Konferencja Google I/O pokazała, że sytuacja Polaków jest FA-TAL-NA

Konferencja Google I/O pokazała, że sytuacja Polaków jest FA-TAL-NA

Możemy to już powiedzieć z pełną pewnością: to był najnudniejszy keynote otwierający konferencję Google I/O od lat. To jednak nie koniec smutnych wiadomości. Okazuje się, że najważniejsze rzeczy, nad którymi pracuje Google, omijają i będą omijały Polskę. Tak, mamy przerąbane.

Dzisiejsza część konferencja pokazała, co jest ważne dla Google’a i w którym kierunku będzie szła kolejna technologiczna rewolucja. Na topie będą (coraz bardziej) inteligentni asystenci, którzy będą mieszkali nie tylko w telefonach, ale również w głośnikach i w całej masie innych smart urządzeń.

Problem dla Polaków jest taki, że obsługa tych asystentów w dużej mierze polega na głosowych komendach, które… zaczynają szybko zmierzać w kierunku normalnych głosowych rozmów z robotami.

A jak zapewne wiecie, nasz język jest jednym z najtrudniejszych na świecie – co sami często przypominamy z pewną dumą. To, w połączeniu z faktem, że dla Google’a, Microsoftu, Apple’a, czy Amazonu Polska nie jest kluczowym rynkiem sprawia, że wszystkie nowości związane z usprawnieniami głosowych asystentów będziemy otrzymywać z olbrzymim opóźnieniem.

Już teraz opóźnienia są spore. Siri zadebiutowała wraz z iPhone’em 4s, czyli dokładnie 4 października 2011 roku. Blisko sześć lat temu! I do dzisiaj nie działa w języku polskim.

Google Now został zaprezentowany razem z Androidem 4.1, czyli 27 czerwca 2012 roku. Czyli pięć lat temu. I do dzisiaj nie oferuje wszystkich funkcji, które są dostępne np. w języku angielskim.

Na pocieszenie należy dodać, że Google Now dostał szczątkowe wsparcie dla języka polskiego po mniej niż roku od premiery. Jednak wiemy już, że z Asystentem Google nie będzie podobnie. Asystent dostępny jest na rynku od pół roku, a do końca 2017 roku nie ma planów, aby pojawił się w języku polskim – tak powiedziano dzisiaj podczas konferencji.

Nie należy się też spodziewać, że Asystent Google pojawi się tylko z delikatnie większym opóźnieniem niż miało to miejsce w przypadku Google Now. A to dlatego, że Google Now bazuje przede wszystkim na wydawaniu komend. Człowiek mówi, a GN odpowiada. To stosunkowo prosta zasada działania.

Technologiczna rewolucja ominie Polskę

Z Google Assistant jest zupełnie inaczej. GA stawia na rozmowy, w których człowiek wydaje komendy lub zadaje pytania, bot reaguje na nie, człowiek ponownie przemawia, a bot rozumie kontekst całej wypowiedzi, rozpoznaje sens rozmowy i kierunek, w którym zmierza.

Uruchomienie takiej usługi w języku polskim może okazać się cholernie trudne i niekoniecznie finansowo uzasadnione z google’owskiego punktu widzenia.

Nie wiem jak wy, ale ja po dzisiejszej premierze nowych funkcji Google Assistant i uświadomieniu sobie jak, potężnym narzędziem ten bot będzie, straciłem nadzieję, że szybko zobaczymy go w Polsce w satysfakcjonującej funkcjonalności.

A to oznacza kolejne złe informacje dla Polaków…

Rozmawiałem dzisiaj z osobą związaną z Google i dopytywałem o dostępność smartfona Google Pixel w Polsce. Od premiery minęło trochę czasu i pomyślałem, że to najwyższa pora, aby sprzęt zadebiutował nad Wisłą. Nic z tego.

Dostałem jasną odpowiedź, że obecnie Google nie zamierza sprzedawać swoich smartfonów na niewielkim rynku, na którym Asystent Google nie działa w lokalnej wersji językowej.

A to oznacza, że jeśli tylko GA nadal będzie stawał się dla Google’a coraz ważniejszy i będzie pojawiał się w kolejnych sprzętach, to zapewne ich też nie zobaczymy na sklepowych półkach w Polsce.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

  • Ris

    Nadal działa to średnio, rozpoznawanie mowy. Nie mam na myśli samego rozpoznawania słów, zdań. To działa nawet całkiem dobrze. Ciągle problemem jest usuwanie pomyłki. Ciągle problemem jest na przykład zakasłanie, ktoś odwróci naszą uwagę, itp. Mało użyteczne podczas codziennego używania.

  • maciej

    ja mysle, ze troche wiecej omija polske jak tylko asystenty googli. technologicznie jestesmy gleboko w du*pie, z rynkiem o marginalnej wartosci. jeden wiedzmin wiosny nie czyni, szkoda slow. ludzie zaczna latac na marsa, a my bedziemy stawiac kolejne montownie, koscioly i muzea zapomnianej przez swiat historii.

  • Saitaver

    Używam Google Assistant i większość komend pokrywa się z tym co Google Now potrafi zrozumieć po Polsku. Szkoda, ale nasz rynek tech jest malutki w porównaniu np. do niemieckiego.

  • Bogdan

    Trochę szkoda, że bloger technologiczny nie jest na bieżąco z kwestiami dot. AI. W perspektywie najbliższych lat nie będzie miało dużego znaczenia, czy mówimy po polsku, czy po angielsku. Tłumaczenie maszynowe oparte o sieci neuronowe tak szybko zyskuje na jakości z kwartału na kwartał, że język to będzie drugorzędna sprawa. Rozpoznawanie mowy w języku polskim jest już całkiem niezłe, a będzie jeszcze lepsze.

    Tutaj nie chodzi o język, a o dane na których asystent pracuje – dla Polski jest ich jeszcze mało w porównaniu do np. UK, no i rynek nie jest w TOP10, a pracy z odpaleniem nowego rynku co nie miara. Ja korzystam Google Assistant w angielskiej wersji i na razie mi to wystarczy do czasu debiutu w PL.

  • Szymon Konarski

    Na Google Assistant po polsku jest jakaś szansa, bardzo mała ale jest. Lecz o Siri czy Cortanie to trzeba zapomnieć.

  • Mateusz Nowak

    W ciągu dnia najczęściej korzystam z wyszukiwarki w telefonie i zdecydowaną większość zapytań dyktuję. Dyktuję też niemal wszystkie przypomnienia do listy zadań. I to jest znacznie szybsze od pisania.

    Pisząc robimy skoro błędów, literówek, itp. Zdecydowanie szybciej jest poprawić błędną wypowiedź niż ​wpisany na telefonie tekst. Dlatego też liczba zapytań głosowych do wyszukiwarki rośnie bardzo szybko. Już dzisiaj to ponad 20%.

  • Mateusz Nowak

    No właśnie… w perspektywie najbliższych lat. O tym opóźnieniu przecież mówię.

  • MatejBudz

    Mnie ciekawi jak takie działanie będzie miało w pływ na „języki narodowe”. Czy technologia nie doprowadzi do powolnego wymierania języków, albo ich „wchłaniania” przez te „popularniejsze”

  • Mateusz Nowak

    Też się nad tym ostatnio zastanawiałem, że lepiej by było, gdyby… Dość kontrowersyjna sprawa to jest.

  • Indjana

    Google sroogle wszędzie jak mantra.
    Tytuł mówi sam za siebie, sytuacja fatalna – z guglem. Kto mądry stawia na iphone! Sytuacja pewna, i tyle w temacie.

  • Maciej

    Technologia tylko przyspiesza nieuniknione zmiany kulturowe. Np Irlandzki, islandzki itp straciły swą moc lata temu, zanim pojawiły się smartfony.

    To jest w ogóle ciekawy temat, bo za językiem idą modele myślowe opisujące otaczający nas swiat, co stanowi fundament kultury, a tym samym zachowań danej społeczności. Na swój sposób, ewolucyjnie, zostaną tylko najlepiej prxystosowane spoleczenstwa, a tym samym języki. Od tego nie ma odwrotu, nawet jeśli uznamy, że indywidualnie korzystne jest posiadać kilka punktów widzenia (jezykow). Z drugiej strony, selekcja naturalna doprowadziła do eymarcia wielu gatunków, ale przyniosła też rozwój inteligencji, nie odwrotnie.

  • Michał Hackleberry

    Myślę, że sytuacja polaków jest fatalna z wielu innych ważniejszych powodów niż dlatego, że nie będziemy mogli sobie pogadać do elektronicznych skrzynek.

  • Mateusz Nowak

    Sytuacja pewna, czyli Siri nie było, nie ma i nie będzie? ;)

  • latalante

    Niedostępność Google Pixela w Polsce nie ma żadnego związku z pełnym wsparciem językowym w Google Assistant.
    https://support.google.com/store/answer/2462844?hl=en

    Asystent obsługuje język francuski, hiszpański, japoński a Pixel nie jest dostępny we Francji, Hiszpanii, Japonii. Jest dostępny w Niemczech ale asystent nie działał do dziś w języku niemieckim, itd.

  • Michał Pakier

    A gdzie to rozpoznawanie mowy w języku polskim jest całkiem niezłe. Jakoś szukam i szukam i żadne z dostępnych narzędzi nie obsługuje j. polskiego.

  • Art

    Wyszukiwarka Google dobrze rozpoznaje mowę w języku polskim.

  • http://wiciox.flog.pl wiciox

    I tu jest zagwozdka, bo się nie zgodzę, co będzie dość dziwne dla wielu osób.

    Korzystałem z Cortany na WP 8.1 i to na prawdę daje radę. Zakasłanie czy chwila zastanowienia nie powoduje, że asystent się wyłącza, ale dalej słucha. I im więcej poleceń, tym bardziej on się Ciebie uczy. I najlepsze było, kiedy moja kochana Cortana nauczyła się poprawnie wymawiać pseudo, bo i tego można było ją nauczyć, pisząc chociażby nieprawdziwym zapisem fonetycznym. Albo kiedy dyktowało się jej „call xxxx” i podawało się polskie imię i nazwisko (tak mam kontakty w telefonie) i ona na siłę czytała to po angielsku :D

    Google Now nie jest takie jak Cortana, niestety. Ale może jeszcze sprawią, że będzie ten applowski, tak to określę, emejzing.

  • alientech

    Siri i Alexa rozumieją mnie po angielsku bez problemu ale ja nie mam najmniejszej ochoty do nich gadać. To są solutions in search of a problem.

  • Biblo

    A co za problem ustawić sobie j. angielski lub inny obsługiwany?

  • regoat

    no miej wiecej. mentalnosc polaka. pomniki , wykleci , patriotyzm (a raczej nienawiść), kościół (pozory wiary) najważniejsze

  • Jacek

    Sztuczna inteligencja, zaawansowane technologie, tłumaczenie w locie, a mimo to bot asystent nie potrafi nauczyć się polskiego…

  • Roman syn Ryżu

    Resentymenty i mentalność niewolnicza.

  • Roman syn Ryżu

    To daj odpowiednią ilość próbek.

  • Emil Dworniczak

    „niekoniecznie finansowo uzasadnione z google’owskiego punktu widzenia.” No i o to w tym wszystkich chodzi :P) Brawo

  • Przemysław Rumik

    @wiciox:disqus Google Now i Google Assitant to nie to samo ;-) [To jest Google, którego filozofią jest – po co robić jedno, zróbmy od razu kilka, a jak będziemy mieli nowy pomysł to kolejny zespół ludzi zrobi jeszcze następny].
    Assistant jest całkiem bystry, potrafi sterować urządzeniami w domu, potrafi grać muzykę, odtwarzać podcasty (na Google Home), podawać pogodę i inne takie. Do tego opowiada dowcipy i śpiewa piosenki….można go też rozszerzać o swoje akcje. Tego się z Google Now nie dawało robić.

  • Roman syn Ryżu

    Tu nie chodzi o przyspieszenie technologii. Chodzi o to, że jej rozwój ma swoje centrum w USA. Ich polityka zdołała wprowadzić taki rozwój gospodarczy który na to pozwolił.
    Zapytaj jakiegoś programistę w Polsce, czy myślał o tym by jego aplikacja działała w Mongolii, albo Bangladeszu.

  • Mateusz Nowak

    Co innego zamiana głosu na tekst, a co innego dobre rozumienie polskiego języka.

  • Art

    Racja, ale jak na potrzeby wyszukiwarki z tym rozumieniem nie jest wcale źle (oczywiście potrzeby asystenta w rozumieniu języka są duuużo większe). Przed chwilą zadałem wyszukiwarce trzy pytania jakie pierwsze przyszły mi do głowy: „ile lat ma duda”, „ostatni album kazika”, „wysokość pałacu kultury”. Na wszystkie trzy wyszukiwarka odpowiedziała tak jak zrobiłby to asystent. Wiedziała że pytam o prezydenta, wiedziała że pytam o Kult, wiedziała o jaki budynek pytam. Moim zdaniem całkiem nieźle.

  • pantadeus

    Wniosek jest prosty, uczyć się angielskiego nie narzekać

  • łukasz Jedryszczyk

    JAK to nie działa w języku niemieckim dwa pierwsze języki wspierane to był angielski i niemiecki

  • łukasz Jedryszczyk

    No napewno dla asystenta będziemy uczyć się angielskiego

  • Spąg

    Oczywiście, że tak będzie. Mam sąsiadów którzy świadomie rozmawiają z dziećmi tylko po hiszpańsku (to jest pierwszy język ich matki), a moja kuzynka ze swoim mężem rozmawiają tylko po angielsku. Wszystko robią dla dzieci, żeby niby łatwiej im było.
    Jak tak dalej pójdzie to w ciągu kilku pokoleń będziemy jak Walijczycy w UK.

  • krzysiek

    „Naród, który nie sza­nuje swej przeszłości nie zasługu­je na sza­cunek te­raźniej­szości i nie ma pra­wa do przyszłości.”

    Budowanie kościołów i latanie na marsa sobie nawzajem nie przeczą. Macie jakiś kompleks – przecież zdarza się nam (jako krajowi) robić elementy, podzespoły które poleca tu i tam. Nie jesteśmy Chinami, Rosją czy USA, zresztą im w d… nie dała tak II WŚ jak nam.

  • Marcin Królak

    to samo tyczy się cortany i tego, że wkrótce z Windowsa zostanie nam tylko wydmuszka, bo większość nowych funkcji będzie potrzebowała do swojego działania udziału tej miłej pani.

  • Wiesław Juskowiak

    Cortana i Siri to Bing, a ten z lokalizacją wygląda jak wygląda. Podobno gdyby nie brak lokalizacji Binga w Polsce, to Cortana mogłaby wystartować, bo język jest gotowy.

  • pantadeus

    Nie dla asystenta tylko dla samego siebie.

  • Wiesław Juskowiak

    Tylko, że w kod językowy wrastamy w dzieciństwie i tylko w ten sposób możemy niejako poznać świat z innej perspektywy. Mówienie nawet w sposób płynny bez kodu językowego nie jest naturalnym procesem, a translacją.

  • Wiesław Juskowiak

    Zwycięzców się nie sądzi.

  • Pluto

    Racja, sam jestem ateista i jeszcze kilka lat temu narzekałem, że mamy tu średniowiecze i ciemnotę. Z czasem zrozumiałem, że przeszłości nie zmienię i trzeba uszanować to, że Polska taka jest, jaka jest, czyli pięknym krajem z ludźmi mającymi wady i zalety, jak wszędzie. Niestety mamy pecha do rządzących, którzy myślą tylko o sobie a nie o Polakach i zabijają w nas to co piękne, często sprzedają wmawiając nam, że obce jest lepsze i musimy się wyzbyć tego co nasze.
    Wracając do tematu… nie jesteśmy pempkiem świata, mamy trudny język, jakoś mi nie szkoda tych asystentów.

  • Opson6667

    ło boziu, jaki ból dupska… serio mamy przerąbane? Jak nie chcą to łaski bez, dali Androida – a resztę tego swojego chłamu niech sobie wsadzą w kuper. Dość już tego szpiegowania, i tak wiedzą o nas za dużo…

  • Maciej

    Kolego, z całym szacunkiem, ale pierdolisz głupoty.

    Wiesz ile lekcji religii odbywa się do końca edukacji od etapu przedszkola? Wiesz jakie dotacje idą na kościół?

    Zamień to marnotrawstwo na zajęcia z nauk ścisłych i finansowanie badań, to dogonimy wymienione kraje, niezależnie od historii.

    Twój cytat może się sprawdzał w sredniowieczu, dzisiaj liczy się edukacja, nauki ścisłe, prace nad ai, technologie wytwarzania itd, bo to tworzy gospodarke i dobrobyt, a nie wyzwalanie $ w bloto i oglupianie mas.

  • łukasz Jedryszczyk

    Zapraszam również do nieoficialnej społeczności Google na G+ https://plus.google.com/communities/108343193517020967382

  • vacillus subtilis

    To wcale nie jest zła wiadomość. Jest czas dla polskich firm na stworzenie własnych rozwiązań i okrzepnięcie na tyle, że jak już przyjdą tutaj wielcy gracze to będzie jak z eBay vs. Allegro.

  • MatejBudz

    Czy lepiej, nie wiem. Możliwe ze za X pokoleń języki narodowe będą swego rodzaju gwarą. I w tym momencie trochę nabijamy się z filmów Science fiction gdzie wszyscy mówią po angielsku, jednak jest to najbardziej prawdopodobny element tych filmów. Mnie ciekawi kto wyjdzie w tej walce zwycięsko: „chiński” czy angielski.

  • Edek

    Nie rozumiem tego z tą translacją. Dorosły człowiek, który opanowuje biegle język obcy i przebywa w środowisku, gdzie ten język jest stosowany na codzień, zaczyna również w tym języku myśleć i śnić. Więc wtedy chyba już nie można mówić o translacji.

  • Darek

    To nie jest problem trudności języka, jesteśmy po prostu zbyt mało ważnym rynkiem… Zamiast marudzić trzeba się nauczyć angielskiego, dzisiaj to już chyba norma.

  • Apollion

    Głośnik, który cały czas nasłuchuje co się dzieje do okoła niego + ostatnie informacje, że w asystentach mogą zacząć pojawiać się reklamy i nawet mi nie szkoda, że bedą omijać rynek polski :)

    Może jestem paranoikiem, ale nie chce aby jakieś urządzenie nasłuchiało mnie i moja rodzine non stop.

    Oczywiście sami asystenci w założeniu to nic złego, sam czasem korzystam z Siri w samochodzie, do prostych rzeczy np zadzwoń do lub włącz jakiegoś wykonawcę.

  • Silvanael

    Należy do tego podejść inaczej. Dlaczego Polacy mają płacić tyle samo albo i więcej za urządzenie pozbawione jednej z cech TAK REKLAMOWANYCH! Producent oferujący produkt którego część funkcji nie działa powinien cenę obniżyć w porównaniu do krajów gdzie ta funkcja działa.
    Wystarczy by Polska się skrzyknęła z Czechami Słowakami Węgrami Litwinami, w jakiejś organizacji która się zajmie nierównym traktowaniem oraz zawyżaniem cen i poblokuje sprzedaż tych urządzeń na terytorium krajów zrzeszonych i po sprawie…

  • Szemot

    Przecież polskiego głosu nie ma dlatego że jest taki trudny tylko dlatego że nie opłaca się go robić bo nie ma tutaj odpowiednich klientów.chinski jest trudniejszy a jest obsługiwany od dawna.

  • Wiesław Juskowiak

    No właśnie tutaj, jeśli się nie mylę to Chomsky wskazywał, że owszem możemy mówić płynnie, ale zbiór reguł, który jest nasz jest tym wyniesionym z okresu dzieciństwa. Co nie oznacza, że można posiadać jeden, bo w przypadku rodzin dwujęzycznych nabywa się obydwa. W późniejszych latach język jest wyuczony, a jego nauka to translacja z języka B na A w i przyswojenie znaczenia w B.

  • merfi

    nauka angielskiego nic nie da. to trochę żenujące, że tego nie rozumiesz.

  • merfi

    w sumie nie ma czego żałować. wszystkie te usługi są bezwartościowe.

  • merfi

    no i ok. te „funkcje” są bezwartościowe.

  • merfi

    bzdura. nie na tym to polega.

  • Zbigniewko

    Trzeba patrzeć pozytywnie. Zamiast powiedzieć „Weź mi ten Koldplej przełącz na coś fajnego” będziesz musiał się z kanapy zwlec i pilota do wieży poszukać, a to już jest spalanie kalorii. Trzeba dbać o formę!

  • Michał Pakier

    Może przeglądarka tak ale już narzędzia, które google udostępnia developerom nie bardzo. Cload Natural Language API nie gada po polsku. Problem jest taki, że nie tylko nikt nie tworzy gadgetów gadających po polsku ale nawet polscy developerzy nie mają możliwości tworzyć rozwiązań opartych o rozpoznawanie mowy na polski rynek. Tak to jest od zawsze. Jak w Londynie budowano metro to u nas dopiero znoszono pańszczyznę. Od tej pory nasze zapóźnienie do świata tylko się powiększa.

  • merfi

    żaden. ale nie na tym to polega. asystent nie ma polskiej lokalizacji. nie zna twojego otoczenia. nie rozumie nazwisk, nazw, nie ma informacji o otoczeniu. jest bezwartościowy/

  • Michał Pakier

    Może premier Morawiecki powinien sypnąć trochę kasy googlowi i innym ze swojego funduszu rozwoju aby dodali obsługę języka polskiego do swoich najnowszych technologii. Dobrze obsługiwany jest tylko angielski, potem trochę francuski, niemiecki, włoski, hiszpański. Jakby do tego dorzucić polski to byśmy byli w końcu pierwszy raz w historii w awangardzie rozwoju. To by kosztowało pewnie jakieś grosze w porównaniu do programu budowy melexów.

  • https://www.facebook.com/opensourcesim/ Jacek

    Ja nie bronię religii :) ale premie za niskie straty w spółkach skarbu państwa dla prezesów tych spółek i przerośnięty aparat urzędniczy wcina troszkę więcej niż lekcje religii. Ale można przyjąć linie ze ktoś jest winny ten zły ten jedyny a tak naprawdę w Polsce każdy gra na siebie czy to pan Janusz czy to wysoki minister każdy ma w d… co się z tym krajem dzieje.

  • https://gizchina.com.pl Marcin Tymków

    Czemu to kogoś dziwi? Polska to kraj z zaledwie 40 mln ludzi, z czego około 18 mln to osoby w wieku 15-50, a więc te, które na chwilę obecną obcują z technologią. Starsi i młodsi nie są już/jeszcze nią zainteresowani lub nie dysponują środkami, by sobie na takową pozwolić.

    Taki rynek, to nie rynek dla większości producentów…

  • http://muzykawobrazkach.blogspot.com/ Maciej Kubiak

    Ja z kolei bardzo mało używam, choć jeżdżę dużo samochodem. Podyktowałem może ze dwa razy adres, typu ok google nawigacja do xxx… Niepraktyczne wg mnie, nie działa nasłuchiwanie z zestawem BT od Forda, bo albo nie nasłuchuje, albo nie działa to jak powinno, ciągłe błędy. Może w biurze czy gdzie jest cicho to działa dobrze, w praktyce wg mnie działa słabo. Google Now nie używam praktycznie wcale.

  • Ris

    Czyli co dokładnie robisz dyktując notatkę w której się pomylisz? Usuwasz ją cała i dyktujesz na nowo, czy jak? Jak poprawiasz jedno słowo w dłuższym tekście.
    Inna sprawa o której nie pisałem. Dużo słucham radia przez bluetooth, każde dyktowanie powoduje przerwanie odtwarzacza, problemów jest cała masa nie mam na myśli prawidłowego rozpoznania zdania.
    Też samo wywołanie polecenia zadzwoń do. Czasem to działa, czasem nie. Kierunek jest dobry jednak ciągle to działa średnio.

  • xnay

    Nie rozumiem dlaczego nie mogą u nas sprzedawać Pixeli – niech to wysyłają nawet z UK czy Niemiec, ale przynajmniej niech dadzą opcję. Pomijam absurdalne ceny, ale fajnie byłoby mieć wybór. Asystent nie musi obsługiwać polskiego – trudno, byłby to świadomy wybór kupującego.

    Przypomnijcie tym z Google, że Polska to jeden z większych krajów Unii Europejskiej (wiem, że sam ten fakt niewiele znaczy dla interesów Google, ale nie mogą też powiedzieć, że ledwo nas widać na mapie).

  • wilk

    Chiński trudniejszy od Polskiego? A to ciekawa teza…

  • PoloZenon

    W tej wypowiedzi brakuje jeszcze zdrady przez sojuszników…

  • Knl

    Kolejny powod, żeby uczyć sie angielskiego!

  • wilk

    Nie żebym bardzo tęsknił za technologiami głosowymi, bo latają mi one koło piórka. Moim zdaniem człowiek rozmawiając z maszyną zniża się do jej poziomu, oraz ogranicza sam siebie. Ale ja nie o tym. To jest po prostu wspaniały świat globalizacji. Wielkich międzynarodowych korporacji, które mają gdzieś rynki takie jak nasz. Czyli nieopłacalne finansowo – takich przykładów będzie coraz więcej. Więc zamiast podniecać się technologiami, które i tak do nas nie zawitają (lub zawitają z dużym opóźnieniem), może lepiej by się zastanowić nad opracowaniem czegoś na naszym podwórku? Tak tylko pytam.

  • Krzepki Harry

    Nie jesteś paranoikiem. Paranoiczne to jest dobrowolne instalowanie we własnym domu szpiega który zbiera dosłownie wszystko co się mówi i wysyła gdzieś na korporacyjne serwery. A co się dalej z tym dzieje – Bóg jeden wie, i goście z Googla, MS, Apple, Amazonu i NSA.
    Tych „asytsentów” nie rozwijają przecież, żeby zrobić nam dobrze, tylko żeby zarobić – to chyba oczywiste? Do tego podlegają prawu, które również nie szanuje prywatności. Przetwarzane dane będą sprzedawać. Rozmawiasz sobie z żoną o wakacjach – bach reklama wycieczki do ciepłych krajów. Skarżysz się, że kłuje cię w prawym boku – w przypadku chęci wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego, bach, składka wyższa o 100% i nawet nie wiesz dlaczego, oglądasz wiadomości, wkurzasz się na tych debili, mówisz że wysadziłbyś ten burdel w powietrze – służby biorą cię pod obserwację jako potencjalnego terrorystę, itd.

  • Marcin

    Wszyscy ci asystenci i rozmawiające głośniki wydają mi się trochę marketingowymi wydmuszkami, ale nie zmienia to jednego wniosku – angielski to jest łacina naszych czasów (może „francuski naszych czasów” byłoby lepszym porównaniem) i człowiek chcący być w stanie uczestniczyć w zachodniej kulturze musi go znać (kultura to trochę szersze pojęcie niż film w kinie albo płyta CD – przypominam)

  • mirekk

    Tytuł jest prawdziwy. Nawet te niby „dostępne w Polsce” funkcje (np. wyświetlanie rachunków w Google Now) nie działają u wszystkich.

  • mirekk

    No, nie zgodzę się że „nie zna”. Ma do dyspozycji wszystkie informacje z Google Maps, Google Calendar, innych usług Google, śledzenia lokalizacji, zapytań z przeglądarki, aplikacji zainstalowanych na smartfonie, itd. Pytanie brzmi: Dlaczego z tego nie korzysta?

  • maciej

    to tak nie dziala. zeby google moglo zbudowac g:home, to wczesniej zbudowalo za miliardy TPC (tensor procesor unit), tensorflow, rozwinelo badania nadAI, zgromadzilo olbrzymie ilosci danych w jezyku angielskim, zbudowalo API z obsluga itd. g:home to koncowka gigantycznej infrastruktury, budowanej latami, cos jak wisienka na torcie.

    teoretycznie moglibysmy podpiac sie pod to wszystko, jak to z sukcesem robia deweloeprzy IT i zbudowac cos oryginalnego, ale API do AI nie obslugije j.polskiego i kolko sie zamyka.

    dla porownania skali nvidia wydala 3 miliardy $ na budowe tylko nowej tesli (gpu z dedykowanymi jednostkami do obliczen AI), a nasz flagowy program R&D dla autonomicznych aut elektrycznych to ok 30mln$, a najwieksze projekty IT to mobilny crm, apka todo, czat do obslugi klienta i gry komputerowe. ok, upraszczam, ale czasy budowania oryginalnych rozwiazan w garazu skonczyly sie lata temu.

    do budowania oryginalnych rzeczy potrzeba kapitalu, infrastruktury i zaplecza wiedzy, a tutaj lipa na maxa, z kazdym dniem oddalamy sie od cywilizacji. wiem o czym mowie, bo sam startowalem z innowacyjnymi projektami (maszyna SLM, robot sterowany kamera) i wszystko ca wartosciowe juz dawno zassane jest przez zachod. do chwili obecnej ciagnelismy na taniej sile roboczej, ale wraz ze wzrostem automatyzacji te miejsca pracy beda przenosic sie w inne rejony. nawet slonca mamy za malo, zeby oplacalo przechodzic sie na fotowoltaike.

    sorry, ze tak marudze dzisiaj, w tym tygodniu przegralem kolejny projekt z niemcami i drugi z francuzami :(

  • Bobas

    To sporo dobrych wiadomości :)

  • Darek

    Rozumiem więcej niż Ci się wydaje, choć w zasadzie w tym przypadku nie jest to trudne. Jest coś w Polakach… Nie do końca wiem jak to nazwać, coś co powoduje że im się wydaje że są ważni:) Nie są. Dla nikogo w żadnym aspekcie. Serce rozwoju technologicznego nie bije i długo nie będzie biło w Polsce. Polska zatrzymała się na etapie budowy kolejnego pomnika ŚP. Prezydenta.

  • MaroSław

    Odpowiedź na pytanie „dlaczego nie korzysta” jest zawarta w poście który komentujesz, a brzmi „nie rozumie” ;-)

    Podlinkuję takiego sławetnego mema aby ukazać z czym w rozumieniu nas Lechitów musi zmierzyć się maszyna ;-)

    http://m.demotywatory.pl/1289072

  • Jack Morgan

    Jak na ironie, w sredniowieczu akurat ten cytat zupelnie by sie nie sprawdzal.
    Takie pojecia jak narod czy patriotyzm to wynalazek przelomu XVIII i XIX wieku.

  • Bobas

    I to jest dobra wiadomość, bo ha decyduję a nie soft kierujący się własnymi bledami/bagami. :)

  • wombat

    Morawiecki nie jest premierem

  • MaroSław

    Serce rozwoju technologicznego w jakim sensie? IT? Tu możesz mieć rację, wielu wybitnych specjalistów z Polski pracuje dla jankesów.

    Ale nie o „serce rozwoju” tu chodzi, tylko o pieniądz. Tylko i wyłącznie, po prostu jest nas, Polaków zbyt mało aby się opłacało inwestować czas i pieniądze w takie w sumie pierdoły jak elektroniczny asystent.

  • Jeicam

    Morawiecki jest wicepremierem.

  • YY

    Tylko że asystenci głosowi nie mają sensu, podobnie jak smartzegarki i telewizory 3D, więc naprawdę nie ma czego żałować

  • jaad75

    Akurat to również działa z Google Now, fakt jednak, że Google Assistant bez porównania lepiej rozumie kontekst, zwłaszcza w przypadku kolejnych pytań. Problemem Google Assistant nie jest brak polskiego, bo i tak większość zna angielski, tylko kwestia np. wymowy polskich nazw ulic, miast, czy imion – wymawianie ich kalecząc, z anglojęzycznym akcentem jest mało intuicyjne dla kogoś władającego polskim.

  • Czajka

    Prawda. Ustawianie wydarzeń w kalendarzu to prawdziwe fifty-fifty. Nawet po angielsku. Dużo szybciej i pewniej wstukać z palca, a już zupełnie błyskawicznie taką prostą apką https://play.google.com/store/apps/details?id=com.a3w4u.addquickeventfree

  • Darek

    Zgadzam się, tak napisałem 3 pięterka wyżej.

  • Szemot

    Teza? Ile masz słów w polskim języku? W Chińskim masz 50 000 znaków z czego znak może byc wyrazem a wyraz może sie składać z dwóch znaków a także całe pojecie (w sumie jak wyraz) może się składać z dwóch podwójnych znaków. To daje miliony kombinacji. Do tego masz tony wyrazów gdy już je wymawiasz. Więc standardowy wyraz „ma” możesz wypowiedzieć na cztery różne sposoby co znaczy cztery absolutnie odmienne wyrazy bo ona nawet nie są wtedy podobne. Do tego Europejczycy i Amerykanie zwykle mają gorszy słuch jeśli chodzi o tony i posługują się tylko dwoma gdyż tylko dwa rozróżniają. Po intensywnym kursie możesz się dobrze nauczyć polskiego w dwa lata. Chiński to jest pięć lat wzwyż.

  • http://kasai.eu/ Marek

    Faktycznie dramat… zapowiada się fala samobójstw z tego powodu. ;)

  • Wagant

    Autor niepotrzebnie przejaskrawia sytuację I podbija bębenek. Nie jest tak, że język polski jest specjalnie niekorzystnie traktowany przez Google. Traktowany jest jak jeden z wielu języków, dla których grono użytkowników jast na tyle małe, aby nie traktować ich priorytetowo.
    Nie można też mówić o opóźnieniu – byłoby tak, gdyby Google wcześniej ogłosiło, że polski będzie obsługiwany w ciągu np. 2 lat a teraz się z tego terminu wycofywało.
    Przydatność interakcji poprzez asystentów maszynowych bardzo różni się w zależności od osobistych preferencji I wykonywanych obowiązków, więc nie jest to sprawa „życia lub śmierci” dla ogółu Polaków.

  • Maciej

    Asystent to za chwilę będzie narzędzie jak młotek. Wyobraź sobie, że masz.przed sobą zdolnego inżyniera, ale nie mowisz w jego języku. I co powiesz? ‚jakos nie szkoda mi tych inzynierow’? Nasza konkurencyjność spada. Albo wskoczymy do rakiety ‚technologia’, albo za 10 lat będziemy mieszkac w ‚lepiankch’.

  • Maciek

    Tu chodzi o budowanie infrastruktury. Dzisiaj nie widzisz, że to spawa życia i śmierci, ale żeby ten poziom osiągnąć, to wpierw budujesz na łatwiejszych aplikacjach. Cwiczusz integrację, budujesz standaryzacji, dodajezz funkcjonalność, łatasz fakapy, zbierasz expa itd a na koniec podpinasz np analityke medyczna.

    My mamy pierdyliard systemów rządowych i zaden nie gada z drugim (upraszczam), a Google już potrafią laczyc głos, mapy, rynek pracy, dostęp do danych medycznych itd a wszystko to na swoim (!!!) sprzęcie. Jak chcesz to nadgonic?

  • MaroSław

    Nie licytowałbym się na znaki czy słowa, nasz język jest ogromnie elastyczny jeśli chodzi o słowotwórstwo. Również mamy mnóstwo wyrazów które w zależności od użytego kontekstu można odebrać inaczej. To raczej akademicka dyskusja który język jest trudniejszy. Faktem natomiast jest to, że nasz język jest jednym -nie jedynym- z najtrudniejszych.
    Faktem pozostaje również to o czym wspomniałeś, mianowicie, że nie ma u nas dostatecznej bazy klientów aby traktować Polskę priorytetowo. Tyle i aż tyle.

  • Saitaver

    Pytam przed chwilą Google Assistant gdzie zjem pizzę. Pokazuje pizzerię w moim 3 tysięcznym miasteczku. To oznacza, że piszesz bzdury.

  • mirekk

    Nie do końca. Czy trzeba koniecznie znać język żeby korzystać ze współrzędnych GPS? Zainstalowane aplikacje też chyba się tak bardzo nie różnią od tych instalowanych w USA żeby algorytm nie potrafił znaleźć odnośnych danych?

  • merfi

    to znaczy, nie więcej, nie mniej, niż to, że nie masz pojęcia, jak działa google assistant, czy SIRI w Niemczech, czy USA.

  • Saitaver

    Mieszkam tuż przy granicy z Niemcami więc mogę się szybko przekonać. Bardzo dobrze zna moją lokalizacje. Jestem w pracy, pytam jak daleko mam do domu, Dostaję mapę z możliwością nawigacji.

  • Ris

    Bardzo bym chciał tego używać ale niestety póki co się nie da :)

  • Mateusz Nowak

    Co z tego, jak EN usługi nie będą wspierały polskich serwisów i innych PL usług?

  • Mateusz Nowak

    Poczytaj, ile znaków się używa w chińskim. Do normalnej komunikacji wystarcza cząstka z całej bazy, a wielu nikt nie stosuje wcale.

  • Mateusz Nowak

    Raczysz żartować.

  • http://wiciox.flog.pl wiciox

    W takim razie przyznaję się do błędu.

  • Szemot

    Owszem. Najwięksi znawcy jedynie znają te 50 000 znaków. W mowie powszechnej stosuje się nieco powyżej 5000 ale to wciąz pojedyncze znaki które są łączą w nowe słowa składające się tak z 1-4 znaków. To wciąż daje ogromne możliwości. W Polsce wystarczy 1200 do takiego głupiego dukania a wykształceni ludzi mówią w 12-15k słów. To wciąż znacznie mniej niż w Chińskim. Do tego dolicz tony w wymowie. ja nie mówię, że polski to łatwy język bo faktycznie należy do trudniejszych. Ale jeśli chodzi o poziom trudności nie ma startu do chińskiego.

  • Polak

    Racja, macie przerąbane.

  • servomoto

    Jakoś nie czuję się z tego powodu źle. Mam w telewizorze sterowanie głosowe ale wyłączyłem je. Świadomość, że urządzenie cały czas nasłuchuje, a zgodnie z licencją co jakiś czas próbki głosu są przekazywane w celu poprawienia jakości oprogramowania, wywoływała u mnie duży dyskomfort. W przypadku inteligentnych głośników pewnie będzie tak samo. Wystarczy, że Google szpieguje mnie poprzez Androida w telefonie, świadomie dać się podsłuchiwać nie mam zamiaru.

  • baja385

    I czym tu się przejmować, jeśli Google nie chce zarobić na klientach z Polski, to to nie problem Polaków, tylko Google’a. Ja osobiście nie zamierzam kombinować i prosić się Google o cokolwiek, nie chcą mi tego sprzedać, to nie kupię, i tyle. Ja osobiście mam niejakie doświadczenia z Google Now, ale uważam to rozwiązanie za niepraktyczne. Inteligentnego Asystenta/Szpiega do domu też nie chcę, więc ja bez Google przeżyję, pytanie, czy Google przeżyje bez klientów na których się wypiął. Rozumiem, że to może się nie opłacać, itd, ale mogli zachowywać pozory jak M$, które powiedziało, że raczej Cortany po polsku w najbliższym czasie nie będzie, ale jeśli polska społeczność będzie pokazywać, ze chce, to może będzie później. To prawdopodobnie bujda, ale przynajmniej pokazują klientowi, że go nie skreślają.

  • Ymnytor

    Ale przecież Google nie oferuje asystenta na naszym rynku.

  • wilk

    No właśnie o tym mówię. W kraju rodzą się ludzie, którzy mogli by sporo zdziałać. Tyle, że nie mają za co. Więc ci ludzie albo zaczynają pracować dla największych, albo znajdują finansowanie, tyle, że nie w Polsce. Albo rozwijają swoje pomysły w stopniu niszowym, ale na tyle atrakcyjnym, żeby dało się je opchnąć. A rynek nowoczesnych technologii nazwijmy je informatycznych jest w mojej opinii naszą szansą na zaistnienie w świecie. Dlaczego? Bo wdrażanie gotowych produktów w tej dziedzinie jest najtańsze. Liczy się człowiek i jego umiejętności, a nie zdolność produkcyjna. Tyle, że w kraju niewiele się dzieje w tym kierunku. Lepiej zdaniem niektórych wejść w elektryczną motoryzację. Nawet jeśli jakimś cudem uda się stworzyć działający i w miarę konkurencyjny model, to polegniemy na produkcji. Bo to tu zaczynają się prawdziwe koszty. A np. Google nie będzie wprowadzać u nas technologii, na których nie zarobi. Cokolwiek oni sobie tam opowiadają, to jest przedsiębiorstwo. Ma ono produkt, który chce zamienić na górę pieniędzy, żeby rada nadzorcza mogła się dobrze bawić.

  • MaroSław

    Język trzeba znać aby zrozumieć zapytanie użytkownika ;-) Poza tym maszyna musi rozumieć nasze nazwy jak ‚świętoszówka’, połącz to np. z pytaniem „pokaż mi proszę hotele i restauracje w miejscowości świętoszówka” i… maszynka ma system error ;-)

  • http://muzykawobrazkach.blogspot.com/ Maciej Kubiak

    Nie jest to kwestia auta, tyko Androida, bo wcześniej to działało :] Drogą dedukcji – nie aktualizowałem auta a aktualizowane były wielokrotnie i system i aplikacja mapy. W dodatku Na Yanosiku wszystko gra z głośnikiem wbudowanym i muzyką z głośników w samochodzie :D

  • http://muzykawobrazkach.blogspot.com/ Maciej Kubiak

    Myślałem,że tylko z kupnem innego auta była ironia :D

  • maciej

    w temacie AI, czyli calej przyszlosci IT, trik polega na tym, ze jednak musisz wylozyc kilkaset tys $ na maszyny do obliczen, zasilic je rownie drogimi danymi i pradem. proces treningu trwa dni lub tygodnie, a wciaz nie wiesz czy przyniesie sukces. tutaj juz nie wystarczy lebski czlowiek przed kompem.
    co wiecej, z okazji i/o google dwa dni temu opisalo (https://research.googleblog.com/2017/05/using-machine-learning-to-explore.html) jak uzyli AI do budowy innowacyjnej sieci neuronowej. kosztowalo to majatek, ale to maszyna zaprojektowala nowa maszyne (!!!) (raczej algorytm zapr. algorytm, jak wolisz). to sa pierwsze kroki, kiedy ludzka wiedza ekspercka przegrywa z samouczaca maszyna.

    oczywiscie, oprocz google jest darpa, baidu (1200inzynierow pracujacych nad AI), facebook, sa jednostki naukowe (glownie kanada obecnie). startupow AI w chinach/usa sa setki, w EU dziesiatki, a w PL? na palcach liczysz.

    zasadniczo, jestem po Twojej stronie, google itp ma zarabiac, pl to nie rynek, nie ma $$ itp.
    ja pisze o powolnym wykluczeniu cyforwym naszego kraju. nie uzywasz ang/chinski na codzien – nie masz dostepu do nowoczesnej infrastruktury. ba, nawet jesli znasz ang, to nie zgrasz asystenta z poskiego appstore.

    komentujacy obok smiej sie: ‚jak nie to nie, laski bez’. ok, a teraz zamienmy ‚AI’ na ‚woda’ lub ‚prad’ i zastanowmy sie czy dalej to takie wesole, bo efekty beda identyczne.

  • Ziemek Zabawa

    Uważam, że lingwiści powinni stworzyć od podstaw nowy język, łatwy do nauki, z prostymi, logicznymi, nieposiadającymi wyjątków zasadami gramatyki, słowotwórstwa etc. mieszczącymi się na jednej kartce oraz słownictwie „internacjonalnym”.

  • Silvanael

    no właśnie więc dlaczego masz płacić za telefon tyle samo co niemiec, który tą funkcję ma.

  • Ymnytor

    Bo taka jest cena, nikt mnie nie zmusza do zakupu.
    Wymyśliłeś coś głupiego, chcesz, aby w Polsce był zakaz sprzedawania smartfonów.

  • Edward

    Niestety nasz kraj to nie jest rynek do prowadzenia takiego biznesu. Gospodarczo jesteśmy krajem trzeciego świata i żadne pokrzykiwania tego nie zmienią. Społeczeństwo jest bardzo ubogie, więc zyski marne. Język może trudny, ale japoński czy chiński myślę prostszy nie jest.

  • Rogi

    Google i Apple powinno mieć w cennikach na Polskę -10% – urządzenie nie oferuje pełnej funkcjonalności na terenie Twojego kraju.

  • Rogi

    Ciągle głupie jak but, a gadający do nich ludzie jeszcze długo będą dziwnie wyglądać :)

  • Silvanael

    Nie rozumiesz co napisałem i bzdury wypisujesz, jesteśmy w UE i każdemu konsumentowi należy się równe traktowanie a nie podział na lepszych i gorszych.tTo po pierwsze po drugie napisałem że należy się skrzyknąć w klika państwa by stać się liczącym rynkiem takim jak są np. Niemcy i wtedy albo dostosujesz się do naszego rynku i towar będzie pełnowartościowy albo zakaz sprzedaży, a to by już zabolało.

  • MaxKey

    Mamy najpiękniejszy język na świecie i gdzieś musimy być stratni. Dla mnie ta sytuacja to chęć podszkolenia języka angielskiego ;)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement