Nie sądziłem, że zaskoczy mnie… klawiatura. Roccat Isku+ Force FX jest czuła nie tylko na dotyk, ale też jego siłę

Recenzja/Gry 02.05.2017
Nie sądziłem, że zaskoczy mnie… klawiatura. Roccat Isku+ Force FX jest czuła nie tylko na dotyk, ale też jego siłę

Roccat stworzył coś naprawdę nowego. Producent sprzętu dla graczy wyprodukował klawiaturę Roccat Isku+ Force FX z klawiszami czułymi na siłę nacisku, co daje przeciekawe efekty podczas gry. Ta technologia ma sens.

Na pierwszy rzut Roccat Isku+ Force FX nie wyróżnia się absolutnie niczym od innych klawiatur tworzonych z myślą o graczach. Podkładka na nadgarstki, programowalne przyciski, makra, podświetlenie – ot, klasyka klasyki. Dopiero wchodząc w ustawienia oprogramowania Roccat Swarm można zobaczyć, że ma się do czynienia z produktem niezwykle specyficznym oraz – nie boję się użyć tego określenia – całkiem innowacyjnym.

Roccat Isku+ Force FX to pierwsza klawiatura membranowa czuła nie tylko na nacisk, ale również jego siłę.

O co tutaj chodzi? O klawisze QWEASD najczęściej wykorzystywane przez graczy. Te mogą działać w trzech odmiennych trybach. Po pierwsze, jako zwyczajne klawisze, które wciska się oczekując pożądanego efektu w grze wideo. Czyli norma. Po drugie, jako klawisze wychwytujące siłę nacisku. Sprzęt wysyła sygnał do komputera o tym, jak mocno wciskamy klawisz. Na jego podstawie gra może zmienić zachowanie obiektu w podobny sposób, w jaki zmienia je pod wpływem intensywności wychylenia gałki analogowej w kontrolerze.

Przykładowo, delikatnie kładąc opuszkę palca na klawiszu W, nasz bohater idzie do przodu powolnym, spacerowym krokiem. Wciskając klawisz mocniej, awatar porusza się o wiele żwawiej, ale wciąż nie biegnie. Po trzecie w końcu, Roccat Isku+ Force FX potrafi zmieniać funkcję klawisza w zależności od siły jego nacisku. Dla przykładu, delikatnie wciskając Q, nasz awatar kuca, z kolei wciskając Q mocniej, zaczyna się czołgać. Normalnie za obie te komendy odpowiadałyby zupełnie inne klawisze, na przykład C oraz Ctrl.

Byłem naprawdę zdziwiony, że technologia Force zastosowana w klawiaturze działa tak naturalnie.

Po odpowiednim skonfigurowaniu pożądanego działania QWEASD w programie Roccat Swarm bardzo szybko przyzwyczaiłem się do klawiszy czułych na siłę nacisku. Ze względu na całkiem spory, aż 4 milimetrowy skok klawisza dostałem spore pole do manewru. O dziwo technologia Force bardzo szybko zrozumiała, na jakich efektach mi zależy, ja z kolei zrozumiałem jej specyfikę, ograniczenia oraz zastosowanie.

Force doskonale sprawdza się w strzelaninach FPP, ale ma znacznie, znacznie szersze zastosowanie. Przykładowo, grając w cRPG, można przypisać do klawisza E kulę ognia, która po mocnym wciśnięciu klawisza zamienia się w deszcz ognistych komet. Wszystko zależy od mechanizmów gry oraz fantazji gracza. Szkoda tylko, że technologii Force podlegają jedynie klawisze QWEASD. Z chęcią widziałbym ją również pod plastikami z numerami 1-9. Fani MMORPG albo MOBA byliby zachwyceni.

Niestety, świetne wrażenie psuje nieco sama klawiatura, która jest po prostu poprawna.

Zacznijmy od ceny. Roccat Isku+ Force FX kosztuje około 479 złotych. Za taką sumę można nabyć naprawdę solidną, dedykowaną graczom klawiaturę mechaniczną. Z kolei mechanik, jak to mechanik, na ogół charakteryzuje się dłuższą żywotnością, solidniejszym sprężeniem zwrotnym, no i przede wszystkim tym „seksownym” odczuciem podczas zabawy lub pracy biurowej. Oczywiście, jeżeli wolicie membrany, a są przecież i takie osoby, cenowy zarzut możecie wyrzucić do kosza.

Druga kwestia, która niezbyt przypadła mi do gustu, to sposób wykonania. Nie JAKOŚĆ, bo ta jest naprawdę prima sort, ale sposób. Ta klawiatura jest po prostu brzydka. Posiada nieregularny kształt, błyszczące wstawki, które błyskawicznie zbierają odciski palców oraz fatalnie wyglądające programowalne przyciski pod kciuk. Ponadto urządzenie w cenie pół tysiąca złotych jest w całości plastikowe. Chociaż nie trzeszczy, jest bardzo solidne i bardzo spójne, przy tej kwocie nie pogardziłbym jakimś szczotkowanym, przyjemnie chłodzącym dłonie metalem.

No i ta podkładka! Kawał plastiku dobrze wyprofilowany pod nadgarstki, ale to… no właśnie, kawał plastiku. Do tego nie można odczepić go od górnej części klawiatury. Podkładka jest przymocowana do obudowy na stałe, przez co klawiatura zajmuje znacznie, znacznie więcej powierzchni niż by mogła. Mamy 2017 rok, takie elementy powinny być obligatoryjnie odczepiane.

Pozostając przy obudowie, przyczepię się do braku mojego ulubionego rozwiązania z pakietu usług dodatkowych, mianowicie obecności gniazd USB. Skoro Roccat Isku+ Force FX jest sporych rozmiarów kobyłką, klawiatura mogłaby posiadać sloty na myszkę oraz zestaw słuchawkowy. Nie pogardziłbym nawet jednym gniazdem USB. Niestety, nie ma żadnego.

Nijaki wygląd Roccat Isku+ Force FX nadrabia wielką funkcjonalnością, którą docenią gracze.

Klawisze multimedialne raczej na nikim już nie zrobią wrażenia. Co innego fizyczny przycisk nagrywania makr, dzięki któremu możemy zapisać sekwencje i kombinacje przycisków nawet bez dedykowanego oprogramowania. To świetna opcja zwłaszcza wtedy, gdy klawiaturę bierzemy ze sobą na jakieś LAN Party. Wszystkie preferowane makra mamy od razu w klawiaturze, aktywowane za pomocą dedykowanych przycisków. Do tego dochodzą trzy programowalne przyciski dla kciuka, umiejscowione zaraz pod spacją.

Delikatnie profilowane klawisze są przyjemne w dotyku, ale na pewno nie należą do najcichszych. Mnie to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie – lubię czuć, że mam coś pod palcami. Oczywiście nie mogło się obyć bez podświetlenia (niestety bez poszczególnych, oddzielnych stref), które możemy dopasować przez pryzmat swojego ulubionego koloru. Jako osobę lubiącą mieć jak najmniej elementów na biurku, bardzo ucieszyło mnie wcięcie na kabel pod obudową. Żałuję, że takie rozwiązanie jeszcze nie jest standardem u wszystkich producentów.

Na koniec perełka, którą widzę naprawdę rzadko – Roccat Isku+ Force FX posiada elementy antypoślizgowe nie tylko w dolnej partii spodu obudowy, ale nawet na wysuwanych nóżkach! Urządzenie jest niezwykle stabilne. Miałem wrażenie, że wręcz przysysa się do blatu. Świetna sprawa!

W ogólnym rozrachunku Roccat Isku+ Force FX ma więcej plusów niż minusów, ale…

… ale wielu starszych, bardziej wymagających graczy może odrzucać ostry, drapieżny, zabierający sporo powierzchni roboczej design urządzenia. Na rynku zaczyna pojawiać się masa eleganckich, pięknych klawiatur dla zamożniejszych odbiorców. Roccat Isku+ Force FX niestety nie należy do tej grupy. No i ta cena. Chociaż miałem do czynienia ze znacznie droższymi modelami, pół tysiąca złotych za membranę to opcja, która nie każdemu przypadnie do gustu.

Co się udało:

  • Technologia Force naprawdę działa. To ma przyszłość!
  • Wielka funkcjonalność
  • Solidna bryła bez żadnego skrzypienia
  • Świetna stabilizacja
  • Nagrywanie makr nawet bez oprogramowania
  • Kąt nachylenia podkładki na nadgarstki

Co się nie udało:

  • Technologia Force wpłynęła na cenę klawiatury
  • Membrana. Czekam na mechanika!
  • Plastikowe wykonanie
  • Nieco odpustowy wygląd
  • Brak możliwości odłączenia podkładki
  • Przy tej cenie kabel mógłby być dłuższy i z oplotem
  • Gdzie moje gniazda USB?

Naszemu brzydkiemu kaczątku nie mogę jednak odmówić funkcjonalności. Klawisze są świetnie rozmieszczone, do tego wsparcie ze strony oprogramowania jest wzorowe. No i technologia Force! Myślałem, że to jedynie pusty bajer, slogan reklamowy. Ku mojemu zdumieniu to naprawdę ciekawe, praktyczne rozwiązanie, o ile poświęcimy nieco czasu na zabawę w konfigurowanie klawiatury.

No to co Roccat, zabieracie się do pracy, a ja czekam na pierwszą klawiaturę wspartą technologią Mechanical Force.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement