Jak przygotować się do podróży na koniec świata? Mamy 12 prostych porad

Jak przygotować się do podróży na koniec świata? Mamy 12 prostych porad

Podróż w odległe, trudno dostępne zakątki świata zawsze wymaga odpowiedniego przygotowania. Nasz dzisiejszy bohater odrobił swoje zadanie domowe wzorowo. Jak więc przygotować się do podróży życia?

Warto przy tym zaznaczyć, że nasz dzisiejszy gość ma brata (a być może kuzyna), który gościł u nas już kilka miesięcy temu i zrobił na nas fantastyczne wrażenie. O ile jednak tamten był typowym mieszczuchem, o tyle ten ma podróżowanie we krwi.

Albo, no, w benzynie (czy w tym przypadku – oleju napędowym).

Po pierwsze – nogi wysoko!

Mercedes klasy E w wersji All-Terrain różni się od cywilnej klasy E na pierwszy rzut oka głównie podniesionym zawieszeniem i dodatkowymi plastikami. Ale to tylko część historii.

W standardzie (w pozostałych wersjach klasy E jest to opcja za około 10 tys. zł) All-Terrain wyposażony jest w pełne zawieszenie pneumatyczne. Mało tego – nie tylko pozwoli nam ono przepływać nad większością nierówności na drogach, ale też pozwoli dodatkowo zwiększyć prześwit (o 2 cm) poza nimi, o ile skorzystamy z nowego trybu o nazwie… All-Terrain.

Sprawdziliśmy go, i faktycznie – uterenowiona wersja klasy E poradziła sobie na ścieżkach, na które zwykłą limuzyną czy kombi nigdy nie próbowalibyśmy nawet wjechać.

Po drugie – sprawdź, czy masz niezbędne ochraniacze.

Tak, poszerzone nadkola i plastikowe nakładki to dodatki głównie stylistyczne, ale naprawdę potrafią zmienić smukłe i eleganckie kombi w pojazd, który zawsze wygląda jak gotowy do każdej, nawet najtrudniejszej podróży. I sprawić, że jeszcze bardziej chcemy nim w tę podróż wyruszyć.

A, czy wspomniałem już o kolejnym standardowym elemencie wyposażenia All-Terraina, czyli 19-calowych felgach? To teraz już wiecie.

Po trzecie – spadaj zawsze na cztery łapy.

Drugi, oprócz fenomenalnego pneumatycznego zawieszenia, element standardowego zawieszenia, którego brak w cywilnym kombi i sedanie. I drugi, którego obecność będziemy w stanie w wielu sytuacjach naprawdę docenić.

Oczywiście nie róbmy z All-Terraina samochodu terenowego z prawdziwego zdarzenia – to nadal tylko uterenowione kombi. Ale czy to na śliskiej nawierzchni, czy w błocie na leśnej drodze, za obecność napędu 4MATIC na pewno będziemy wdzięczni.

Kluczowa sprawa – upewnij się, że masz niezawodne źródło światła.

Niesamowicie istotna sprawa przy długich podróżach w nieznane. I Mercedes ze swoim ILS – powiedzmy to prosto – wymiata.

Ten system oświetlenia (opcjonalny, najwyższy) jest absolutnie bajeczny już od samego początku – od animacji i pokazu świetlnego, który oglądamy podczas otwierania samochodu. A potem… potem jest tylko lepiej.

LED-owe lampy nie tylko automatycznie przełączają się pomiędzy światłami mijania a drogowymi, ale też wycinają z pasa światła samochody jadące przed nami i z naprzeciwka. W rezultacie my widzimy wszystko jak w dzień i to naprawdę daleko, a i nikt przez nasze długie nie cierpi.

Upewnij się, że będziesz się miał gdzie schronić przed deszczem lub śniegiem razem z całym dobytkiem.

Bagażnik Klasy E All-Terrain nie różni się niczym od tego znanego ze standardowej Klasy E, a to oznacza tylko jedno: jest monstrualnie wręcz duży.

Przy złożonych fotelach do naszej dyspozycji oddawane jest 640 litrów pojemności. Złóżmy je (oczywiście przyciskiem) i mamy już 1820 litrów.

Mógłbym tam w sumie zamieszkać…

Zadbaj o komfort cieplny w każdych warunkach.

Przyznaję się – All-Terrain był pierwszym testowanym przeze mnie samochodem, w którym oprócz podgrzewania oferowana była także opcja wentylacji foteli. I – głównie w związku z tym, że przejechałem nim już niemal 1000 km w dwóch trasach – od razu ten dodatek doceniłem.

Opcja schładzania foteli to jednak nic w porównaniu z opcjami ogrzewania wnętrza. Tak, możemy podgrzać fotele. Tak, możemy podgrzać kierownicę. Niby standard albo przynajmniej opcja w wielu samochodach. Ale… podgrzewanie podłokietników? To jest dopiero coś. I działa cudownie.

Sprawdź, czy masz dobrą widoczność w każdą stronę.

Tak, taka sama kamera 360 stopni (a raczej zestaw kamer dających taki obraz) była i w testowanej przez nas wcześniej Klasie E, ale muszę przyznać jedno – nie wyobrażam sobie miejskiego manewrowania tak wielkim samochodem bez tego dodatku.

A czasem nawet – mimo że doskonale wiem, że przejadę wybraną drogą – i tak włączam ją na chwilę, żeby popodziwiać oferowany przez nią obraz. Poważnie.

Przy okazji w All-Terrain niektóre widoki z kamery zyskują nowe zastosowanie – chociażby ułatwiając nawigację po ciaśniejszych leśnych duktach. W końcu nie chcielibyśmy porysować o jakiś kamień lakieru, który może kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Odrobina przyjemności w podróży nie zaszkodzi – zadbaj o odpowiedni klimat.

Niby oświetlenie ambientowe to malutka rzeczy. Niby trudno uznawać to za jakąś kolosalną zaletę. Ale… dla mnie te LED-owe pasy zupełnie zmieniają to, jak czuję się podczas długich, nocnych jazd.

I nie wyobrażam sobie Klasy E bez tego dodatku. Koniec i kropka. I niebieskie światełka. Albo czerwone. Albo takie, na jakie mam ochotę (są 64 odcienie, mam w czym wybierać).

Miej zawsze pod ręką kogoś, kto wyręczy cię i odciąży w niektórych sytuacjach.

O Drive Pilocie pisaliśmy już przy okazji pierwszych jazd Klasą E. Było dobrze (nie idealnie, ale naprawdę dobrze), a teraz jest… jeszcze lepiej.

Powodem jest fakt, że o ile w limuzynie nie działała do końca automatyczna zmiana pasa ruchu, o tyle w All-Terrainie (możliwe, że i w innych) działa pięknie, jeszcze bardziej odciążając kierowcę podczas wielogodzinnych jazd na autostradach.

Jak to działa? Banalnie prosto. Dojeżdżamy na prawym pasie do kogoś, kto jedzie wyraźnie wolniej od nas, Drive Pilot oczywiście dostosowuje prędkość, ale wolelibyśmy jednak wrócić do zadanej wcześniej prędkości maksymalnej. Co robimy? Wrzucamy kierunkowskaz w lewo, samochód sprawdza, czy może bezpiecznie wykonać ten manewr i… wykonuje go. Na czas wyprzedzania przyjmowana jest maksymalna ustawiona przez nas prędkość, więc nie musimy nawet dotykać pedału gazu. Po takim manewrze znowu wrzucamy kierunkowskaz (tym razem w prawo) i auto – znów po sprawdzeniu, czy może – wraca na prawy pas.

W kraju, gdzie ze względu na ruch na autostradach zwykły tempomat jest niemal bezwartościowy, Drive Pilot wspomagany automatyczną zmianą pasa ruchu wygląda na coś, co… w końcu ma jakiś sens.

Warto przy tym zaznaczyć, że Drive Pilot zmienia pasy dość zachowawczo i delikatnie. To nie jest dojechanie do zderzaka, gwałtowne odbicie, szaleńcze przyspieszenie i wjazd tuż przed zderzak. All-Terrain zachowuje się tutaj bardziej jak szofer, który bardzo nie chciałby zdenerwować swojego szefa.

Bardzo istotne – stawiaj tylko na produkty najwyższej jakości.

Tu już chyba nie trzeba niczego tłumaczyć – to w końcu Mercedes. I tak, wiele dodatków jest dodatkowo płatnych. Niektóre elementy w bardziej podstawowych wersjach nie wygląda tak efektownie.

Ale, ach, w każdym centymetrze tego samochodu czuć Mercedesa. I człowiek od razu lepiej się czuje.

Oszczędzaj zasoby.

All-Terrain jest aktualnie dostępny w Polsce (przynajmniej według konfiguratora) wyłącznie w jednej wersji silnikowej – z 2-litrowy, 4-cylindrowym dieslem o mocy 194 KM. I są dwie rzeczy, które trzeba o nim powiedzieć.

Przede wszystkim, jak na tak ciężkie i wielkie auto, spalanie w trasie jest wręcz śmiesznie niskie. Trasę Warszawa – Wrocław zakończyłem z wynikiem (dane z komputera) poniżej 7 litrów na setkę. Trasę Wrocław – Sierp – z wynikiem tuż ponad 7.

W samochodzie, który potrafi przewieźć chyba cały mój ziemski dobytek i do tego do 100 km/h rozpędzić się w 8 sekund – co jest wynikiem wystarczającym, żeby na autostradzie pozostawić w tyle zdecydowaną większość pozostałych samochodów.

Po drugie, choć to 4-cylindrowy diesel, rzadko daje to po sobie poznać. Wyciszenie całości jest na tyle dobre, że tylko przy gwałtownym dodawaniu gazu charakterystyczny dźwięk dostaje się w wyraźny sposób do kabiny. Poza tym – błoga cisza.

No, chyba że otworzymy drzwi lub okna. Wtedy możemy zgadnąć, co drzemie pod maską.

I przede wszystkim – wszystko jest przygodą.

A droga do każdej podróży jest krótsza, niż ci się wydaje.

Mercedes Klasy E nie jest może samochodem, który w tej klasie daje najwięcej radości z prowadzenia (choć prowadzi się świetnie), ale najprawdopodobniej daje najwięcej przyjemności z podróżowania – a dokładnie z podróżowania w pełnym komforcie. Dodatkowo, w All-Terrainie, komfort ten możemy zachować też po zjechaniu z szosy.

Wszystko tutaj jest zaprojektowane, przygotowane, stworzone i skonfigurowane tak, żeby świat zewnętrzny i jego ciągły pęd znaczył dla nas niewiele. Wyciszenie? Fenomenalne (choć w porównaniu do poprzedniej obecnej u nas Klasy E czuć wstawienie samochodu na 19-calowe koła). Obsługa wszystkiego? Prosta, w dużej mierze zautomatyzowana. Gadżety technologiczne? W bród – od touchpadów, przez wielkie ekrany, aż po wspomniane już pół-autonomiczne prowadzenie.

Ba, nawet przyspieszenie jest tutaj… spokojne i luksusowe. Jedziemy i tak szybko, wciskamy pedał gazu i… nic się nie dzieje. Po czym zerkamy na HUD-a, a tam okazuje się, że przyspieszyliśmy o kilkadziesiąt kilometrów na godzinę.

Fantastyczne uczucie. I fantastyczny samochód, o którym zresztą więcej przeczytacie u nas już niedługo.

A póki co – wskakuję do niego jeszcze na chwilę, choć jest już późno w nocy. Ot tak, żeby się po prostu przejechać. Może nawet zjadę na chwilę z utwardzonej drogi…

Dołącz do dyskusji

Advertisement