Nie zostało już nic… poza Chrome

Nie zostało już nic… poza Chrome

Gdzie nie spojrzeć na rynku przeglądarek mobilnych, tam Chrome. I to nie jest tak, że po prostu dobrze mu idzie, czy nawet że zostawia rywali daleko w tyle. On ich miażdży i oprócz niego nie pozostaje nic. 

Nie wierzycie, patrząc na cyfrowy świat z perspektywy Firefoksa, Opery czy innej przeglądarki? To zobaczcie.

Na świecie – ostatnie punkty oporu

Cóż, tutaj nie mamy dla was niestety sensacyjnych informacji. W zasadzie po raz kolejny można tylko potwierdzić, że wyścig w tej kategorii dawno został już rozstrzygnięty i zwycięzca może być tylko jeden. Jest nim oczywiście Chrome.

Wielkich zmian nie ma także w kwestii rynkowych udziałów poszczególnych przeglądarek. Chrome w marcu odrobinę stracił (z 62,81 proc. na 62,36 proc.), natomiast drugi w zestawieniu Firefox odrobinę zyskał (z 14,97 proc. na 15,24 proc.). To z kolei oddaliło go od ostatniego na podium Internet Explorera, który z jakiegoś powodu cieszył się w marcu mniejszą popularnością niż miesiąc wcześniej (9,03 proc. zamiast 9,39 proc.).

I w najbliższej przyszłości nie ma co spodziewać się, że cokolwiek się w tym rankingu zmieni, chyba że… w kwestii ostatnich miejsc. Czwarte Safari (z 5,28 proc. na 5,27 proc.) zaczyna być bowiem coraz wyraźniej gonione przez Edge’a (z 3,64 proc. na 3,88 proc.). I choć dla Microsoftu lichy to powód do radości (zwłaszcza biorąc pod uwagę niegdysiejszą popularność IE), to dla całego zestawienia ewentualna zamiana miejsc może być małym trzęsieniem ziemi.

Czysto symbolicznym, rzecz jasna.

Mobilnie – słabo, słabo, czyli prawie połowa rynku.

Rynek mobilny jest na szczęście odrobinę ciekawszy. Odrobinę, bo pierwsze miejsce również zarezerwowane jest z dużym wyprzedzeniem, ale za to o pozostałe toczy się zacięta walka.

Ze szczytu na przeglądarkowy rynek mobilny spogląda więc, a jakżeby inaczej, Chrome (z 47,1 proc. na 47,31 proc.). Hen, hen za nim, choć teoretycznie na drugiej pozycji, zaczyna umacniać się na powrót mobilne Safari (z 18,01 proc. na 18,55 proc.), które od listopada zeszłego roku regularnie wygrywa potyczki z UC Browserem (tym razem z 16,97 proc. na 16,56 proc.).

Najciekawiej jest jednak poza podium, gdzie bardzo blisko siebie znajdują się trzy przeglądarki – autorska przeglądarka Samsunga (z 6,29 proc. na 6,32 proc.), Opera (z 5,49 proc. na 5,34 proc.) i – tak, naprawdę – fabryczna przeglądarka Androida (z 4,12 proc. na 3,94 proc.). Na razie jednak nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższej przyszłości którakolwiek z nich miała zmienić swoje miejsce w zestawieniu.

Polska – ostoja Firefoksa

Jeśli globalny rynek przeglądarek wydał wam się, delikatnie mówiąc, statyczny, to polski niestety pod tym względem go przebija. Liczących się w jakikolwiek sposób graczy jest tylko dwóch – to oczywiście Chrome i Firefox.

Ten pierwszy wprawdzie nie świętuje już tak dobrych wyników jak te z końca zeszłego roku, ale i tak zanotował wzrost – z 56,87 proc. wskoczył na 57,36 proc. Firefox natomiast nie ma powodów do radości – kolejny miesiąc zjazdu tym razem zakończył się na poziomie 24,88 proc. (zamiast 26,1 proc.).

Reszta w zasadzie nie istnieje, choć należy pochwalić Operę, której w ciągu ostatnich dwóch miesięcy udało się wyraźnie oderwać od pozostałych, szorujących raczej po dnie graczy.

Polska mobilna? Zdobyta. Jeńców brak.

Uwaga, to będzie prawdopodobnie najprostszy wykres w tym zestawieniu. Wykres, którego w zasadzie komentować nie trzeba:

Bo i w zasadzie nie ma na nim nic poza Chrome z wynikiem za marzec na poziomie – uwaga! – 76,73 proc. (z 76,2 proc.). Ile z tego zostaje dla reszty? Niewiele. Najbliżej Chrome jest przeglądarka Samsunga (8,52 proc.), a najbliżej jej – fabryczna przeglądarka Androida (7,25 proc.). Potem nie ma już nikogo, kto miałby chociażby 5 proc. Albo 3 proc.

A że mobilny Internet Explorer czy Safari swoich wyników w drastyczny sposób raczej nie poprawią, zostanie nam niedługo tylko Chrome. I gdzieś tam, daleko, daleko za nim, Samsung.

Dołącz do dyskusji

Advertisement