LEGO Worlds kontra Minecraft – stawiamy naprzeciwko siebie dwa wielkie kreatory światów

Recenzja/Gry 21.04.2017
LEGO Worlds kontra Minecraft – stawiamy naprzeciwko siebie dwa wielkie kreatory światów

Od kilku ostatnich dni nie potrafię się oderwać od LEGO Worlds. Inspirowana Minecraftem produkcja to spełnienie moich wszystkich marzeń z dzieciństwa. Nie jest to jednak bezmyślna kopia najpopularniejszej gry świata, a twór z własnymi zasadami oraz pomysłami. Część z nich jest kapitalna. Część… cóż.

LEGO Worlds oraz Minecraft to wielkie kreatory światów. O ile podstawowy mechanizm obu tytułów jest taki sam, gry dzieli masa różnic. Jeżeli jesteś zainteresowany LEGO Worlds, ale nie chcesz dostać jedynie kopii Minecrafta, możesz być spokojny. Produkcja na licencji popularnych klocków to coś znacznie, znacznie więcej niż marna imitacja.

Minecraft to jeden świat. LEGO Worlds to wiele mniejszych planet

Gracz w LEGO Worlds zostaje podróżnikiem. Nomadem. Pierwszym odruchem żółtodzioba w Minecrafcie jest wykopanie sobie bezpiecznej jamy. Rozpalenie pochodni. Przeżycie nocy, podczas której potwory wychodzą na powierzchnię. W LEGO Worlds nie ta takiego przywiązania do ziemi. Wręcz przeciwnie – gra zachęca, aby nie zagrzewać miejsca w jednej krainie.

Od samego początku rozgrywki dostajemy do dyspozycji statek kosmiczny. Dzięki niemu możemy przemieszczać się między losowo generowanymi światami, bez sentymentów zostawiając za sobą odkryte planety. Oczywiście da się potem do nich wrócić, ale najczęściej nie będzie ku temu powodów. W LEGO Worlds chodzi o nieustanne odkrywanie nowego.

Gracz w LEGO World to kolekcjoner oraz odkrywca fauny i flory.

Najciekawszą różnicą między LEGO Worlds oraz Minecraftem jest katalog roślin, zwierząt, pojazdów, konstrukcji i przedmiotów, jakie w klockowym świecie zbiega gracz. Każdy, absolutnie każdy element losowo generowanych planet w LEGO Worlds trzeba odkryć i dodać do własnego zbioru. Czy to marchewka, czy wojskowy samolot, czy atakujący nas zombie.

Wszystko podlega katalogizacji. Raz odkryty element możemy następnie wykorzystywać nieskończoną liczbę razy. Odkryliśmy motocykl? Możemy go przywołać na następnej planecie, ułatwiając sobie transport. Skatalogowaliśmy aligatora? Przyzywamy go w nowym świecie, a ten pomaga nam podczas walki z kościotrupami. Dodaliśmy do kolekcji prostokątny klocek? Możemy zbudować z takich domek. Albo drzewo. Albo cokolwiek innego.

To właśnie poszerzanie zbioru przedmiotów, roślin, zwierząt, a nawet całych konstrukcji jest motorem napędowym LEGO Worlds. Z jakiegoś powodu po prostu „chcesz mieć je wszystkie”, niczym Pokemony. Włącza mi się choroba kolekcjonera i biegam przez kilka godzin po niegościnnych planetach, ze skanerem odkrywcy w ręku. Przez pierwsze kilka godzin daje to gigantyczną frajdę.

Pojazdy! Łodzie! Samoloty!

Środki transportu w Minecrafcie to obszar dla nieco bardziej zaawansowanych graczy. Szyny, dźwignie, zasilający wszystko czerwony proszek – trzeba posiadać podstawową wiedzę o mechanice, aby stworzyć własne, doskonale działające podziemne metro. Dla odmiany, w LEGO Worlds wszystko mamy od razu podane na talerzu.

W świecie LEGO Worlds pojawiają się wirtualne odpowiedniki autentycznych zestawów z pojazdami. W grze znajduje się masa samolotów, samochodów, łodzi i innych urządzeń. Część z nich posiada nawet zdolność do prowadzenia działań bojowych. Czy to dyliżans prosto z Dzikiego Zachodu czy futurystyczny statek obcych, takie modele robią wrażenie. Posiadanie ich we własnej kolekcji i przywoływanie w ramach potrzeby to świetny wyróżnik LEGO Worlds.

Rozwój postaci kontra rozwój przedmiotów.

Poza poszerzaniem katalogu przedmiotów, LEGO Worlds stawia na rozwój awatara. Progresja dokonuje się dzięki złotym klockom, które zbieramy na obcych planetach. Co każde kilka takich zdobyczy dostajemy ciekawe narzędzie, jak na przykład plecak odrzutowy czy linkę z hakiem.

Złote klocki można otrzymywać na masę sposobów. Czasami znajdują się w skrzyniach ze skarbami, schowanymi na szczytach gór lub głęboko w niebezpiecznych podziemiach. To również nagrody za wykonanie powtarzalnych, banalnie prostych misji zlecanych przez mieszkańców nowych planet. Złote klocki wypadają również z niektórych pochwyconych przeciwników.

Filozofia stojąca za LEGO Worlds jest bajecznie prosta – raz zdobytą broń czy pojazd mamy na zawsze. Przedmiot nie ulega zniszczeniu. Nie ulega stępieniu. Do tego zawsze możemy przywołać jego nową wersję, zapisaną w naszej bibliotece. To zupełnie inaczej niż w Minecrafcie. Tam wszystko ma unikalną wytrzymałość oraz jakość. Narzędzia ulegają zużyciu, tak samo jak bronie.

Prostota czy złożoność

LEGO Worlds jest produkcją znacznie prostszą i bardziej przystępną od Minecrafta. Dobitnie pokazują to już same narzędzia, którymi wpływamy na teren planet. Jeżeli najdzie nas taka ochota, możemy wycinać gigantyczne powierzchnie ziemi jednym przyciskiem. Albo odwrotnie – budować je.

LEGO Worlds oddaje w ręce gracza potężne rozwiązania, takie jak kopiowanie i wycinanie. Możemy duplikować drzewa, budynki, wzniesienia, góry nawet. Od samego początku gracz jest w LEGO Worlds niczym bóg. Wyposażony w futurystyczne karabiny i wyrzutnie rakiet, nie ma sobie równych na nowych planetach. Żadne szkielety, zombie, bandyci czy kowboje nie są tutaj przeszkodą.

Brakuje tego elementu niepewności i zaszczucia odczuwanego przez żółtodziobów rozpoczynających swoją przygodę z Minecraftem. Rozgrywka w LEGO Worlds jest znacznie prostsza i mniej wymagająca. Po śmierci od razu odradzamy się w miejscu zgonu. Noc nie jest żadnym problemem, a przeciwnicy to chodzące mięso armatnie. Do tego zamiast tworzyć przedmioty z surowców, po prostu przyzywamy je z biblioteki. Wszystko jest łatwiejsze.

LEGO Worlds kontra Minecraft – która gra jest lepsza?

Oba tytuły kładą nacisk na nieco inne akcenty. Minecraft polega na tworzeniu. Przedmiotów, domów, pałaców, broni, zbroi i wszystkiego, co przyjdzie nam do głowy. Chociaż LEGO Worlds również posiada rozbudowany kreator, w którym możemy budować obiekty klocek po klocku, gra niespecjalnie do tego zachęca.

W LEGO Worlds o wiele ważniejsze od tworzenia wydaje się odkrywanie, a następnie wykorzystywanie raz odkrytych obiektów. Minecraft dostarcza radości i dumy ze zbudowanego zamku. W LEGO Worlds radością jest za to odkrycie nowej planety, ze wszystkimi dziwacznymi obiektami i projektami jakie na niej znajdziemy. Zamiast budowniczego stajemy się turystą.

Chociaż LEGO Worlds posiada zróżnicowane pojazdy i maszyny, więcej obiektów, bardziej oryginalne światy oraz ciekawsze projekty fauny i flory, Minecraft jest znacznie, znacznie bardziej skomplikowany. Złożony. Wymagający. Przy nim LEGO Worlds to trochę jak kolorowa produkcja dla młodszych odbiorców, którym nie chce się kłaść linii kolejowej między dwoma wyspami, budując oświetlony wiadukt kwadrat po kwadracie.

Co się udało

  • Bardzo przyjemna oprawa wideo
  • Polska wersja językowa z lektorem
  • Masa pojazdów, samolotów i łodzi
  • Zróżnicowany arsenał
  • Położenie nacisku na eksplorację i odkrywanie
  • Gigantyczna biblioteka obiektów
  • Bogactwo światów
  • Pierwszoosobowa i trzecioosobowa perspektywa do wyboru

Co się nie udało

  • Nijaka walka
  • Marginalizowany aspekt tworzenia
  • Brak głębi rozgrywki
  • Niejasne, nieczytelne zachowanie klocków cieczy
  • Kamera i położenie postaci potrafią szaleć
  • Brakuje celu na miarę Ender Dragona
  • Multiplayer w zasadzie nie istnieje, jedynie kooperacja dwóch graczy
  • Noc nie jest straszna
  • Aspekt „survivalowy” nie istnieje

To właśnie ze względu na brak tej głębi wnioskuję, że Minecraft będzie popularny na długo po tym, jak LEGO Worlds odejdzie w niepamięć. Jeżeli jednak posiadacie w domu fana LEGO, który odbił się od bardziej skomplikowanej gry Microsoftu, Worlds może być dla niego strzałem w dziesiątkę. Zwłaszcza, że tytuł posiada polską wersję językową oraz przyjaznego lektora.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement