Firmy przesiądą się z Excela na Arkusze Google w chmurze? Sebastien Marotte jest dobrej myśli

Artykuł/Biznes 18.05.2017
Firmy przesiądą się z Excela na Arkusze Google w chmurze? Sebastien Marotte jest dobrej myśli

Cloud computing to kolejna arena starcia gigantów – zwłaszcza Amazona, Google i Microsoftu. Najmniej rynku obsługuje na razie Google, ale za to rośnie najszybciej.

Pierwszy na rynku pojawił się Amazon, który w 2006 roku uruchomił AWS (Amazon Web Services), udowadniając, że infrastruktura może być sprzedawana jako usługa. Cztery lata później dołączył do niego Microsoft z Azure.

Google Cloud Services pojawiło się w 2011 roku, ale nie przyciągnęło na początku wielu klientów. Dopiero od niedawna chmura stała się dla Google priorytetowym biznesem. I nie ma się co dziwić – w końcu zgodnie z szacunkami Gartnera będzie to rynek wart 383 mld dol. już za 3 lata.

Obecnie najwięcej pieniędzy zgarnia z niego Microsoft, który w pierwszym kwartale 2017 roku zaraportował 23,56 mld dol. przychodu, w tym 6,8 mld dol. z chmury. Na drugim miejscu jest Amazon, który kontroluje 40 proc. rynku, ale jego przychody z tego segmentu wyniosły w tym samym okresie 3,6 mld dol. Pół miliarda mniej zarobiło za to Google, które co prawda nie przyznaje się oficjalnie, ile pieniędzy przynosi mu chmura i wpisuje tę pozycję w część „inne zyski” razem m.in. z Google Play.

Google kontroluje 6 proc. cloudu, ale ma apetyt na o wiele więcej

O teraźniejszości i planach na przyszłość rozmawiam z wicedyrektorem Google Cloud, Sebastienem Marotte.

Karol Kopańko, Spider’s Web: Google jest trzecim graczem na rynku, ale do lidera traci jeszcze kilka długości. Jak chce nadrobić tę stratę?

Sebastien Marotte, VP EMEA, Google Cloud: Jako Google byliśmy obecni na rynku cloud już od dłuższego czasu, ale zaczęliśmy naprawdę przyspieszać dopiero dwa lata temu, kiedy szefową całego pionu związanego z chmurą została Diane Greene. Teraz to jeden z najszybciej rosnących działów w całym Google. W międzyczasie rynek dorósł, a my opracowaliśmy technologie, które pozwoliły nam przejść do ofensywy.

W tej branży udział w rynku jest ważny, ale wzrost jeszcze ważniejszy, a my rośniemy szybciej od głównych konkurentów. Teraz w chmurze działają nie tylko młode startupy ― Google Cloud wyróżnia się na tyle, że przenoszą się do nas również starsze, uznane marki, takie jak HSBC.

Dlaczego firmy miałyby się przenosić z AWS albo Azure do GCS?

Cały nasz ekosystem jest zbudowany wokół danych – ich bezpieczeństwa i wykorzystania.

Po pierwsze, budujemy kolejne centra danych, a także rozwijamy przesył danych w Google Fiber – to coś, czego nie mają nasi konkurenci. Po drugie, widzimy, że świat jest mobilny i integrujemy nasze usługi z Android for Work i Chromebookami. Oferujemy cały spójny ekosystem, a nie oderwane od siebie produkty. A po trzecie: każdą usługę, którą oferujemy, wzbogacamy uczeniem maszynowym.

Konkurenci też korzystają z uczenia maszynowego. A dodatkowo bardzo trudno jest mi wyobrazić sobie korporację przesiadającą się z Excela na Sheets.

Jeszcze pięć lat temu był to spory kłopot, ale teraz już nie jest. Dziś można przechodzić między Excelem a Sheets bardzo płynnie i bez najmniejszych problemów. Dodatkowo w Sheets dostępne są funkcje, których nie znajdzie się nigdzie indziej ― np. funkcja Explore, dzięki której zamiast budować skomplikowane makra, można po prostu zadać odpowiednie pytanie w języku naturalnym.

Kiedy pracujemy nad integracją naszych usług w dużych firmach, zawsze podkreślamy, że przesiadka na chmurę musi stanowić część zmiany całej filozofii pracy. Aby w pełni wykorzystać możliwości chmury, nie można dalej poruszać się tymi samymi torami co wcześniej, pracując choćby na własnej infrastrukturze. To część tzw. zarządzania zmianą.

Jak będzie się rozwijał rynek cloud w przyszłości?

Będzie rósł. Obecnie tylko 5 do 7 proc. firm wykorzystuje jego potencjał, więc w najbliższych latach przewidujemy ogromne wzrosty. Ta branża dopiero zaczyna się rozwijać.

Wierzymy też, że na rynku zawsze będzie kilku graczy, co sprzyja rozwojowi, bowiem innowacje powstają właśnie dzięki konkurencji. W tym kontekście zaletą jest to, że nasze usługi działają niezależnie od urządzenia i systemu operacyjnego.

Właśnie dlatego na zasadach open source udostępniliście swoje biblioteki machine learning?

Open source to świetny model, który umożliwia bardzo szybki rozwój oprogramowania. „Otwarty kod” mogą tworzyć programiści z całego świata. To ogromna korzyść, bo na przykład w Polsce, Czechach i reszcie regionu co roku informatykę kończy więcej osób niż w całych Stanach Zjednoczonych. Na modelu open source korzysta cała społeczność, także nasi klienci. A my, choć oddajemy coś za darmo, i tak jesteśmy w stanie monetyzować swoje usługi. Wygrywamy jakością ― mamy najlepszą infrastrukturę i zapewniamy bezpieczeństwo, którego potrzebują firmy. Już teraz bezpieczeństwo sprzedawane jest jako usługa. Wystarczy spojrzeć na nasze oprogramowanie, które samodzielnie wykrywa wrażliwe dane, np. zdjęcia kart kredytowych, i zamazuje je, aby nie trafiły w niepowołane ręce.

A to dopiero początek – w przyszłości wykorzystanie uczenia maszynowego w usługach cloudowych pozwoli na powstanie zupełnie nowych modeli biznesowych.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement