To zdecydowanie nie był łatwy rok dla fanów Apple – długa lista grzechów i kilka sukcesów

Artykuł/Technologie 27.12.2016
To zdecydowanie nie był łatwy rok dla fanów Apple – długa lista grzechów i kilka sukcesów

2016 rok nie był łaskawy dla Apple’a, tak samo jak firma Tima Cooka nie była łaskawa dla swoich fanów. To było bardzo trudne 12 miesięcy dla sadowników, a producent raz za razem wystawiał ich cierpliwość na próbę.

Apple oczywiście się nie kończy i nie skończy się jeszcze przez wiele lat. Nawet gdy w Cupertino w przyszłym roku zapakują ludziom cegły lub ziemniaki do pudełek zamiast nowego iPhone’a, to i tak znajdzie się grupa zadowolonych osób chodzących z taką cegłą lub ziemniakiem koło ucha po ulicy.

Siłą rozpędu Apple będzie jeszcze przez lata przeć do przodu, ale jako zadeklarowana makówka patrzę na to z niepokojem.

Nie da się ukryć, że w 2016 roku Apple wielokrotnie dał ciała. Pomijając wyniki finansowe, których pozazdrościć mogą bodaj wszyscy inni producenci telefonów i elektroniki w ogóle, firma Tima Cook rozczarowała na wielu polach:

Quo vadis, Apple?

Już poprzedni rok miał przynieść nam niesamowite produkty, na widok których każdemu entuzjaście nadgryzionego logo miały świecić się oczka. Tak się jednak nie stało, więc debiutu tychże sprzętów oczekiwaliśmy wraz z nadejściem anno domini 2016. Chcieliśmy dostać kolejnego rewolucyjnego iPhone’a, jeszcze nowszego iPada i zupełnie nowy line-up komputerów (nie tylko przenośnych).

Co śmielsi marzyli o zegarku z okrągłą tarczą i hybrydzie systemów iOS i macOS (wtedy jeszcze pod nazwą OS X). A co nam dała rzeczywistość? Zegarek nie wprowadza nic przełomowego, a zaprezentowane w czerwcu na WWDC 2016 systemy operacyjne to tylko rozwinięcie dotychczasowych pomysłów. iOS 10 do iPhone’a to kosmetyczne nowości, a w oprogramowaniu komputerów największą zmianą jest nazwa. Pożegnaliśmy OS X, przywitaliśmy macOS.

Dyskusję o sprzęcie Apple’a zdominowały zaś nie rozmowy o nowych, przełomowych rozwiązaniach, a o tym… co Apple zabiera.

Najpierw pojawiły się doniesienia o pozbyciu się złącza minijack z iPhone’a, potem o zastąpieniu wtyczki MagSafe i wszystkich innych portów w MacBookach Pro przez USB-C. Na kilka dni przed premierą MacBooków Pro wybuchło do tego Escape Gate ze względu na dotykowy panel Touch Bar zastępujący górny rząd przycisków funkcyjnych na klawiaturze nowych komputerów. Po kolei plotki się potwierdziły, w tym o porcie minijack. Zabrakło one more thing.

Zaprezentowane we wrześniu iPhone 7 i iPhone 7 Plus praktycznie nie różni się od poprzednika inaczej niż brakiem portu słuchawkowego, a już iPhone SE – czyli podzespoły iPhone’a 6s zamknięte w obudowie modelu 5s – zrobił większe wrażenie. MacBooki Pro są produktem, z którego obroną mają problem nawet najwięksi entuzjaści. Pal licho porty, ale akumulator na kilka godzin? To ogromny krok wstecz. A to jak Apple sobie radzi z problemem…

Oczywiście Apple miał kilka ciekawych pomysłów.

Jednym z nich są bez wątpienia słuchawki Air Pods, ale te zadebiutowały na ostatni gwizdek przed Świętami i sam dopiero kilka dni temu odebrałem swój egzemplarz. Trzeba jednak oddać Apple’owi co applowskie – jak dotąd bodaj najlepiej rozegrali kwestię przełączania źródła dźwięku wśród producentów słuchawek Bluetooth.

Touch Bar też wygląda na ciekawy koncept, ale zachwycanie się amazingiem przysłoniły narzekania na brak portów. Sama standaryzacja złącz do USB-C nie byłaby oczywiście głupim pomysłem, gdyby nie to, że teraz przed połączeniem kabla trzeba najpierw nieźle pogłówkować by rozgryźć, co do czego będzie pasować.

Oczywiście Apple chwali się, że nowe MacBooki Pro sprzedają się wyśmienicie, ale złośliwcy potrafią dodawać, że to też najczęściej zwracane sprzęty do sklepów.

Użytkownicy sprzętów Apple’a od razu zaczęli zamawiać nowe MacBooki Pro, bo po dwóch latach oczekiwania na jakieś konkretne zmiany byli gotowi przymknąć oko na konieczność wymiany kabli lub akcesoriów bądź dokupienie wiadra przejściówek. Szkoda tylko, że nadal w portfolio Apple nie ma komputera dla mnie – 12-calowy MacBook i MacBooki Pro to nie są godni następcy MacBooka Air.

Nowe sprzęty przenośne jednak już są, a osoby wybierające sprzęty typu iMac, Mac Mini i Mac Pro mogą tylko zazdrościć ludziom preferującym mobilne maszyny. Pozostałe komputery Apple’a znów nie doczekały się odświeżenia. Mac Pro przypominający kosz na śmieci kosztuje krocie, a nie dostał nawet nowej generacji procesora. Od trzech lat.

Wszystkie te decyzje, niektóre wielce kontrowersyjne, nie przeszkodziły Apple’owi zarabiać ogromnych pieniędzy.

Wyniki finansowe Apple’a może i nie są idealne, ale firma ma ogromne rezerwy gotówki i stale zarabia kosmiczne z perspektywy konkurentów pieniądze. Tutaj nic się nie zmieniło – to Apple nadal zgarnia większość przychodów z rynku mobilnego, chociaż Android jest już kilkukrotnie popularniejszy od iOS-a. iPhone nadal jest najistotniejszy dla firmy, ale – co akurat jest sporą zmianą – biznes Tima Cooka opiera się już na kilku innych nóżkach.

W październiku firma raportowała sprzedaż iPhone’ów na poziomie 20,2 mld dol. przychodu, a to 43 proc. przychodu całej firmy. W jednym kwartale sprzedano 45,5 mln telefonów. To nieco mniej niż rok temu, kiedy rynek przyjął 48 mln sztuk iPhone’ów. To też trzeci kwartał z rzędu, gdy sprzedaż spada. Kluczowy dla wyników okaże się pierwszy kwartał przyszłego roku i to będzie sprawdzian dla Tima Cooka, czy umie odwrócić ten trend.

Oby nie przeszkodziły w tym kolejne programy naprawcze iPhone’ów.

Apple przyzwyczaił przez lata konsumentów do produktów wysokiej jakości, które miały nie sprawiać żadnych problemów po zakupie. To niestety przeszłość, a przykładem jest chociażby niesławny Error 53. Oczywiście przy takiej skali prowadzenia biznesu wpadki się zdarzają, a żaden iPhone nie miał tak palącego problemu jak jego największy konkurent, ale i tak stało się coś niedobrego. Co i rusz czytamy o tym, że Apple wprowadza kolejny program naprawczy:

Ile jeszcze takich wiadomości zobaczymy w przyszłości? Dziwi też, że wykrycie usterki w akumulator zajęło firmie rok, gdy taki sam problem zgłaszałem – jak się okazało kilkukrotnie, aż do skutku – w serwisie iSpot kilka miesięcy wcześniej. Zresztą, jak dodaje mój redakcyjny kolega czekający na naprawę od kilku dni:

„Przepraszamy za powstałe opóźnienia, związane z realizacją zlecenia. Z powodu bardzo dużego zainteresowania programem naprawczym, otrzymujemy niezwykle wiele zleceń. Naszym celem jest jak najszybsze zrealizowanie naprawy, nie ich przedłużenie. Postaramy się, by dalsza część usługi przebiegła najszybciej, jak jest to tylko możliwe. O wynikach naszych starań, poinformujemy w odrębnej wiadomości. ” – wiadomość z serwisu marki Apple ws. programu wymiany iPhone’a (pogrubienie własne).

Apple w 2016, a sprawa polska.

W 2016 trudno było być fanem Apple’a, a szczególnie dotyczy to mieszkańców takich krajów jak nasz. Z roku na rok jesteśmy coraz bardziej wykluczeni geograficznie. Nie dość, że płacimy za produkty tej marki więcej niż Amerykanie i w przeliczeniu tyle samo, co zarabiający znacznie więcej Anglicy lub Niemcy, to otrzymujemy coraz bardziej wybrakowane produkty.

To irytuje zwłaszcza w kontekście tego, co oferuje konkurencja. Możemy zapomnieć o Siri, chociaż asystent trafił do macOS. Szkoda mówić o Apple Pay, lokalnej wersji Apple News i nowej aplikacji TV. Konkurencja jednak nie śpi – Google oferuje zarówno asystenta głosowego rozmawiającego po polsku, a znacznie młodszy od Apple’owej usługi Android Pay już u nas działa.

Czy jest coś jeszcze, o czym warto zapamiętać z 2016 roku w kontekście Apple’a?

Warto odnotować ostatnie wyniki Apple Music. Producent iPhone’ów szuka kolejny filarów, na których mógłby oprzeć swój biznes. Jednym z nich są usługi, do których zalicza się między innymi streaming muzyki Apple Music. Usługa ma już 20 mln płacących klientów i chociaż nie jest liderem rynku, to chce deptać po piętach Spotify.

Na początku roku o Apple zrobiło się zaś głośno po tym, gdy firma odmówiła FBI na żądanie odblokowania telefonu należącego do zamachowca. Tim Cook twardo opowiedział się za obroną prywatności użytkowników, a służby złamały zabezpieczenia na własną rękę. Firma miała też problemy z podatkami w Europie.

2016 rok to też kolejny rok, w którym nie oddano do użytku nowej, futurystycznej siedziby firmy i kolejny rok, w którym nie dowiedzieliśmy się nic konkretnego o pracach Apple’a nad rozszerzoną bądź wirtualną rzeczywistością i autonomicznym lub elektrycznym samochodem.

Na otwarcie łez pozostało nam nowe Mario Run na iPhone’a, które otrzymało od Apple’a bezprecedensowe wsparcie promocyjne na mocy umowy z Nintendo.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement