Coś niedobrego dzieje się z Medium. Albo to start rewolucji, albo… początek końca

Artykuł/Media 05.01.2017
Coś niedobrego dzieje się z Medium. Albo to start rewolucji, albo… początek końca

Medium, po odnotowaniu najlepszego roku w swojej krótkiej historii, „wraca do korzeni”. To bardzo subtelna metafora zwolnienia 1/3 pracowników i braku pomysłu na model biznesowy.

Jak czytamy na blogu Medium, Ev Williams, CEO firmy, z żalem ogłasza, iż musiał zwolnić 50 pracowników, czyli de facto 1/3 całego personelu. To głównie ludzie z działów zajmujących się biznesową i marketingową częścią przedsięwzięcia. Wraz z redukcją etatów Medium zamknie również swoje biura w Waszyngtonie i Nowym Jorku.

Williams nadaje komunikatowi otoczkę „powrotu do korzeni”, do pierwotnego zamysłu na rewolucję w świecie internetowych publikacji. Nie da się jednak ukryć, że z całej wiadomości wyraźnie wyziera jasny przekaz: „cholera, nie wiemy, co dalej”.

Medium nie potrafi znaleźć skutecznego modelu biznesowego.

Dotychczas Medium utrzymywało się, jak znakomita większość internetowych wydawnictw, z reklam. Dominowały posty sponsorowane, które pojawiały się w news feedach użytkowników.

Wygląda jednak na to, że w przypadku Medium ten model biznesowy kompletnie się nie sprawdził, skoro przy najlepszym roku i ponad 60 mln unikalnych użytkowników miesięcznie, CEO zmuszony jest podjąć tak drastyczne kroki.

To może być start rewolucji. Albo początek końca.

Ev Williams w swoim poście na Medium porusza kilka kwestii, z którymi z całego serca się zgadzam. Oparte o reklamę internetowe publikacje to system, który jest zepsuty. Nie służy użytkownikom, tylko reklamodawcom. To jednak, zdawałoby się, najmniejsze zło, utrzymujące obydwie strony względnie szczęśliwe – reklamodawcy docierają do odbiorców, a użytkownicy otrzymują internetowe treści „za darmo”.

Nowa wizja Medium i ów „powrót do korzeni” mają zakwestionować status quo, rzucić wyzwanie zepsutemu systemowi, dać twórcom internetowej treści nowy sposób na godne zarabianie na swojej pracy.

Sęk w tym, że Ev Williams nie ma jeszcze pomysłu, jak konkretnie to zrealizować.

Idea jest więc szczytna, tylko nikt nie wie, jak ją zrealizować. Medium eksperymentuje z modelem subskrypcyjnym, paywallem, mikropłatnościami – być może to jest odpowiedź. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że nie znajdzie się zbyt wielu chętnych na takie rozwiązanie, bo za bardzo przywykliśmy nie płacić za to, co czytamy w Internecie.

Jeżeli więc ekipa Evana Williamsa nie wymyśli czegoś naprawdę rewolucyjnego, Medium może czekać równie głośny upadek, jak głośne było jego powstanie.

Medium to wspaniałe miejsce w Sieci. Tylko czy Sieć jest na nie gotowa?

Jak wspominałem już przy kilku okazjach, Medium to jedno z moich ulubionych miejsc w Internecie. Jeśli nie to najbardziej ulubione właśnie. Zawsze znajduję tam ciekawe treści, różne punkty widzenia, nowe idee, nowe informacje.

Z Medium korzystają wszyscy: od przygodnych blogerów, poprzez poważanych dziennikarzy, aż po głowy państw. Stworzona przez Evana Williamsa platforma stała się bardzo istotnym miejscem w Sieci. Bodajże jedynym, w którym jest przestrzeń dla tak rozmaitych materiałów.

Podobnie jednak jak inne dzieło Williamsa – Twitter – Medium nie potrafi na siebie zarobić. Twittera póki co ratują inwestorzy, godząc się na to, że póki co nic na sieci społecznościowej nie zarabiają.

Czy ktoś jednak uratuje Medium? Mam szczerą nadzieję, że tak. Póki co przyszłość tej inicjatywy stoi pod wielkim znakiem zapytania. Bo skoro nawet jej twórca nie ma pomysłu, co robić dalej, to… kto ma go mieć?

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement