Cezary Pazura wrócił do Łodzi… i znowu przeklina. Nie podoba mi się to

Artykuł 11.01.2017
Cezary Pazura wrócił do Łodzi… i znowu przeklina. Nie podoba mi się to

To mogła być naprawdę ciekawa kampania. Cezary Pazura mógł pokazać całej Polsce, że Łódź to miasto, które powoli, ale konsekwentnie wstaje z kolan. Wraz z nowym spotem mogło się to udać, ale czy faktycznie się udało? Moim zdaniem nie i w kilku punktach powiem dlaczego.

Na początek, aby wszyscy mieli świadomość o czym traktuje poniższy tekst:

No i co, obejrzane? Też macie wrażenie, że ten film nie opowiada o niczym istotnym?  

Całość zaczyna się od urywków ze starego filmu (Ajlawju), którzy jedni mogą kojarzyć, inni nie. A jeżeli ktoś faktycznie kojarzy scenę z tego filmu, to po kiego grzyba przypominać coś, co w niektórych kręgach ma status kultowej sceny polskiego kina?

Dalej. Jakiś facet przyjeżdża do miasta. Przynajmniej wiadomo, że przyjeżdża do Łodzi, ale kolejne sceny nic nie mówią o tym jak miasto rozwinęło się przez ostatnie lata. Dalej mamy schody, ludzi, jakąś walizkę, pociąg, znowu ludzie, zbliżenie na twarz Pazury, znów jacyś ludzie, pociąg i znów to samo zbliżenie na twarz aktora (zabrakło surówki?). Nuda.

Później Cezary wpada na jakąś kobietę, nagle wypada przed dworzec i widzi to:

No dobra. Żartowałem 🙂

Wychodzi i widzi bardziej to:

Ten kto był w Łodzi w tych rejonach w ostatnich czasie wie, jak okolice dworca Łódź Fabryczna wyglądają. Plan budowy, ale też znów… Na przeciwko dworca jest plac, który nie wygląda reprezentacyjnie. Brud, syf, kiła i mogiła.

Sami zapewne przyznacie, że niewiele to ma wspólnego z miastem wstającym z kolan.

W tym filmie brakuje tego co najbardziej istotne. Tła, historii, serca…

To, że mamy w Łodzi dworzec unikalny i wyjątkowy w skali Europy to na pewno argument, którym warto się chwalić, ale czy aby na pewno w taki sposób?

Wyobraźcie sobie, co będzie w sytuacji, gdy na taki spot trafi człowiek z zagranicy, który nie zna historii tego pokrytego sławą cytatu. Co może pomyśleć sobie Niemiec, Francuz lub Anglik widzący człowieka wychodzące z dworca i mówiącego „holly shit”. Ani to zabawne, ani ciekawe. Bardziej pokazuje miasto w negatywnym świetle.

A co gorsza, Cezary Pazura jest aktorem, którego należy szanować

Ma na swoim koncie role bardzo dobre, solidne i wybitne, ale to w jaki sposób zaakcentował „Łódź, kurwaaa” w tym nowym spocie nijak ma się do zachwytu, czy podziwu nad zmianami zachodzącymi w mieście. Być może, takie akcentowanie przeszłoby na Śląsku, na Podlasiu, lub w innym rejonie Polski, ale w moich uszach odbija się zniesmaczonym echem.

Na koniec

Tak wiem. Czepiam się, ale mimo wszelkich plusów jakie niesie ze sobą ta kampania uważam, że można było zrobić to lepiej, w lepszym czasie i w lepszy sposób. Wyszło trochę jakby w krzywym zwierciadle i mnie jako łodzianinowi trudno cieszyć się efektem końcowym.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement