Nie wszystkie auta muszą być takie same! Toyota C-HR – pierwsza jazda

Relacja/Motoryzacja 09.12.2016
Nie wszystkie auta muszą być takie same! Toyota C-HR – pierwsza jazda

To auto nawet nie próbuje być takie, jak wszystkie inne. I chwała mu za to!

W obecnych czasach jednym z najcześciej powtarzanych motoryzacyjnych zarzutów jest to, że wszystkie auta wyglądają tak samo. Że na ulicy nie ma na czym zawiesić oka. Że wszystkie są pudełkami na kołach, tłoczonymi z tego samego wzorca.

A jednak nie. I, co w tym wszystkim najciekawsze, samochód, który wyłamuje się z tej monotonii stworzyła… Toyota. Kto by pomyślał.

Tego auta nie pomylisz z żadnym innym.

Tak, ogólny pomysł, na bazie którego powstał C-HR jest już znany od pewnego czasu. SUV ze ściętym dachem (szanujmy proszę określenie coupe) powoli, ale raczej nieubłaganie staje się codziennym elementem miejskiego wystroju ulic. SUV, w którym drugi człon rozwinięcia tego skrótu ma mniejsze znaczenie, niż to, jak cały samochód wygląda.

toyota-c-hr-18

No i właśnie – wygląd zewnętrzny jest jednym z najpotężniejszych atutów CH-R. Może ci się nie podobać. Możesz go nie cierpieć. Ale nie powiesz jednego – że jest nijaki.

Trudno tutaj znaleźć element nadwozia, którego nie ozdobiono wymyślnym przetłoczeniem. A tam, gdzie spodziewasz się prostej kontynuacji tego przetłoczenia – jest już inne. Tylne reflektory, które można było łatwo wkleić w tył pojazdu, tutaj w charakterystyczny sposób wykrawają się poza obrys nadwozia. Nawet klamki tylnych drzwi nie umieszczono w zwyczajowym miejscu, a przy słupku C.

toyota-c-hr-25

I tak jest właściwie z każdym zewnętrznym elementem C-HR. Można go było zrobić łatwiej, można było sprawić, że będzie prostszy. Ale nie zrobiono tego. Może dlatego, że konkurencja ukradła Toyocie wszystkie linijki i wykorzystała je przy projektowaniu swoich modeli, a może dlatego, że takie odstępstwo od norm na pewno ułatwi wejście nowego modelu na rynek z przytupem.

Toyota czy… Lexus?

C-HR jest inny niż reszta, ale jednocześnie niemal od razu można stwierdzić, że to nic innego, jak Toyota. Czyli da się stworzyć auto, które jednocześnie zachowa identyfikację marki, nie pozostając przy tym pomniejszoną albo powiększoną odmianą modelu wzorcowego.

toyota-c-hr-10

Za to nie mogę pozbyć się wrażenia, że z zewnątrz ta Toyota jest strasznie… lexusowata. Wprawdzie ostre cięcia typowe dla Lexusów zastąpiono tutaj w większości miękkimi liniami, ale to dalej podobny pomysł na samochód, który nieco kojarzy się… ze statkiem kosmicznym. Trochę tak, jakby C-HR był taką Toyotą+ – jeszcze nie Lexus, ale już trochę więcej niż zwykła Toyota.

Nie, nie napiszę tutaj wprost, że to auto bezgranicznie mi się podoba. Ani nie jestem wielkim fanem małych SUV-ów, ani aż tak odważnej stylistyki. Ale nie mogę ukryć tego, że podchodzenie do CH-R na parkingu, a potem jazda nim ze świadomością, że to auto wygląda inaczej niż większość tego, co porusza się po drogach, sprawia naprawdę sporą frajdę. To chyba najlepsze określenie.

toyota-c-hr-24

Przy okazji drobna uwaga: trudno jest ocenić to auto tylko na podstawie zdjęć. Te zdecydowanie nie są w stanie oddać tego, jak C-HR wygląda na żywo.

Nie napiszę też czegoś jeszcze: że to auto ma praktyczny sens.

Bo i nikt posiadaczowi kombi klasy średniej w dieslu nie wmówi, że mały SUV ze ściętym dachem ma jakikolwiek sens praktyczny.

toyota-c-hr-19

Ale na szczęście nie każdy jest tak ograniczony budżetem (albo rozsądkiem), że musi kupować samochód przeliczając złotówki na uzyskane w zamian metry sześcienne pojemności auta.

Zresztą pod względem praktyczności C-HR… zaskakuje. Serio!

To nie jest wielkie auto – mocno nadmuchane nadwozie mierzy sobie w rzeczywistości 4,35 m, a liczne załamania, ścięcia i sylwetka sugerująca, że to właściwie auto dwudrzwiowe (poważnie, tak myśleli niektórzy, którym pokazałem to auto) raczej nie wróżą zbyt dobrze dla pasażerów i bagażu.

Ale – zaskoczenie. Wcale nie jest tak źle.

Dwójka pasażerów podróżujących z tyłu, nawet jeśli są dorosłymi słusznych rozmiarów nie powinna mieć żadnych problemów (wliczając to miejsce nad głową), o ile osoby siedzące z przodu nie odsuną maksymalnie swoich siedzeń. Ba, po ustawieniu fotela kierowcy pod swoje preferencje mogłem usiąść na tylnym fotelu i miałem jeszcze bardzo dużo miejsca. Dodatkowo przednie fotele zamocowane są na tyle wysoko, że pasażer z tyłu może wygodnie wsunąć pod nie stopy.

toyota-c-hr-37

Jeśli jednak lubicie prowadzić samochód odsunięci daleko od kierownicy – cóż, miejsca na nogi dla pasażera pozostaje niewiele. Ale tego można się było spodziewać.

Pewien problem może być z dłuższymi przejazdami z trzema osobami z tyłu. Nie przeszkadza wprawdzie niemal nieistniejący tunel środkowy, ale jest po prostu dość ciasno.

Inna sprawa, że tylne miejsca mogą wydawać się klaustrofobiczne nie tylko ze względu na niewielką szerokość samochodu. Żeby uzyskać tak efektownie wyglądającą z zewnątrz tylną część C-HR, Toyota tak zabudowała tylne drzwi, że… prawie nie ma w nich okien. Ok, są, ale na wysokości głowy pasażera znajduje się zamiast szyby kawał plastiku. Trzeba spojrzeć odrobinę dalej, żeby zobaczyć, co dzieje się poza samochodem.

toyota-c-hr-31

I tutaj miałem dwie skrajne opinie osób, które wiozłem C-HR. Jedna sugerowała, że takie rozwiązanie jej pasuje, bo jest tutaj bardziej przytulnie. Druga z kolei twierdziła, że jest zbyt klaustrofobicznie. Trzeba samemu sprawdzić.

A bagażnik? Cóż, przede wszystkim byłem zdziwiony, że w ogóle jest. Ale jednak udało się go zmieścić i choć nie jest zbyt wielki (zwłaszcza jak na zewnętrzne wymiary samochodu), to ma pojemność spokojnie wystarczającą na duże zakupy czy kilkudniowy wyjazd (o ile nie jedziemy czteroosobową rodziną). Szkoda tylko, że stosunkowo wysoki jest próg załadunkowy.

Kurtka weszła!
Kurtka weszła!

Szkoda tylko, że sama klapa bagażnika waży chyba więcej, niż cała reszta auta. Albo nie umiem jej jeszcze poprawnie otwierać.

Siadamy z przodu. Czy to dalej Toyota?

Miało być auto skrajnie niepraktyczne, a jednak tak nie jest. Z przodu spodziewałem się natomiast albo typowej, niezbyt fascynującej Toyoty, albo totalnego odjazdu w stylu Priusa. Błąd.

toyota-c-hr-29Przednia część kabiny C-HR to naprawdę przyjemne miejsce do przebywania. Nie jest tak przeładowane futuryzmem jak Prius, nie jest, dajmy na to, kolejnym Aurisem. Jest tu ładnie, elegancko, przytulnie i nowocześnie (ale bez przesady – wiele elementów, w tym klimatyzację, obsługujemy przyciskami). Jest po prostu naturalnie.

Do tego dochodzą jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze, całe wnętrze jest świetnie wykonane (choć nie zapominajmy – siedziałem w najwyższej wersji wyposażeniowej), co po raz kolejny podpiera moją teorię o Toyocie+.

dsc_0048

Może i skóra pokrywająca deskę rozdzielczą jest sztuczna, a fotele nie są nią w pełni pokryte, ale nie zmienia to jednego. Wszystko tutaj – z malutkimi tylko wyjątkami (np. otwieraczem podłokietnika) – robi bardzo przyjemne wrażenie. Nie jest to może tzw. premium pełną gębą, ale ten „+” jest wystarczająco duży, żeby czuć się w tym wnętrzu świetnie.

toyota-c-hr-32

Po drugie, o ile nadwozie wręcz narzuca się swoją odmiennością i oryginalnością, o tyle wnętrze jest… spójne i łatwe dla oka. Z łatwością dostrzeżemy wszystkie detale (jak diamentowy układ przycisków w całej kabinie), ale nie mamy uczucia, że wciśnięto je na siłę. Wszystko – od pasa ciągnącego się przez cały kokpit, aż po wzór z foteli przeniesiony na boczne drzwi – współgra ze sobą tak, jak trzeba.

toyota-c-hr-34

Co ciekawe, mimo i tak wymyślnych kształtów kokpitu zachowano praktyczność na wysokim poziomie. Uchwyty na napoje są w konsoli środkowej dwa, małe butelki lub puszki zmieszczą się też w uchwytach w drzwiach, a resztę ukryjemy w pokaźnym schowku pod podłokietnikiem. Tylko schowek przed pasażerem jest stosunkowo niewielki i nie jest łatwo znaleźć przycisk do jego otwierania.

Szkoda też, że podświetlono we wnętrzu niemal wszystko, z wyjątkiem… gniazda USB. To, nie dość, że umieszczono w średnio dostępnym miejscu, to jeszcze znalezienie go po ciemku jest po prostu niemożliwe.

Gadu, gadu. Opal silnik.

Zajmujemy miejsce w dużych, wygodnych fotelach (przepięknie wyglądających w tej wersji kolorystycznej), naciskamy przycisk Power i… cisza. I to jest właśnie piękne w hybrydach – żadnej, nawet minimalnej wibracji na starcie, żadnego warknięcia. Ot, jak włączenie komputera.

toyota-c-hr-33

A jak się jeździ takim hybrydowym małym SUV-em? Cóż, prawdy są w przypadku CH-R dwie:

Na miasto – marzenie.

I to bez żadnej przesady. To auto w mieście czuje się rewelacyjnie. Mocy w hybrydowym układzie napędowym (silnik benzynowy 1,8 l i elektryczny, w sumie 122 KM) – na potrzeby miejskich manewrów – jest zawsze pod dostatkiem. Spore (jak na miasto) dystanse możemy pokonać albo na samym prądzie (dostępny jest tryb czysto elektryczny), albo z lekką pomocą silnika spalinowego. Wszystko odbywa się płynnie, bez poczucia, że auto się męczy. Po prostu sobie płyniemy – czy to w korku, czy po wyrwaniu się z niego.

toyota-c-hr-20

Do tego w kabinie przy prędkościach do około 70-80 km/h towarzyszy nam niemal absolutna cisza. Nie jest to wprawdzie samochód idealnie wyciszony, ale jazda nim po mieście jest niezwykle relaksująca.

Tym bardziej, że do ciszy w środku dochodzi jeszcze ani za twarde, ani za miękkie (nie bujające przesadnie w zakrętach i pewne przy wyższych prędkościach) zawieszenie, wygodna, wysoka pozycja za kierownicą (idealna wysokość – nie trzeba się na fotele wspinać) oraz progresywne wspomaganie kierownicy z dobrze dobieranym oporem. Przy manewrowaniu na parkingu nawet nie poczujemy, że z łatwością obracamy autem o całkiem sporych rozmiarach.

toyota-c-hr-13

Zainteresowani będą mieli przy tym do wyboru trzy tryby jazdy – Normal, ECO i Sport. Przyznam jednak, że najlepiej zostawić włączony tryb Normal – w ECO auto wydaje się być mocno zamulone, natomiast Sport niespecjalnie pasuje do charakteru auta. Bo niezależnie jak bardzo sportowo byłoby wyrzeźbione z zewnątrz, jak wiele daje postawienie go na tej samej platformie, co nowego Priusa, to dalej nie jest auto mające zbyt wiele wspólnego ze sportową jazdą. Tak, nie buja się przesadnie na zakręcie, ale nie znaczy to, że nie robi tego w ogóle. Tak, prowadzi się całkiem precyzyjnie, a kierownica potrafi stawić przyjemny opór, ale sportu w tym nadal wiele nie ma.

toyota-c-hr-43

W kwestii spalania w mieście – trochę jeszcze za mało przejechałem w warunkach miejskich, żeby móc jednoznacznie wydać wyrok, ale już widzę, że zejście do poziomu 5 czy nawet mniej litrów na setkę nie powinno być żadnym wyzwaniem. Ale jedno wiem na pewno – hybryda kusiłaby mnie nie ze względu na oszczędności na paliwie, a na serwisowaniu i… ciszy, jaką ten napęd w mieście zapewnia w większości sytuacji.

toyota-c-hr-1

No właśnie – w większości. Jeśli lubimy dynamiczną jazdę, musimy zaprzyjaźnić się z niezbyt pięknym dźwiękiem hybrydowego układu napędowego. Dopóki operujemy gazem delikatnie – wszystko jest pięknie. Jeśli jednak zechcemy choć trochę mocniej przyspieszyć, obrotomierz (który nie jest w hybrydzie obrotomierzem) natychmiast wkręca się bardzo wysoko, czemu towarzyszy… po prostu hałas.

Być może jednak ten silnik nie jest tak głośny, jak mogłoby się wydawać, a cały problem wynika z kontrastu – niemal absolutna cisza przy spokojnej jeździe, kontra gwałtowny wzrost poziomu hałasu przy bardziej dynamicznych manewrach. Ale cóż – fakt obniżenia komfortu akustycznego w takich sytuacjach to… po prostu fakt.

Na trasę – już trochę mniej…

W mieście jest więc doskonale i gdyby ktoś pytał, czy C-HR warto kupić do miasta, nie wahałbym się ani sekundy, żeby odpowiedzieć, że tak. Ale zapytałbym przy tym, czy przypadkiem nie robi często dłuższych tras.

Bo niestety C-HR do takich wyjazdów nadaje się już mniej i nie chodzi wcale o niewielki bagażnik.

toyota-c-hr-4

Przede wszystkim powyżej wspomnianych 70-80 km/h wewnątrz samochodu zaczyna się robić trochę mniej cicho. Powyżej 100 km/h szum opływającego pojazd wiatru jest już wyraźnie słyszalny, natomiast powyżej 130-140 km/h jest po prostu umiarkowanie przyjemnie. Nie będę ukrywał – raz czy dwa sprawdziłem nawet, czy przypadkiem na pewno domknięte są wszystkie okna…

Co ciekawe, w przeciwieństwie do Priusa, tutaj hałas od opon jest praktycznie niesłyszalny. Przeszkadza głównie wiatr i jednak dosyć głośny silnik, zmuszany do wytężonej pracy.

W efekcie, drogę powrotną do Wrocławia realizowałem z prędkością około 110-120 km/h, zamiast dopuszczalnych 140 km/h. Jeśli komuś taka prędkość przelotowa odpowiada – nie powinien mieć raczej z C-HR problemów.

toyota-c-hr-17

Choć trzeba tu wspomnieć o jeszcze jednym mankamencie – rozbrajająco wręcz małym braku i tym, że spalanie C-HR przy szybkiej jeździe wzrasta w stosunku do jazdy miejskiej. Nie, nie jest wysokie – na trasie z Warszawy do Wrocławia wyniosło 6,1 l/100 km, wliczając w to przejazd przez całą zakorkowaną Warszawę i późniejsze pędzenie po autostradzie.

Tyle tylko, że takie spalanie i mały bak spowodowały, że… do celu – startując z niemal pełnym bakiem – dojechałem na oparach. W sumie trasa, wraz ze zjazdem na posiłek, miała mniej więcej 410-420 km. Może i, tak jak pisał Łukasz Kotkowski, zaletą jest to, że tankowanie nigdy nie będzie jednorazowo zbyt drogie, a przy jeździe w mieście nie będziemy musieli często tankować. Z drugiej strony, konieczność zatrzymywania się po drodze nie należy do moich ulubionych czynności.

toyota-c-hr-26

Poza tymi wadami C-HR spisał się jednak na trasie dobrze. Mimo 11 sekund do setki nie było problemu z osiąganiem odpowiednich prędkości, a samochód nawet przy szybszej jeździe prowadził się pewnie i stabilnie.

A jeszcze przyjemniejsze było to, że dodatkowe systemy spisywały się podczas jazdy naprawdę wybornie.

Światła, kamera, jazda.

Nie cierpię świateł w moim prywatnym samochodzie, za to uwielbiam te w C-HR. LED-owe oświetlenie nie tylko daje piękne, jasne, zimne oświetlenie okolicy, ale też automatycznie dostosowuje się do panujących na drodze warunków.

toyota-c-hr-23

Równie dobrze spisują się też systemy wspomagające kierowcę. Adaptacyjny tempomat działa we wszystkich zakresach prędkości, co oznacza, że możemy skorzystać z niego zarówno na autostradzie, jak i w miejskim korku. W jednym i drugim przypadku działa świetnie, choć niestety jazdy zautomatyzowanej próżno tutaj szukać – w pasie ruchu musimy utrzymać się sami, a system tylko ostrzeże nas, jeśli z niego zjedziemy, ewentualnie lekko skoryguje nasz tor jazdy.

Jesteśmy też cały czas informowani, jeśli cokolwiek nam zagraża. Czujniki stale monitorują otoczenie naszego auta np. podczas manewrowania na parkingu, co szczególnie przydaje się chociażby w związku z tragiczną widocznością na skos do tyłu (gigantyczne słupki C). Jeśli za szybko zbliżamy się do samochodu przed nami, zostaniemy o tym poinformowani, a w krytycznej sytuacji – o ile nie jedziemy za szybko – samochód sam zahamuje, żeby uniknąć kolizji.

toyota-c-hr-39

Mało? C-HR ma opcjonalnie system ostrzegania o ruchu poprzecznym, czyli koniec ze stłuczkami przy wyjeżdżaniu tyłem z miejsca parkingowego. Koniec też – dzięki BSM – stłuczek w sytuacji, kiedy pojazd na bocznym pasie znajdzie się w naszym martwym polu. No i zasadniczo koniec z ręcznym parkowaniem samochodu – automat w C-HR działa naprawdę sprawnie.

I o wszystkich tych systemach można napisać to samo, co o całej Toyocie – to po prostu działa. Ale to tylko połowa historii.

Pełna historia brzmi tak: to działa i… większość jest w standardzie albo dobrym pakiecie.

C-HR nie jest może w podstawowej wersji specjalnie tani, ale też wyposażony jest pod względem technologicznym zaskakująco dobrze.

toyota-c-hr-12

Już w najtańszej wersji Active (dostępnej jedynie z silnikiem benzynowym 1.6 Turbo, cena 81 900 zł) mamy w standardzie układ wczesnego ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu (z funkcją powrotu na zadany tor jazdy), układ wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia (z systemem wykrywania pieszych), aktywny tempomat, automatyczne światła drogowe i automatyczny ogranicznik prędkości.

Jeśli natomiast wybierzemy hybrydę (106 900 zł za podstawową wersję Premium) dostaniemy dodatkowo m.in. system rozpoznawania znaków drogowych.

toyota-c-hr-5

Gdy chcemy natomiast posmakować wszystkich przydatnych gadżetów, najlepiej będzie wybrać wersję Dynamic. Wtedy system ostrzegania o ruchu poprzecznym, monitorowania martwego pola, automatyczne parkowanie, inteligentny kluczyk i podgrzewaną kierownicę (ależ to dobre!) można dokupić w jednym pakiecie za niecałe 7000 zł. I warto.

Jedyny dodatek, z którego jak na razie raczej bym zrezygnował, to system nawigacji Toyoty. Kosztuje wprawdzie tylko 2500 zł, ale po tym, co wyprawiał w Warszawie (tak, wiem, przebudowy i tak dalej – żadne wytłumaczenie) i jak ogólnie działa, wolałbym te pieniądze wydać inaczej.

toyota-c-hr-38

Szkoda też, że w żadnym wypadku nie da się dokupić CarPlay/Android Auto. W rezultacie, żeby zmienić wykonawcę odtwarzanego w Apple Music, musiałem… sięgać po telefon.

To jaka ocena?

Na ostateczną jest jeszcze za wcześnie. Będziemy mieć teraz jeszcze okazję chwilę pomęczyć C-HR w różnych warunkach, a potem przygarniemy ją do siebie na długoterminowe testy, po których jednoznacznie będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie, czy warto czy nie.

toyota-c-hr-21

Jedno jednak mogę stwierdzić już teraz. Toyota stworzyła samochód wyjątkowy pod wieloma względami – od niepowtarzalnej stylistyki, przez świetne, technologiczne wyposażenie standardowe, aż po układ napędowy.

Nie, to nie jest samochód idealny czy uniwersalny. Nie, to nie jest samochód ultra-praktyczny. Ba, można byłoby nawet polemizować z tym, czy ten samochód ma sens. Ale bez wątpienia jest to samochód, który wzbudza emocje.

toyota-c-hr-40

A przecież o to w końcu chodzi.

* Auto do zdjęć wyposażone było w pakiet stylistyczny „Warszawa – Wrocław – Remontowane Osiedle Offroad Look”. Do nabycia oddzielnie. 

Zobacz również: Prius 2016, czyli mój miesiąc z hybrydą

 

Dołącz do dyskusji

  • zakius

    dlaczego nowe (no ok, jakoś od 2000-2005) samochody muszą być tak organicznie brzydkie?

  • Wojciech Pluta

    Ja pierdziele W-wa – Wrocław – W-wa nawet wliczając korki i potem prędkość 110-120km/h na autostradzie i ten eko samochód pali 6,1l/100km?! Przecież podobny, ciut wyższy wynik uzyskasz jadąc starym samochodem klasy D z niewysilonym dwulitrowym silnikiem przy tej prędkości. Ekologia pełną gębą Panie! Sorry ale albo pełny elektryk albo normalna benzyna. Już nawet podciągnę pod to moje dałnasjzingowe 1.4T 150KM, ale i tak uważam, że spalanie jest podobne do normalnego 2.0 (okolice 7 litrów). Za różnicę w cenie pomiędzy zwykłą benzyną 2.0 a tym wymysłem chorej myśli inżynierskiej mam paliwa na cały okres eksploatacji. A zysk dla środowiska z hybrydy na CO2 o ile jakikolwiek jest (popatrzcie na łańcuch dostaw aku w Toyotach) zostanie skonsumowany jak tylko trzeba będzie akumulator zutylizować.

  • Łukasz

    Przecież on wygląda jak Nissan Juke, tyle że ciosany toporkiem.

  • http://jaciubek.info/ Grzegorz Jaciubek

    Mi spala na trasie przy prędkości ok 130km/h ok 6l a mam silnik 2.0 tdi 170KM w quattro… nie ogarniam tej hybrydy tak samo jak Ty.

    W 1.9 tdi przy 110KM, jesteś w stanie zejść grubo poniżej 5l…

  • sx4

    Zakius teraz specjalista od urody samochodów. A nie jest za duży bo dla ciebie optymalna jest Corsa? Albo system w samochodzie nie jest zły bo nie ma w nim kafli a wogole to i tak lumia 640 rządzi. Nie?

  • Lemo

    I w dodatku cały tył stylistycznie zerzniety z hondy, te światła są w civicu

  • Danax
  • ssss

    A jest w tym przestarzałym systemie multimedialnym odtwarzacz CD lub kart SD?

  • adfgvadfvgb

    „z silnikiem benzynowym 1.6 Turbo” tak juz napewno

    nie wiem tez co to za porownanie z lexusem autor chyba nie jechal rav4
    z ktorym powinien porownac to auto, a osoba ktora zaprojektowala tylne drzwi powinna sie wstydzic

  • mishek

    Przypomina mi się civic ufo :) Pełno bezsensownych udziwnień. Do tego tylne drzwi to porażka. Przecież było dość miejsca na normalną klamkę. Już widzę jak ktoś obiera tym dziecko że szkoły i musi wychodzić je otwierać.

  • ssss

    Ayto wygląda fajnie, a jak masz małe dziecko to nie kupujesz tego modelu i tyle.

  • as

    Do miasta ok, na autostradzie jak juz sie uda rozbujac do tych 140km/h tez ok (pomijajac halas), ale wez z tymi slabowitymi silniczkami pojedz w trase gdzie nie ma autostrady/ekspresowki. Strach. Zwlaszcza z jakimis pasazerami i bagazem. Przyspieszenie i elastycznosc tego samochodu to zart, niestety malo smieszny za to niebezpieczny, dla kierowcy i innych uzytkownikow drogi.

  • Korben Dallas

    Bo to napęd na miasto, nie na trasę. To nie jest oczywiste?

  • http://jaciubek.info/ Grzegorz Jaciubek

    No właśnie dla mnie jest, dzięki za informację. Byłem pewny ze hybryda to ma być zawsze oszczędna :-)

  • Wojciech Pluta

    To niech siedzi w jakimś smarcie i przestaje udawać, że się do czegoś więcej nadaje ;)

  • Antifollower

    Oszałamiająco mały brak i opal silnik. Czyżby silnik trzeba było nawet opalać? Cóż to był za mały brak?

  • Korben Dallas

    Hybryda działa w zakresie prędkości 0-60 może 80 km/h. W Lexie do 100 km/h czy coś koło tego. Powyżej tych prędkości elektryk się nie włącza więc nie ma napędu hybrydowego…

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    W Lexusie raczej też do niższych prędkości, ale zależy od modelu. :)

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Generalnie większość hybryd (pomijam takie które mają np. 3,5-litrowe V6 czy 5-litrowe V8) największe oszczędności generuje właśnie w warunkach miejskich. W trasie to zużycie paliwa nie jest już tak niskie, ale nie osiąga też jakichś niebotycznych wartości. Jak miałem pożyczonego na weekend Lexusa GS 450h (3,5 V6 + silnik elektryczny, moc łączna 345 KM), to średnie zużycie paliwa (głównie trasa i autostrada, ale też trochę miasta) miałem na poziomie 8 litrów na „setkę” – a raczej nie starałem się jechać jakoś szczególnie „eco”.

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Miałem okazję obejrzeć w piątek C-HRa w niższej specyfikacji. Pomijając kwestie subiektywne, jak stylistyka, to auto robi naprawdę niezłe wrażenie (łącznie z jakością wykonania, choć twardych plastików było sporo), choć oczywiście uwagi o wysokim progu załadunku czy też odczuciach rodem z bunkra, jeśli zajmiemy miejsce z tyłu, są jak najbardziej na miejscu. Nie miałem natomiast wrażenia, żeby klapa bagażnika była jakoś mega ciężka. A przy okazji, plus za zwrócenie uwagi na miejsce na stopy – notorycznie w artykułach jest to pomijana kwestia, a nie jest przecież wcale mniej ważna od miejsca na kolana.

    P.S.

    Ten silnik bazowy to 1.2 Turbo, nie 1.6 :)

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Przestańcie wypisywać te głupoty, że auto o przyspieszeniu na poziomie 10-11 sekund do „setki” jest niebezpieczne dla kierowcy i innych użytkowników drogi. Tak, racja, to są kwestie wpływające na bezpieczeństwo czynne, ale nie dajmy się zwariować, to są zupełnie normalne osiągi, szczególnie jak na auto pomyślane głównie do użytku miejskiego.

    Elastyczność OK, w wersji hybrydowej C-HRa zbyt rewelacyjna nie będzie, ale jak odpowiednio zaplanujesz wyprzedzanie i nie siedzisz na zderzaku auta przed Tobą, to spokojnie i ten manewr wykonasz.

    Co to się porobiło, że nagle każdy potrzebuje 200 koni, 350 niutonometrów i 7 sekund do setki…

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Według mnie najlepiej rozpatrywać hybrydy nie jako „całą grupę” pojazdów, a raczej na konkretnych przykładach. Oprę się na Lexusie, jako że z tą marką miałem dużo do czynienia. Przykładowo, IS 300h (2.5 R4 + silnik elektryczny, sumarycznie 223 KM) potrafi średnio palić około 5,5 litra/100 km (choć trzeba uczciwie przyznać, że rzadko kto ma takie spalanie, ale 6,5-7 to już „normalka”), podczas gdy nowy IS 200t (2.0 turbo 240 KM) z 8-biegowym automatem nie pali wcale mniej od starszego IS 250 (2.5 V6 208 KM) z 6-biegowym automatem, a na ogół nawet zauważalnie więcej (zwłaszcza w mieście) – wyniki na poziomie średnio 9-10 litrów nie są niczym dziwnym.

    RX 200t (ten sam silnik 2.0 turbo co powyżej, ale 6-biegowa skrzynia i napęd 4×4) – w zakorkowanym mieście jak Kraków ciężko zejść poniżej 13-14 litrów, bez problemu da się „zrobić” więcej. Jeśli ktoś nie jeździ „eco”, będzie problem z zejściem poniżej 9-10 litrów (średnio). RX 450h (3.5 V6 + dwa silniki elektryczne, sumarycznie 313 KM) w mieście bez problemu się trzyma poniżej 10 litrów na „setkę”, średnio da się tym osiągać wyniki rzędu 8 litrów.

    Oczywiście, tak jak mówisz, mamy tutaj kwestię m.in. cen (nie każdemu się opłaca, choć zdarzają się takie obniżki cen, że np. promocyjnego RX 450h można kupić w „zwykłej” cenie RX 200t) czy też emisji CO2, ale akurat trwałością akumulatorów bym się nie przejmował – w Toyotach i Lexusach ich wymiany to ogromna rzadkość, większość Priusów pierwszej generacji nadal jeździ na pierwszym komplecie. :)

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Na staniu w korkach czy ruszaniu z miejsca traci się bardzo dużo paliwa – hybrydy pozwalają m.in. w tych kwestiach zaoszczędzić trochę benzyny. Smart, z tego co kojarzę (mogę się mylić), był chyba po prostu nieco wspomagany napędem elektrycznym, ale nie mógł się poruszać w trybie czysto elektrycznym – silnik spalinowy podczas jazdy zawsze działał.

  • alexander

    od kiedy ekran multimedialny w c-hr jest przestarzały? to całkiem nowa technologia montowana w nowych samochodach, fajnie wygląda i jest praktyczna.

  • May Czos

    Konsola środkowa jest tak szkaradna, że skreśla całe auto.

  • May Czos

    200t to marne porównanie – ten silnik jest tragiczny, słabo jedzie i spala ogromne ilości paliwa (w żadnym modelu nie da się zejść poniżej 10l). To porażka Lexusa. A IS300h jest rozjeżdżany na wszystkie strony przez diesele konkurencji. Jak ktoś jeździ w trasie to Merc C200 będzie dynamiczniejszy i oszczędniejszy.

  • May Czos

    Toyota jest zawsze z tyłu jeśli chodzi o systemy inforozrywki.

  • Monika

    Jak słucham komentarzy to wymiotuje, toyota zrobiła rewolucje a wszyscy krytykują porównujac go do wzoru niemieckich aut z przed 20 lat dzięki którym umrzerz na raka, żenada, mnie nie stać ale jak bym miała pieniądze to napewno ta toyota była by w moim garażu.

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Da się zejść średnio poniżej 10 litrów na „setkę” w 200t, ale fakt faktem, że trzeba jeździć oszczędnie lub wręcz hiper-oszczędnie. Co do tego, czy słabo jedzie – według mnie zależy od modelu. W ISie mi nie podszedł (jest dość szybki, ale niezbyt harmonijny), ale już w NXie i… w RXie (mimo tego ogromnego spalania) już jak najbardziej, jest tam dużo lepiej zestrojony ze skrzynią biegów niż ma to miejsce w IS. Ale z tego co wiem, Lexus pracuje nad poprawieniem tego 8-biegowego automatu i już jest nieco lepiej niż było.

    Co do IS 300h również się nie zgadzam. Pół biedy, gdybyś porównywał np. z C250d, ale z 1,6-litrowym dieselkiem o mocy 136 koni? Oszczędniejszy będzie, jasne, ale na pewno nie dynamiczniejszy. Takie wrażenie może się brać z tego, że Merc ma turbodoładowanie, którego w IS 300h brak, do tego Lexus ma przekładnię bezstopniową, która dodatkowo sprawia, że subiektywnie auto nie sprawia wrażenia tak szybkiego… ale przejeździłem hybrydowym ISem kilka tysięcy kilometrów i dynamika NIE jest elementem, na który mógłbym narzekać.

  • ssss

    Opinie testerów takie są. Z tego co wiem, nie działa Apple Car ani Android Auto. Na dziś to słaba decyzja.
    Czy znasz odpowiedź na moje pytanie odnośnie CD/SD?

  • kirst

    kwestia gustu, mi środkowa konsola w c-hr się podoba. jest przejrzysta i czytelna.

  • May Czos

    Jest udziwniona jeśli chodzi o kształt.

  • May Czos

    Porównuję z benzyną 2.0 turbo 184KM. Przy 140km/h spalanie to ok. 7l na setkę, do 110km/h mieści się w 6l. Miasto ok. 8,5l. I setkę robi w 7,3s, nie 8,3s, ma normalna skrzynię itp.

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Kurczaki pieczone, dałbym głowę że wczoraj widziałem to magiczne „d”… może przemęczony byłem ;)

    Ale chwila, sprostujmy sprawę. Piszesz o benzynowym C200, to już wiemy. Ale z jakim Lexusem to porównujesz? Bo IS 200t według danych robi „setkę” w 7 sekund, nie 8,3. Nadal nie jest to może nad wyraz wybitny wynik, ale to i tak raczej zauważalna różnica. ;)

    Co do zużycia paliwa Mercedesa C200 się nie wypowiem, ale wydaje mi się, że C180 7G-Tronic którym jeździłem nie palił aż tak mało.

  • as

    A co sie porobilo, ze potrzebujesz szybszego internetu, wydajniejszego smartfona, lepszego telewizora etc.etc.? Postep, zwykly postep i wygoda.

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Postęp OK, zgoda. Ale wygoda? Szybszy internet czy wydajniejszy smartfon to nie tylko wygoda, ale też często konieczność, choćby ze względu na zasobożerność oprogramowania czy wielkość plików, na których operujemy. Ale w przypadku samochodów, zupełnie bezstresowo da się jeździć czymś, co do „setki” dobija w 16-18 sekund, jeśli tylko jesteśmy świadomi ograniczeń pojazdu (pomijam warunki takie jak np. wyjątkowo strome wzniesienia), choć oczywiście trzeba tu też brać temperament kierowcy. ;) Przykładowo dość sporo jeździłem po Krakowie gaźnikowym Peugeotem 205 o mocy 55 koni (o ile jeszcze w ogóle tyle ma) i bez najmniejszego problemu utrzymywałem takie samo tempo jak pozostali uczestnicy ruchu. Ba, 45-konna Corsa B też dawała radę (mimo mniejszej mocy i większej masy), choć przyznam, że tu już trzeba było mocno dociskać gaz. ;) A zaryzykuję stwierdzenie, że miasta takie jak Kraków, Wrocław czy Warszawa są jednak bardziej wymagające dla takiego autka niż jazda w trasie, i to z powodów które sam wcześniej podałeś – w trasie jak się już „rozbujasz” to jedziesz, ale w mieście na każdym skrzyżowaniu to przyspieszenie będzie Ci potrzebne, choćby po to, żeby Cię nie obtrąbili. :)

    Weźmy też pod uwagę, że korzyści z szybszego internetu czy smartfona odczuwamy codziennie, a ile razy w tygodniu przeciętny kierowca wlepia pedał gazu w podłogę? Niektórzy robią to raz na parę miesięcy, bo po prostu częściej nie trzeba. Poza tym np. taka Tesla przyspieszająca do 100 km/h w 3 sekundy jest w mojej opinii bardziej niebezpieczna dla typowego Kowalskiego niż autko miejskie, któremu zajmuje to 18 sekund, bo typowy człowiek, który auta sportowe widział na zdjęciach, nie spodziewa się aż takiego wgniecenia w fotel i może spanikować podczas prowadzenia i w coś wjechać.

    Naturalnie, uwaga o Tesli nie tyczy się zwykłego auta przyspieszającego w te 7 czy 8 sekund, tym niemniej, tak jak mówię, to jest poziom osiągów z którego większość kierowców korzysta raczej rzadko (a niektórzy w ogóle, nawet jeśli ich auta to „potrafią”). I nawet traktując to zarówno w kategoriach postępu jak i wygody, nadal uważam, że w aucie takim jak C-HR zwyczajnie nie są potrzebne takie osiągi. Zawsze można kupić jakiegoś hot hatcha w podobnej cenie jeśli komuś zależy na osiągach, np. 182-konną Fiestę ST. ;)

  • May Czos

    Porównuję z IS300h. Hybryda jest nieco lepsza jeśli się jeździ głównie w mieście. Ale jeśli wyraźną część przebiegu auto robi w trasie to już zaczyna być męcząca.
    IS200t to w ogóle porażka, 60KM więcej, przyspieszenie zaledwie o 0,3s lepsze, a spalanie o połowę wyższe.
    C180 ma inny silnik – 1.6 turbo (156KM) który Mercedesowi po prostu nie wyszedł. Nawet w A180 (1.6t, 122KM) ten silnik pali więcej niż C200.

  • adammoo

    Mnie akurat się podoba. Widziałem go dziś w galerii, co prawda z zewnątrz tylko, ale ta stylistyka trafia w mój gust. Nowoczesne auto na miarę XXI wieku.

  • subezero

    te auto to jakiś nie wypał, jakie dziecko sobie otworzy z tyłu drzwi, musieli ratować wygląd funkcjonalnością bo jak by zamontowali tą klamkę niżej skośno-okie to te auto by wyglądało jak jajo i jeszcze do tego to suv, gdzie funkcjonalność ???? jak oni sami pewnie bd otwierać tył z drabiny :D

  • subezero

    te auto to jakiś nie wypał, jakie dziecko sobie otworzy z tyłu drzwi, musieli ratować wygląd funkcjonalnością bo jak by zamontowali tą klamkę niżej skośno-okie to te auto by wyglądało jak jajo i jeszcze do tego to suv, gdzie funkcjonalność ???? jak oni sami pewnie bd otwierać tył z drabiny :D

  • subezero

    6 litrów bo odpalają i pchają

  • Kalu

    Brawo za komentarz. 99,9% komentujących nigdy nie będzie na to auto stać, ale przeszkadza im konsola środkowa. Lepsza jest w 15 letnim Golfie, Corsie nie mówiąc o Fabii.

  • Jaroslaw Nalewajski

    Cienkie bolki co tylko krytykowac umiecie , 30.12.16 odebralem nowa z salonu teraz ma 4800 tkm moge cos troche powiedzic na temat tego auta lecz szkoda mojego czasu na was zyciowe nieudaczniki .

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement