Cywilizację zachodu może czekać wielki test. Czy wytrzyma dobę bez Internetu?

News/Bezpieczeństwo 27.12.2016
Cywilizację zachodu może czekać wielki test. Czy wytrzyma dobę bez Internetu?

Gry online, śmieszne filmy z kotkami, transakcje bankowe, randkowanie, wymiana poufnych informacji między korporacjami, darmowe porno, lektura Spider’s Web… hakerzy mają nam zafundować terapię szokową.

Nie wiem jak wy, ale mi trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie bez dostępu do Internetu. Nawet jak założymy realność idyllicznej wizji, w której nie martwiąc się o wynagrodzenie spędzam swoje życie na wiejskim gospodarstwie domowym, i tak brakowałoby mi dostępu do informacji i rozrywki. Tym bardziej niewyobrażalne jest dla mnie funkcjonowanie bez dostępu do Sieci w nowoczesnym społeczeństwie, szczególnie zawodowo.

Tymczasem jak donosi na łamach Business Insidera ekspert ds. cyberbezpieczeńtwa, James Carder z LogRhythm, hakerzy już w mijającym roku sprawdzali i testowali systemy obronne sieci internetowej. Szykują się bowiem do całkowitego jej sparaliżowania w przyszłym roku. Przynajmniej na dobę.

Doba bez Internetu? Konsekwencje mogą być katastrofalne

Domyślam się, że dzień bez Tindera, Spider’s Web, Instagrama i Snapchata nie wpłynie katastrofalnie na większość z nas, a dla wielu może wręcz nieść wartość terapeutyczną. Warto jednak pamiętać o tym, że Sieć internetowa to coś więcej, niż popularne usługi konsumenckie.

Nowoczesna gospodarka tak zwanych państw zachodnich jest wręcz uzależniona od poprawnego działania Internetu. Przestoje kilkudziesięciominutowe, jakie z rzadka się zdarzają, to wielomilionowe straty. Trwający co najmniej dobę paraliż mógłby oznaczać załamanie całego rynku finansowego.

Jakby tego było mało, przyszły rok ma upłynąć pod znakiem ransomware (złośliwego oprogramowania szyfrującego dane użytkowników i żądającego okupu za ich odszyfrowanie) oraz eskalacji tak zwanych fake news, czyli viralowo rozprzestrzeniających się fałszywych doniesień medialnych.

Do czego my najlepszego doprowadziliśmy?

Najmniej w tym wszystkim przerażająca jest sama możliwość takiego ataku. Internet to niesłychanie skomplikowany cyfrowy „organizm”, na dodatek bez jednego konkretnego węzła centralnego. Atak na sieć internetową byłby cholernie skomplikowany i, na swój pokrętny sposób, budzący podziw.

Nieporównywalnie większą grozę wywołuje jednak zdanie sobie sprawy z konsekwencji. Jesteśmy tak uzależnieni od tego wynalazku, że nie potrafimy bez niego funkcjonować. I nie mówię tu o nas w znaczeniu jednostek, a jako kolektyw. Jako cywilizacja.

Wystarczy odłączyć wtyczkę i wszystko się wali. Wystarczy zniszczenie jednego systemu telekomunikacyjnego i padamy na kolana, prosząc o litość i szansę na dalszą egzystencję. Jesteśmy przyssani do Internetu jak narkoman do heroiny. A odwyk, zamiast nas uzdrowić, doprowadzi do katastrofy.

Dlatego też powtarzam pytanie zadane w nagłówku: do czego my siebie doprowadziliśmy… ?

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement