A co byście powiedzieli na… latające Volvo?

News/Motoryzacja 06.07.2017
A co byście powiedzieli na… latające Volvo?

Bardzo możliwe, że po przeczytaniu tego tekstu odrzucicie swoje dotychczasowe marzenia motoryzacyjne i zamiast czegoś z V8 pod maską i ze składanym dachem, z całego serca zapragniecie przejechać się tą pokraczną, czterodrzwiową hybrydą. A raczej: przelecieć się.

Transition to jak na razie prototyp stworzony przez amerykański start-up Terrafugia. Wkrótce jednak pojazd ten może trafić do seryjnej produkcji. Amerykańska firma została właśnie kupiona przez Geely Automobile – chińskiego producenta samochodów osobowych, do którego m.in. należy marka Volvo.

Nadchodzi latające… Volvo


Powyższe stwierdzenie nie jest aż tak bardzo przesadzone, jak wam się wydaje. Transition otrzymał już atest FAA (Federalna Administracja Lotnictwa w USA), także po rozłożeniu go do lotu, uznawany jest w Stanach Zjednoczonych za lekki samolot sportowy.

Szczerze mówiąc wątpię, żeby latające modele Tranistion pojawiły się nad ulicami największych amerykańskich miast. W FAA nie pracują wszak idioci. Za to już całkiem możliwym scenariuszem jest to, że tą podwójną hybrydę kupi wielu miłośników lotnictwa. Samolot sportowy, który na lotnisko dojedzie o własnych siłach i po udanej przelotce w ten sam sposób trafi z powrotem do garażu to całkiem wygodna rzecz.

Geely jak na razie nie zapowiedziało zmiany logo na latającym samochodzie na Volvo.

latajace volvo

Chociaż byłby to całkiem niezły chwyt marketingowy, gdyby na latających samochodach Terrafugia zagościło logo kojarzone z najbezpieczniejszymi samochodami na świecie. Jak na razie chiński właściciel obu marek nic takiego nie zapowiedział. I biorąc pod uwagę fakt, że latające samochody to nadal jeden wielki eksperyment przechodzący przez fazę prototypową, wątpię żeby to zrobił.

Jeśli chodzi o dane techniczne, to nie podano ich zbyt dużo. Nie ma to zresztą sensu, gdyż konstrukcja zapewne zmieni się jeszcze kilka razy, przed rozpoczęciem masowej produkcji tej hybrydy. O ile w ogóle do tego dojdzie. Na razie jednak model Transition, który widzieliście na powyższym nagraniu może pochwalić się zasięgiem 643 km i prędkością maksymalną 160 km/h.

Gdzieś na pokładzie znajdzie się też spadochron awaryjny, który w razie awarii pozwoli na w miarę bezpieczne, awaryjne lądowanie. Terrafugia chwali się również stworzeniem własnych systemów autonomicznych, dzięki którym lot za kierownicą Transition nie powinien sprawiać większych problemów nawet niedoświadczonym pilotom.

Teraz pozostaje nam tylko czekać, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście Transition trafi do masowej produkcji.

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement