Kupowanie sprzętu na raty? To ma sens, ale tylko online

Akcja partnerska 08.12.2016
Kupowanie sprzętu na raty? To ma sens, ale tylko online

Opowiem wam krótką historię sporego błędu, jaki popełniłem w ostatnich miesiącach i podpowiem, jak nie zrobić tego samego. Otóż kupiłem telefon, który zamiast frajdy daje mi frustrację. Dlaczego? Bo myślałem, że nie mam innego wyjścia.

Jakoś w połowie wakacji dopadł mnie najgorszy koszmar posiadacza smartfonów – mój telefon zginął w męczarniach, spadając ze schodów. Jak łatwo się domyślić nie było czego zbierać. Szkło zamieniło się w malowniczą pajęczynę, digitizer przestał działać, aluminiowa obudowa naznaczona była bliznami. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach – naprawa pogwarancyjna byłaby kompletnie nieopłacalna. Serwis wycenił ją tak wysoko, że zdecydowałem się kupić nowe urządzenie.

Postawiłem więc na Nexusa 5X. Czego dziś żałuję.

Tak naprawdę nigdy nie miałem zamiaru go kupować. Ale zrobiłem to, bo wyglądał jak „najmniejsze zło”. Telefonu potrzebowałem „na już”, a że wszelkie rezerwy finansowe pompowane były we wrześniowy ślub i wesele, pieniędzy na zakup urządzenia zbyt wiele nie miałem.

Teraz, kiedy Xiaomi jest już oficjalnie w Polsce, do 1000 zł można kupić naprawdę ciekawe urządzenia. Ale jeszcze w wakacje sytuacja wyglądała zgoła inaczej – krajobraz dostępnych od ręki smartfonów w tej okolicy cenowej nie prezentował się ciekawie.

Toteż wybrałem Nexusa 5X, bo myślałem, że nie będzie taki zły. Czysty Android, obietnice aktualizacji, dość szybkie podzespoły. Zignorowałem tekst Dawida Kosińskiego o tym, jaką porażką był ten smartfon, (…bo co on tam może wiedzieć).

4 miesiące później odczuwam spore wady Nexusa 5X.

A to się przegrzewa. A to się wiesza. A to laguje tak, że jest praktycznie bezużyteczny. Poza tym, od czasu, gdy po premierze Pixela mój Nexus nie ma już gwarancji dostępu do najnowszych wersji Androida, utwierdziłem się w przekonaniu o chybionym, pośpiesznie dokonanym wyborze.

Mogłem jednak tego uniknąć w bardzo prosty sposób, o którego istnieniu nie zdawałem sobie w tamtym czasie sprawy.
Przy braku większej gotówki na koncie – mogłem po prostu kupić lepszy sprzęt na raty.

Rat można szukać przy płatnościach internetowych w wielu e-sklepach. Zielony przycisk, prowadzący do PayU, kojarzy pewnie każdy, kto kiedykolwiek kupował coś w Internecie.

Wśród wielu obsługiwanych przez PayU metod płatności rat online nie brałem jednak nawet pod uwagę. W swoim czasie kupowałem sporo towarów na raty (w tradycyjnych sklepach), by wyrobić sobie scoring do kredytu hipotecznego – wystarczy.

Jednak w sytuacji, kiedy brak zapasów gotówki, a potrzebujemy jej „na już”, raty online to najprostsze, najszybsze i najbardziej intuicyjne rozwiązanie.

Jak wziąć raty PayU?

Możemy kupić sprzęt, który nas interesuje, nie ruszając się sprzed komputera. Cały proces sprowadza się do wybrania przy procesie płatności jaka kwota nas interesuje i na ile rat chcemy ją rozłożyć. Potem już tylko wypełniamy formularz i czekamy 15 minut na decyzję banku. Po wszystkim.

Myślę sobie teraz, o ile mniej byłbym sfrustrowany, gdybym zamiast wywalać jednorazowo ponad 1000 zł na tego nieszczęsnego Nexusa, rozłożył go sobie na powiedzmy… 12 rat. Czyli mniej więcej tyle, ile przeżywa u mnie jeden smartfon, nim go zepsuję lub się nim znudzę.

Szybki rzut oka na kalkulator rat PayU i wychodzi, że zapłaciłbym niecałe 100 zł miesięcznie. Owszem, przy 6,5% odsetek łączna kwota oddana do banku będzie nieco wyższa, niż gdybym wyłożył na stół gotówkę (hej, tak przecież działa pożyczka!). Ale nieporównywalnie mniej zabolałby wydatek 100 zł miesięcznie, którego raczej nie odczuję w domowym budżecie, niż jednorazowe wyrzucenie 1000 zł, w dodatku z rezerw przeznaczonych na inne cele.

I nawet nie wspominam o tym, że gdybym wtedy zdecydował się na raty, mógłbym wziąć odrobinę droższy, a dużo lepszy sprzęt, który nie przyczyniałby się codziennie do pojawiających się na mojej głowie pasemek siwizny.

Wszelkie pożyczki i raty zawsze odpychają mnie swoim skomplikowaniem. Procedury, wizyty w banku, długie czekanie, oprocentowanie wzięte z kosmosu… – tak do tej pory widziałem sprzedaż ratalną. Po przetestowaniu rozwiązania PayU jest zupełnie inaczej. Od zamówienia upatrzonego sprzętu dzieli nas raptem kilka kliknięć i kilkanaście minut spędzonych przed komputerem.

Moim zdaniem – korzyści są ogromne.

PS – Niebawem będziemy mieli konkurs dla tych, którym zdarzyło się potłuc swojego smartfona. Do wygrania będzie naprawdę fajny sprzęt! ;)

*Materiał powstał przy współpracy z PayU

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement