Zapomnij o tym, czego uczyli cię w szkole. Naukowcy chcą zmiany definicji planety

Artykuł/Nauka 22.02.2017
Zapomnij o tym, czego uczyli cię w szkole. Naukowcy chcą zmiany definicji planety

Od 2006 roku Pluton nie jest klasyfikowany jako dziewiąta planeta Układu Słonecznego. Odtąd określany jest mianem planety karłowatej. Nie wszyscy naukowcy zgadzają się z takim stanem rzeczy.

Gdy chodziłem do szkoły podstawowej i liceum w latach 80. i 90. ubiegłego wieku, uczono mnie na geografii, że Układ Słoneczny składa się z dziewięciu planet. Ostatnie miejsce na ich liście zajmował oczywiście Pluton. Sytuacja tego obiektu uległa z ludzkiej perspektywy (bo przecież nie dla samego Plutona) diametralnej zmianie kilkanaście lat później. W 2006 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) dokonała degradacji i sklasyfikowała go jako planetę karłowatą.

Nie wszyscy pogodzili się z tym stanem rzeczy. Dziś można kupić nawet t-shirty z napisem „Pluton na zawsze planetą w moim sercu”.  To oczywiście forma żartu, ale dyskusja na temat statusu obiektu, co jakiś czas wraca. Tym razem wskrzesił ją między innymi Alan Stern, główny badacz misji New Horizons, który wraz z innymi naukowcami zaproponował zmianę definicji.

Jaka jest definicja planety?

Zacznijmy od tego, że utrata znaczenia przez Plutona nie była zwykłym widzimisię twardogłowych z Międzynarodowej Unii Astronomicznej. Instytucja ta musiała doprecyzować klasyfikację obiektów. Ująć w niej planety karłowate i mniejsze ciała niebieskie. Czym jest zatem planeta Układu Słonecznego według IAU? Żeby określić ją tym mianem, obiekt musi spełnić trzy podstawowe kryteria. Po pierwsze krążyć wokół Słońca. Mieć wystarczającą masę i wielkość, by wykształciła się pod wpływem grawitacji i ciśnienia równowaga hydrostatyczna (jej objawem będzie kulisty kształt ciała). Po trzecie wreszcie, musi mieć czystą orbitę.

Definicja planety karłowatej jest podobna. Dwa pierwsze punkty: obieg wokół Słońca i równowaga hydrostatyczna również muszą być spełnione. Różnicę zauważymy w punkcie trzecim. Orbita planety karłowatej nie musi być czysta. Na jej drodze mogą znajdować się inne obiekty. Planeta karłowata nie może być też satelitą planety.

Make Pluto Great Again.

Alan Stern i inni naukowcy zaproponowali zmianę definicji planety. Według nich powinna ona brzmieć tak: „Planeta to ciało o masie subgwiazdowej, które nigdy nie podlegało reakcji termojądrowej, poddające się grawitacji zapewniającej sferoidalny kształt odpowiednio opisywany przez trójosiową elipsoidę bez względu na parametry orbitalne”. Proponowana definicja wydaje się skomplikowana, dlatego pomysłodawcy zmian tłumaczą ją na prosty język. W takim ujęciu planeta to „okrągły obiekt w kosmosie, który jest mniejszy niż gwiazdy”. Podkreślają też, że takie ujęcie wyklucza nie tylko gwiazdy, ale również białe karły, gwiazdy neutronowe i czarne dziury. Według jej twórców taka definicja „oparta jest bezpośrednio na fizyce świata samego, a nie fizyce jego interakcji z obiektami zewnętrznymi” – czytamy w artykule zamieszczonym w „Lunar and Planetary Science”.

W tym samym tekście naukowcy wytykają błędy definicji przyjętej przez Międzynarodową Unię Astronomiczną. Ich zdaniem nie bierze ona pod uwagę planet pozasłonecznych i możliwych samotnych planet. Wymóg czystej orbity jest ich zdaniem nie do spełnienia w naszym układzie ze względu na małe ciała „wstrzykiwane” na orbity planet. Podają też argument, że obiekt wielkości Ziemi nie zmieściłby się w obowiązującej definicji, gdyby znajdował się w Pasie Kuipera. Właśnie za sprawą wymogu czystej orbity.

Autorzy artykułu zarzucają obecnym regulacjom dotyczącym klasyfikacji niekonsekwencję. Im z kolei zarzuca się, że w ujęciu zaproponowanej przez nich definicji status planety otrzymają również satelity, choćby nasz Księżyc.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement