Pomysł Nintendo na czat głosowy dla Switcha to najgłupsze, najmniej wygodne rozwiązanie jakie widziałem

Artykuł/Gry 02.06.2017
Pomysł Nintendo na czat głosowy dla Switcha to najgłupsze, najmniej wygodne rozwiązanie jakie widziałem

Do sieci trafiły grafiki przedstawiające zestaw słuchawkowy Hori dedykowany drużynowej strzelaninie Splatoon 2 dla Nintendo Switcha. Chcecie porozmawiać ze znajomymi? Nie obejdzie się bez specjalnej kostki łączącej oraz smartfonu. „Geniusze innowacji”.

Nintendo zawsze wypadało fatalnie, jeżeli chodzi o spójne, integrujące graczy środowiska systemowe. Na Switchu wciąż można jedynie pomarzyć o rozbudowanych profilach graczy z opisami, wiadomościach tekstowych, grupach dyskusyjnych, przeglądarce internetowej czy czacie głosowym. Ten ostatni ma zostać wprowadzony w niedalekiej przyszłości. W najgorszy możliwy sposób.

Już podczas imprezy prezentującej Switcha dowiedzieliśmy się, że konsola nie będzie wspierać czatu głosowego w stylu PS4 oraz XONE.

Zamiast systemowych grup z czatem głosowym, które może założyć każdy posiadacz PlayStation 4 oraz Xboksa One, Nintendo planuje wykorzystać do komunikacji głosowej… smartfona. Do historii przeszły słowa prezesa Nintendo of America – Reggie’ego Fils-Aime’a – które zostały wypowiedziane podczas pokazu Nintendo:

„Zamiast męczyć się z masywnym, gamingowym zestawem słuchawkowym, będziesz mógł rozmawiać ze swoimi znajomymi prosto z poziomu smartfonu. Wystarczą standardowe słuchawki, z których korzystasz już dzisiaj”.

Już wtedy Reggie Fils-Aime był wyszydzany za plany firmy. Wszakże Nintendo Switch posiada wejście mini-jack. Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby podłączyć zestaw słuchawkowy z mikrofonem, z którego korzystamy od dłuższego czasu na PlayStation 4 czy komputerze osobistym. Z tego powodu zaczęto przypuszczać, że powodem rezygnacji z systemowego czatu jest… ograniczona moc samej przenośnej konsoli.

Na ten moment możliwości interakcji ze znajomymi na Switchu są zerowe

Jedna ze społecznościowych tez fanów zakłada, że Nintendo przesunęło niemal wszystkie zasoby Switcha w kierunku uruchamianych gier. Za punkt odniesienia miało służyć rozbudowane, przepiękne, cechujące się wielkim i otwartym światem The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Plotki mówią, że Nintendo stanęło przed ciężkim wyborem – albo Zelda będzie lśnić w całej swojej chwale, albo systemowe aplikacje doskonale zadziałają w tle.

Oczywiście to nic więcej niż tylko internetowa teza. Nintendo Switch już teraz potrafi wykonywać operacje w tle podczas aktywnej rozgrywki. Konsola pobiera gry i aktualizacje, informuje o znajomych online oraz systematycznie odświeża zakładkę wiadomości, szukając nowych treści do wyświetlenia. Być może dodanie do tej listy czatu głosowego nie byłoby problemem. Nintendo wybrało jednak komunikację za pomocą smartfonu.

Czat głosowy na smartfonie? To żaden problem. No chyba, że bierze się za to Hori i Nintendo.

Zdarza mi się korzystać z zewnętrznej aplikacji do komunikacji głosowej. Imprezy na PlayStation 4 drastycznie redukują jakość dźwięku. Między innymi z tego powodu razem ze znajomymi zdecydowaliśmy się na darmowy program Discord, którego można używać na smartfonach, tabletach oraz komputerach osobistych. To właśnie Discorda odpalamy wspólnie ścigając się w trybach sieciowych Mario Kart 8 Deluxe, a także eksplorując podziemia w Minecrafcie na Switchu.

Słuchawki podłączone do smartfonu z Discordem, do tego dźwięk z gry pochodzący z telewizyjnych głośników – to kombinacja, którą wyobrażałem sobie również po wydaniu zewnętrznej aplikacji do komunikacji w wykonaniu Nintendo. Discord poszedłby w odstawkę, ale w praktyce nie zmieniłoby się niemal nic. Nieśmiało myślałem nawet, że program Nintendo będzie wartością dodaną. Pozwoli na zapraszanie znajomych do rozgrywki, a także umożliwi czat głosowy, który wyświetlimy także na konsoli.

Dzisiaj z bólem widzę, że pod względem systemowych rozwiązań Nintendo wciąż zatrzymało się w poprzednim wieku. Widać to na przykładzie sieciowej gry Splatoon 2, w której komunikacja między 4-osobową drużyną znajomych jest kluczowa. W okolicach premiery gry Nintendo pojawią się słuchawki Hori, które pozwolą na komunikację głosową dla Switcha. Powstrzymałbym się jednak od hurraoptymizmu.

Jak widzicie na poniższej grafice, aby pozostać w głosowym kontakcie ze znajomymi potrzeba nie tylko słuchawek i smartfonu, ale również Switcha oraz specjalnej przejściówki. Wszystkie elementy tej układanki muszą być połączone w jedną całość, aby słuchawki Hori odpowiednio mieszały kanały dźwiękowe dla czatu głosowego oraz rozgrywki.

Przecież to wygląda na najmniej wygodne, najmniej komfortowe, najmniej przyjazne użytkownikowi rozwiązanie, jakie tylko można sobie wymyślić.

Nintendo Switch to dla mnie głównie konsola przenośna.

Grając ze znajomymi w Minecrafta mam trzymać smartfon razem z kablami i przejściówką na kolanach? Bo wątpię, aby cały ten pakiet zmieścił mi się do kieszeni. Być może ktoś z was znajdzie logiczne wytłumaczenie dla tego bałaganu, ale dla mnie to po prostu idiotyzm.

Przenośne konsole mają być jak najlżejsze. Jak najmniej okablowane. Jak najbardziej samowystarczalne i bezprzewodowe. Pomysł Hori, któremu Nintendo pozwoliło na wyprodukowanie licencjonowanych słuchawek dla gry Splatoon 2, to totalne zaprzeczenie tych wyznaczników. Zupełnie inny wymiar logiki, który wymyka się moim skromnym, ograniczonym procesom poznawczym.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement