Powiadomienia w telefonie to pierwszy krok do niewoli

Felieton 27.12.2016
Powiadomienia w telefonie to pierwszy krok do niewoli

Kilka dni temu zszokował mnie screenshot z telefonu redakcyjnego kolegi. Chłopak miał na swoim pasku powiadomień każdą jedną wypowiedź z redakcyjnego Slacka, każde jedno powiadomienie z Instagrama. A znam go na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że to są dla niego tylko drugorzędne usługi po Facebooku, Messengerze czy Twitterze, od których też dostaje powiadomienia. 

Ja nie dałbym rady żyć w ten sposób i szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem, że kolega zachował jeszcze stabilność psychiczną, a spodziewam się, że powiadomień różnego rodzaju dostaje nawet więcej ode mnie. Dostaje – w sensie potencjalnym, bo obaj zupełnie inaczej regulujemy kwestię otrzymywania tych informacji, o czym dalej.

O nie, ja sobie powiadomienia już kilka lat temu starannie zorganizowałem, co niestety trochę doskwiera, bo przy każdym resecie fabrycznym Androida znowu muszę spędzić z ich konfiguracją trochę czasu.

Jak mi telefon za dużo piszczy, to się robię drażliwy. Nie lubicie rozdrażnionego Kralki, wiem, bo się wtedy robię opryskliwy i narcystyczny, klasyczne 7w8 (a już w przyszłym wpisie ujawnię mój horoskop na rok 2017, zostańcie z nami). Niewykluczone więc, że wcześniej rękę do tego przyłożył któryś z kierowników Spider’s Web, a nawet jeden bardzo konkretny, będący jedną z nielicznych postaci, które niestety nie zostały w moim wirtualnym ekosystemie wytłumione, choć coraz częściej dociera do mnie, że to chyba był wielki błąd.

Na Messengerze na przykład mam wyciszone wszystkie rozmowy grupowe, a jakoś tak mi się ułożyło, że mam ich tam ostatnio naprawdę sporo – chyba więcej, niż tych „sam na sam”. Wchodzę w nie na swoich warunkach, kiedy akurat mam trochę czasu. Oczywiście pamiętam, żeby robić to w miarę regularnie, to ważne społeczności: biznesy, klienci, kręgi przyjaciół, rodzina. Pojedyncze dyskusje wraz z powiadomieniami, co do zasady, jeszcze zdzierżę, chyba że ktoś jest naprawdę namolny.

Twittera mam wyciszonego, więc mógłby mnie zafollowować sam Donald Trump, a ja i tak pewnie nie dowiedziałbym się o tym przez kilka następnych godzin. Z Instagramem i Facebookiem to ja się zresztą bardzo solidnie gimnastykuję, bo choć z tego pierwszego praktycznie nie korzystam, notorycznie stara się mnie do swoich atutów przekonać. Jeszcze gorzej z Facebookiem, gdzie cała masa rozmaitych powiadomień z różnych grup, wydarzeń, fanpage’y dociera do nas nawet wbrew woli. Niestety, niektóre da się wyłączyć tylko z poziomu komputera, a – wiadomo jak to jest – człowiek po chwili zapomina o sprawie.

Nienawidzę, nienawidzę SMS-ów. Jeśli dostaje SMS-a, może to oznaczać tylko dwie kwestie: albo ktoś umarł, albo spam z Wólczanki/Bytomia, bo panie w sklepach sobie zaznaczyły, że chcę dostawać te dyrdymały, choć na pewno tak nie było, bo zawsze, ale to zawsze odmawiam. Generalnie jest to dla mnie syf i malaria, SMS to najgorsza zaraza świata telekomunikacji w 2016 roku. No chyba, że coś weryfikuję, ale wtedy przecież spodziewam się powiadomienia.

No i wreszcie e-maile. E-maile są problematyczne, bo to jedyna droga komunikacji, którą traktuję dość serio. No bo wiadomo, e-maile to klienci. A klienci to z mojej strony oczywiście „kochane pieniążki przyślijcie rodzice”. Chociaż i oni mają swoje oczekiwania, bo chcą żebym był jak Tommy Lee Jones w Ściganym. A Tommy Lee Jones odpisywałby na maile tak szybko, jak to było możliwe. Ale i tak poustawiałem sobie, że te ważne skrzynki synchronizuję co chwilę, a te mniej ważne – co kilka godzin.

Mam obsesję na punkcie swoich e-maili, a w szczególności tego żeby nie należeć do żadnych newsletterów. Jest dla mnie bardzo ważne, żeby ograniczać e-maile, które nie są zaadresowane do mnie. Ostatnio moją zmorą jest firma Trakido, która bezprawnie bombarduje wszystkie moje maile zaproszeniami na konferencje. Jestem akurat w stu procentach pewien, że jest to działanie bezprawne, ponieważ o ile jestem w stanie (z dużym trudem) wyobrazić sobie, że jakimś cudem zapisałem się do forum miłośników pielęgnacji stóp oraz zamówiłem 101 przepisów na jarmuż, tak na pewno, nigdy nie chciałbym otrzymywać regularnego spamu na temat konferencji Mateusza Grzesiaka. Myślę, że Mateusz, ale Lewandowski, dostatecznie przedstawił stanowisko ekipy Bezprawnika na temat coachingu.

Za małą rolę w powiadomieniach odgrywa dźwięk

Udało mi się ograniczyć częstotliwość powiadomień, dzięki czemu otrzymuję ich tylko kilka na godzinę. To duży komfort, bo bez tego, prawdopodobnie różne dzwonki mediów społecznościowych, telefonu czy e-maila tworzyłyby jakieś nieprzerwane, autorskie kompozycje muzyczne. Dlatego bardzo sobie cenię czas i możliwość konfiguracji osobnych dzwonków dla określonych typów działań – niestety nadal nie wszędzie jest to możliwe. Dzięki temu wiem, żeby na przykład nie przejmować się SMS-ami, nie odrywać wzroku od pracy dla e-maili z prywatnej skrzynki pocztowej, za to momentalnie zrywać się, ilekroć przyjdzie coś z „pracy”. Ale tutaj nadal jest duże pole do pracy dla twórców aplikacji. Osobny dźwięk na każdy kontakt w Messengerze? Ja bym z tej funkcji korzystał.

Nie jestem wariatem! No, może trochę. Być może część z was doskonale rozumie zjawisko, o którym pół-żartem, pół-serio tutaj piszę. Wierzę, że możecie mieć podobnie. Być może część z was ma obsesję powiadomień i źle się czuje, kiedy ich nie dostaje. Kolega Śmita kiedyś po powrocie z urlopu wziął dodatkowy dzień wolnego w pracy, tylko po to żeby nadrobić 14 zaległych dni Twittera… Oczywiście, szanujemy to. A może po prostu wasze e-życie nie jest jeszcze dostatecznie rozwinięte, ale zapewne kiedyś będzie. Miejcie ten wpis w pamięci i nie dajcie się zniewolić swojemu smartfonowi. Uważajcie jednak, bo to może być długa i wieloetapowa wojna.

A i jeszcze taka ciekawostka na dziś, bo zawsze mnie to strasznie irytuje, kiedy widzę nazywanie „powiadomień” „notyfikacjami”: Notyfikacja – za SJP PWN
1. «urzędowe zawiadomienie, podanie do wiadomości innemu państwu lub grupie państw ważnego faktu, postanowienia itp.»
2. «powiadomienie wystawcy czeku o odmowie zapłaty czeku przez trasata»

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement