The Surge – klon Dark Souls – zrobiło więcej dla niepełnosprawnych niż niejedna kampania społeczna

Felieton/Gry 22.05.2017
The Surge – klon Dark Souls – zrobiło więcej dla niepełnosprawnych niż niejedna kampania społeczna

The Surge to klon Dark Souls utrzymany w lekko futurystycznych klimatach, za który odpowiadają Niemcy z Deck13 Interactive. Tych twórców najczęściej wspomina się w kontekście konfliktu z polskim CI Games o Lords of the Fallen.

The Surge to kolejna gra w stylu Dark Souls, za którą odpowiada Deck13 Interactive. Po tym, jak Niemcy wykonali lwią część pracy dla Polaków z CI Games, studio wykorzystało doświadczenie zdobyte przy Lords of the Fallen we własnej produkcji. Ta przenosi rozgrywkę w przyszłość, w której olbrzymia korporacja CREO jest niczym państwo w państwie. Międzynarodowy moloch zmienia świat w oparciu o własne technologie, narzędzia, zasoby i wpływy. Jest silniejszy niż niejeden rząd, dając pracę dziesiątkom milionów ludzi na całym świecie.

Gracz rozpoczyna The Surge jako jeden z obywateli przyszłości, który chce rozpocząć pracę w CREO. Z naszym awatarem spotykamy się w futurystycznym, ale niezbyt schludnym pociągu. Maszyna dowozi nas na peron korporacji.

Gdy pociąg staje w miejscu, kontekstowy samouczek pokazuje nam, że prawą gałką analogową możemy rozglądać się po okolicy, z kolei lewą sterować krokami bohatera. Klasyka. No to ruszamy przed siebie…

… i nagle okazuje się, że to nie na pociągowych krzesełku siedział główny bohater. Nasz awatar nie może wstać z miejsca, ponieważ jest niepełnosprawny i porusza się o wózku.

Efekt jest naprawdę zaskakujący. Podczas jazdy pociągiem twórcy umieścili kamerę tak sprytnie, że nawet przez moment nie widać ani jednego elementu wózka, o którym porusza się awatar gracza.

Siedzisko nie jest szczytowym osiągnięciem futurystycznej technologii. To stary wózek inwalidzki, którym przemieszcza się wykorzystując siłę mięśni. Zero rakietowych dopalaczy, elektrycznych silników czy hydrauliki radzącej sobie ze schodami.

Tak jak prawdziwi niepełnosprawni, również bohater The Surge od razu napotyka na przeszkody nie do pokonania. Na przykład strome schody z barierkami, które znajdują się na pokładzie futurystycznego pociągu.

Na szczęście udaje się nam wydostać na peron. Animacja poruszania jest niezwykle szczegółowa i dopracowana. To pozwala odkryć, jak problematyczne i czasochłonne są takie czynności jak obracanie wózka inwalidzkiego o 180 stopni i nagła zmiana kierunku.

Podróżując po dworcu nie da się nie zwrócić uwagi na to, ile zwykłych korytarzy i pomieszczeń jest niedostępnych dla awatara gracza. Wszystko za sprawą takich przeszkód jak wysokie progi czy strome schody.

Gracz sterujący bohaterem w The Surge zaczyna zwracać uwagę na detale, którym wcześniej nie poświęcał żadnej uwagi. Jak na przykład wysokość przycisków osadzonych w automacie. Chcąc wybrać najwyższe pozycje z listy, osoby na wózku mogą mieć utrudnione zadanie.

Udało mi się nawet uchwycić niefortunnie zdanie. Obsługa dworca wydaje polecenie, aby „wybrać jedno ze stanowisk oraz STANĄĆ w kolejce”. Z perspektywy osoby niepełnosprawnej… cóż. Łatwo poczuć się dyskryminowanym.

Po czasie bohater The Surge poddaje się operacji, która nie byłaby możliwa bez wstąpienia w szeregi korporacji CREO. Mężczyzna zostaje zespolony z egzoszkieletem pozwalającym mu poruszać nogami. Po kilku pierwszych minutach gry możemy już chodzić, biegać i skakać. Wózek inwalidzki trafia do kąta. Jednak te kilka minut wystarczy, aby radykalnie zmienić perspektywę. Dla mnie – człowieka, który na co dzień nie myśli o troskach niepełnosprawnych – była to niezwykle cenna zmiana punktu widzenia.

Ten zależy od punktu siedzenia. Zazwyczaj jesteśmy zbyt zabiegani, zbyt zapracowani, zbyt zmęczeni albo z byt zajęci, aby zastanawiać się, z jakimi problemami muszą codziennie mierzyć się osoby niepełnosprawne. The Surge nie tylko to pokazuje, ale wrzuca cię w skórę osoby przywiązanej do wózka. Co prawda jedynie na chwilę, przez zaledwie kilka minut, ale doświadczenie i tak bardzo mocno wpływa na wyobraźnię.

Oczywiście zaraz potem The Surge zamienia się w wymagającą jatkę w stylu Dark Souls, a gracz częściowo zapomina o niecodziennym przeżyciu.

Jednak nawet te kilka minut sprawia, że sytuacja osób niepełnosprawnych staje się nam znacznie, znacznie bliższa niż przed uruchomieniem gry. Nie wiem, czy to zamierzony efekt ekipy z Deck13 Interactive, ale Niemcy zrobili dla niepełnosprawnych lepszą rzecz niż niejedna nieprzemyślana, kiepsko zorganizowana kampania społeczna o potrzebach osób na wózkach inwalidzkich. Taka interaktywna rozgrywka daje do myślenia.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement