VR wkracza do szkół jazdy. Tak będzie teraz wyglądała nauka

Artykuł 31.01.2017
VR wkracza do szkół jazdy. Tak będzie teraz wyglądała nauka

Wirtualna rzeczywistość wkracza do kolejnych dziedzin. I dobrze, bo daje możliwości, jakich nie daje żadna inna technologia. Np. pokazanie przyszłym kierowcom, jak to jest, gdy samochód uderza w drzewo. Taki pomysł na VR na Samsung.

Samsung Drive to aplikacja stworzona przez Samsunga we współpracy z austriacką firmą ÖAMTC Fahrtechnik (Technika Prowadzenia Pojazdu). Jest to aplikacja współpracująca z Gear VR, dzięki której kierowcy mogą na własnej skórze przeżyć sytuacje, z których w rzeczywistości mogliby nie wyjść cało – takie jak wypadek, czy nieprzewidywalne zachowanie na drodze.

Dzięki temu już w szkole nauki jazdy każdy kursant może się przekonać, jak zareaguje w sytuacji stresowej, co daje też nauczycielom jazdy dodatkowe pole do manewru i dostosowania szkolenia pod indywidualne potrzeby każdego z uczestników.

Samsung Drive to „nauka przez doświadczenie”.

Jak działa Samsung Drive? To możecie zobaczyć w poniższym materiale wideo:

W skrócie jest to zbiór realistycznych nagrań, które reprezentują przeróżne stresujące i po prostu rozpraszające sytuacje, jakie mogą się przydarzyć za kółkiem. Już w lecie 2017 Samsung Drive zostanie wykorzystany w ośrodkach szkoleniowych ÖAMTC Fahrtechnik, a w międzyczasie do biblioteki szkoleń w VR dodawane będą kolejne materiały, obejmujące m.in. prowadzenie oczami, prawidłowe oglądanie się za siebie czy rozglądanie się prowadząc motocykl.

Choć nie jest to pierwszy przykład wykorzystania wirtualnej rzeczywistości w nauce jazdy (już w 2015 roku takie rozwiązanie pokazała Toyota we współpracy z Oculusem), to pierwszy raz jest ono tak przystępne. Gogle Gear VR w połączeniu z Samsungami Galaxy pozostają o wiele tańszym rozwiązaniem, niż np. Oculus i niezbędny do jego obsługi komputer.

Obniżenie finansowego progu wejścia może sprawić, że więcej szkół jazdy będzie mogło sobie pozwolić na implementację wirtualnej rzeczywistości do swoich szkoleń.

A takie szkolenie – moim zdaniem – powinien przejść każdy.

Wszyscy kierowcy wiedzą, że jazda autem to rzecz niemal zawsze nieprzewidywalna. W jednej chwili wszystko jest w porządku, w drugiej sytuacja zmienia się diametralnie. Drobiazg, jak owad wlatujący do kabiny auta może rozproszyć kierowcę na tyle, że dochodzi do wypadku na prostej drodze przy rozsądnej prędkości. Nie mówiąc już o poważniejszych zagrożeniach i nieprzewidywalnym zachowaniu innych kierowców.

Możliwość samodzielnego przekonania się, jeszcze przed pierwszym wejściem za kierownicę, jak wyglądają te realne drogowe zagrożenia, jest bezcenna. Szczególnie dla świeżych, młodych kierowców, którzy często na drogach czują się nieśmiertelni i nie zdają sobie sprawy nawet z tak podstawowych rzeczy, jak różnica w długości hamowania, gdzie kilka km/h więcej lub mniej może zaważyć na życiu lub… śmierci kierowcy tudzież osób postronnych.

Kierowca, który „przeżyje” takie doświadczenie w VR, będzie o wiele ostrożniejszy siadając za prawdziwą kierownicę. Będzie bogatszy o doświadczenie i będzie wiedział, czego może się spodziewać. I jakie mogą być tego konsekwencje.

Przyznaję szczerze, że konsumpcyjny, rozrywkowy aspekt VR kompletnie do mnie nie przemawia. Nie potrafię się zajawiać grami w VR, wycieczkami na Teneryfę w VR czy koncertami w VR.

Za to szkoleniowy potencjał wirtualnej rzeczywistości to coś, czego nie sposób przecenić. Wystarczy zapytać pilotów, którzy przed wejściem do prawdziwego kokpitu spędzają dziesiątki godzin w symulatorach.

VR po raz pierwszy sprawi, że takie szkoleniowe symulacje trafią pod strzechy. Dlatego Samsung Drive uważam za świetną inicjatywę i trzymam kciuki za jej jak najszybsze wdrożenie, i za to, by inni producenci również na poważnie wzięli się za takie rozwiązania.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement