Pocketbook Touch Lux 3 z abonamentem Legimi – recenzja Spider’s Web

Recenzja/SW Testuje 31.12.2016
Pocketbook Touch Lux 3 z abonamentem Legimi – recenzja Spider’s Web

Rok temu Legimi wystartowało z ofertą abonamentową na książki, do której dołączany jest czytnik e-booków. Początkowo decydując się na taką usługę otrzymywaliśmy czytniki marki inkBook, jednak od pewnego czasu oferowany jest także PocketBook Touch Lux 3. Czy warto się na niego zdecydować?

Zacznę od drobnego wyjaśnienia – czytnik Legimi spędził u mnie aż cztery miesiące. Dlaczego? Otóż w momencie dodania Pocketbooka Touch Lux 3 do oferty Legimi był on… prawdę mówiąc, bezużyteczny. A przynajmniej w mojej opinii oprogramowanie pozostawiało do życzenia tak wiele, że nie potrafiłem się zdobyć na względnie obiektywną recenzję tego sprzętu, nie wspominając już o polecaniu go komukolwiek. Tak niska jakość nie przystaje bowiem do usługi, za którą płacimy około 50 zł miesięcznie.

pocketbook-3-legimi-1

Dałem więc czas Legimi na poprawienie błędów i muszę im tutaj przyznać, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy na czytnik wpadło co najmniej pięć dużych aktualizacji, które w znacznej mierze poprawiły jakość obsługi Pocketbooka Touch Lux 3.

Czy to jednak wystarczy, żeby zebrał dobrą opinię? I czy nadal mogę polecić Legimi?

Pocketbook Touch Lux 3 sprawia dobre pierwsze wrażenie.

Biorąc czytnik do ręki po raz pierwszy byłem mile zaskoczony. Konstrukcja jest dobrze wykonana, nic tu nie skrzypi, a plecki pokryte są przyjemnym w dotyku materiałem, który bardzo wygodnie leży w dłoni. Jeśli chodzi o trzymanie czytnika bez etui, to tylko nowe inkBooki przebijają Pocketbooka Touch Lux 3.

pocketbook-3-legimi-3

Nieco gorzej wypadło pierwsze uruchomienie i pierwszy kontakt z ekranem. Być może to kwestia przyzwyczajenia do Kindle’a, ale ekran w Pocketbooku Touch Lux 3 nie przypadł mi do gustu. Gęstość pikseli i czytelność tekstu na panelu e-ink Carta przy rozdzielczości 1024 x 758 (212 ppi) jest bardzo dobra, ale podświetlenie nieco zbyt nierównomierne, i – co najgorsze – niemiłosiernie niebieskie. Szczególnie powyżej połowy intensywności odcień, który odbija się od ekranu, jest zwyczajnie nieprzyjemny.

pocketbook-3-legimi-5

Kupując czytnik wraz z abonamentem Legimi, otrzymujemy także etui. Wykonane jest z bardzo miłej w dotyku skóry ekologicznej. Szkoda tylko, że jego zamknięcie nie powoduje uśpienia czytnika, a otwarcie – wybudzenia. To kolejne przyzwyczajenie z Kindle’a i kolejny drobiazg, który wyróżnia czytniki Amazonu.

Interfejs użytkownika może być nieco mylący.

Z pozoru Pocketbook Touch Lux 3 – jeśli chodzi o czytanie – jest bardzo prosty w obsłudze. Wszystkie książki mamy w jednym miejscu, niezależnie od tego, gdzie je kupiliśmy.

pocketbook-3-legimi-6

Książki zakupione poza Legimi możemy dodać do czytnika ręcznie, przez USB, lub poprzez opcję „send to Pocketbook”, która wymaga jednak uprzedniej konfiguracji.

Oprócz tego, mamy oczywiście dostęp do aplikacji Legimi, w której pobieramy na czytnik książki dodane na półkę, synchronizujemy postępy i sprawdzamy statystyki czytelnicze.

pocketbook-3-legimi-7

I tutaj robi się nie taki znowu mały zgrzyt. Otóż w aplikacji Legimi na Pocketbooku tylko pobieramy książki. Czytamy je w domyślnej aplikacji czytnika, do której dostęp mamy z głównego ekranu.

Jakby tego było mało, z poziomu aplikacji Legimi na czytniku nie możemy przeglądać katalogu usługi. Mamy dostęp tylko do tych książek, które uprzednio dodaliśmy na półkę przeglądając ofertę np. na komputerze. Według Legimi tak jest lepiej, według mnie… to strasznie zagmatwane i tylko utrudnia korzystanie z czytnika.

pocketbook-3-legimi-11

Co więcej, w katalogu z książkami mieszają się pozycje pobrane z Legimi oraz te, które kupiliśmy w innych miejscach. To jeden z moich głównych zarzutów jeśli chodzi o obsługę tego urządzenia. Z jednej strony dobrze, że Legimi zoptymalizowało od podstaw Pocketbooka Touch Lux 3 do obsługi subskrypcji, zamiast wrzucać niedostosowaną aplikację z Androida, jak ma to miejsce na innych czytnikach.

Z drugiej… ech, to strasznie zmarnowana okazja, by stworzyć oprogramowanie realnie konkurujące z Kindle’em.

Na szczęście wrażenia czytelnicze odkupują część win interfejsu.

Kiedy już przebrniemy przez nielogiczny system zarządzania biblioteczką i otworzymy jakąś pozycję, wita nas bardzo przejrzysta, prosta w obsłudze aplikacja.

Tradycyjnie, możemy zmienić rozmiar czcionki i tryb wyświetlania tekstu, nanosić własne notatki i korzystać ze słownika. Jak długo ograniczamy się do e-booków w formacie EPUB, te funkcje działają jak złoto.

pocketbook-3-legimi-10

Nieco gorzej rzecz się ma z formatem MOBI, który miejscami ma problem z poprawnym formatowaniem. Format PDF również sprawia wiele problemów – jest on w pełni czytelny, ale jego obsługa w zauważalny sposób spowalnia czytnik. Nie spotkałem się jednak jak dotąd z e-czytnikiem, który dobrze by sobie radził z tym formatem, więc nie uznaję tego za wadę, a raczej „naturę bestii”.

Dużym plusem jest ogrom miejsca na książki – 8 GB pamięci rozszerzalnej o kolejne 32 GB kartą microSD to prawdopodobnie więcej przestrzeni, niż ktokolwiek jest w stanie zapełnić e-bookami.

pocketbook-3-legimi-17

Pochwalić muszę też relatywnie niewielki efekt ghostingu, czyli przenikania się treści po przerzuceniu wirtualnej kartki. Nie licząc Kindle’a, praktycznie każdy czytnik na rynku ma z tym problem. Na szczęście Pocketbook Touch Lux 3 ogranicza ghosting do minimum, szczególnie w plikach EPUB. Pliki PDF wypadają tu znacznie gorzej.

Użytkowanie na co dzień? O ile ograniczamy się do czytania – czysta przyjemność.

Gdy już przyzwyczaiłem się do opisanych wyżej „przypadłości” Pocketbooka Touch Lux 3, codzienne czytanie na tym urządzeniu okazało się być dość przyjemnym doświadczeniem.

pocketbook-3-legimi-9

Pozytywnie zaskoczył mnie akumulator, który bez problemu wytrzymał 3 tygodnie czytania po godzinę-dwie dziennie, co jak na czytnik pracujący pod kontrolą Androida jest bardzo dobrym wynikiem.

pocketbook-3-legimi-16

Mniej pozytywny jest fakt, że czytnik nieco za szybko się wyłącza, gdy odłożyć go na bok. To wynik ustawionego domyślnie trybu oszczędzania energii, który wyłącza urządzenie po raptem 10 minutach bezczynności. Gdy więc odkładałem czytnik, by np. zaparzyć sobie kawę, po powrocie musiałem czekać na jego uruchomienie.

Jeżeli jednak chcecie korzystać z czytnika Pocketbook Touch Lux 3 z przyjemnością, nie zaglądajcie do innych usług, które producent upakował do urządzenia.

Kompletnie nie rozumiem, dlaczego producenci e-czytników upierają się przy „tabletyzacji” swoich urządzeń, które przecież mają zupełnie inną naturę.

pocketbook-3-legimi-13

Na pokładzie napędzanego Androidem Pocketbooka znajdziemy mnóstwo kompletnie nieprzydatnych aplikacji. Czytnik RSS? Dziękuję, mam w telefonie. Nieporównywalnie lepszy. Gry mobilne? Jak wyżej. Galeria? Dziękuję, oglądanie zdjęć na ekranie e-ink to żadna przyjemność. Kalkulator? Naprawdę? Przeglądarka internetowa? Miły dodatek, ale działa jak krew z nosa.

pocketbook-3-legimi-15

Ktoś może powiedzieć, że „lepiej mieć, niż nie mieć” – oczywiście, jest w tym logika. Tylko że czytnik kompletnie nie nadaje się do zastosowań innych, niż czytanie. Już sam fakty ograniczeń technologicznych ekranu e-ink sprawia, że wszelkie zastosowania wymagające częstego odświeżania ekranu nie mają tu żadnego sensu.

pocketbook-3-legimi-14

Nie bez powodu Amazon ogranicza interfejs swoich czytników do biblioteki, dostępu do księgarni oraz stricte-czytelniczych dodatków. W firmie Jeffa Bezosa wiedzą, że czytnik nie ma startu do najtańszego nawet smartfona, jeśli chodzi o inne multimedia, niż książki, więc nie próbują ich na siłę wciskać konsumentom. Zamiast tego stawiają na pojedyncze zastosowanie czytnika, ale za to wyegzekwowane w sposób, do którego żaden inny producent się nawet nie zbliża.

Tym większe moje rozgoryczenie, o którym wspominałem wcześniej – Legimi miało szansę od podstaw zoptymalizować ten czytnik do zastosowań czytelniczych. Szkoda, że zmarnowano tę szansę.

Pocketbook Touch Lux 3 czy inkBook?

Domyślam się, że sporo osób czytających ten tekst trafiło na niego zastanawiając się, który z czytników oferowanych przez Legimi wybrać do abonamentu.

inkbook-obsidian-14

W tej chwili dostajemy wybór między Pocketbook Touch Lux 3 oraz inkBookiem Obsidian, którego pełną recenzję znajdziecie na Spider’s Web.

Obydwa czytniki prezentują nieco odmienne podejście do samego Legimi. Pocketbook to czytnik, na którym Legimi gra pierwsze skrzypce. Na inkBooku zaś Legimi jest niejako dodatkiem, a dostępna na czytniku aplikacja to po prostu dostosowana do ekranu e-ink wersja Legimi na Androida.

pocketbook-3-legimi-8

Obydwa rozwiązania mają rację bytu. Jeżeli decydując się na zakup czytnika w abonamencie planujesz korzystać wyłącznie z Legimi, lepszym wyborem mimo wszystko jest Pocketbook Touch Lux 3.

Jeżeli jednak abonament Legimi ma być tylko dodatkiem i często kupujesz e-booki z innych, np. zagranicznych źródeł, inkBook Obsidian to zdecydowanie ciekawsza propozycja.

Być może aplikacja Legimi na inkBooku Obsidian działa nieco gorzej, ale pod każdym innym względem wyprzedza on Pocketbooka Touch Lux 3. I to znacząco.

Powróćmy do pytania ze wstępu – czy warto?

Będę tutaj absolutnie szczery – nie warto.

Kibicuję Legimi od czasu startu usługi. Uważam, że abonament na książki to fenomenalna rzecz, która może w znaczący sposób przyczynić się do podniesienia poziomu czytelnictwa w Polsce.

pocketbook-3-legimi-2

ALE – na pewno nie zrobi tego, skoro usłudze towarzyszą tak niedopracowane narzędzia do czytania.

Legimi miało mnóstwo czasu, by dopieścić swoje aplikacje mobilne i zaoferować wysokiej jakości czytnik ebooków. Niestety, obcując z aplikacją na Androida i Pocketbookiem Touch Lux 3 nadal mam wrażenie, jakbym testował półprodukty na rok przed rynkowym wdrożeniem.

W próżni, czy jako dodatek do abonamentu, Pocketbook Touch Lux 3 się broni i wart jest zakupu. Jak wyżej – jeśli chcesz wykorzystywać czytnik wyłącznie do korzystania z abonamentu, to warto płacić 55 zł miesięcznie za usługę i ten konkretny czytnik.

Pocketbook Touch Lux 3 - nie warto.

W każdym innym wypadku stanowczo odradzam jednak ten zakup. Warto sobie przekalkulować, ile książek faktycznie czytamy miesięcznie i zastanowić się, czy nie lepiej kupić znacznie lepszy czytnik, a ebooków szukać w księgarniach, niż zdecydować się na pozorną wygodę Legimi.

W cenie Pocketbooka Touch Lux 3 możemy nabyć nowe inkBooki, które są znacznie lepszymi czytnikami (recenzja niebawem). Nie mówiąc już o tym, że za 600 zł można kupić Kindle’a Paperwhite 3, który wciąż pozostaje nieporównywalnie lepszym urządzeniem od dowolnego czytnika z Androidem, a na którego również możemy wgrywać książki zakupione poza Amazonem. Jedynym minusem (dla niektórych) może być brak polskojęzycznego interfejsu.

Podsumowując – w grudniu 2016 Pocketbook Touch Lux 3 za abonamentem Legimi nie jest wart zakupu.

Może za jakiś czas, gdy Legimi W KOŃCU dopieści swoją usługę i wyeliminuje większość wad, będę mógł z czystym sumieniem polecić ten zakup. Dziś jednak nie mogę już przymykać oka. Rok temu gorąco polecałem Legimi, ufając, że utrzymają tempo rozwoju i szybko poradzą sobie z problemami, które im wtedy nakreśliłem.

Przewińmy do przodu o 12 miesięcy i… niewiele się zmieniło. Tylko że dziś nie potrafię już tego w żaden sposób usprawiedliwić.

Dołącz do dyskusji

  • xnxx

    Niech oni w końcu ogarną swoje aplikacje bo to jest obecnie woła o pomstę do nieba szczególnie wersje na windowsa.

  • Olek

    Tak samo na iOS, ich aplikacja to jedna wielka tragedia nieaktualizowana od prawie półtora roku. Mialem u nich abonament od samego początku, ale nie dało się tego używać i zrezygnowałem dwa lata temu. Szkoda kasy.

  • xnxx

    Support też do niczego, jak cos nie działa to co najwyżej można dowiedzieć się dla czego główny powód to ze na tej platformie nie działa… Jak wprowadzają jakąś nowość np audiobooki i zapytasz czemu tego nie masz to ze przecież jest dla androida wiec o co chodzi i d zawracasz. Abonament dla wszystkich jest ten sam ale nie dociera, dla androida koniec kropka.

  • zenek73

    Plus za obiektywną ocenę. Nic mnie tak nie wkurza jak pianie i zachwyty nad produktem żeby tylko dostać kasę za reklamę.
    Abonament Legimi to fajna sprawa, ale w tej cenie mam np. takiego Netflixa na 2-3 osoby. Tutaj pewnie nie da się korzystać na spółę z kimś no i o ile dobrze pamiętam limit stron nie jest jakiś ogromny nawet jeśli ktoś czyta 2-3 książki w miesiącu. Teraz ma spaść chyba VAT na ebooki to może i ceny spadną?
    Mam Kindla i w sumie brakuje mi tylko widoku okładki aktualnie czytanej książki na wygaszaczu – dziwne że nie ma tego w opcjach bo to się wydaje bardzo oczywisty „bajer”. Cała reszta jak to w Kindlach – patrzcie i uczcie się :)

  • Radek

    Od kiedy to czytnik PocketBook jest „napędzany” Androidem? Jakby tak było, to Legimi „podpięłoby” swoją aplikację na Androida, a nie tworzyłoby dodatkowo soft pod własnościowe oparte na Linuxie oprogramowanie PocketBooka.

  • Marcin van Keinoom

    Aj. Nie sądziłem że jest tak średnio. Powstrzymało mnie to od kliknięcia zakupu na stronie Legimi. Poczekam aż może dopracują aplikację bo już wcześniej słyszałem o problemach na czytnikach kupionych od Legimi na których nie było ICH WŁASNEJ APLIKACJI pomimo aktualizacji softu :( Ich apka na iPad tez dupy nie urywa. Może na najnowszych chodzi świetnie, nie wiem. Ale na starszych iPadach (3 i mini) potrafi napsuć krwi. Usługa fajna, sprzęt może być ale ludzie odpowiedzialni za soft powinni wisieć :P

  • Jan Lewandowski

    Właśnie kupiłem ten czytnik z abonamentem i mam inną opinię. Wcześniej korzystałem z kindla papaerwhite 2 i sklepów typu ebookpoint. Legimi zmienia wszystko dla każdego kto czyta co najmniej 2 książki max. Oferta jest bogata a doświadczenie wspaniałe. Zgadzam się z uwagami co do aplikacji i czytnika są takie sobie ale same przyciski do zmiany strony na dole w pockecie czynią go lepszym czytnikiem od kindla papaerwhite 2. Takie przekładanie strona jest o niebo wygodniejsze niż przesuwanie palcem po ekranie. Legimi jest niedopracowane ale już jest wspaniałe dla moli książkowych.

  • arti77

    Opłacam abonament w Legimi i jestem zadowolony. Choć to jednak zupełnie inna usługa od wspomnianego Netfliksa, to powiem, że w cenie ok. 50 zł (płacę bodajże 49 zł, w jakiejś promocji kupiłem) nie ma żadnego limitu stron, a korzystać może do 4 osób (jedna na czytniku, druga na tablecie, inna na smartfonie, jeszcze inna na komputerze). Pozdrawiam :)

  • arti77

    Mam ten abonament już ok. 1,5 roku i z pewnością przedłużę. Nie jest tak źle, jak może się wydawać. Usługa świetna, czytnik (mam Inkbooka, ale wcześniejszy Onyx, a nie obecnie oferowany Obsidian) też nienajgorszy. Owszem, w ciągu tych kilkunastu miesięcy potrafił kilka razy podnieść ciśnienie (to się zawiesił, to aplikację wysypało), ale jeśli dużo czytasz – jesteś w stanie przymknąć na to oko.
    Pozdrawiam :)

  • Irek64

    W dyskusji pod jakimś artykułem na spidersweb.pl reprezentant Legimi wytłumaczył mi, że, podobnie jak ty, źle to zrozumiałem. Jedna osoba może korzystać z jednego komputera, jednego tabletu lub czytnika, dwóch smartfonów. Jedna osoba – cztery urządzenia.

  • arti77

    Kurczę, jestem prawie pewien (jednak tylko prawie), że te półtora roku temu sami reklamowali swój abonament czymś w rodzaju: „jeden abonament, a czyta cała rodzina”. Z pewnością jest tak, że jeden login i 4 urządzenia, więc należy założyć, że masz rację (niestety, bo co im szkodzi?).

  • Adolf

    Co się stało że poszło to do publikacji? Przecież nie kto inny jak wasz szef z fryzurą jakby go krowa ulizała wmawiał ekspertowi od ebooków Robertowi Drozdowi że nie warto czytać na czytnikach, wystarczy tablet hahaha

  • Hania

    Pocketbook touch lux 3 nie opiera się na androidzie. Autor niech się dwa razy zastanowi zanim zacznie głupoty pisać.
    Ja osobiście jestem bardzo zadowolona z korzystania z Legimi na PocketBook. Czytanie na nim , to dla mnie sama przyjemność.

  • Kasia

    Dla mnie zintegrowanie Legimi z czytnikiem jest jego największą zaletą. Cała biblioteka w jednym miejscu, bez rozróżniania gdzie została zakupiona książka. Można dowolnie je segregować itd. W aplikacji tego nie zrobimy. Kolejny plus, to dzielenie wyrazów. O ile wiem, to w aplikacji nie zawsze to działa, a w Pocketbook zawsze.

  • peter

    Ta firma to jedna wielka porażka. Aplikacja na androida beznadziejna, usługa kiepska, a wsparcie techniczne jeszcze gorsze. Żadne fikcyjne wpisy Adolfa, Hani czy Kasi nie zamaskują cebulowatości tej usługi. Zresztą wystarczy spojrzeć na oceny negatywne w Google Play – ponad 500 negatywów – od takiego sprzedawcy na Allegro nic byście nie kupili. Odradzam stanowczo!

  • krogg

    Być może to prawda z tą obsługą techniczną, bo dwa razy zgłosiłem im problem z zakupem książki (która kiedyś była dostępna w abonamencie i wtedy dodałem ją na półkę , gdzie niby dalej ją widzę, ale nie mogę ani jej przeczytać ani zakupić) i nie dostałem żadnej odpowiedzi (nawet takiej, że przepraszają , ale nie są w stanie rozwiązać problemu), ale od roku korzystam z ich abonamentu na InkBook Obsydian , a czasami czytam też na telefonie lub tablecie i nigdy nie miałem żadnych problemów z działaniem ich aplikacji . Beznadziejności usługi w ogóle już nie rozumiem. W zeszłym roku przeczytałem ponad 40 książek dostępnych w ich abonamencie i na przyszły rok nie mam problemu ze znalezieniem kolejnych 40. Potem może być już oczywiście trudniej , bo wcale nie tak łatwo wśród 15000 pozycji znaleźć te 100 czy 200 które mi konkretnie pasują, ale na razie abonament legimi odbieram bardzo pozytywnie

  • Aaaaa

    Ja korzystam z Legimi i jestem bardzo zadowolony. Mam Obsidiana i mi wystarcza. Książek na półce wiele i jest, co robić podczas jazdy komunikacją miejską. Po dwuletnim okresie promocyjnym będę płacił mniej, niż obecnie, a jako, że czytam kilka książek miesięcznie, usługa opłaca się bardziej, niż miałbym kupować ebooki oddzielnie. Ceny ebooków są niemal na takim samym poziomie, jak książek drukowanych, co uznaję za draństwo. Dla kogoś, kto dużo czyta, usługa Legimi będzie sprawdzającą się.

  • Albin

    Zdaje się że rok temu Legimi nie miało współpracy z PocketBookiem.
    Dla mnie największy skok to jest możliwość słuchania audiobooków od
    miejsca w którym się skończyło na pocketbooku. Fajnie się rozwija Legimi
    trzymam kciuki.

  • Adolf

    Nie bronie Legimi bo mialem kontakt tylko raz i na razie niczego zlego nie bylo ani dobrego, ale robie apki i komentarz hejtera do hejterskiego artykulu to juz kulminacja! Argument że w google są negaty – bo sa tacy jak Ty Peter – co nie kumaja technologii. Allegro ma 10 tysiecy negatywow i co, apka i firma do kosza? Wez sie zastanow nad soba

  • puchatek2

    „Na pokładzie napędzanego Androidem Pocketbooka” – to jaka tam jest wersja tego androida autorze artykułu/recenzji?

  • Borsuk

    Można powiedzieć, że byłem beta-testerem, jakoś w 2010 roku. Już wtedy wydawało się, że siłą napędową jest grupka młodocianych ignorantów, niestety zapatrzonych w swoje narcystyczne „ja”. Krótko po tym weszli na rynek z Onyx Booxem, o którym nic nie można było powiedzieć, że „działał”. Dziwię się, że tak długo to się ciągnie.

  • Marek

    Łukasz, lubię Twoje teksty i czytam je z zainteresowaniem. Tym razem muszę jednak wyrazić swój sprzeciw. Notabene to mój pierwszy komentarz na SW.

    Temat czytników mocno zgłębiałem z końcem zeszłego roku. Wybrałem właśnie Pocketbooka TL3. Korzystam wyłącznie z Legimi w ramach Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu – genialne rozwiązanie.

    Może odniosę się do Twojej recenzji w punktach:

    1. Piszesz recenzję/opinię na 31.12.2016. Wspominanie historii jest ważne ale bądź proszę obiektywny i opisuj rzeczywistość i stan usługi na dzisiaj. Mam wrażenie, że oceniasz przez pryzmat bolączek już wyeliminowanych.

    2. Pisząc o nierównomiernym oświetleniu poprzyj swoje teorie zdjęciem/dowodem. Obecnie może to być słowo za słowo. Porównywałem podświetlenie swojego TL3 z PW3 kolegi i faktycznie TL3 jest „zimniejszy” ale nie powiedziałbym „niemiłosiernie niebieski”. Równomierność podświetlenia jest OK.

    3. Wspólny katalog książek raz opisujesz jako „z pozoru prosty w obsłudze” a zaraz później krytykujesz nie podając żadnego argumnetu. Pierwszy raz spotykam się z negowaniem tego podejścia. Odbiorcy, czyli czytelnika, nie interesuje czy książka pochodzi z Legimi, jest kupiony czy ukradziona. Klika, czyta, koniec. Usługa została wykonana i dostarczona w najprostszy możliwy sposób.

    4. Android… Albo jestem niedoinformowany albo coś mieszasz. Proszę o wskazanie info, że TL3 jest oparty o androida. Szczerze powiem, że wybrałem TL3 a nie inkBooka właśnie przez…brak Androida.

    5. Jeśli irytuje Cie tryb oszczędzania energii, to go wyłącz. Wspominaj proszę dodatkowo, że jest to możliwe. Niestety czytającego Twoją recenzję wprowadzasz w błąd.

    6. Również jestem przeciwnikiem dodatkowych app’ek na czytniku. Niemniej jednak Ty nie jesteś konsekwentny. Złościsz się na pasjansa, a brakuje Ci katalogu Legimi. Czyli chcesz mieć wolne odświeżanie i marną responsywność w obsłudze aplikacji stricte internetowej?

    Dwukrotnie piszesz o zmarnowanej szansie Legimi. Bardzo radykalne stwierdzenie. Parafrazując. Skłonny jestem odpowiedzieć, że biorąc pod uwagę powyższe punkty, zmarnowałeś szansę by uznał Cię za osobę rzetelnie piszącą o czytnikach.

  • Adam

    Ale wtopa. Pocketbook napędzany Androidem, tego jeszcze nie grali. Drogi Autorze, czytnik ten opiera się na Linuxie i radzę sprawdzać dwa razy zanim coś napiszesz. Swoją drogą polecam TL3, posiadam i jestem bardzo zadowolony.

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement