Planujesz kupić elektryczny samochód? Poczekaj. Najlepiej do 2020 roku

Artykuł/Motoryzacja 24.11.2016
Planujesz kupić elektryczny samochód? Poczekaj. Najlepiej do 2020 roku

Jeszcze kilka lat temu mało kto czekał na debiuty kolejnych elektrycznych samochodów. Przeważnie były to niewielkie, miejskie wozidła albo modele koszmarnie drogie i niskoseryjne. A teraz? Oj, jest na co czekać.

Załóżmy więc, że na razie mamy czym jeździć i nowy samochód planujemy kupić najpóźniej w okolicach 2020 roku. Co nowego, ciekawego i – oczywiście – elektrycznego (i zasilanego z akumulatorów) będziemy mieć do wyboru? Przy czym wybraliśmy tylko samochody z różnych powodów bardziej interesujące, to nie jest kompletna lista.

Tesla – Model 3 w 2017

tesla

Tego samochodu nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu i wręcz wypadałoby, żeby był on pierwszy na liście. Dlaczego?

Powodów jest kilka. Po pierwsze, jest to chyba najciekawszy samochód elektryczny w tym przedziale cenowym (podstawowa wersja w okolicach 35 tys. dol). Po drugie to Tesla – a więc pierwszy wybór dla całkiem sporego grona gadżeciarzy. Po trzecie – ustawiła się po niego tak długa kolejka, że coś musi być na rzeczy.

Model 3 powinien zadebiutować już w przyszłym roku.

Opel – Ampera-e w 2017

opel-ampera-e-02

Pod wieloma względami – w tym i ceny oraz daty premiery, główny rywal Tesli Model 3. Ampera-e jest oczywiście europejską wersją Chevroleta Bolta, który może pochwalić się przede wszystkim umiarkowaną ceną (około 30-35 tys. dol.), przestronnym wnętrzem i zasięgiem na poziomie mniej więcej 320 km.

Europejska cena nie została jeszcze ustalona, ale premiera nie powinna być zbyt odległa – można się jej spodziewać już w przyszłym roku.

Aston Martin – RapidE w 2018

leeco-and-aston-martin-sign-mou

Tak, tak, ten Aston Martin. Firma oficjalnie ogłosiła nawiązanie współpracy z chińskim gigantem LeEco, a jednym z jej pierwszych owoców będzie właśnie elektryczny RapidE.

Jego koncepcyjna wersja, zaprezentowana w tym roku, miała 1000 KM. Ile będzie miała finalna? Nie wiadomo, ale wstydu raczej nie będzie. Za to prawdopodobnie powstaną kolejne niskoemisyjne modele tej marki.

Audi – duży, elektryczny SUV w 2018

poznan motor show 7

Jeśli dla kogoś Model 3 okaże się za mały (i za tani) będzie mógł zerknąć nie tylko w stronę Modelu X, ale także propozycji Audi – zapowiadanego już od jakiegoś czasu e-trona (choć nazwy finalnej jeszcze nie znamy).

Duży SUV niemieckiej marki ma zapewnić nawet 500 km jazdy bez konieczności podpinania do gniazdka. A gdy zajdzie taka potrzeba, będziemy mogli skorzystać z technologii szybkiego ładowania.

Jaguar – I-Pace w 2018

I-Pace – pierwszy elektryczny SUV JaguaraNie dość, że SUV, to jeszcze elektryczny. Kto jeszcze kilka lat temu pomyślałby, że takie właśnie samochody będzie w którymś momencie z dumą prezentować Jaguar? A jednak – oto I-Pace!

Opublikowany przez Spider’s Web TV na 16 listopad 2016

 

Świeża zapowiedź, prosto z targów w LA, która ma zadebiutować w ciągu dwóch najbliższych lat.

Elektryczny SUV Jaguara ma oferować spory zasięg (500 km) i system szybkiego ładowania. Do tego, z obiecanymi parametrami, na pewno nie będzie samochodem powolnym.

Mercedes – elektryczny SUV w 2019

Generation EQ, Exterieur, Laden an der Wallbox ; Generation EQ, exterior charging via wallbox;

Na razie poznaliśmy jedynie jego wersję koncepcyjną – EQ. Kompaktowy SUV niemieckiej marki ma mieć zasięg około 500 km, a do tego bardzo dobre pozostałe osiągi.

Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, koncepcyjny EQ ma być „bardzo bliski finalnej wersji produktu”.

Cena powinna startować od około 40 tys. dol.

Tesla – nowy roadster w 2019

tesla roadster

Od premiery pierwszego Roadstera Tesli minęło już jakieś 200 lat. I choć firma skupia się teraz głównie na premierze Modelu 3 (a może i nawet jego kolejnych odmianach), to nie zapomina o swoim pierwszym samochodzie.

Nie jest jeszcze na 100 proc. pewne, czy taki model faktycznie powstanie. Ale jeśli tak, będzie prawdopodobnie większy, szybszy i odrobinę inny od poprzednika.

Volvo – elektryczny samochód w 2019

volvo xc40 lusterko

Szwedzi zdecydowali się na odważną decyzję – nowe platformy tej firmy nie są w stanie pomieścić dużych silników spalinowych (maksymalnie 4 cylindry), za to są od początku tworzone z myślą o napędzie elektrycznym.

Na razie jednak wersji elektrycznych nie doczekało się ani XC90, ani S90 czy V90/V90 CC. Na elektryka musimy poczekać co najmniej do 2019 roku, przy czym jeden będzie duży (platforma z XC90, S/V90 – SPA), natomiast drugi będzie mniejszy (platforma z V40, XC40 – CMA).

BMW – elektryczny SUV na bazie X3 w 2020

bmw-x3

BMW ma już swojego elektryka – i3. To jednak trochę mało jak na to, co szykują inni producenci na najbliższe lata. Dlatego też w ofercie pojaw się m.in. nowy, elektryczny SUV, bazujący na popularnym X3.

Niestety w tym przypadku informacji praktycznie nie ma – samochód ma oferować zasięg ponad 300 km i… to właściwie tyle.

PS. BMW na zdjęciu oczywiście elektryczne nie jest.

Toyota – elektryczny samochód do 2020

prius-zach-15

Toyotę znamy głównie ze świetnych hybryd oraz zasilanych ogniwami paliwowymi samochodów, autobusów i nawet ciężarówek. Ale auto z akumulatorami też warto mieć w ofercie.

W związku z tym firma zapowiedziała, że około 2020 roku na rynku pojawi się nowy, zaawansowany technologicznie pojazd elektryczny wyposażony w akumulatory.

Maserati – samochód sportowy w 2020

alfieri-9

Elektryczne Maserati? Od jakiegoś czasu nie jest już tajemnicą, że włoska marka planuje taki ruch. Ale najnowsze doniesienia są jeszcze ciekawsze.

Włosi planują bowiem stworzenie elektrycznego samochodu na bazie koncepcyjnego, przepięknego Alfieri. Rok wcześniej zadebiutuje ten sam samochód, ale w wersji ze zwykłym silnikiem.

No i kto powiedział, że elektryki nie mogą wywoływać emocji i nie można ich łączyć z przepiękną klasyką?

Volkswagen – kompakt w 2020

Autodesk VRED Professional 2016 SP1
Autodesk VRED Professional 2016 SP1

Już nie e-Golf, ale pojazd zupełnie nowy, stworzony od podstaw z myślą o nowej formie napędu. Z zasięgiem od 400 do 600 km. W planach jest także dodanie opcji autonomicznej jazdy – wliczając w to pełną autonomię w okolicach 2025 roku.

Brzmi dobrze? Bez wątpienia. Pozostaje nam tylko czekać i ocenić, jak bardzo wersja finalna będzie różnić się od naprawdę ciekawej wersji koncepcyjnej.

Porsche – sportowy samochód do 2020

Porsche Mission E, 1

Chyba każdy widział już koncepcyjny model Mission E. Ten samochód jest tak piękny i było o nim tak głośno, że po prostu nie dało się go przegapić buszując po sieci.

Niemiecki sportowiec ma nie tylko oferować 500 km zasięgu, szybkie oraz bezprzewodowe ładowanie, ale także osiągi na poziomie 3,5 sekundy do setki.

Choć, patrząc na to, co w tym temacie oferuje Tesla S P100D, może dobrze by było, gdyby Porsche jeszcze raz zastanowiło się, czy na pewno to 3,5 do setki wystarczy. Ale i pamiętajmy, że ten parametr to nie wszystko, co definiuje prawdziwe sportowe auto.

Porsche, Mercedes, Jaguar, Maserati. No, no, robi się naprawdę ciekawie…

Zobacz: Tesla szybsza od Ferrari dzięki… aktualizacji

Tesla Model S P100D – darmowa aktualizacja

Tesla szybsza od Ferrari dzięki… darmowej aktualizacji

Opublikowany przez Spider's Web TV na 18 listopad 2016

Więcej materiałów wideo znajdziesz na Facebooku Spider’s Web TV! Wejdź teraz i polub stronę.

Dołącz do dyskusji

  • Daniel Markiewicz

    niestety dokladnie tak jak w tytule i nawet producenci elektryków myslą że trzeba czekać… wszyscy czekają na to co zrobi Tesla z modelem 3 i na 2017ty rok żaden producent nie przygotował niczego ciekawego. Ampera-e słusznie jest na drugim miejscu zestawienia, ale jeśli Opel zrobi to samo co chevrolet to nie spodziewamy sie sukcesu (20tys sztuk rocznie, ograniczanie produkcji jak tylko się da)

  • Member Berries

    by się złożyli i zainwestowali w stacje ładujące

  • Daniel Markiewicz

    to akurat ich mniejszy problem, duzo wiekszym jest brak baterii i nie bardzo chcą inwestowac w rozwój. jedynie VW cos tam kiedys planuje ale jednoczesnie straszy ze 30tys ludzi musialby wyrzucic na bruk

  • Jego Mać

    jak tak dalej pójdzie to po Polsce będą jeździły samochody na węgiel. Zaraz zaraz, przecież gdzieś już to widziałem…

  • ziutek

    ok no to biegnę do aaa auto sprzedać swój samochód i kupić inny, tańszy, który stosunkowo mało pali, potem przez następne dwa lata odkładać jakąś sensowną sumkę z wypłaty i w 2019 Tesla jest moja!

  • Pluto

    BMW ma wypuścić elektryczny odpowiednik piątki, ale podobno chce to zrobić od razu z autonomiczną jazdą i zapowiada na okolicę 20-21.

  • piotrsut

    Opel i Chevrolet to akurat to samo

  • Daniel Markiewicz

    nie do końca, chevrolet swoją strategię sprzedaży oparł na ZEV, dlatego planuje sprzedać raptem 20tys EV rocznie i to tylko w tych stanach w któryc ZEV istnieje, co zrobi Opel którego strategia sprzedaży na rynku europejskim może być troszeczkę inna nadal niewiadomo, czyli po cichu może być dokładnie to samo

  • Kamil

    Chodziło mu zapewne o to, że obydwie marki mają wspólną spółkę matkę – GM.

  • Daniel Markiewicz

    wiem. ciekawe jednak czy strategia sprzedazy bedzie rozna od tej w usa. samochody roznia sie od siebie niewiele

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Piekło zamarza, elektryczne Astony i Maserati… Porsche mnie akurat nie dziwi, ale to też – przynajmniej obecnie i w mojej opinii – nie jest AŻ TAK prestiżowa marka. Nie powiedziałbym także, żeby to Mission E było jakieś piękne… Rozdeptana Panamera.

  • Kamil

    Póki co skusiłbym się na jazdę próbną taką Amperą-e. W moim mieście jest salon Opla, ale nie sądzę, żeby w każdym salonie takie cudo stało.

  • Daniel Markiewicz

    w wiekszości salonów BMW nie ma baaardzo popularnego BMW i3 a co dopiero Ople, w naszym kraju obstawiam że nie będzie żadnego, tylko najwytrwalsi będą umieli go sobie sprowadzic

  • Kamil

    Myślę, że jednak będzie można go zobaczyć w niektórych salonach w kraju, skoro na polskiej stronie Opla jest prezentacja:
    http://www.opel.pl/gama-opel/najblizsze-premiery-opla/ampera-e/ampera-e.html

  • Daniel Markiewicz

    wow, rzeczywiście, to jest nadzieja, szukalem ze 3 tyg temu i nie znalazlem

  • regoat

    ciekawy artykuł.

  • anemusek

    Poczekamy do 2020, a w 2021-2022 zakażą sprzedaży bo ekoteroryści się w końcu zorientują, że baterie niespecjalnie eko są, a elektryki to nie hybrydy gdzie jak pojemność spadnie o 50% to nic wielkiego się nie dzieje…

  • http://planetagroteski.pl Wanderer

    Mówisz tak jakby napęd elektryczny ujmował prestiżu, a przecież jest wręcz odwrotnie. Napęd elektryczny i hybrydowy jest bardziej powszechny w samochodach z wyższych półek (łącznie z Ferrari czy McLarenem) niż w kompaktach dla ludu.

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Tu bardziej chodzi o to, że z Astonami kojarzy się ryczące V12 (względnie V8), z Maserati wysoko kręcące się V8… to jest część image’u tych marek. I jeśli już koniecznie chcemy to odnieść do kwestii prestiżu – tak, właśnie tak uważam, że dla takich marek zastosowanie napędu elektrycznego to mniejszy prestiż. A Ferrari, McLaren czy Porsche nie używają układów hybrydowych ze względów prestiżowych, tylko po to, żeby polepszyć osiągi – a to zasadnicza różnica. Zresztą, sprzeczałbym się, że jest „bardziej powszechny”, ale zostawmy to.

    Właśnie w tym sęk – auto sportowe to nie tylko wykonanie, osiągi i ekskluzywność. To także dźwięk i dusza, człowiek ma czuć, że takie auto „żyje”. Nie twierdzę, że nie da się zrobić cholernie dobrego i szybkiego sportowego auta z napędem elektrycznym – bo da się. Ale osobiście jestem zdania, że nigdy nie wywoła ono tyle emocji, co jego odpowiednik z silnikiem spalinowym, który jedną przegazówką potrafi u automaniaka wywołać gęsią skórkę.

  • http://planetagroteski.pl Wanderer

    O ile mogę od biedy zrozumieć argument z emocjami, to nie rozumiem argumentu prestiżu. Niby dlaczego stosowanie zdobyczy nowoczesnej technologii, która poprawia osiągi miałoby ujmować prestiżu? Jak dla mnie jest odwrotnie – antyprestiżowy jest brak rozwoju, podczas gdy świat pędzi do przodu. Zresztą najlepszym miernikiem prestiżu są klienci, dla których tworzy się takie samochody. A wszystko wskazuje na to, że klienci chcą hybrydowych/elektrycznych Lexusów, Ferrari czy Astonów.

  • Daniel Markiewicz

    mimo całego mojego zachwytu EV, zgadzam się z Twoim postem w całości

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Ujmować prestiżu miałoby to, że teraz taki Aston ma 6-litrowe (lub turbodoładowane 5-litrowe) V12, którego nie znajdziesz w Golfie. Po przejściu na napęd elektryczny, silnik Astona nie będzie mieć do zaoferowania nic oprócz większej mocy – poza nią będzie tak samo bezpłciowym i nudnym urządzeniem jak to w Golfie. :)

    I bardzo Cię proszę, nie równaj ze sobą pojazdów hybrydowych i elektrycznych, bo to zupełnie inna para kaloszy – nawet jeśli mówimy o hybrydach plug-in, które są w stanie przejechać „na prądzie” np. te 50 kilometrów. Rezygnacja z napędu spalinowego w Ferrari, Astonie czy Lamborghini na rzecz napędu elektrycznego we wszystkich modelach będzie oznaczało koniec tych marek. Właśnie ze względu na emocje, a raczej ich niedobór/brak.

  • Szymon Witkowski

    Nikt na nic nie czeka, a juz na pewno nie na Tesle, ktora jest daleko z przodu i trzeba ja gonic. Auta, ktore maja byc w sprzedazy w 2018-2019 roku sa juz obecnie w zaawansowanej fazie testow. 4 lata to sredni czas potrzebny od konceptu do produkcji seryjnej i mowa tu o autach spalinowych, w ktorych wiele czesci i zalozen projektowych jest „off the shelf”.
    Elektryki to wciaz nowosc nawet dla najwiekszych producentow aut i do tego wiekszosc czesci musi byc zaprojektowana od zera, nie wspominajac o tym, ze musza byc stworzone rowniez od zera standardy dla aut elektrycznych bo takowych jeszcze nie ma w portfolio i wczesniej zwyczajnie nie byly potrzebne.
    Skad taki wysyp do 2020? Przez Chiny. Daly ultimatum wszystkim producentom, ktorzy sprzedaja auta na jej rynku. Jesli do 2020 nie beda mialy elektryka w ofercie, nie beda mialy prawa sprzedawac jakichkolwiek aut na ich rynku. Wiem o tym, bo pracuje przy I-Pace…
    Na czekanie jest juz o wiele za pozno.

  • Daniel Markiewicz

    ma to sens bo o chinach też czytałem, więc ogólnie jest za późno bo Tesla 3 podniesie poprzeczke znacznie wyżej niż planują produceci którzy na te chwile wyciągają spalinowy silnik, wkladają elektryczny i pierwsza z brzegu baterie i maja elektryka. z plotek tesla ma miec HUD z rozszerzoną rzeczywistością i pełną autonomię. Pozostali producenci zastanawiają się czy ładowanie DC powinno byc w standardzie i każdy z nich tworzy własny standard ładowania a o fabryce baterii nie myśli nikt, chyba że liczą na to ze LG Chem za nich pobuduje

  • Rogi

    Tego, kogo będzie stać na takie samochody, nie będzie obchodzić na co one jeżdżą. Taki człowiek po prostu wsiada i jedzie.

  • Tysia

    Jesli kiedykolwiek przyspieszales samochodem od 0 do 100 w 4s to powinienes wiedziec, ze to w zupelnosci wystarczy, takie przeciazenia (3G) nie sa dobre dla niewytrenowanego organizmu.
    Co do czekania Renault Zoe, Nissan Leaf i VW e-Golf to sa samochody ktore mozna kupic juz teraz, nie sa tanie jak miejskie kompakty, ale warte swojej ceny, biorac pod uwage komfort uzytkowania, koszty eksploatacji czy to jak bardzo zmieniaja miasta w duzo bardziej przyjazne dla zycia srodowiska.

  • razorree

    mozna tez poczekac do 2025 :)
    z kazdym rokiem beda one popularniejsze i tansze

  • Szymon Witkowski

    Z tym ‚wyciaganiem spalinowki i wsadzaniem elektryka’ przez producentow nie masz racji. W przypadku hybryd mozna tak bylo zrobic – dorzucasz baterie i niewiele sie zmienia. W przypadku elektryka musisz miec zupelnie nowe ramy pomocnicze, cala nowa podloge, rame na baterie ktora ma tez spelniac swoja role w crash testach, srodek ciezkosci jest zupelnie gdzie indziej i projektujesz od nowa caly system mocowania zespolu napedowego. Nawet zawieszenie musi byc nowe przez to, gdzie umieszczone sa silniki elektryczne. Takze elektryki to zupelnie nowe auta.

    Odnosnie poprzeczki Tesli to istotnie przoduje w wiekszosci waznych kategorii (zasieg, osiagi, ergonomia) ale pamietaj, ze producentem aut jest dopiero od niedawna. Wyciszenie kabiny jest bardzo slabe, a o prowadzeniu aut wciaz mogliby sie wiele nauczyc od europejskich producentow. Zatem NVH, komfort i Dynamics to pole do popisu dla ‚starych wyjadaczy’. Majac kontrakty z wieloma podwykonawcami, duze koncerny moga uzyskac te same materialy i czesci po nizszych cenach i wyprodukowac ten sam samochod taniej. Aktualnie Tesla dyktuje ceny ale to sie moze szybko zmienic. Trudno ich bedzie dogonic, ale wcale nie jest to niewykonalne.

  • http://planetagroteski.pl Wanderer

    Nie zgadzam się, że całkowite przejście na prąd zabije marki z górnej półki. Tendencja jest jasna – zwiększanie się udziału nietradycyjnych napędów. Kiedyś czymś dziwnym był zwykły diesel, ale później stał się czymś oczywistym. Do niedawna samochody hybrydowe były uważane za jakąś szczególną technologię dla gadżeciarzy, a dzisiaj nikogo nie dziwi paleta hybryd od Yarisa do Lexusa. Wkrótce nadejdzie taki czas, kiedy przed kupnem samochodu będzie się rozważać cztery różne napędy: benzynę, diesla, hybrydę i prąd. Kolejnym etapem będzie stopniowe rugowanie z rynku napędów spalinowych. Wszystko będzie przebiegało płynnie i producenci aut z pewnością zdążą opracować odpowiedni marketing. Pewnego dnia obudzimy się w świecie, w którym elektryczny samochód (w tym supersamochód) będzie czymś oczywistym.

  • Daniel Markiewicz

    zobacz sobie VW e-golfa, baterie wstawili zamiast baku paliwa, z przodu wywalili wszystko od ICE i wstawili na sztuke jakis tam motor elektryczny. zmiany są na tyle minimalne że…. nie ma ładowania prądem stałym bo zamiast wlotu paliwa wstawili port ładowania AC i nie zmieściłby im się troszeczke większy DC, przynajmniej tak się oficjalnie tłumaczą. pozostałe zmiany to odrobine inne zegary i kosmetyka gałki skrzyni biegów której w elektryku nie ma. projekt robiony na kolanie na szybko.
    To że Tesla ideałem nie jest to wszyscy wiedzą, Tesla wręcz zachęca do tego żeby konkurencja ruszyła w pogoń, i nic się nie dzieje. oczywiście że mogliby, mają możliwości, wiedze i doświadczenie, ale to wymagałoby olbrzymich inwestycji na tworzenie nowego lub zmiane tego co jest. VW straszy że 35 tys ludzi poszłoby od razu na bruk, każdy chce zarobić na tym co już jest zamiast inwestować w rozwój.

  • Daniel Markiewicz

    akurat przyspieszenie od 0 do 100 w 4s to jest ponizej 1g :) przeciążenia boczne nie są dobre ale 3G w elektryku to jeszcze nie uświadczysz bo taką przyczepność to ma F1 i niewiele więcej

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Nie zabije wszystkich marek z górnej półki. Zabije głównie te, dla których te emocje są najważniejsze, czyli marki produkujące wyłącznie lub niemal wyłącznie auta stricte sportowe. Widzisz, gdybyś hipotetycznie Ty miał kupić taki pojazd, to nie miałbyś nic przeciwko elektrycznemu Ferrari. Ale większość klientów takich marek zwraca uwagę choćby na takie „duperele” jak ton silnika (czy to „wrzask” V12 LaFerrari czy może przewalający się grzmot W16 Bugatti Chirona lub wręcz syntetyczne, „płaskie” V8 Porsche 918). Przejście na napęd elektryczny w takich samochodach sprawi, że odpadnie jeden z najważniejszych argumentów w takich pojazdach – nabywca będzie się już ograniczać tylko do wyboru, jaka karoseria mu się bardziej podoba, bo pod nią i tak będzie coś zbliżonego konstrukcyjnie do silnika naszego odkurzacza. Gdyby słowa „kastrat” można było użyć wobec samochodu – tak właśnie nazwałbym takie przypadki. To będą pojazdy bez charakteru. A brak charakteru w aucie sportowym to najgorsze, co może się przytrafić producentowi, który z tego charakteru w swoich autach słynie.

    A marketing… cóż, powodzenia. Ja wiem, co w aucie mi daje przyjemność, marketing niech się nie wtrąca bo i tak nie posłucham. ;)

  • http://planetagroteski.pl Wanderer

    Tak to wygląda dzisiaj. Ale jak powiedziałem proces elektryfikacji będzie trwał długo. Może nawet nie dożyjemy ostatecznej śmierci silnika spalinowego. A więc jest masa czasu na „wychowanie” klienta celującego w elektryczne supercary.

  • http://v8supercharged.blogspot.com Frogozord

    Ano, tu się mogę zgodzić. W każdym razie mam nadzieję, że do końca moich dni będę mógł śmigać czymś „żywym” – nawet jeśli nie na benzynę lub olej napędowy, to np. na wodór (przy czym nie chodzi mi o modele z ogniwami paliwowymi – które są na dobrą sprawę autami elektrycznymi – a o modele z silnikami dostosowanymi do spalania wodoru zamiast benzyny).

  • Adrianno

    Zgadzam się, że toyota ma dobre hybrydy. Sam jeżdżę takim priusem i jestem zadowolony. Ludzie coraz częściej wybierają hybrydy, bo zdają sobie sprawę, jaki wpływ mają spaliny na środowisko.

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement