Ta wojna toczy się naprawdę. Facebook utrudni życie twórcom fake newsów

Artykuł/Social media 19.07.2017
Ta wojna toczy się naprawdę. Facebook utrudni życie twórcom fake newsów

Facebook dwoi się i troi, by stawić czoła rozprzestrzeniającej się fali nieprawdziwych informacji. Fake newsy są rakiem Internetu, a sieci społecznościowe najskuteczniejszym kanałem jego rozprzestrzenienia.

Facebook chce nie tylko sprawiać wrażenie, że zależy mu na powstrzymaniu epidemii fake newsów. Czyni też poważne kroki, by utrudnić życie tym, którzy manipulują informacjami. Z jednej strony chodzi o wdrożenie mechanizmów raportowania fałszywych informacji, a z drugiej, o mechanizmy zabezpieczające przed ich pojawianiem się na Facebooku. Z tą plagą ciężko walczyć, bo ma ona wiele wymiarów.

Powstają oczywiście fałszywe serwisy rozpowszechniające fake newsy. W dużym uproszczeniu: fałszywe informacje wrzucane są przez fałszywe strony na Facebooka i zaczynają żyć własnym życiem. Można też w bardziej wyrafinowany sposób manipulować odbiorcami. Na przykład udostępniając linki z prawdziwych stron ze zmienioną treścią na podglądzie. Żeby to wytłumaczyć pokażę to na przykładzie:

Powyżej widzicie, co zrobiłem z linkiem do Spider’s Web przy pomocy narzędzi, jakie daje mi facebookowa strona, którą administruję. Zwróćcie uwagę, że zmianie uległ tytuł i podgląd leadu, a jako źródło widoczny jest Spider’s Web.  To duże ułatwienie dla szerzących dezinformację. Można choćby rozprzestrzeniać nieprawdziwe informacje na przykład o kandydacie na prezydenta podpinając się pod znane medium. Owszem, kliknięcie w link zdemaskuje kłamstwo. Bardzo wielu użytkowników zatrzymuje się jednak na tytule i zajawce.

Na koniec tej krótkiej prezentacji dodam jeszcze, specjalnie dla tych, którzy chcieliby się zabawić kosztem nielubianych witryn, że nie zrobią tego z poziomu zwykłego profilu użytkownika Facebooka. Potrzebna jest do tego Strona, czyli dawniej tzw. fanpage.

Facebook mówi nie takim praktykom.

Facebook uniemożliwi podmienianie tytułu, opisu czy obrazka przez strony, do których nie należą udostępniane treści. Oczywiście będzie to nadal możliwe dla właścicieli treści. Wcześniej konieczna będzie autoryzacja w celu dowiedzenia, że witryna do której linkują rzeczywiście do nich należy. Zapobiegnie to manipulacjom nie swoimi treściami.

Interesująca jest jeszcze jedna zmiana. Facebook będzie się przyglądał, czy dana strona nie nadużywa mechanizmu edycji metadanych. Oprócz walki z fake newsami, już dawno wypowiedział wojnę clickbaitom. To jedna z jej odsłon. W informacji prasowej opublikowanej przez serwis, możemy przeczytać wyraźne ostrzeżenie, że strony, mogą utracić dostęp do możliwości edycji metadanych w przypadku nadużyć.

Facebook obiecuje, że będzie monitorował wpływ jaki przyniosą zmiany. Nie wiemy jeszcze, czy nowości zostaną wprowadzone od razu globalnie, czy też będą wdrażane stopniowo na różnych rynkach.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement