Oto projekty polskiego samochodu elektrycznego: kilka fajnych pomysłów i kilka… WTF

Artykuł/Motoryzacja 19.06.2017
Oto projekty polskiego samochodu elektrycznego: kilka fajnych pomysłów i kilka… WTF

66 – tyle projektów zakwalifikowano do dalszego udziału w konkursie na karoserię dla polskiego samochodu elektrycznego. 66, z czego w przypadku co najmniej kilku możemy mówić o bardzo mocnej inspiracji, a kilka nie ma raczej większego sensu. Ale są i takie, za które można trzymać kciuki. 

Zacznijmy może od pozytywów, czyli samochodów, które wyglądem obiecują, że coś z nich może być. Wyglądem, bo konkurs jest tylko na karoserię, a w zasadzie jej projekt. Czyli czas na kategorię pierwszą:

To ma sens i to może się udać.

Projekt numer 1: To już niby było, ale ma to sens.

Trudno to oczywiście nazwać pełnoprawnym samochodem, którym pojedziemy z rodziną w trasę, a w weekend przewieziemy meble z Ikei. Ale taki mikro-samochód o względnie prostej bryle miałby szansę przede wszystkim… być tani (patrz: Twizzy). A to już spory plus.

Projekt numer 2: Inna bryła, podejście to samo.

Czyli znów – małe autko, mogące – prawdopodobnie – przewieźć 2 osoby na niewielki dystans. To ma sens.

Projekt numer 3: Ekstremalnie.

Czyli skuter z dachem i na czterech kołach.

Projekt numer 4: Praktycznie.

Może i ten projekt nie jest piękny, ale ponownie można mu przypisać zalety poprzednich projektów. Do tego bryła daje nadzieję na jakiś, chociażby niewielki bagażnik.

Projekt numer 5: Dajcie jeszcze parę drzwi.

I w zasadzie mogłoby być na tyle.

Projekt numer 6: Chyba widzicie, o co nam chodzi?

Chociażby o to, że o budowie polskiej Tesli możemy na razie zapomnieć. W zasadzie to nawet powinniśmy – to nie Tesle (i auta w cenie tych samochodów) będą stanowiły zdecydowaną większość samochodów na drogach (nie tylko w Polsce). Jeśli chcemy elektrycznej rewolucji, to przybierze ona formę właśnie takich aut – małych, o niekoniecznie wielkim zasięgu, ale za to tanich.

Choć oczywiście mogą one przybierać bardziej atrakcyjną formę:

Żeby nie nudzić – kolejnych podobnych projektów już nie wrzucamy. Za to czas relaks z następną kategorią.

WTF?

Niektóre z projektów, które przeszły do kolejnego etapu każą się poważnie zastanowić nad tym, o co chodziło a) ich twórcom i b) jury.

Projekt numer 1: ?

Być może gdzieś jest więcej obrazków, które sprawiają, że pojazd ten bardziej przypomina samochód.

Projekt numer 2: ??

Tu już jesteśmy bliżej samochodu. Tylko czy to jest faktycznie projekt, który będzie łatwo zrealizować (jeden z wymogów konkursu). I przede wszystkim – czy byłoby sens go realizować?

I gdzie są drzwi?

Projekt numer 3: Bo liczy się prostota.

Tutaj z kolei łatwo będzie stworzyć wszelkie elementy karoserii. Żadnych zbędnych środków stylistycznych.

Projekt numer 4: Multipla wiecznie żywa.

Przeszklenia kuszą, choć wizja siedzenia praktycznie na drodze w takim samochodzie już troszkę mniej. I jaki profil mają te opony?!

Projekt numer 5: Bo musi być SUV.

Nawet jeśli będzie miał 2,5 metra długości.

Projekt numer 6: Mieliśmy projekt, ale się roztopił.

To by było, cóż, delikatnie skomplikowane w budowie? I prawdopodobnie drogie.

Projekt numer 7: Hm?

Hm?

Projekt numer 8: Minimalizm ok, ale nie aż tak.

Fakt, zajmuje pewnie mniej miejsca niż rower (na długość) i zmieści 3 osoby. Ale czy to nie trochę przesada w minimalistycznym podejściu do projektu?

Projekty fajne, ale…

Czyli takie, które wyglądają naprawdę dobrze, ale może lepiej zacząć jednak od czegoś prostszego?

Projekt numer 1: No i super!

To naprawdę wygląda dobrze jak na malutkie auto!

Projekt numer 2: Pełnoprawny samochód?

Może i nie każdemu przypadnie do gustu ta sylwetka, ale – o ile dałoby się z tego zrobić realny pojazd – mogłaby to być ciekawa alternatywa dla standardowych samochodów.

O ile.

Projekt numer 3: Dobra krzyżówka.

Wygląda wprawdzie jak miks Forda z Nissanem, ale dwie pary drzwi, jakaś tam obietnica bagażnika – nie taki zły pomysł.

Projekt numer 4: Da się zrobić ładne, małe auto.

Tylko czy da się je zrobić właśnie w takiej formie?

A to już gdzieś widzieliśmy…

Czyli samochody, które są ciut zbyt podobne do tego, co już jeździ albo jeździło po drogach.

Projekt numer 1: Nie, nie jestem Jeepem!

Totalnie nie jestem Jeepem, w końcu nie zgadza się nawet liczba otworów w grillu. Naprawdę, powtarzam, nie jestem Jeepem. A od Wranglera to najwyżej kupuję dżinsy.

Inna sprawa, że polski popularny samochód elektryczny w formie dwudrzwiowego samochodu terenowego z otwieraną przednią szybą (?!) jest lekko absurdalny. Ale trzeba docenić pomysł za 6 miejsc siedzących.

Projekt numer 2: Picasso? Tak, szanuję za obrazy.

Podobieństwo do Citroena można wprawdzie jakoś jeszcze wybronić (usunięto kilka charakterystycznych detali komplikujących budowę), ale tylko jedna para drzwi w samochodzie, który wygląda jednak na spory?

Projekt numer 3: Tesla? Jaka Tesla?

Model 3? Skąd, zupełnie niepodobny, przecież to 2-osobowe auto.

Pełną galerię prac konkursowych możecie zobaczyć pod tym adresem. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko i wyłącznie projekty karoserii. Bez prototypu (karoserii). Bez tego wszystkiego, co kryje się pod nią. Bez większości roboty. Ba, w zasadzie całej roboty, jaka jest wymagana, żeby powstało auto. Ot, galeria obrazków.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement