Kupiłem komputer z Windowsem tylko po to, by zdać sobie sprawę, że… wcale go nie potrzebuję

Felieton/Sprzęt 30.01.2017
Kupiłem komputer z Windowsem tylko po to, by zdać sobie sprawę, że… wcale go nie potrzebuję

Porzucenie Chrome OS nie było dla mnie łatwym przeżyciem. Windows 10 jest systemem o znacznie większych możliwościach, ale nie jestem do końca pewien, czy są mi one w ogóle potrzebne.

Osoby regularnie czytające Spider’s Web wiedzą, że po dwóch latach porzuciłem Chromebooka na rzecz laptopa z systemem Windows, a konkretnie modelu Asus ZenBook Flip. Zdecydowałem się na tę zmianę, ponieważ w Polsce trudno jest kupić nowy model laptopa z Chrome OS. Gdybym jednak miał taką możliwość, raczej wybrałbym sprzęt pracujący pod kontrolą oprogramowania stworzonego przez Google. Wszystko dlatego, że jestem mało wymagającym użytkownikiem.

Wielu osobom może wydawać się to nielogiczne. W końcu by zwykły komputer z dowolnym systemem operacyjnym działał jak Chrome OS, wystarczy na nim zainstalować przeglądarkę Chrome. Tak mi przynajmniej powtarza Maciej Gajewski. Prawda wygląda jednak zupełnie inaczej. Przeglądarka Chrome na komputerach z systemem Windows zużywa ogromną ilość energii i znacznie ogranicza czas pracy urządzenia.

W przypadku Chrome OS jest zupełnie inaczej.

Czas pracy Chromebooków to często dobre kilkanaście godzin. Chrome nie robi im większej różnicy, ponieważ jest najważniejszą częścią całego systemu operacyjnego. Z kolei uruchamiając Chrome na Windowsie tak naprawdę włączamy system operacyjny na innym systemie operacyjnym. Nie należy zatem dziwić się, że taki tandem znacznie zwiększa pobór energii.

Druga kwestia to bezpieczeństwo. Szkodliwe oprogramowanie powstaje zawsze z myślą o popularnych platformach. Dlatego na działanie wirusów najbardziej narażeni są użytkownicy komputerów z systemem Windows oraz smartfonów z Androidem. Na Chrome OS praktycznie nie ma wirusów i… nawet gdy system ten stanie się popularny, takie nie powinny się pojawić, ponieważ Chrome OS to oprogramowanie zamknięte, na którym niemożliwe będzie instalowanie aplikacji spoza sklepu Google Play. Jasne, i tam trafiają się szkodliwe programy lub takie nadużywające uprawnień, ale są to przypadki marginalne.

Ogromna zaleta Chromebooków to też prostota ich konfiguracji.

Uruchamiasz komputer, podajesz dane do sieci Wi-Fi, logujesz się do konta Google i… voila! Cały proces trwa około 30 sekund i poradzi sobie z nim absolutnie każdy. W przypadku systemu Windows jest zupełnie inaczej. Proces konfiguracji komputera jest znacznie bardziej skomplikowany, czasochłonny oraz irytujący.

Oczywiście nie bierze to się znikąd. Windows to system o znacznie większych możliwościach. Na swoim nowym komputerze mam nie tylko Chrome’a, ale też inne programy, gry oraz mnóstwo narzędzi, z których na Chromebooku nie mogłem korzystać.

Pakiet dbający o moją prywatność, nowe odsłony Assassin’s Creed, dowolny odtwarzacz muzyki. Przyznam, że po dwóch latach z Chromebookiem tak dowolność wyboru z jednej strony mnie niezwykle cieszy, z drugiej jednak męczy. Zwłaszcza że po przesiadce z jednego na drugiego Chromebooka wszystkie moje dane przenoszone były drugi komputer. Windows tego nie oferuje.

I tutaj warto zauważyć jedną, bardzo ciekawą rzecz.

Przesiadka z Chrome OS na Windows 10 niezwykle przypomina przesiadkę z Windows 10 Mobile na Androida. Zarówno Chrome OS, jak też mobilny Windows 10 mają ograniczone możliwości, ale są bezpieczne, a ich obsługa jest bajecznie prosta. Z kolei pełny Windows 10 oraz Android to kombajny o ogromnych możliwościach, których obsługa i konfiguracja mogą być skomplikowane.

I chociaż w obecnej sytuacji rynkowej nikomu nie polecam wyboru smartfonu z Windows 10 Mobile, to kupno Chromebooka można poważnie rozważyć. Jest to komputer niezwykle bezpieczny oraz łatwy w obsłudze. A że jego możliwości są ograniczone? Tak, ale niedługo będą one obsługiwać liczne aplikacje ze sklepu Google Play.

A zresztą, zdecydowana większość użytkowników i tak korzysta wyłącznie z przeglądarki internetowej. Co więcej, większość tej większości używa właśnie Chrome’a. Dla takich osób Chromebooki będą idealnymi i bezproblemowymi komputerami. Ze względu na obecność popularnej przeglądarki internetowej nie będą musiały się nawet do niej przyzwyczajać.

Bardziej wymagający użytkownicy oczywiście powinni pozostać przy znacznie bardziej rozbudowanym systemie Windows. Nie powinni jednak polecać komputerów pracujących pod jego kontrolą użytkownikom, którzy tego ogromu możliwości nie potrzebują. W ten sposób oszczędzą ich oraz swoje nerwy. Przekonałem się o tym na własnej skórze, gdy podarowałem Chromebooka swojej mamie. Ona jest zadowolona, że korzysta z banalnie prostego w obsłudze komputera. Ja z kolei jestem zadowolony, bo dzwoni do mnie w innych sprawach niż rzekoma obecność wirusów i problemy z działaniem tego sprzętu.

Wersja tl;dr

Reasumując, Chromebooki po prostu działają i… nie robią praktycznie nic więcej. Jednak dla wielu niej wymagających użytkowników nie będzie to wada, ale ogromna zaleta. A gdy komputery te zaczną obsługiwać androidowe aplikacje, nie będzie można im nic zarzucić. Chromebooki staną się idealnymi komputerami dla typowych, niezbyt wymagających użytkowników.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement