Włączam laptopa, a tam „polska marka” – Hyperbook SL503 VR został certyfikowany przez Intela z okazji IEM 2017

Akcja partnerska/Gry 25.02.2017
Włączam laptopa, a tam „polska marka” – Hyperbook SL503 VR został certyfikowany przez Intela z okazji IEM 2017

Przez moje ręce przeszła masa laptopów dedykowanych grom wideo, ale przyznam, że SL503 VR to mój pierwszy Hyperbook. Dlatego miałem prawo być zdziwiony, gdy po uruchomieniu urządzenia przywitała mnie tapeta z napisem „polska marka”.

Oczywiście Hyperbook nie jest marką nową. To brand białostockiej firmy Blue Technology, która od 2006 roku składa potężne laptopy na zamówienie indywidualnych, wymagających klientów. Na witrynie przedsiębiorstwa można znaleźć rozbudowany konfigurator, który pozwala na wiele więcej niż alternatywne rozwiązania innych firm.

W testowym laptopie Hyperbook SL503 VR mógłbym sobie zażyczyć na przykład własne logo na klapie matrycy.

Do tego miałbym wybór. Logo Spider’s Web, albo jakiekolwiek inne (na przykład własnej gildii) mogłoby zostać naniesione jako grawer. To tańsza opcja. Droższa to nadruk UV. W Hyperbook zajmują się nawet taką kosmetyką jak indywidualne projekty boot logo podczas uruchamiania systemu.

Hyperbook SL503 VR IEM 2017-22

Do tego Blue Technology posiada naprawdę bogatą listę konfigurowalnych podzespołów i elementów. Dyski twarde, drugie dyski twarde, karty sieciowe, G-SYNC, napędy, pasty, układy chłodzenia, pamięć, oprogramowanie – możliwości jest odczuwalnie więcej niż w sklepach innych producentów, oferujących bardziej zamknięte, predefiniowane konfiguracje.

Jak większość projektów polskiej firmy, Hyperbook SL503 VR powstał na licencji modelu Clevo.

Wbrew pozorom to dobra wiadomość. Dzięki oparciu o nowe projekty Clevo obudowa laptopa jest w dominującej części aluminiowa. Do tego metal jest przyjemnie szczotkowany i jeszcze przyjemniej chłodzący dłonie. Na szczęście zabrakło czerwonych/zielonych plastikowych elementów, tak popularnych w laptopach dla graczy. Tym razem obyło się bez wiejskiego festynu.

Jest ciemno. Jest metalicznie. Jest stosunkowo elegancko. Oczywiście Hyperbook SL503 VR nie umywa się do najbardziej gustownych modeli Asusa oraz HP, ale to zupełnie nie ta kategoria produktów. To nie ci odbiorcy i nie to zastosowanie. W obszarze laptopów do gier, certyfikowany przez Intela sprzęt wygląda tak, że bez wstydu weźmiemy go również do pracy.

Hyperbook SL503 VR IEM 2017-18

Co ważniejsze – bryła jest spójna i solidna. Podczas nacisku na podstawę nie ma mowy o żadnym wyginaniu ani skrzypieniu. Do tego aluminiowa powierzchnia pod nadgarstki przyjemnie ochładza skórę. Niestety, pokrywa z ekranem jest już bardzo wrażliwa, a ściskając obramowanie blisko wyświetlacza łatwo o chwilowe przebarwienia. Mało który laptop sobie z tym radzi.

Nie mogę również nie pochwalić takiego drobiazgu jak gniazdo zasilania umieszczone w tyle obudowy. Jakże cieszy mnie, że coraz więcej producentów przestaje bujać w obłokach i stosuje to niezwykle praktyczne, korzystne wizualnie rozwiązanie. Do tego Hyperbook SL503 VR jest kapitalnie wyposażony w porty.

Dostajemy aż 3 gniazda USB 3.0, 2 gniazda USB Type-C (3.1 Gen 2), 2 razy Mini Display port 1,3, gniazdo HDMI, slot słuchawkowy i mikrofonowy, port S/PDIF oraz port RJ-45 LAN. Do tego aż dwa czytniki kart – MMC / RSMMC oraz SD / mini SD / SDHC / SDXC. Wszystko zamyka się w zbitej, ale wcale nie grubej bryle o masie 2,5 kilograma.

Hyperbook SL503 VR IEM 2017-31

Ciepło i hałas to problemy, które zostały utrzymane w znośnych ryzach.

Celowo używam zwrotu „utrzymane”, zamiast „rozwiązane”, ponieważ jeszcze nikt nie poradził sobie z hałasem i wysokimi temperaturami generowanymi przez laptopy do gier. Z roku na rok jest lepiej, ale nie ma się co oszukiwać – przy maksymalnym obciążeniu każdy mobilny sprzęt z układem Pascala od Nvidii będzie jak startujący samolot z sauną w środku. Fizyki nie oszukasz.

Na całe szczęście Hyperbook SL503 VR dobrze radzi sobie z powyższymi kwestiami. Jeżeli chodzi o temperatury, te w niczym nie wykraczają poza średnie wartości. Od 30 do 50 stopni podczas normalnego użytkowania oraz od 60 do 80 stopni przy większym i największym obciążeniu. Świetne jest jednak to, że laptop jest gorący tam, gdzie nie styka się z ludzkimi dłońmi. Obszar roboczy oraz obszar na nadgarstki nagrzewa się najwolniej i najdłużej pozostaje chłodny.

Jeżeli zaś chodzi o dźwięk, Hyperbook SL503 VR spisuje się solidnie podczas podstawowych zadań, takich jak przeglądanie internetu czy praca w edytorze tekstowym. Wtedy szumienie jest niemal niesłyszalne. Do MacBooka mu daleko, ale kultura pracy jest naprawdę poprawna. Co innego, gdy włączymy grę – tutaj już laptop zamienia się w odrzutowiec wyjący na pasie lądowiska. Czyli klasyka.

Hyperbook SL503 VR IEM 2017-16

Przejdźmy do tego, co najważniejsze – gier wideo! Hyperbook SL503 VR radzi sobie z każdą nową produkcją w 60 klatkach.

Trzewia tego laptopa to 16 gigabajtów pamięci RAM, dysk SSD, procesor Intel Core i7-7700HQ oraz karta GeForce GTX 1060 (M) 6 GB. W takiej konfiguracji zapomina się, że istnieje coś takiego jak wymagania sprzętowe. Urządzenie bez problemu radzi sobie z KAŻDĄ nową i najbardziej zasobożerną produkcją na wysokich ustawieniach graficznych, zachowując 60 klatek na sekundę.

Świeżutkie Resident Evil 7 nigdy nie schodziło poniżej 70 klatek przy ustawieniach ultra. Poniżej 60 klatek nie zeszło również piękne, kolorowe Watch Dogs 2 na wysokich ustawieniach graficznych. W przypadku ustawień ultra gra działała powyżej 40 klatek. Nasz ukochany Wiedźmin 3 na Ultra zawsze działał powyżej 30 klatek, z kolei na wysokich ustawieniach graficznych oferował tych klatek aż 65.

Teraz najlepsze – fotorealistyczny Battlefield 1 prawie zawsze działał w 60 klatkach przy zachowaniu ustawień ultra. Wyjątkiem było raptem kilka scen. Mogłem policzyć je na palcach jednej dłoni. Jako wielki fan Overwatcha ucieszyłem się również, że produkcja Blizzarda zawsze działa powyżej 90 klatek na sekundę przy zachowaniu maksymalnych ustawień graficznych.

Hyperbook SL503 VR IEM 2017-40

Jeżeli nie mierzymy w jakość 4K, a rozdzielczość 1920 na 1080 pikseli w zupełności nam wystarcza, Hyperbook SL503 VR to zakup na lata. Dzisiaj mało która produkcja jest w stanie zmęczyć tego laptopa. Wysokie ustawienia graficzne zawsze gwarantują 60 klatek na sekundę, z kolei ustawienia ultra nigdy nie zbliżyły się poniżej granicy 30 fps-ów. Nic dziwnego, że urządzenie posiada dopisek „VR”. Z takimi podzespołami Hyperbook SL503 VR faktycznie jest gotowy na w pełni trójwymiarową wirtualną rzeczywistość.

Jak na mojego pierwszego, wcale nie najdroższego HyperBooka, nie jest źle.

Pod względem jakości wykonania, SL503 VR bardzo kojarzy mi się z porównywalną serią od MSI. Z tym, że HyperBook oferuje większe bogactwo portów, bardziej elegancki wygląd oraz lepszą kulturę pracy przy zadaniach, które nie obciążają urządzenia. Nie ma jednak tak dobrego wsparcia od strony oprogramowania, a także rozbudowanego systemu „turbo-wentylacji”.

Chociaż moje serce wciąż pozostaje przy laptopach do gier od Alienware oraz Razera, jestem zaintrygowany. Mój pierwszy kontakt z „polską marką” nie okazał się katastrofą. Wręcz przeciwnie. Będąc na IEM 2017, z chęcią przyjrzę się jeszcze droższym i jeszcze potężniejszym konfiguracjom składanym w Białymstoku.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement