Windows 10 w końcu zyska aplikację do maila, z której da się korzystać

Windows 10 w końcu zyska aplikację do maila, z której da się korzystać

No nareszcie! Windows 10 w końcu zyska aplikację poczty, z której naprawdę można korzystać. Newton Mail w końcu podał przybliżoną datę premiery na systemie Microsoftu.

Brak jakiegokolwiek sensownego programu do obsługi maili to w moim odczuciu największa zmora Windowsa 10. „A co z Outlookiem?” spytacie – otóż… nic. To program, z którego z przyjemnością mogą korzystać tylko pracownicy korpo. Normalny człowiek zszarga przy nim sobie tylko nerwy, szczególnie jeśli przywykł do wygody, przejrzystości i prostoty obsługi Google Inbox.

Niestety, na Windowsie 10 nie istnieje aplikacja, która mogłaby równać się jakością z webowym Inboxem, toteż od długiego czasu trzymam się tego rozwiązania, choć bywa niebywale frustrujące, a otwarta karta Inboxa potrafi żżerać nawet… 2 GB RAM-u mojego komputera!

Cały ten czas spoglądałem też z zazdrością na ludzi zamkniętych w ekosystemie Apple’a, bo oni mają alternatywę – jest nią genialny klient pocztowy Newton (uprzednio znany jako Cloud Magic), któremu jakimś cudem udało się przenieść większość możliwości Google Inbox do jednej, zgrabnej i pięknej aplikacji.

Dotychczas Newton był dostępny tylko na komputerach i urządzeniach mobilnych Apple, oraz smartfonach z Androidem. Wersja na Windowsa 10 cały czas okraszona była nic nie mówiącym napisem „wkrótce”.

Teraz w końcu znamy datę premiery. Newton na Windows 10 zadebiutuje już w kwietniu!

Dziś twórcy aplikacji oficjalnie przyznali się do poślizgu w pracach i podali niemal konkretną datę premiery bety windowsowej wersji – koniec kwietnia. To wspaniała wiadomość, na którą osoby szukające świetnego klienta poczty czekały od dawna.

Oczywiście wersja beta z początku nie będzie zapewne równie udana, jak stabilne wersje aplikacji, ale to wciąż krok w dobrą stronę.

Co potrafi Newton mail?

Tym, którzy o programie usłyszeli po raz pierwszy, spieszę z wytłumaczeniem. Newton (uprzednio Cloud Magic) to turbodoładowany klient pocztowy, który pozwala w prosty sposób zapanować nad mailem i regularnie, w prosty sposób, osiągać stan inbox zero.

Osiągamy to dzięki – wydawać by się mogło – prostym, a jednak niedostępnym u wielu konkurentów funkcjom, jak chociażby odłożenie maila na później, wysłanie maila z opóźnieniem czy potwierdzenie odbioru maila przez odbiorcę.

Do tego Newton wspiera cały szereg integracji z innymi aplikacjami, od Evernote/Onenote, poprzez Todoist, Pocket i Instapaper aż po chmury i aplikacje do zarządzania zadaniami.

Dzięki temu możemy w prosty sposób zarządzać archiwum maili, wykorzystywać wiadomości jako zadania, przypisywać maile do aktualnie prowadzonych projektów oraz w prosty sposób dołączać i zapisywać załączniki z różnych serwisów chmurowych.

Jakby tego było mało, interfejs aplikacji jest zwyczajnie śliczny. Szczególnie podoba mi się ekran wysyłania nowej wiadomości, który przywodzi na myśli minimalistyczne edytory tekstu distraction-free, takie jak iA Writer. Po stronie macOS takich aplikacji o takiej stylistyce znajdziemy naprawdę sporo. Po stronie Windowsa 10… nie znajdziemy ich niemal w ogóle.

Newton ma tylko jedną wadę – cenę.

Niestety, za całe to dobro przychodzi słono zapłacić. Choć Newtona możemy wypróbować za darmo przez 14 dni, potem musimy za niego płacić… aż 50 dol. rocznie.

Cena nie jest może przesadnie wygórowana, gdyby Newtona ocenić w próżni, ale na tle innych, niejednokrotnie darmowych rozwiązań, może zaboleć.

Jeśli jednak ktoś jest gotów zapłacić takie pieniądze za komfort i wygodę pracy z mailem, trudno o lepiej wydane 50 dol. rocznie.

Mam nadzieję, że wersja aplikacji na Windows 10 będzie równie warta tych pieniędzy, jak jej istniejące już warianty.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement