzi do Hali Koszyki. W takich warunkach będą pracować polscy startupowcy

Relacja/Biznes 20.07.2017
Izraelski cowork wchodzi do Hali Koszyki. W takich warunkach będą pracować polscy startupowcy

W stolicy powstaje coraz więcej startupów, które często nie mogą sobie pozwolić na drogie biura w centrum. Odpowiedzią na ich potrzeby są firmy coworkingowe, takie jak np. Mindspace. Sprawdzamy, czego już niedługo mogą się spodziewać warszawscy startupowcy.

Mindspace to wywodząca się z Izraela firma wynajmująca biura co-workingowe. Oprócz Tel-Avivu są obecni również w Berlinie, Hamburgu i Monachium, a w październiku otwierają swoją siedzibę w warszawskiej Hali Koszyki. Staną się wówczas konkurentem takich marek jak Business Link, The Brain Embassy, The Heart czy TechHub.

Jak już wkrótce zmieni się jeden z budynków Hali Koszyki? Na jego wystrój i sposób działania nieco światła rzucić może moja wizyta w Mindspace w Berlinie.

 

Berlińskie ceny zaczynają się od 350 euro za biurko na open space. Za biuro dla dwóch osób trzeba zapłacić już 1000 euro. Cena wzrasta w miarę liczby osób, jakie zatrudnia firma (maksymalnie 7 osób).

To miesięczna opłata, która zawiera w sobie media, internet, napoje i dostęp do kuchni.

 

Hala Koszyki będzie nieco tańsza. Biurko („hot desk”) dostaniemy tam za 840 zł/miesiąc, dedykowane biurko za 1260 zł/miesiąc, a dwuosobowe biuro za 3400 zł/miesiąc.

Mam nadzieję, że do Polski trafi również pomysł na dzielenie się rowerami. Część z nich to nie tylko dekoracja. Pracownicy mogą wyskoczyć na miasto na rowerze, aby przywieźć sobie np. lunch.

 

Dzielić się można także budkami telefonicznymi, stylizowanymi na londyńskie. Ich główne przeznaczenie to możliwość nieskrępowanej rozmowy nawet w co-workingowym otoczeniu. Dzięki nim inni pracownicy nie tylko nie słyszą, o czym rozmawiamy, ale również mogą pracować w ciszy.

 

Wygłuszają bardzo dobrze – sam sprawdziłem. Szkoda tylko, że w środku nie ma klimatyzacji.

 

Tak zaś wyglądają mniej oficjalne miejsca na spotkania, gdzie szybko można przedyskutować jakiś pomysł z osobą z sąsiedniej firmy. Co ciekawe, znaczna część klientów Mindspace współpracuje ze sobą przy rozwijaniu własnych produktów.

Izraelczycy już teraz tworzą aplikację mobilną, która pozwoli na szybkie przeglądanie talentów każdej osoby w danym co-worku, jak również całej, międzynarodowej społeczności firmy.

 

Gdzie najlepiej buduje się relacje jak nie w kuchni. Dostęp do niej jest wliczony w abonament. Podobnie oranżada, kawa i herbata, co wydaje mi się standardem w tego typu przedsięwzięciach.

Raz na tydzień w Mindspace Berlin odbywa się mała konferencja albo panel dyskusyjny, na które członkowie społeczności mają darmowy wstęp. Podobnie ma być w Hali Koszyki.

 

W kontekście badań pokazujących, że do 2030 roku w co-worku pracowała będzie jedna trzecia białych kołnierzyków, można rzec, że takie przestrzenie staną się drugim domem dla dużej części z nas.

 

Właśnie dlatego Mindspace bardzo chwali się unikalnością swojego designu. Każdy kąt ma swoją historię tworzoną przez płyty, doniczki, rośliny i obrazy.

Jest przytulnie i wygodnie, a na dodatek jest na czym oko zawiesić.

 

Mindspace ma swój zespół projektantów, który pracuje nad duszą każdej przestrzeni. To właśnie ci ludzie kupują antyki na aukcjach i wyszukują miejscowych artystów.

 

Prawie każda ściana pokryta jest jakimś ciekawym obrazem. Sam o wiele lepiej czuję się w pracy widząc, że ściana za monitorem nie jest nudną, białą plamą, a ma swój własny wyraz.

 

Ciekawe wrażenie robią zwłaszcza elementy retro w stylu radia z poprzedniej epoki. Zapytany przeze mnie o klucz doboru lokacji swojej firmy Dan Zakai, szef Mindspace. powiedział, że interesują go miejsca z duszą, które mają swoją historię.

Świetnym przykładem jest tu Hala Koszyki, powstała przed 111 laty. Niegdyś całkowicie rozebrana, a dziś uświetniająca centrum Warszawy swoimi alejkami małych sklepów i barów.

 

Jest wiele miejsc, w których można sobie wygodnie usiąść i porozmawiać w luźniejszej atmosferze.

 

A to moje ulubione – długa drewniana ławka z poduszkami.

Dużą zaletą korzystania z co-worków mających swoje siedziby w różnych lokacjach jest fakt, że często można się pomiędzy nimi bez problemu przemieszczać. Łatwo można sobie wyobrazić sytuację, że polskie startupy z Warszawy będą chciały się spotkać z inwestorem w Belinie. Mogą więc zaprosić go „do siebie” – do co-worku.

 

Poruszanie się po rozległym biurze ułatwia karta członkowska. Bez niej nie można nawet wsiąść do windy. W Berlinie kosztuje ona 50 euro na miesiąc.

 

Korytarze przyozdabiają różne przedmioty, krzesła, stoliki i instrumenty. Społeczność aktywnie z nich korzysta, czemu się nie dziwę, bo muzyka łagodzi nie tylko obyczaje, ale i zszargane stresem nerwy.

 

A tak wyglądają biurka.

 

Mindspace cały czas się rozwija i już za dwa miesiące otworzy nową siedzibę w Berlinie. Tym razem cały budynek będzie należał do jednej firmy, co ma ułatwić zarządzanie.

 

Na razie ze ścian wystają jeszcze przewody elektryczne, ale wewnętrzna aula robi świetne wrażenie. Już niedługo ma tętnić życiem.

 

Zamiast startupowców w środku na razie można najczęściej trafić na brygadzistów i artystów, którzy przyozdabiają ściany. Mindspace zwykle wyszukuje lokalnych artystów, których angażuje do dekoracji wnętrz.

Pierwsza siedziba w Berlinie otworzyła się z obłożeniem 80 proc. Statystyki nowej nie zostały jeszcze ujawnione, ale już wiadomo, że np. całą piwnicę weźmie dla siebie akcelerator startupów medycznych.

 

Z tego, co udało mi się ustalić, wykańczanie Hali Koszyki jest już nieco bardziej zaawansowane niż oglądanego budynku w Niemczech. Hala ma szansę stworzyć ciekawe, startupowe środowisko na granicy Śródmieścia i Mokotowa. Wydaje się to świetną lokalizacją, biorąc pod uwagę bliskość Politechniki Warszawskiej i SGH – dwóch prężnych kuźni startupów.

 

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement