DNA pacjentów od teraz w rękach Google. Nie, to nie do końca jest dobra wiadomość

Artykuł/Nauka 05.07.2017
DNA pacjentów od teraz w rękach Google. Nie, to nie do końca jest dobra wiadomość

Czy istnieje punkt, po przekroczeniu którego korporacje będą wiedziały o nas zbyt wiele? Jeśli tak, to już wkrótce może się tak stać. Brytyjska służba zdrowia chce wykorzystać sztuczną inteligencję Google do analizy DNA swoich pacjentów.

Sztuczna inteligencja wykorzystywana jest w służbie zdrowia już od jakiegoś czasu. Sieci neuronowe dzięki swojej nadludzkiej zdolności do rozpoznawania wzorców potrafią być świetnymi diagnostami. Są w tym tak dobre, że czasem jest to przerażające.

Program „Deep Patient”, z którego korzystają lekarze w nowojorskim szpitalu Mount Sinai, po przeanalizowaniu kart 700 tys. pacjentów zaczął na przykład trafnie rozpoznawać wzorce powiązane z chorobami psychicznymi. Z dokładnością, o której ludzcy diagności mogą tylko pomarzyć.

Jakie wzorce sztuczna inteligencja odkryłaby po przeanalizowaniu DNA 100 tys. pacjentów? Już wkrótce będziemy mogli się o tym przekonać.

Google DeepMind zajrzy w DNA Brytyjczyków.

Jeśli interesujecie się genomiką, mogliście już słyszeć o projekcie 100 000 Genomes Project. Jest to projekt naukowy finansowany dotychczas przez rząd Wielkiej Brytanii. Jego celem jest przeanalizowanie genomów pobranych od 100 tys. brytyjskich pacjentów.

Przedstawiciele Genomic England, firmy powołanej do życia przez brytyjskie Ministerstwo Zdrowia, spotkali się w tej sprawie z działem Google odpowiedzialnym za DeepMind. Pomoc ze strony DeepMind pozwoliłaby zredukować koszty całego projektu, który według informacji, do których dotarł Edward Hockings ma zostać rozszerzony i przekroczyć tytułową liczbę 100 tysięcy.

Haczyk polega na tym, że dzięki tej współpracy Google uzyska dostęp do danych, których na próżno szukać w wiadomościach gromadzonych na Gmailu. Jak wykorzysta tę wiedzę?

Wróżenie z DNA

„Panie Smith, z analizy pańskiego genomu wynika, że występuje u Pana podwyższone ryzyko choroby nadciśnieniowej. Prosimy o niezwłoczny kontakt z pańskim profilaktykiem”

Takie wiadomości wysyłane w przyszłości przez brytyjskie Ministerstwo Zdrowia są bardzo prawdopodobne. Sekwencjonowanie genomu ludzkiego to jednak nadal spory koszt. Pierwsza w historii sekwencja DNA człowieka kosztowała 3 mld. dolarów. Przez ostatnie 20 lat udało nam się opracować znacznie bardziej wydajną technologię.

Illumina, firma która zajmie się sekwencjonowaniem DNA w ramach projektu 100 000 Genomes Project zredukowała koszt pojedynczej sekwencji do 1 tys. dolarów. Jeśli jednak ten tysiąc przemnożymy razy 100 tys., czyli początkową liczbę uczestników programu GP, cena rośnie. I to całkiem sporo.

Dlatego współpraca z Google DeepMind jest bardzo atrakcyjną opcją z ekonomicznego punktu widzenia.

Brytyjska służba zdrowia już korzysta DeepMind. Łamiąc przy tym prawo.

Pierwsze informacje o współpracy sztucznej inteligencji Google z brytyjskimi szpitalami ukazały się w styczniu 2016 r. Najgłośniejszym wspólnym projektem była aplikacja, dzięki której DeepMind mógł na bieżąco monitorować stan pacjentów na oddziale nefrologii (choroby nerek) i w razie potrzeby informować lekarzy o nagłych zmianach. Tak przynajmniej prezentowały się oficjalne warunki współpracy. Nieco później okazało się, że sztuczna inteligencja Google w ramach tego projektu otrzymała dostęp do poufnych informacji ok. 1,6 mln brytyjskich pacjentów.

Information Commissioner’s Office (ICO) – niezależny organ zajmujący się m.in. ochroną danych osobowych Brytyjczyków orzekł na początku lipca, że udostępnienie danych zapisanych na kartach pacjentów odbyło się z naruszeniem praw dotyczących ochrony prywatności brytyjskich obywateli.

Google uspokaja, że zgromadzone przez DeepMind dane nigdy nie zostaną wykorzystane w innych usługach firmy. Z tym „nigdy” czasem bywa różnie. Żeby było jasne: nie podejrzewam, że Google ma jakiś szatański plan przejęcia kontroli nad światem przy pomocy informacji odczytanych z naszego DNA. Ale nie wiemy co stanie się z ta zgrabną bazą danych po tym, jak Page i Brin zdecydują się oddać swoją firmę we władanie komuś innemu.

Personalizacja ofert reklamowych na poziomie genetycznym.

To brzmi jak pomysł wyjęty żywcem z jakiejś cyberpunkowej dystopii. Jednak może okazać się możliwy. W 2015 r. szwedzcy naukowcy opublikowali wyniki badań, z których wynika, że niektórzy ludzie są genetycznie uwarunkowani do popełniania przestępstw na tle seksualnym.

Kto wie? Może gdzieś w ludzkim DNA zapisana jest też skłonność do zakupów impulsywnych, słabość do dóbr luksusowych, uzależnienie od pizzy, czy uwielbienie dla gadżetów elektronicznych. Wyobraźcie sobie, co z taką widzą zrobiliby reklamodawcy zaraz po tym, jak skończyliby płakać ze szczęścia i oblewać się szampanem.

Kto wie, jakie wzorce zapisane w ludzkim genomie odkryje sztuczna inteligencja. To dość wymowne, że pierwsze masowe badania DNA odbędą się w kraju, w którym znajduje się ponad 6 mln kamer przemysłowych, monitorujących brytyjskie ulice.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement