Miłość w grach wideo – oto najoryginalniejsze historie, jakie przychodzą mi do głowy

Artykuł/Gry 14.02.2017
Miłość w grach wideo – oto najoryginalniejsze historie, jakie przychodzą mi do głowy

Dzień Świętego Walentego to nienajlepszy czas, aby spędzać go z padem w ręku. Jeżeli jednak gnacie do waszej lepszej połówki z czerwonym bukietem, zawsze macie drugą, wolną dłoń. W sam raz, aby przeczytać na smartfonie o najciekawszych historiach miłosnych w grach wideo.

Nim przedstawię wam swoją listę, słowo wstępu. To nie są obiektywnie najlepsze miłosne scenariusze. Stworzyłem zestawienie pozycji, które wspominam najmocniej. Niekoniecznie składające się z najlepszych gier wideo, ale każda z poniższych historii po prostu ma coś w sobie. Jest ciekawa, zabawna, wzruszająca lub… przerażająca.

Prince of Persia – poświęciłem cały świat dla jednej kobiety

Prince of Persia z 2008 roku to moim zdaniem bardzo niedoceniona gra zręcznościowa. Nie tylko ze względu na ciekawe walki oraz elementy platformowe, ale także relacje między Księciem oraz Eliką. Między tą dwójką od samego początku coś wisiało w powietrzu. Producenci świetnie budowali relacje pary bohaterów. Od wzajemnej niechęci, poprzez tolerancję, kończąc na pożądaniu. Na tyle wielkim, że ucierpiał na tym cały świat.

W pewnym momencie gracz staje przed trudnym wyborem. Śmierć Eliki jest konieczna, aby wyrwać królestwo z objęć pogłębiającej się, gęstniejącej ciemności. Jest jednak druga opcja. Można postąpić egoistycznie, wybierając życie Eliki. W zamian cały świat spowiła ciemność. Kto by się tam przejmował jednak takimi detalami, trzymając ukochaną w ramionach.

Gone Home – homoseksualna miłość to niełatwa sprawa

Pod względem grafiki, mechaniki czy eksploracji Gone Home to produkcja mocno przeciętna. Niezależna gra wyróżnia się jednak nietypową narracją. Scenarzyści bawią się z odbiorcą w kotka i myszkę, serwując mu początek w iście horrorowym stylu. Ty, ciemna noc, opuszczone domostwo oraz seria tajemniczych dokumentów rozsianych po budynku – jak nic klon Resident Evil.

gone home lonnie

Nic bardziej mylnego. Z każdą kolejną minutą, każdym zebranym dokumentem, obejrzaną fotografią oraz przeczytanym wpisem z pamiętnika Gone Home wyzbywa się klimatu horroru. Interaktywna produkcja zamienia się w ujmujący dramat, pokazujący, jak ciężko jest być młodą dziewczyną kochającą inną dziewczynę. Zwłaszcza w USA, gdzie liberalizm i tolerancja codziennie stykają się silnym konserwatyzmem.

Uroczna, wspaniała historia, którą samemu trzeba sobie poskładać.

Wiedźmin 3 – koniec z zabawą na wielu frontach.

W grach cRPG związki miłosne to niemal standard. W kolejnych odsłonach Wiedźmina, Mass Effect czy Dragon Age producenci prześcigają się na liczbę towarzyszy i postaci niezależnych, z którymi można pójść do łóżka. O ile jednak zazwyczaj gracz mógł stosować taktykę „z kwiatka na kwiatek”, Polacy z CDP Red ukracają takie niegodziwe praktyki w cudownym stylu.

Triss czy Yennefer? Jeżeli nie jesteśmy zdecydowani co do wybranki serca Geralta i działamy na dwa fronty, kobiety wcześniej czy później dowiadują się o tym. No i oczywiście szykują zemstę. Geralt zostaje zaproszony na „trójkącik”, który ostatecznie kończy się przywiązaniem do łóżka oraz pozostawieniem samemu sobie. Co jak co, ale w CDP RED potrafią tworzyć świetne żeńskie charaktery.

Shadow of the Colossus – zgubna miłość z tragicznym finałem.

Przywiązanie do łóżka to zdecydowanie nie najstraszniejsze, co może przydarzyć się zakochanemu mężczyźnie. O wiele gorzej skończył heros z kapitalnego Shadow of the Colossus dla konsoli PlayStation 2. Protagonista za wszelką cenę chciał uratować swoją ukochaną. Wykorzystała to mroczna siła, zmuszając go do zabijania tytułowych kolosów.

shadow of the colossus

Z każdym kolejnym starciem bohater przybliżał się do uratowania swojej miłości. Niestety, równocześnie coraz silniej zmieniał się on sam, mocniej i mocniej poddając się wpływowi złych sił. Gdy akcja Shadow of the Collosus dociera do finału, wybranka serca protagonisty faktycznie wraca do zdrowia. Zamiast swojego ukochanego, zastaje jedynie pogorzelisko po walce ludzi z mrocznym demonem. Tragiczna historia i wspaniała gra.

Final Fantasy X – oczywista oczywistość

Miłość to bardzo ważny wątek w większości odsłon Final Fantasy. Również tej najnowszej, z rzymską piętnastką w tytule. Jeżeli jednak miałbym wymienić jeden tytuł z serii, w którym historia miłosna odgrywa największą rolę, bez cienia wątpliwości wskazałbym właśnie na Final Fantasy X.

Bardzo spodobało mi się, że producenci FFX nie ograniczyli białogłowy do roli damy, którą trzeba wybawić z opresji. Yuna oraz Tidus przechodzą przez stadia relacji. Zamiast nagłego wybuchu namiętności najpierw pojawia się przyjaźń. Dopiero później związek bohaterów ulega dalszemu rozkwitowi, pokazanemu za pomocą wspaniałych, pełnych emocji scen przerywnikowych.

Silent Hill 2 – choroba gorsza niż horror

Najlepszy horror w historii gier wideo rozpoczyna się od listu, z którego wynika, że zmarła żona Jamesa jednak żyje. Mary chce, aby mężczyzna spotkał się z nią w miasteczku Silent Hill. Protagonista rusza w podróż do demonicznego miejsca, które z każdego przyjezdnego wyciąga najgorsze, najpodlejsze elementy.

Dla Jamesa miasteczko Silent Hill było jednak niczym terapia. Dzięki wizycie w przerażającym miejscu zaburzony psychicznie mężczyzna odkrywa, że to on sam zabił własną żonę. Udusił ją poduszką, przepełniony rozgoryczeniem, gniewem, samolubnością oraz żalem.

silent hill 2
Mary była chora. Przewlekle chora. Ostatnie miesiące jej życia był niczym koszmar na jawie. Kobietę przepełniał ból, wypadały jej włosy, jej skóra zaczęła pękać, z kolei James przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. W głównym bohaterze z czasem chęć pomocy i opieki zaczęła ustępować frustracji. Seksualnemu niezaspokojeniu, które znalazło ujście w chorym umyśle.

Konami w niesamowicie przerażający sposób pokazało męskie instynkty oraz piętrzące się pod skórą Jamesa emocje. Protagonista najpierw ograniczył wizyty w szpitalu, gdzie przykuta do łóżka leżała jego żona. Później zaczął zaglądać do butelki. Chociaż lekarz nie dawał Mary więcej niż 3 lata życia, James odrzucił ją tak samo, jak ona w rozpaczy odrzuciła jego.

Uncharted 4 – związek z życia wzięty

Na koniec coś bardziej pozytywnego. Chyba jeszcze nigdy nie spotkałem tak przekonująco zobrazowanego związku jak relacja Nathana oraz Eleny w czwartym Uncharted. Naughty Dog po mistrzowsku wyreżyserowało sceny. Liczył się dla nich każdy detal. Każda dekoracja. Każde ujęcie i każda klatka:

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement