Tak małe auto, tak wiele radości. Wszystko, co musisz wiedzieć o nowym Nissanie Micra

Relacja/Motoryzacja 19.04.2017
Tak małe auto, tak wiele radości. Wszystko, co musisz wiedzieć o nowym Nissanie Micra

Nowy Nissan Micra właśnie oficjalnie wjechał do Polski. My już jeździliśmy najnowszym autem japońskiego producenta i trzeba przyznać, że Nissan bardzo się postarał, by ich nowe super-mini naprawdę robiło wrażenie. Oto wszystko, co musisz o nim wiedzieć.

Czym się różni nowa Micra od starej?

Słowem? Wszystkim. Przedstawiciele Nissana bardzo podkreślali na prezentacji, że Micra piątej generacji nie jest ewolucją, a kompletną rewolucją. I trudno się nie zgodzić. Wystarczy spojrzeć na to, jak odważna jest stylistyka nowego modelu w porównaniu z mocno zachowawczym poprzednikiem.

Nissan stawia na personalizację, więc nową Micrę będzie można zamówić nie tylko w różnych kolorach lakieru, ale też z różnymi akcentami stylistycznymi, trzech różnych kolorach deski rozdzielczej, a w przyszłości także ze specjalnymi naklejkami na karoserii (które objęte będą 3-letnią gwarancją).

Łącznie kombinacji wizualnych ma być aż 120.

Nowa Micra też znacząco urosła i dziś nie różni się zanadto rozmiarem od bliźniaczego Renault Clio, Toyoty Yaris czy Hyundaia i20.

Ok, z zewnątrz nawet ładnie. A jak jest w środku?

Bardzo, ale to bardzo przyjemnie. Nissan Micra to jedno z tych nielicznych aut segmentu B, które ktoś faktycznie zaprojektował. Wnętrze jest ciekawe, jest JAKIEŚ.

Połączenie materiałów prezentuje się naprawdę dobrze.

Tak jak motywem przewodnim z zewnątrz jest litera V, tak konsola środkowa układa się w motyw litery T.

Wszelkie przetłoczenia na desce rozdzielczej, wstawki ze sztucznej skóry, to wszystko prezentuje się naprawdę ładnie. Do tego dochodzą jeszcze miłe detale, jak np… podświetlana półeczka na telefon.

Moim ulubionym elementem nowej Micry jest jednak kierownica. Świetnie leży w dłoniach, prezentuje się wręcz rasowo i obszyta jest bardzo przyjemną w dotyku skórą. Do tego przyciski do obsługi funkcji pojazdu są bardzo logicznie rozmieszczone.

Co nowa Micra ma pod maską?

Niewiele. I to dosłownie, bowiem dwie jednostki napędowe dostępne na start sprzedaży to silnik diesla 1.5 o mocy 90 KM i równie mocny, turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności… 0.9l.

Lusterka pod kolor akcentów. A jakże.

Są to oczywiście jednostki znane z Renault, więc jeśli ktoś miał styczność z nowym Clio czy Twingo, to wie, czego się spodziewać. Niebawem do gamy dołączy też wolnossący silnik 1.0 o mocy 71 KM, ale Nissan zapowiada, że niedługo potem zaczną się pojawiać też mocniejsze silniki.

W najwyższej wersji wyposażenia mamy lampy Full LED.

Auta testowe wyposażone były w silnik 0.9 i trzeba przyznać, że dobrze pasuje on do ogólnego charakteru Nissana Micry. Bardziej pasował będzie tylko 1.6 205 KM, o ile Nissan zdecyduje się kiedyś na wersję Nismo.

Jak to jedzie?

Całkiem przyzwoicie. Czasy od zera do setki nikogo nie oczarują, ale silnik 0.9 jest wystarczająco dynamiczny do miasta i adekwatny na drogach krajowych, choć powyżej 100 km/h obroty siedzą już nieco za wysoko. Przydałby się 6 bieg, niestety skrzynia biegów ma ich tylko 5, a do tego – na razie – nie możemy nabyć Micry z automatem.

Skrzynia ma nieco gumowy skok, ale jest przyjemna w użyciu.

Jedna rzecz odnośnie napędu, co do której mam mieszanie uczucia, to dźwięk, jaki z siebie wydaje. I nie mówię tu wcale o „ryku” trzech cylindrów, tylko o turbosprężarce, której świst odrobinkę przypomina mi wkręcony na obroty blender. Choć… na swój sposób to całkiem urocze, a już na pewno w żadnym stopniu nie irytuje.

No właśnie, jak z wyciszeniem?

Nissan chwali się, że nowa Micra została bardzo dobrze wyciszona i prawda, muszę oddać Nissanowi, co Nissanowe – nowy maluch Japończyków wytłumiony jest znacznie lepiej od większości rywali ze swojego segmentu, a nawet od kilku dużo większych aut.

Wiadomo, że nie jest to klasa Mercedesa, ale już zdecydowanie bliżej mu Volkswagena Golfa, niż Dacii Duster. W mieście jest cichutko (minus wspomniana wcześniej turbosprężarka) a na trasie najgłośniej świszczy wiatr. Co ciekawe, huk opon, nawet na 17-calowych felgach, jest w pełni akceptowalny.

A jak z jakością wykonania?

Tutaj… na dwoje babka wróżyła. Z jednej strony mamy bardzo przyjemne w dotyku wstawki ze sztucznej skóry, miękki podłokietnik w drzwiach, kierownicę obszytą skórą, a z drugiej… reszta konsoli środkowej to morze taniego plastiku. Lepiej też nie stukać w obicie drzwi, tak głuchy wydają z siebie odgłos.

Przełączniki sprawiają naprawdę… tanie wrażenie.

Z tyłu jest jeszcze gorzej. Plastiki są naprawdę tanie, szyba nie chowa się w całości w drzwiach, a do tego… serio? 2017 i korba z tyłu? Serio?

Po korbie nie pociesza mnie nawet ukryta w rogu drzwi klamka.

Wygodne to chociaż?

Kurczę, i to jak! W tej klasie tylko Renault Clio może się równać z Micrą komfortem. Byłem naprawdę zaskoczony tym, jak wygodne są fotele (pomimo braku regulacji lędźwiowej), jak dobrze trzymają w zakrętach i jak fajnie zachowuje się zawieszenie.

Przednie fotele są bardzo wygodne. Szkoda, że bez regulacji lędźwiowej.

Micra na drodze zachowuje się jak znacznie większe auto. Świetnie wybiera nierówności (a pamiętajcie, że jechałem egzemplarzem na 17-calowych felgach), nie trzęsie, ani trochę nie przechyla się w zakrętach.

Dodajmy do tego naprawdę przyzwoite wyciszenie i mamy auto, którym będzie się przyjemnie podróżować i na krótkich, i na długich dystansach. Warto też wspomnieć, że niezależnie od gabarytów kierowcy, znalezienie sobie idealnej pozycji do jazdy jest naprawdę łatwe.

Ile potrafi pomieścić nowy Nissan Micra?

Cóż… niewiele. Pomimo tego, że Nissan znacząco zwiększył rozstaw osi malucha względem czwartej generacji, nowa Micra nadal nie grzeszy przestronnością. Z przodu ilość miejsca jest jak najbardziej w porządku, zarówno dla kierowcy, jak i pasażera.

Z tyłu miejsca jest bardzo mało.

Z tyłu niestety miejsca na nogi i nad głową zostaje bardzo mało, a skoro ja, mierząc raptem 177 cm wzrostu, miałem problem, by zmieścić się za sobą, to wyższe/większe osoby mogą się po prostu nie zmieścić. O przewożeniu pięciu osób na dłuższych dystansach też nie ma mowy.

Sporo miejsca mamy za to w bagażniku, który ma 300l pojemności, co jak na tę klasę pojazdu jest dobrym wynikiem. Ma też bardzo foremny kształt, więc bez problemu wejdą tam nie tylko siatki z zakupami, ale i torby podróżne.

Nieco gorzej z praktycznością jest wewnątrz pojazdu. W porównaniu np. ze Skodą Fabią liczba schowków i praktycznych rozwiązań jest zatrważająco niewielka. Mamy trzy uchwyty na napoje, półeczkę na telefon, schowek przed pasażerem z przodu i kieszenie w przednich drzwiach, mogące pomieścić dużą butelkę wody.

I to tyle. Pasażerowie z tyłu mają do dyspozycji tylko jeden z uchwytów na napoje. Tylne drzwi pozbawiono nawet płaskich kieszeni. Szkoda.

Co z bezpieczeństwem?

Tutaj znowuż Micra jest jak znacznie większe auto. Nissan do najwyższych wersji wyposażenia pakuje naprawdę mnóstwo funkcji bezpieczeństwa aktywnego.

Mamy tu awaryjne hamowanie z funkcją wykrywania pieszych, asystenta pasa ruchu, monitorowanie martwego pola, rozpoznawanie znaków drogowych, tempomat, kontrolę przechyłów nadwozia, czy fantastycznie działający system ESP, który w niezauważalny dla kierowcy sposób przyhamowuje odpowiednie koła, gdy wejdziemy w zakręt ze zbyt wysoką prędkością.

System monitorowania martwego pola – to powinien być standard we wszystkich autach.

Co ciekawe, asystent pasa ruchu potrafi nas też naprowadzić z powrotem na drogę, ale – w przeciwieństwie do niektórych aut konkurencji – nie robi tego agresywnie skręcając kierownicą, lecz hamując odpowiednie koła i delikatnie powracając na trasę.

Nowa Micra jest więc autem bardzo bezpiecznym, a z tego, co udało mi się przetestować, wszystkie te systemy działają naprawdę sprawnie.

A jak to wygląda od strony technologii?

Nowa Micra, jak na auto segmentu B, zaskakuje też upakowaniem nowoczesnych rozwiązań. Mamy tu na przykład… kamerę cofania z widokiem 360 stopni i czujnikami parkowania z przodu i z tyłu.

Jej rozdzielczość jest co prawda niewielka, ale to nie ujmuje jej użyteczności.

System infotainment Nissan Connect jest też prosty w obsłudze i może nie jestem jego wielkim fanem, ale na co dzień nie powinien on nikomu nastręczyć problemów. A jeśli jednak nie będzie odpowiadał, to w nowej Micrze, po raz pierwszy w Nissanie, możemy podłączyć iPhone’a i skorzystać z Apple CarPlay. Niestety, o Android Auto nie padło ani słowo.

Na koniec wisienka na torcie, czyli fenomenalny system audio Bose Personal, któremu poświęciłem osobny artykuł. Nie będę się więc powtarzał i odsyłam do lektury, ale tutaj mogę tylko potwierdzić – jest wart każdej złotówki, którą Nissan za niego policzy.

No dobra, to ile to cudo kosztuje?

Ceny Nissana Micry zaczynają się od 45 999 zł za wersię Visia i… lepiej omijać ten najtańszy wariant szerokim łukiem, bo nie ma w nim nawet radia i klimatyzacji. Visia+ dodaje już 2 głośniki, Bluetooth i klimatyzację manualną, a jej cena zaczyna się od 50 490 zł za wariant z silnikiem 1.0 71 KM.

W wyższych wersjach wyposażenia mamy też podgrzewanie przednich foteli.

Na szczęście ceny kończą się na ledwie 62 tys. zł. za wersję Tekna, w której praktycznie wszystko mamy w standardzie. Większość osób zapewne zdecyduje się na poziom Acenta, startujący od 52 490 zł, w którym mamy już pełen system infotainment z ekranem 7” (bez nawigacji), 5-calowy wyświetlacz między zegarami i opcje personalizacji wnętrza.

Niezależnie od wersji nowa Micra ma światła do jazdy dziennej w technologii LED (w najwyższych wersjach mamy światła Full LED) a jakość materiałów we wnętrzu jest taka sama niezależnie od wersji wyposażenia.

Niestety, niezależnie od wersji wyposażenia Micra nie posiada podłokietnika z przodu, co dla wielu będzie dużą wadą, tym bardziej, że póki co nie możemy dokupić go w opcji.

Czy warto?

To już zostawiam każdemu do indywidualnej oceny. W moim odczuciu nowa Micra ma naprawdę sporo do zaoferowania jak na małe autko miejskie. Zdecydowanie wyróżnia się też na tle aut konkurencji komfortem i zachowaniem na drodze, bo prowadzi się świetnie, jest relatywnie dobrze wyciszone, no i ten system audio…

Do tego o ile bazowe wersje są tak gołe, że nie warto na nie patrzeć, tak najwyższe wersje wyposażenia są wycenione naprawdę rozsądnie.

Temu kotu również spodobała się nowa Micra.

Przy odpowiednim rabacie u dealera czy wyprzedaży rocznej nową Micrę będzie można kupić za sensowne pieniądze, a pomimo kilku irytujących wad po stronie wykonania i praktyczności, to auto może sprawić właścicielowi naprawdę dużo radości.

Nowa Micra pojawi się u dealerów jeszcze w tym miesiącu, zaś pierwsze zamówione egzemplarze wyjadą na drogi na początku maja.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement