Onet zwycięsko wyszedł z pojedynku internetowych telewizji i własnie przegrupowuje się do wiosennej kampanii

Artykuł/Media 08.03.2017
Onet zwycięsko wyszedł z pojedynku internetowych telewizji i własnie przegrupowuje się do wiosennej kampanii

Prawdopodobnie za każdą z internetowych telewizji stoją wielkie liczby napędzane przez ruch wielomilionowych portali, ale w moim subiektywnym odczuciu tylko telewizja Onetu jako-tako daje radę. 

Moim subiektywnym odczuciu, no bo to w końcu mój blog w ramach Spider’s Web. A opieram swoje przekonanie choćby na tym, że tylko Onet ma audycję, którą w miarę regularnie oglądam. Tylko Onet ma audycję, która znajduje odzwierciedlenie i jest dyskutowana na moim twitterowym timelinie. Tylko Onet ma audycję, którą komentują i przeżywają na facebooku moi znajomi, którzy niekoniecznie są związani z branżą mediów.

Tak więc Onet zainwestował w Cristiano Ronaldo i ten Cristiano Ronaldo zrobił im show, markę, jakość i zasięgi.

Zgodnie z moimi przewidywaniami, bo przy starcie programu Jarosława Kuźniara pisałem, że jak nie on, to raczej nikt nie zrobi sensownej telewizji w sieci, no i proszę – udało się.

Co? Aha. Ok, to zróbmy tak. Umówmy się, że teraz przez minutę wszyscy głośno krzyczymy „Walmart, Walmart, Walmart”, potem przychodzi takie nagłe poczucie ulgi i już możemy skupić się na tym i pogodzić się z faktem, że poranny program Kuźniara – Onet Rano – jest wielkim hitem.

Ktoś dziś jeszcze w ogóle pamięta, że w TVN24 emitują o tej porze jakieś Wstajesz i Wiesz? Onet ma o tej porze o wiele większe zasięgi, a przecież nawet nie doliczają mnie do tego grona, bo ja sobie na spokojnie, wieczorem, nadrabiam co ciekawsze rozmowy na YouTubie, który jest tam traktowany raczej po macoszemu.

W Interze Mediolan grał parę lat temu Julio Ricardo Cruz. To był bardzo dobry napastnik, niestety konkurował z Vierim, Crespo, Recobą, Ibrahomoviciem czy Adriano. Ale nawet jak wpuszczano go na ostatnie 20 minut meczu, to i tak potrafił sieknąć ze dwie bramki. I podobnie złotym zmiennikiem jest Bartosz Węglarczyk (choć tu dysproporcja nazwisk nie jest oczywiście tak widoczna), który zastępuje Jarosława Kuźniara, gdy ten wyrusza w świat zwiedzać swoje stepy akermańskie. Bardzo przyjemnie się ogląda również te odcinki.

Takich trzech, jak ich dwóch, nie ma ani jednego w żadnej z pozostałych czterech porannych telewizji.

Martwi trochę, że poza jednym odcinkiem z Robertem Gwiazdowskim, tak mocno ignorowane są tam środowiska prawicowe. I przez środowiska prawicowe mam na myśli prawicę gospodarczą, a nie (poza zdaje się jednym wyjątkiem) ignorującym show przedstawicielstwem PiS-u. Kogoś kto przedstawiłby idee wolnorynkowe, a nie tylko tę ciągłą promocję „daj, daj, daj” i obwiniania władzy za wszystkie swoje niepowodzenia.

Okazuje się, że Onet nadaje też jakieś inne audycje, ale one niestety mają się już mniej więcej tak jak na przykład telewizja Wirtualnej Polski – być może są bardzo popularne w samym portalu, ale jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś o nich dyskutował. Zdziwiłem się na przykład, że swój program nadal nadaje w Onecie Tomasz Lis, ponieważ ostatnie sygnały dotyczące tego show słyszałem przy okazji jego premiery. Dziennikarz dużo bardziej przebija się do opinii publicznej swoimi felietonami w Newsweeku czy NaTemat, ba – swoimi tweetami.

W wiosennej ramówce Onetu nadal aktywnie będą wykorzystywane byłe gwiazdy TVN-u, natomiast wydawnictwo Ringier Axel Springer będzie też mocno promowało autorskimi audycjami Newsweeka czy nawet Fakt. Też jakoś nieprzesadnie to budzi mój entuzjazm, ale stali czytelnicy Onetu pewnie obejrzą wszystko, co im się akurat włączy na stronie głównej, a może i nam uda się tu znaleźć kolejną perełkę.

Obok Onet Rano jeszcze jedna rzecz udała się Onetowi w ostatnim półroczu i ten format też będzie rozwijany. Jest to „Onet 100”, czyli krótkie filmiki będące połączeniem obrazów i tekstu, które w dosłownie kilkudziesięciu sekundach omawiają jakiś temat. To zwykle troszkę tabloidowo ujęte (czasem nawet) bardzo ważne tematy, ale taki jest współczesny internet. Zbyt duży ciężar gatunkowy potrafi przytłoczyć dzisiejszego internautę, a przecież wszyscy w serwisach komercyjnych robimy treści dla mas.

Przeglądam sobie jeszcze informację prasową i widzę, że swój program będzie miał Piotr Najsztub („w którym wezmą udział znane i dojrzałe emocjonalnie kobiety, szczerze i odważnie opowiadające o miłości i związkach”), będzie też nowa audycja o motoryzacji oraz program o ploteczkach na temat życia gwiazd prowadzony przez Cejrowskiego. Rozwody, Kim Kardashian, co ugotuje Magda Gessler, o wszystkim opowie znany i lubiany dziennikarz Marcin Cejrowski. Tak przynajmniej wnioskuję, że znany i lubiany, bo choć osobiście nie znam, to jest to obok Tomasza Lisa jedyna audycja promowana nazwiskiem. Wszelkie podobieństwa zapewne niezamierzone.

Reasumując – czy telewizja portalu internetowego to trzęsienie na rynku medialnym? Nie. Czy może być atrakcyjną ofertą dla już pozyskanych czytelników tego portalu? Najwyraźniej tak. Czy może pomóc w podbiciu serc nowej publiki? Może, ale jest o to bardzo trudno. Na dwóch frontach Onet wygrał, a wiosną spróbuje dodatkowo zawalczyć m.in. o serca dojrzałych emocjonalnie kobiet i fanów znanego podróżnika.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement