To może być najlepszy czas na kupno bitcoinów. Albo najgorszy. Przed kryptowalutą trudny czas

Artykuł/Biznes 18.07.2017
To może być najlepszy czas na kupno bitcoinów. Albo najgorszy. Przed kryptowalutą trudny czas

Jak można najkrócej określić to, co dzieje się teraz z bitcoinem? To patchowanie i usprawnianie jego infrastruktury, aby była bardziej elastyczna i mogła obsługiwać więcej transakcji.

Tydzień temu, opisywałem problemy bitcoina związane z poborem energii. Ze statystyk wyszło, że potwierdzanie transakcji zużywa więcej prądu niż cała Słowenia. Usprawnieniem tego procesu zajmują się teraz deweloperzy pracujący przy bitcoinie.

Potwierdzaniem transakcji i przyłączaniem ich do łańcucha bloków (rejestr wszystkich transakcji w bitcoinie) zajmują się górnicy. W zamian za swoją pracę dostają oni wynagrodzenie – po 12,5 BTC za blok. Coraz większą część ich przychodów stanowią jednak opłaty od każdej transakcji. Funkcjonują one podobnie jak opłaty przy korzystaniu z kart kredytowych, które pobiera Visa czy MasterCard.

W skrócie: 1 blok jest wydobywany co 10 minut, za co górnicy dostają 12,5 BTC + opłaty transakcyjne.

Maksymalny rozmiar bloku to 1 MB. To ograniczenie wpisane w obecnie działający system bitcoina. Transakcje też mają swój rozmiar. Przeciętnie to kilkaset bajtów (transakcja 225 bajtów), ale trafiają się też większe (transakcja 2584 bajty). Rozmiar transakcji zależy od liczby wejść i wyjść (liczby adresów, z których wysyłamy bitcoiny i liczby adresów, na które one trafiają).

Powyższa zasada oznacza, że przestrzeń w bloku jest ograniczona. Podaż transakcji do potwierdzenia jest też większa niż przestrzeń, w której może się ona odbyć. Przeciętnie w bloku mieści się 1500 transakcji.

Jak więc zadbać o to, aby nasza transakcja została potwierdzona? Dodać większą opłatę dla górników.

Górnicy to prości homo economicus – wolą więcej, niż mniej. Im większą opłatę od nas dostaną, tym większe prawdopodobieństwo, że wezmą naszą transakcję.

Ile wynosi taka opłata? Portfel bitcoina może ją ustawić automatycznie, ale możemy to również zrobić sami. Wykresy pokazują, że opłata 260 satoshi za bajt transakcji gwarantuje dołączenie jej do najbliższego bloku. W przypadku transakcji 225 bajtowej byłoby to 0.000585 BTC, czyli wg obecnego kursu 4,8 złotego.

W rzeczywistości wysyłający zapłacił w tym przypadku tylko złotówkę, czyli ustawił niższą opłatę, a mimo to górnik zgodził się przyjąć jego transakcję. Wysyłający musiał jednak prawdopodobnie odczekać kilka bloków na potwierdzenie. Powyższe źródło pokazuje m.in., że przy opłacie transakcyjnej rzędu 1 do 20 satoshi za bajt czas oczekiwania wynosi od 30 do 660 minut.

bitcoin segwit

Czy wszyscy czekają aż tak długo? Odpowiedź brzmi: nie. Przeciętny czas potwierdzenia wynosi ok. 13 minut.

Niestety im więcej osób używa bitcoina, tym kolejki do potwierdzenia stają się coraz dłuższe. Paradoksalnie można więc powiedzieć, że wzrost adopcji bitcoina działa na jego niekorzyść. Infrastruktura nie wytrzymuje obciążenia. Można jednak temu zaradzić.

Deweloperzy przygotowali w tym celu aktualizację bitcoina o nazwie Segregated Witness – segwit (oddzielone podpisy). Będzie ona mogła zapobiegać zapychaniu się bitcoina, a także zwiększy komfort użytkowania lekkich portfeli i umożliwi wysyłanie bitcoinów przez urządzenia Internetu Rzeczy. Zmieni się też język skryptowy bitcoina, dzięki czemu sieć będzie mogła korzystać z rozszerzeń.

Jednym z nich jest Lightning Network. Pozwoli on na tworzenie transakcji poza łańcuchem bloków, ale w oparciu o bezpieczeństwo samego bitcoina. Ma on przejąć mniejsze transakcje i dzięki temu odciążyć sieć.

Niestety nie wszystkim w smak jest zaakceptowanie segwitu. Bitmain, największa kopalnia, posiadająca ponad 20 proc. mocy obliczeniowej całej sieci bardzo mocno się mu sprzeciwia. Jej koparki korzystają bowiem z tzw. AsicBoosta, który przyspiesza obliczenia. Po segwicie takie ulepszenie będzie nic nie warte, a obecnie daje zyski w wielkości 100 mln dol. rocznie.

Bez Bitmaina nie ma konsensusu, bo potrzeba do niego przynajmniej 95 proc. mocy obliczeniowej sieci.

Deweloperzy kontra Bitmain: obie strony nie zasypiają gruszek w popiele.

Ci pierwsi przygotowali aktualizację odrzucającą bloki wykopane przez kopalnie, które nie zaakceptowały segwitu. Ci drudzy odpowiedzieli aktualizacją odrzucającą bloki wykopane przez kopalnie akceptujące segwit.

Kiedy już wydawało się, że sytuacja jest patowa i niedługo doświadczymy katastrofy bitcoina, czyli podziału na dwie oddzielne waluty, Bitmain opublikował oświadczanie na Twitterze:

Czym jest segwit2x?

To aktualizacja, która już teraz cieszy się poparciem prawie 90 proc. mocy sieci bitcoina, a pierwsze zgodne z nią bloki zostały już wykopane. Z dużym prawdopodobieństwem można więc stwierdzić, że segWit2x stanie się standardem.

Za kilka tygodni aktywuje on segwit, który omawiałem wcześniej, a także podniesie limit wielkości bloku do 2 MB. Dlaczego Bitmain nie godził się na segwit, a teraz godzi się na segwit2x?

Większy rozmiar bloku oznacza nie tylko, że przez sieć będzie mogło przepływać więcej transakcji. Oznacza on również, większą centralizację sieci. Wzrosną wymagania sprzętowe związane m.in. z przechowywaniem łańcucha bloków, bo będzie on wzrastał szybciej (2 MB co 10 minut, zamiast 1 MB).

Może to oznaczać, że niektórym górnikom przestanie opłacać się potwierdzanie transakcji. Zostaną tylko najwięksi, tacy jak Bitmain, którzy będą mieli większy wpływ na przyszłość bitcoina.

Zwiększenie centralizacji to zaprzeczenie idei bitcoina.

Główną jego zaletą jest decentralizacja i brak konieczności zaufania trzeciej stronie – np. bankowi. Konieczność zaufania dużym kopalniom położonym w Chinach może osłabić pozycję bitcoina i spowolnić jego adopcję.

Aby temu przeciwdziałać można zwiększać opłaty transakcyjne, co jest przerzuceniem odpowiedzialności na użytkowników. Zachowamy dzięki temu decentralizację bitcoina, ale za jego rozwój zapłacimy z własnej kieszeni. Problemy bitcoina rozwiązać mógłby szybszy postęp technologiczny, ale na żaden skok się jak na razie nie zanosi.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że w najbliższych latach czeka nas spowolnienie rozwoju bitcoina ze względu na infrastrukturę, która rozwija się wolniej niż wzrastają potrzeby społeczności bitcoina. Jego zastosowanie jako waluty zejdzie na dalszy plan w miarę jak zwiększy się liczba zastosowań samego blockchaina.

A czy cokolwiek grozi posiadaczom bitcoinów w związku z akceptacją segwit2x?

Istnieje teoretyczne ryzyko, że jakaś duża kopalnia może się wycofać z projektu. Działałaby jednak wówczas na własną niekorzyść, co uważam za wystarczające zabezpieczanie (o ile nie będziemy mieli do czynienia ze zorganizowanym buntem).

Nie mogę brać odpowiedzialności za środki osób czytających ten tekst, ale swoich nie będę ruszał z portfela do 1 sierpnia, kiedy teoretycznie miał być aktywowany segwit, a kopalnie pierwotnie planowały jego bojkot. Tym sposobem nie stracę swoich bitcoinów, choć ich wartość może spaść.

Jeśli stanie się inaczej i bitcoin przejdzie fazę transformacji bez problemów (w co wierzę), to obecnie jest najlepszy czas na ich zakup.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement