Zabrałem się za projekt remontu, uzbrojony tylko w telefon. Nie, nie oszalałem

Zabrałem się za projekt remontu, uzbrojony tylko w telefon. Nie, nie oszalałem

Wiecie, co jest najgorsze w remoncie? Nie, nie uzbieranie gotówki czy zaplanowanie prac. Najgorsze jest… pomierzenie tego wszystkiego.

Pół biedy, jeśli chodzi o mieszkanie czy względnie nowoczesny dom, gdzie wszystko jest proste i równe. W moim przypadku (przedwojenny, nieduży dom) wszystko jest krzywe, wszystko ma jakiś stopień, dziwne załamanie, a sufity w każdym pomieszczeniu są na innej wysokości.

Do tego cały dom jest umeblowany, więc walka z klasyczną, rozwijaną miarką jest skazana na porażkę. Zresztą, próbowaliście kiedyś w jedną osobę pomierzyć cały dom?

I tak mija już trzeci rok, od kiedy zabieram się do remontu, ale nie mogę zrobić głupiego planu domu.

Aż tu nagle odzywa się Łukasz (cały na biało, oczywiście) i mówi, że ma dla mnie idealne rozwiązanie.

Że proste, że dokładne, że wygodne, że w sam raz dla takiego lenia jak ja. Idealnie – biorę.

Nie minęło wiele czasu, zanim odebrałem przesyłkę z obiecanym rozwiązaniem, które zmieni moje życie. Tyle tylko, że na początek nie miałem pewności, czy Łukasz dobrze zrozumiał moje potrzeby. Moją pierwszą myślą było w zasadzie „Łukasz, ale cegły to ja już w domu mam, nie tego mi brakowało…”.

Trudno bowiem opisać Lenovo Phab 2 Pro innym określeniem. Choć, niech będzie. Gigant. Behemot. Olbrzym. Tytan. Niektórzy nasi czytelnicy, po pierwszych zdjęciach, na których znalazł się Lenovo Phab 2 Pro, byli przekonani, że to… tablet.

To jednak, przynajmniej teoretycznie, smartfon. Gigantyczny i potężny. Ekran? IPS 6,4 cala (!) o rozdzielczości 2560 x 1440. Wielki, piękny, potężny i jasny. 4 GB RAM. 64 GB wbudowanej pamięci. Ale nie te parametry są tutaj najważniejsze. Najważniejsze jest to, czego na pierwszy rzut oka może nie być widać.

Odwróćmy tego potwora i od razu zobaczymy, że coś tu jest nie tak. Że niby jest to, co standardowo, czyli czytnik odcisku palca i aparat, ale oprócz tego jest jeszcze kilka elementów.

Na szczęście ich obecność (i wyjątkowość tego urządzenia) szybko tłumaczy logo umieszczone poniżej – Tango. Lenovo Phab 2 Pro jest bowiem pierwszym smartfonem, który jest w stanie odczytać świat wokół nas w pełnym trójwymiarze. Uwzględniając głębię, odległości, mierząc i mapując całe nasze otoczenie.

Tego mi właśnie było trzeba. I – w teorii – to właśnie obiecywali twórcy Projektu Tango.

Pobrałem więc wszystkie aplikacje dla Tango, które wydawały mi się przydatne, wziąłem ze sobą rozwijaną miarkę dla weryfikacji wyników z telefonu i ruszyłem do pierwszego pokoju.

Jeszcze nie wiedziałem, jak wielkie zaskoczenie mnie czeka.

Krok pierwszy: sypialnia

Pomieszczenie dosyć proste – w sam raz na początek przygody z Lenovo Phab 2 Pro i Tango. Mniej więcej regularne kształty, z niewielkimi wyjątkami. Utrudnieniem są natomiast meble – jedna ściana zastawiona jest rzędem szafek, natomiast pod drugą stoi spore łóżko otoczone szafkami. Zabawy z miarką będą trudne. A ze smartfonem?

Zaczynam jednak od sprawdzenia, czy to w ogóle działa. Mierzę miarką fragment nawiewu z kominka. 41 cm. Uruchamiam aplikację Measure na Lenovo Phab 2 Pro, klikam na jeden koniec, drugi koniec, i… 41 cm.

Co ciekawe, program wykrywa krawędzie przedmiotów, ułatwiając tym samym pomiary. Nie lokujemy punktów pomiarowych „na oko”, gdzieś w przestrzeni, a dokładnie na krawędzi, z uwzględnieniem wszystkich kątów niezbędnych dla dokładnego pomiaru.

Aplikacja (i Projekt Tango) wykrywają płaszczyzny i podpowiadają, gdzie „zaczepić” punkt.

Od razu też widoczna staje się inna sprawa. Nie musimy tutaj – jak np. przy wykonywaniu standardowych zdjęć sferycznych – pozostawać nieruchomo w jednym miejscu. Możemy „zaczepić” pierwszy punkt pomiarowy w jakimś miejscu, po czym podejść do kolejnego i dopiero wtedy kliknąć. Fenomenalne w przypadku zagraconego mieszkania.

Jeszcze szybki test na framudze. Według miarki – 103 cm. Według Lenovo Phab 2 Pro – 101 cm. Jeszcze kilka podobnych pomiarów potwierdziło, że Tango radzi sobie z obliczeniami bardzo dobrze, ale nie zawsze idealnie. Choć do moich potrzeb – w sam raz.

To do dzieła.

Aplikacja Measure wprawdzie umożliwia tworzenie planów na podstawie pomiarów, ale ja szukałem czegoś jeszcze wygodniejszego. I znalazłem – w postaci aplikacji Magic Plan.

W jej przypadku nie trzeba (choć można) dokonywać ręcznych pomiarów. Wystarczy… obracać się ze smartfonem z włączoną kamerą. Poważnie. Nasz udział jest tutaj ograniczony do minimum.

Wybrałem więc piętro (pierwsze – to przyda nam się potem), ustaliłem rodzaj pokoju na Sypialnia, stanąłem z telefonem na środku pokoju i… wystarczyło się obracać. Program samodzielnie rozpoznaje ściany (nawet z załomami) i odpowiednio je oznacza (choć można to też zrobić ręcznie), nakładając na nie zieloną siatkę, pozwalającą na sprawdzenie, czy na pewno jest ona przyklejona do płaszczyzny.

Rezultaty? Pomiary miarką dały mi wynik 338 cm na 365 cm. Pomiar Lenovo Phab 2 Pro, wykonany bez przesadnej dbałości i „z ręki”? 338 cm (!) na 368 cm. Przy czym nie jestem pewien, czy niedokładność związana jest tutaj z nieumiejętnym użyciem miarki, czy niedokładnością Tango. Ewentualne wątpliwości można rozwiązać laserem (tak, jest w programie opcja takiego korygowania pomiarów przy podłączeniu odpowiedniego sprzętu przez Bluetooth).

Istotne jest tutaj to, że przygotowanie planu 2D pokoju, z dokładnymi pomiarami, zajęło mi… minutę? 30 sekund? I pomyśleć, że wcześniej nie mogłem się za to zabrać.

Ok, czas na trochę trudniejsze zadanie.

Biuro

Trudniejsze, bo moje domowe biuro jest aktualnie również magazynem na wszystko, co nie jest akurat potrzebne w domu i co docelowo ma z niego wylecieć. Pomiary miarką są więc praktycznie niemożliwe – do niektórych rogów pokoju nie da się po prostu dostać.

Tango jednak takiego problemu nie ma. Znów wybieram 1. piętro i zaczynam zabawę z aparatem.

Lenovo Phab 2 Pro sam wykrywa ściany. Możemy się po prostu obracać z aparatem i już – plan pomieszczenia gotowy.

Rezultat? Po niecałej minucie mam wyliczone wymiary 349 cm na 353 cm. Zajmująca niemal kwadrans walka z miarką daje mi 352 cm na 353 cm.

Co było jeszcze interesującego w tym pomieszczeniu? O ile w sypialni wszystkie ściany są mniej więcej jednego koloru (białego), o tyle tutaj część jest biała, na części jest fototapeta z czerwonymi cegłami, natomiast na części jest jakiś zielonkawy podkład.

I Tango nie dało się na to nabrać.

Czego natomiast nie udało się uchwycić? Skosów w tych pomieszczeniach. Jest to jednak raczej kwestia aplikacji, która pozwala na wyliczenie pomieszczeń o stałej wysokości (proces działa na podobnej zasadzie, co wyliczanie odległości między ścianami).

Program też nie radzi sobie z wrysowywaniem narożników w czasie rzeczywistym – można je dorysować później. Aczkolwiek znów – to ograniczenie aplikacji, nie projektu Tango, który spokojnie z tym zadaniem byłby sobie w stanie poradzić.

Korytarz

Czyli miejsce, w którym wielkich nadziei w Tango mimo wszystko nie pokładam. To pomieszczenie jest wąziutkie (około 96 x 130 cm), bardzo słabo oświetlone i kończy się przepaścią, w której znajdują się schody (w sumie 338 cm). W skrócie: niewielka platforma i dziura po horyzont.

Ale spróbujmy. Pierwsze podejście, przy zamkniętych drzwiach i braku jakiegokolwiek źródła światła kończy się porażką. Lenovo Phab 2 Pro potrzebuje jednak do działania Tango trochę światła.

Otwieram jedne drzwi i zaczynam pomiary. I… jestem trochę w szoku. Lenovo Phab 2 Pro wyliczył całość bardzo blisko rzeczywistości (92 x 336 cm). Co nie oznacza, że obyło się tutaj bez problemów.

Przede wszystkim, Lenovo Phab 2 Pro potrzebował dodatkowego oświetlenia, żeby poradzić sobie w tej ciemnicy. Bez niego często wyświetlany był komunikat, że telefon stracił orientację i choć teoretycznie, według powiadomienia, wystarczyło chwilę postać nieruchomo, to nie odzyskiwał już swoich umiejętności – trzeba było zaczynać od nowa.

Co jednak nie zmienia faktu, że pomieszczenie pomierzone. Można schodzić na dół.

Zanim to jednak zrobię, muszę zaznaczyć, że aplikacja MagicPlan ma bardzo przyjemną funkcję – każdy pokój na danym piętrze można potem „przytulić” do drugiego w odpowiedni sposób, tworząc przydatną mapę nie tylko pojedynczego pomieszczenia, ale całego domu.

Zejście do parteru

Żeby nie zanudzać was kolejnymi prostymi wyliczeniami prostokątów, zdecydowałem się na dole zmierzyć dwa pomieszczenia – pokój dzienny i łazienkę.

Dlaczego? Już tłumaczę.

Łazienka

To pomieszczenie wybrałem przez wzgląd na dwa fakty. Po pierwsze, jest w niej bardzo jasno (białe ściany, dużo źródeł światła), przez co będzie można sprawdzić, jak Tango radzi sobie w takich warunkach. Po drugie, jedną ścianę stanowi lustro, więc mamy kilka pułapek dla Lenovo Phab 2 Pro.

Jak wyszło? Zacznijmy od tego, że wyliczenia tym razem były… perfekcyjne. Idealnie pokrywały się z tym, co zmierzyłem miarką.

Nie oznacza to jednak, że było zupełnie bezproblemowo. Lustro okazało się dla Tango problemem nie do pokonania – trzeba było „chwytać” fragment ściany ponad nim. Sporadycznie pojawiały się również komunikaty o zbyt wysokiej jasności. Na szczęście nie stanowiły one większego problemu.

Pokój dzienny

Ten pokój wybrałem z kilku powodów. Po pierwsze, to największe pomieszczenie w moim domu. Po drugie, jest poprzecinane otworami drzwiowymi, które mogą Tango zmylić. Po trzecie, nie dość, że samo w sobie ma dość nieregularny kształt, to jeszcze mniej więcej w połowie jednej ze ścian stoi kominek, obudowany – tak, zgadliście – dość nieregularnie. Gdyby tego było mało, całość jest słabo i nierównomiernie oświetlona.

Za pierwszym razem pomiary się nie powiodły – Tango złapało w którymś miejscu niewłaściwy kąt i poprowadziło ściany w innym kierunku. Za drugi razem wszystko poszło już jednak idealnie. Przy czym trzeba zaznaczyć, że obie te próby, sumarycznie, zajęły może 2 minuty…

Rezultaty? Lenovo Phab 2 Pro uchwycił wszystkie krzywizny pokoju, wszystkie załamania i dokładnie (!) wymierzył ich wymiary. Trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie było. Uwzględnione zostało nawet to, że ściana w jednym miejscu pokoju jest nieco przesunięta w swojej płaszczyźnie w stosunku do wcześniejszego fragmentu. Nie pytajcie.

I co z takim planem?

Jak to co? Można szykować się do remontu. A tak na poważnie – Lenovo Phab 2 Pro okazał się świetnym narzędziem pomocniczym. Nie zawsze jest idealny, nie zawsze jego pomiary są co do centymetra zbieżne z tym, co pokazują inne narzędzia pomiarowe.

Ale potrafi w kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund stworzyć mapę całego pomieszczenia, wymagając od nas wyłącznie kierowania telefonu w różne strony. Widzi odległości, widzi krzywizny, widzi załamania, etc. To, że potem tam czy tu trzeba dopisać mu do wyników centymetr czy dwa to już w zasadzie bez większego znaczenia. Prawie całość roboty jest robiona za nas. A i trzeba wspomnieć o tym, że to dopiero początek drogi – kolejne aplikacje będą dopiero powstawać (choć nawet teraz jest ich trochę), a sama technologia będzie udoskonalana. Jak na razie ja jestem kupiony.

Nie można też zapomnieć, że Lenovo Phab 2 Pro pracował u mnie w trudnych warunkach. Mało światła, meble i inne przedmioty porozstawiane wszędzie gdzie się da – chciałbym zobaczyć kiedyś działanie tego sprzętu w pustym pomieszczeniu.

Jestem w stanie nawet przeżyć fakt, że Lenovo Phab 2 Pro jest takim gigantem. Na mniejszym ekranie jakakolwiek praca na szkicach zmapowanego dzięki Tango pomieszczenia byłaby po prostu niewygodna.

Sam remont to jeszcze nie wszystko.

W końcu nie będę mieszkał w pustej skorupie. Ale… i tu pojawia się kolejna zaleta Lenovo Phab 2 Pro z Tango. Jeśli chcę zobaczyć, jak będzie wyglądała np. kanapa albo szafka nocna, wystarczy, że wybiorę ją z katalogu i skieruję aparat w odpowiednie miejsce.

A może taka lampka…

I nie, to nie jest tak, jak było wcześniej. To nie jest źle zwymiarowane, płaskie zdjęcie danego przedmiotu. To jest kompletny model 3D, dookoła którego możemy się przejść, i który umieszczony raz w danym miejscu w wirtualno-realnym świecie już tam zostanie. Kwestia tylko dostępności aplikacji z bazą produktów od producenta, który nas interesuje.

Ech, w pięknych czasach na remont przyszło mi żyć…

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement