Jaki aparat fotograficzny warto kupić? Podpowiadamy najlepsze opcje

Artykuł/Foto 28.07.2017
Jaki aparat fotograficzny warto kupić? Podpowiadamy najlepsze opcje

„Szukam dobrego aparatu do 1000/2000/2500 złotych. Co warto wybrać?”. Takie pytania dostaję niemal codziennie na Facebooku, Twitterze i mailowo. Postanowiłem odpowiedzieć na nie w tym wpisie.

Zacznijmy od kluczowego pytania:

Czy warto w 2017 roku kupować aparat, kiedy wielu z nas ma już smartfona z dobrym aparatem?

Jeszcze dwa-trzy lata temu byłbym oburzony, że ktoś zestawia smartfona z klasycznym aparatem. To przecież nie te możliwości i nie ta jakość! – pomyślałby, zapytany o smartfona.

samsung galaxy s8 plus - recenzja

Dziś sam fotografuję telefonem codziennie. W pracy wykorzystuję lustrzankę, ale doskonale rozumiem, że nie wszyscy potrzebują takiego aparatu. Świat poszedł do przodu. Dziś w fotografii codzienno-wakacyjno-okolicznościowej smartfon może zastąpić aparat.

Jeśli jednak czytasz ten wpis, prawdopodobnie szukasz czegoś lepszego. Zależy ci na jakości i na możliwościach. Oglądasz zdjęcia w internecie i widzisz, że istnieje świat, którego smartfony jeszcze długo nie będą w stanie podrobić.

Pamiętaj, że aparaty nie stoją w miejscu. Sprzęt z 2017 roku ma Wi-Fi i pozwala przesyłać zdjęcia na telefon.

Smartfon to wygoda. Robisz zdjęcie, obrabiasz je i od razu udostępniasz na Facebooka, Instagram lub wysyłasz znajomym na Messengerze. Mamy mnóstwo świetnych i bardzo szybkich w użyciu aplikacji do edycji zdjęć. Wszystko dzieje się od razu.

Z aparatami przez długi czas było dokładnie odwrotnie, ale świat poszedł do przodu. Dziś już wszystkie nowe aparaty mają Wi-Fi, a bardzo często dochodzi do tego NFC, a nawet GPS. Jeśli chcemy, możemy przesłać zdjęcia do pamięci smartfona w dowolnym miejscu. Aparat tworzy własną sieć Wi-Fi, więc połączymy się ze smartfonem nawet na środku pustyni. Do tego smartfon staje się inteligentnym pilotem do sterowania aparatem.

Jakiego aparatu nie warto kupować w 2017 roku?

Nie polecam zakupu taniego aparatu kompaktowego kosztującego kilkaset złotych. Na półce podstawowych kompaktów czas się zatrzymał. Aparaty są dość wolne, mają kiepskie ekrany, a co gorsza, jakością zdjęć przegrywają z niejednym topowym smartfonem. Matryca taniego kompaktu ma taką wielkość, jak ta w smartfonie. Na dodatek kompakt ma gorszą jasność obiektywu od smartfona.

Nadal zaletą kompaktów jest prawdziwy zoom optyczny, ale zastanów się, jak często będziesz z niego korzystał. Prawdopodobnie i tak większość zdjęć będziesz robić na szerokim kącie, a tutaj smartfon pozostaje wygodniejszy i szybszy. Poza tym na dłuższej ogniskowej obraz z kompaktów robi się mydlany, a więc spada ostrość zdjęć.

Na półce tanich kompaktów mają dziś sens tylko konstrukcje wzmacniane. Takie, z którymi można pływać, które wytrzymają upadki z dużej wysokości, mróz i zapylenie. Tego nie zapewni żaden smartfon, który miałby jednocześnie dobry aparat.

W takim razie, co kupić? Trudno wybrać aparat do 1000 zł, ale jest to możliwe.

Jeżeli masz do wydania 1000 zł, najlepszą radą jest dołożenie do tego 500 zł. 1000 zł to bardzo trudny poziom cenowy, w którym praktycznie nie da się kupić dobrego sprzętu. W tej cenie najlepszym wyborem może być… zrezygnowanie z aparatu i wymiana smartfona na droższy model z lepszym aparatem.

Jeśli koniecznie musi to być aparat, rozejrzyj się za czymś używanym. Za ok. 900 zł kupisz pierwszą wersję jednego z najciekawszych kompaktów na rynku – Sony RX100. Nie ma on nic wspólnego z tanimi kompaktami sprzedawanymi za 400–600 zł.

A jeżeli koniecznie chcesz kupić nowy sprzęt poniżej 1000 zł, oto moje typy:

Panasonic Lumix DMC-TZ58

Panasonic Lumix DMC-TZ58 – za ok. 880 zł dostajemy dobrej jakości, odchylny o 180 stopni ekran, obiektyw z 20-krotnym zoomem i optyczną stabilizacją obrazu, a także matrycę o rozdzielczości 16 MP. Aparat nagrywa filmy Full HD. Do tego połączymy go ze smartfonem poprzez Wi-Fi. Akumulator naładujemy prosto przez złącze USB, z gniazdka lub powerbanku.

Canon Powershot SX610 HS

Canon Powershot SX610 HS – koszt to ok. 760 zł. Aparat jest wyposażony w obiektyw z 18-krotnym zoomem i optyczną stabilizacją obrazu, a matryca ma rozdzielczość 20 MP. Urządzenie ma Wi-Fi i NFC, a także pozwala zapisywać filmy Full HD.

Jaki aparat za ok. 1500 zł? Od tego progu warto zacząć przygodę z fotografią.

Dopiero od progu ok. 1500 zł kupimy aparat, który pod względem jakości obrazka zapewni znacznie wyższy poziom, niż dobry smartfon. Kluczem do sukcesu będzie duża matryca, przy czym – uwaga! – nie liczy się rozdzielczość, a przekątna. To fizyczny rozmiar odpowiada za jakość zdjęć.

Za 1500 zł kupimy już aparat z matrycą APS-C (24×16 mm), czyli ze standardem znanym z lustrzanek. Innymi słowy, aparat z takim sensorem da jakość zdjęć na poziomie tanich lustrzanek. Oto moje typy:

Sony A5000 - jaki aparat do 1500 zł?

 

Sony A5000 – od wielu miesięcy utrzymuje kapitalny stosunek jakości do ceny kosztując ok. 1550 zł. To banalnie prosty w obsłudze bezlusterkowiec, a więc aparat, który daje możliwość wymiany obiektywów. Sony A5000 jest sprzedawany z podstawowym, uniwersalnym obiektywem 16–55 mm ze stabilizacją optyczną.

Aparat ma matrycę o rozdzielczości 20 MP, odchylany o 180 stopni ekran i nagrywanie w Full HD. Nie zabrakło też Wi-Fi. Sony A5000 ma kieszonkowy rozmiar, a jakością zdjęć (zwłaszcza w nocy) pokona każdy smartfon. Jeżeli wciągniesz się w fotografię, będziesz mógł dokupić kolejne obiektywy.

Canon EOS 1300D

Canon EOS 1300D – najtańsza lustrzanka Canona, która z podstawowym obiektywem 18–55mm II kosztuje ok. 1570 zł. Od poprzedniczki (1200D) różni się większą szybkością działania, lepszym ekranem i wbudowanym Wi-Fi. Aparat ma matrycę APS-C o rozdzielczości 18 MP i nagrywa filmy w Full HD. Jego największą zaletą jest jednak fakt, że daje dostęp do całej potężnej bazy obiektywów Canona.

Jaki aparat kupić do 2000 zł?

W przedziale od 1500 do 2000 zł w aparatach dzieje się niewiele. Jest to prawdopodobnie najgorszy próg do zakupu aparatu, także z uwagi na podwyżki cen. Aparaty, które dwa lata temu kosztowały 1999 zł, dziś kosztują 2400 zł. Na tej półce cenowej pozostaje wybór konstrukcji z lat 2013–2014, lub tanie lustrzanki, które właściwie niczym nie różnią się od modeli kosztujących 1500–1700 zł.

Dlatego odpowiem paradoksalnie: nie warto kupować aparatu za 2000 zł. Lepiej wybrać najlepsze pozycje z niższej półki lub dołożyć do progu 2500 zł.

Wybieramy najlepszy aparat do 2500 zł.

Dopiero w tym przedziale czuć oddech, ponieważ oferta zaczyna robić się naprawę bogata. Ponownie polecę aparaty o jak największej w swojej klasie matrycy.

Sony A6000 lub Sony A5100 – oba aparaty z obiektywem 16–50 kosztują ok. 2400 zł. Te dwa modele współdzielą podzespoły (ta sama matryca i bardzo szybki autofocus), ale różnią się filozofią obsługi. A6000 jest większy, ma więcej pokręteł i przycisków oraz cyfrowy wizjer OLED. A5100 jest mniejszą i prostszą konstrukcją, która nadrabia funkcjonalność odchylanym i dotykowym ekranem.

Tania lustrzanka z lepszym obiektywem – w większości poradników przeczytasz, że za 2500 zł warto wybrać lustrzankę nieco wyższej klasy, niż najtańsze modele. To błąd.

Prawdziwy przeskok dadzą dopiero aparaty kosztujące 3,5 – 4 tys. zł. Jeśli chcesz wydać 2500 zł, zdecydowanie lepszym pomysłem będzie zakup tańszej lustrzanki i dwóch obiektywów: podstawowego i jasnego obiektywu stałoogniskowego, który da ci o wiele większe możliwości, niż odrobinkę lepszy aparat. Oto propozycje takich zakupów:

Nikon D3300 + 18–55mm (1680 zł) + 35mm f/1.8G (850 zł) – za 2530 zł mamy zestaw, który sprawdzi się w większości sytuacji. Mamy tu uniwersalny obiektyw typu zoom, jak i bardzo jasny obiektyw stałoognoskowy, który da zdjęcia nocne w świetnej jakości, a do tego pięknie rozmyje tło, a więc pozwoli poczuć największą zaletę fotografowania lustrzanką. Nikon D3300 umieściłem w zestawieniu celowo. Jego następca, D3400, różni się właściwie tylko (odrobinę) lepszym akumulatorem.

Analogiczny zestaw można zbudować w systemie Canona. Obiektyw Canon EF 50mm f/1.8 STM to absolutny „must have” w tym systemie. Kosztuje ok. 480 zł. Dobrym pomysłem może być też niebywale cienki i lekki Canon EF 40mm f/2.8 STM za ok. 680 zł. Do tego wystarczy dobrać korpus (np. EOS 700D) i mamy naprawdę udany zestaw, który posłuży na lata.

Jeśli chcesz przeznaczyć większe kwoty na fotografię, pamiętaj, że zawsze lepiej jest kupić droższy obiektyw i tańszy aparat.

Ta zasada nie zmienia się od lat. Aparaty z biegiem czasu zaczynają się starzeć, a poza tym eksploatują się i po prostu zaczynają się zużywać. W tym czasie obiektywy żyją w najlepsze i mogą przeżyć niejeden korpus. Jeśli chodzi o jakość zdjęć, tak naprawdę nie ma wielkiej różnicy pomiędzy aparatem za 2 i za 4 tys. zł. Urządzenia będą się różnić jakością pracy: droższy aparat będzie szybszy, będzie miał sprawniejszy autofocus, lepszy wizjer i więcej przycisków na korpusie. Niemniej jednak jakość zdjęć będzie taka sama lub bardzo zbliżona jak w tańszym modelu.

Prawdziwym przeskokiem jakościowym jest dopiero pełna klatka. Ceny aparatów z taką matrycą zaczynają się mniej więcej od 6 tys. zł. Dopiero ten próg pozwoli odczuć wyraźnie lepszą jakość zdjęć.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement